Ricard Torquemada: Nie jesteśmy przygotowani na zmierzch kariery Leo Messiego

Łukasz Lewtak

10 stycznia 2021, 11:00

Sport

10 komentarzy

Fot. Getty Images

Ricard Torquemada, który od 2000 roku komentuje mecze FC Barcelony dla Catalunya Radio, udzielił wywiadu dla dziennika Sport, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami na temat drużyny Ronalda Koemana.

Sport: W tym sezonie Barça musi budować swoją przyszłość, ale z drugiej strony Koeman musi wygrywać, aby utrzymać się na stanowisku. Jak można pogodzić tę sprzeczność?

Ricard Torquemada: Z tą sprzecznością zmagał się już Setien, to coś bardzo ludzkiego. Bardzo trudno jest osiągać wyniki, jeśli nie robi się tego, co się czuje, jeśli oszukuje się samego siebie. Trener wie, jak oddycha zespół i jak on musi wyglądać, aby go reprezentował. Kiedy ktoś robi to, co czuje, jest łatwiej o to, aby piłkarze mu uwierzyli, a w takim zespole jak Barça i tak wygrywa się częściej, niż przegrywa.

Mówisz, że trener musi bronić tego, co czuje. Czy futbol, z którym identyfikuje się Ronald Koeman, jest najlepszy dla przyszłości Barçy?

Uważam, że jest idealny w obecnym kontekście. Teraz Barcelona nie potrzebuje trenera z radykalnymi przekonaniami, ponieważ jeśli jakiś szkoleniowiec by je miał, to i tak nie miałby ani czasu, ani pieniędzy, aby wcielić je w życie. Koeman szuka młodych zawodników, którzy mogą być ważni w przyszłości. Szuka także nowych połączeń w zespole, a drużyna tego potrzebowała. Trzeba wymagać minimalnych wyników, czyli po prostu walki o trofea.

Czy uważasz, że Koeman jako trener jest cruyffistą?

Nie uważałem tak wcześniej i nie uważam tak teraz. On przeżył epokę Cruyffa, ale jako stoper. I dlatego cierpiał wtedy jak nikt inny. Rozumie idee Cruyffa, ale prawdopodobnie zdaje sobie sprawę ze słabości tego planu. W swojej karierze był bardziej pragmatykiem niż radykalnym cruyffistą. Przystosowywał się do tego, co miał, i chciał wyciągnąć z tego najwięcej, jak się dało. Nie można było oczekiwać, że Koeman będzie taki, jaki nigdy nie był. Stara się elastyczną taktyką uzyskać tyle, ile można uzyskać w mało komfortowej sytuacji.

Wielokrotnie podkreślałeś, że jesteś zwolennikiem Barçy przyszłości z Leo Messim. Czy jesteśmy przygotowani na to, aby na żywo zobaczyć zmierzch jego kariery?

Nie jesteśmy, tak samo jak nie byliśmy przygotowani na koniec cyklu tego zespołu. Zmierzch kariery Messiego będzie trochę zależał od jego roli. A jego rola będzie zależeć od niego i ludzi z jego otoczenia. Messi musi zrozumieć, że będzie przedłużał swoją karierę, jeśli będzie w stanie zdać sobie sprawę, że fizyczność i futbol się zmieniają i być może w związku z tym on musi zmienić swoją rolę. Jednak potrzeba kogoś, kto go uwiedzie. Do tej pory Messi nieufnie patrzył na trenerów i niektórych swoich kolegów, ponieważ piłka nie dochodziła do niego tam, gdzie wcześniej. I co robił? Uciekał się do tworzenia małych związków na boisku, a to było złe dla niego i dla Barçy. Najlepsze, co mu się przytafia, to to, że otwiera swój umysł i znajduje nowych kolegów do gry.

Czy to realne, że zaakceptuje zmianę swojej roli, to, że teraz nie może już robić tego, co robił wcześniej?

