Víctor Font aktywnie spędza ostatnie dni kampanii wyborczej. Wczoraj i dziś udzielił kilku wywiadów dla katalońskich mediów. Poniżej prezentujemy najważniejsze wypowiedzi kandydata na prezydenta Barcelony.
Wywiad dla Catalunya Radio
- Wszystko będzie u nas przejrzyste. Poinformujemy o tym, ile zarabiają nasi dyrektorzy i na jakiej podstawie zostało to zatwierdzone. 15 lat temu nie mógłbym starać się o prezydenturę, teraz wystartowałem w wyborach, ponieważ posiadam niezależność finansową dzięki sukcesom biznesowym, które zacząłem od zera. Przez dłuższy czas szukałem także odpowiednich ludzi, kochających Barcelonę, którzy mieliby odpowiednie umiejętności, żeby odbudować klub.
- Warto przeanalizować, kto znajduje się w sztabach pozostałych kandydatów i kto ich sponsoruje. Można zauważyć, że oni nie mają takiej sytuacji finansowej jak ja, żeby zmierzyć się z kryzysem w klubie. W ich przypadku część pieniędzy będzie musiał płacić ktoś z zewnątrz, dlatego nie będą oni niezależni. Trzeba zbudować od nowa model zarządzania klubem. W ostatnich dziesięcioleciach było wiele mrocznych momentów. W różnych komisjach zasiadali ludzie, którzy byli przyjaciółmi dyrektorów, więc były one kontrolowane przez zarząd.
Wywiad dla Sportu
- Ostatni prezydenci Barcelony byli oskarżani za różne sprawy, Joan Laporta również. Dlatego też konieczne jest, żebyśmy zbudowali nowy model zarządzania w klubie. Od lat nie ma niezależności, systemu mediacji ani transparentności. Nie istnieje tutaj demokracja, ponieważ choć prezydent był wybierany poprzez głosowanie, to po wygraniu wyborów traktował klub jak swoją własność.
- Podczas kampanii wyborczych zawsze są jakieś nieczyste zagrywki, w tym przypadku również. Czasem przeciwnicy starają się wyrwać jakieś wypowiedzi z kontekstu i przekręcają rzeczywistość. Zarzucano nam różne rzeczy, że na przykład mamy w sztabie ludzi, którzy tak naprawdę nas nie popierają. Zdarzało nam się też pomylić, tak jak w przypadku przyszłości Ronalda Koemana. Poprawiliśmy się po tym, jak Xavi uświadomił nam, że nasz projekt sportowy ma sens także wtedy, gdy Holender będzie dalej prowadził pierwszą drużynę.
Wywiad dla Mundo Deportivo
- Obniżka wynagrodzeń jest konieczna, musi wynieść około 100-150 milionów euro. Pandemia sprawiła, że wpływy klubu zmniejszyły się wyraźnie. Aby klub mógł funkcjonować normalnie, trzeba podjąć odpowiednie decyzje i uzdrowić finanse. Leo Messi musi nam w tym pomóc i jestem przekonany, że gdy zaproponujemy mu odpowiedni kontrakt, to uda nam się przeprowadzić tę redukcję płac. Następnie dzięki transferom, które odmłodziłyby drużynę, suma wydatków na pensje również uległaby zmniejszeniu.
- Sprzedaż najbardziej perspektywicznych zawodników? Istnieje takie ryzyko, jeśli 8 marca nie zostanie wybrany projekt mogący zmienić sytuację klubu. Jeśli tak się stanie, wtedy niewykluczone, że trzeba będzie oddać któregoś z ważnych piłkarzy, a tego chcielibyśmy uniknąć.
- Barça znajduje się w trudnej sytuacji, z której nie wyjdziemy patrząc tylko na przeszłość. Jedynie zmieniając model zarządzania, który będzie odpowiedni dla wyzwań przyszłości. Trzeba postawić na nowych liderów, którzy będą podejmować odpowiednie decyzje zgodnie ze swoją wiedzą. W niedzielę socios nie wybiorą nowego prezydenta, tylko nową Barcelonę. Musimy być odważni, tak jak w 2003 roku. Trzeba myśleć o przyszłości, nadszedł na to czas.
Komentarze (5)