Carles Aleñá ledwie kilka dni temu został wypożyczony z Barcelony do Getafe, a już wczoraj, po zaledwie kilku treningach, zadebiutował w wyjściowym składzie drużyny z przedmieść Madrytu. Mecz z Elche okazał się jednak udany zarówno dla niego, jak i dla Azulones.
Spotkanie nie zaczęło się dobrze dla zespołu José Bordalasa, ponieważ już w trzeciej minucie Raúl Guti wyprowadził drużynę z Walencji na prowadzenie. Getafe nie zamierzało jednak się poddawać i zdołało odrobić straty, a duża w tym zasługa Aleñi. Dziennik AS określa wręcz pomocnika Barcelony kluczowym elementem swojej ekipy na drodze do odrobienia strat.
Aleñá był przez większą część meczu ustawiony jako mediapunta. Dopiero po wejściu na boisko Takefusy Kubo w drugiej połowie przeniósł się nieco niżej. Przez 23-latka przechodziły niemal wszystkie ataki, choć w pierwszej części gry nie podejmował większego ryzyka. Miał jedną szansę na wyrównanie po podaniu Marca Cucurelli, ale uderzył niecelnie. To właśnie drugi z piłkarzy, który przybył do Getafe z Barcelony, jeszcze przed przerwą wyrównał wynik rywalizacji po strzale głową.
Tuż po przerwie w trakcie śmiałej akcji Aleñi ostro zaatakował go Ivan Marcone, za co piłkarz Elche otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Od tego czasu Getafe grało się znacznie łatwiej. W 69. minucie podopieczni Bordalasa wyszli na prowadzenie, a udział przy tej akcji miał właśnie Aleñá. 23-latek zagrał do Kubo, którego strzał obronił bramkarz, ale przy dobitce Maty nie miał już szans. Wychowanek Barcelony rozegrał pełne 90 minut, a jego zespół zwyciężył ostatecznie 3:1. Aleñá był przy piłce 76 razy, jego skuteczność podań wyniosła 88% (51 z 58), zanotował cztery kluczowe zagrania (najwięcej na boisku), a także zaliczył trzy odbiory. Przez całe spotkanie umiejętnie regulował tempo gry i pracował w defensywie. Dobry występ Aleñi jest tym bardziej godny pochwały, że pomocnikowi brakowało rytmu meczowego po rozegraniu zaledwie 170 minut w ciągu kilku miesięcy w Barcelonie.
Komentarze (6)