To będzie zależało od niego. To on podejmie swoją decyzję, ale Barcelona musi go skusić, ale skusić czymś, co będzie dobre dla Barçy, nie dla niego, tak jak to było w ostatnich latach, kiedy mógł wybierać, z kim będzie współpracował, nawet jakich zawodników chciałby mieć obok siebie. To nie jest dobra droga ani dla Barçy, ani dla niego. Z tego nie zdawali sobie sprawy ani Barça, ani Messi.

Jeśli mowa o wyjątkowych związkach na boisku, to wydaje się, że taki utworzyli Messi z Pedrim. Aimar mówi, że wielcy piłkarze nie są zazdrośni...

Zgadzam się. Pedri chce przede wszystkim grać dobrze, niekoniecznie najczęściej. Pedri przypomina nam o starych wartościach, takich jak dyskrecja i wysiłek, ale ma też trochę jeszcze ukryte cechy nowoczesnego piłkarza. Gra obiema nogami nadzwyczajnie naturalnie, dobrze porusza się między liniami, ma instynkt, aby być w odpowiednim miejscu i czasie, haruje w defensywie. To uniwersalny piłkarz. Codziennie można  odkrywać w nim coś nowego. Myślę, że Messi codziennie odkrywa w Pedrim coś, co mu się podoba, i jest pod takim samym wrażeniem jak my wszyscy.

Jak wyjaśnisz tę chemię między nimi?

Myślę, że obaj bardzo szybko myślą, potrafią poruszać się na małej przestrzeni i mają bardzo dobrą relację czasowo-przestrzenną. Messi chce odkrywać, odeszli jego starzy koledzy, ma nową grupę i nagle podnosi głową i odkrywa kogoś, z kim się rozumie. Pedri może myśleć o tym, jak skończy się akcja Messiego, ponieważ widział to wiele razy. Messi już nie może tak myśleć o akcjach Pedriego. Odkrywa go. Z jednej strony jest to odkrywanie, a z drugiej podziw.

Innym fascynującym piłkarzem jest Dembélé. Uważasz, że ludzie zaczynają rozumieć, jakim jest zawodnikiem?

Zawsze wydawało mi się, że jest wyjątkowym piłkarzem, ale zawsze był pod lupą i to nie ze względu na mało profesjonalne zachowanie. Tu gry wideo, tu żywienie... Należy do nowej generacji i ma swoje pokusy (śmiech). Jednak ma też wielki potencjał.

Jego gra pozostaje zagadką. Jest w stanie przeprowadzić niesamowitą akcję, ale też nie skontrolować piłki w najprostszej sytuacji...

Moim zdaniem tu chodzi o to, że jako bardzo szybki piłkarz uczył się na otwartych przestrzeniach, gdzie bardzo łatwo było przykryć złą kontrolę piłki. To uwidacznia się na mniejszej przestrzeni, gdzie nie ma tak dużego marginesu błędu. Jednak nie wykluczałbym, że poprawi te detale. Potrafi zmienić rytm, przyspieszyć, gra obiema nogami i strzela więcej goli, niż sobie to wyobrażałem. Ostatnio najbardziej zaskakuje mnie to, że prosi o piłkę w trudnych chwilach, stara się być liderem. Teraz bije z niego pewność siebie. Jednak zawsze był odważny. Nigdy nie był przyćmiony przez Messiego.

Pisarz Sergi Pàmies mówi, że lubi ofensywny futbol, ale w życiu stosuje catenaccio - obniża oczekiwania, aby lepiej znosić ciosy. Identyfikujesz się z tym?

(śmiech) Mnie wykształcili moi trenerzy, nie nauczyciele ze szkoły. I żyję tak, jak oni nauczyli mnie rywalizować. Identyfikuję się z pewnymi ideami Barçy Guardioli. Po pierwsze, cieszę się tym, co robię. Po drugie, walczę do końca, a jeśli ktoś ma mnie pokonać, to musi wylać z siebie siódme poty. A po trzecie, nie zawsze gram na maksymalnej szybkości. To chyba cecha ludzi starszych (śmiech).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (10)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze