Od początku stycznia Barcelona wygrała wszystkie mecze oprócz finału Superpucharu Hiszpanii. Siłą zespołu w ostatnim czasie stała się umiejętność odwracania losów spotkań, w których przeciwnik pierwszy wychodził na prowadzenie.
Pierwsza remontada w sezonie miała miejsce 16 grudnia. Wtedy to na Camp Nou przyjechał lider LaLigi Real Sociedad. Zespół Imanola Alguacila wyszedł na prowadzenie za sprawą Williana Jose. Brazylijczyk pokonał Ter Stegena w 28. minucie meczu. Podopieczni Ronalda Koemana zareagowali wzorowo i odmienili losy spotkania dzięki bramkom Jordiego Alby i Frenkiego de Jonga. Do tego spotkania Barça ani razu nie potrafiła odrobić strat i wygrać meczu.
W 2021 roku taka sytuacja miała miejsce już cztery razy. 6 stycznia Barça przyjechała na trudny mecz na San Mamés. Athletic wyszedł na prowadzenie już w 3. minucie meczu, a strzelcem gola był Iñaki Williams. Kilkanaście minut później wyrównał Pedri, a dublet dołożył Messi. Obydwaj zawodnicy zaprezentowali wówczas bardzo wysoki poziom. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Barçy 3:2.
Kolejnym spotkaniem był pucharowy pojedynek z Rayo Vallecano. Długo utrzymywał się wynik bezbramkowy, a pierwszego gola gospodarze strzelili w 63. minucie. Po raz kolejny niezawodny okazał się Leo Messi, który wyrównał sześć minut później, a awans do kolejnej rundy rozgrywek zapewnił Barcelonie Frenkie de Jong.
Najbardziej szalonym meczem ostatnich miesięcy było bez wątpienia starcie z Granadą, również w Pucharze Hiszpanii. Barça rozgrywała dobre spotkanie, ale nie miała szczęścia pod bramką rywala, ten z kolei wykorzystał dwa błędy Samuela Umtitiego i strzelił dwa gole. Ten wynik utrzymywał się aż do 87. minuty, kiedy to do siatki trafił Antoine Griezmann. W doliczonym czasie gry wyrównał Jordi Alba. Nieoceniona była tu pomoc Leo Messiego, który zagrał dwie idealne piłki do francuskiego napastnika. Na początku dogrywki Barça wyszła na prowadzenie za sprawą Griezmanna i choć Granada zdołała strzelić gola na 3:3, Frenkie de Jong i Jordi Alba dali radość Barcelonie. To zwycięstwo dodało piłkarzom Ronalda Koemana wiele pewności siebie.
We wczorajszym spotkaniu z Betisem na Estadio Benito Villamarín gospodarze pierwsi mogli cieszyć się z prowadzenia, gola w 38. minucie strzelił Borja Iglesias. Barça musiała się przebudzić, nastąpiło to po wejściu na murawę Leo Messiego w drugiej połowie. Argentyńczyk błyskawicznie wyrównał i ożywił grę drużyny. Kilka minut później do własnej siatki trafił Víctor Ruiz, ale zrehabilitował się niedługo i zdobył bramkę na 2:2. Kiedy wydawało się, że Barcelonie zaczyna brakować czasu, a Betis również miał swoje sytuacje, pięknego gola strzelił Francisco Trincão. To trafienie za trzy punkty było jednocześnie premierową bramką Portugalczyka w barwach Barçy.
Dobra seria Barcelony wciąż trwa. Drużyna nauczyła się reagować na niekorzystne sytuacje i potrafi wychodzić z dużych tarapatów. Charakter i ambicja zawodników jest widoczna, to dobry prognostyk przed wyzwaniami, które czekają jeszcze Barçę w tym sezonie. Pierwszym z nich będzie pierwszy mecz półfinału Pucharu Hiszpanii oraz pojedynek z PSG w Lidze Mistrzów.
Komentarze (47)