La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1035 Culés

5

Nieco zapomniane legendy polskiego futbolu(opis w odpowiedzi na mój komentarz):
@Sensible
@patataj
@NaFazieHitman
@Lionel_Messi10
@DaPidejpi
@Ogorinho1974
@Roni/VEB
@Pawel13sz
@Symson
@MesQueUnClub96

6

@FCBparasiempre 22 lipca 1960 r. urodził się Andrzej Pałasz, napastnik. ,,Ten mecz ciągle rozgrywam w głowie i pewnie będę go grał do końca życia”- mówi o przegranym starciu Polaków z Włochami w półfinale España ’82 Andrzej Pałasz, były napastnik Biało-Czerwonych i Górnika Zabrze. 8 lipca 1982 r. w półfinale mundialu na Camp Nou do przerwy Polacy przegrywali 0:1 po golu Paulo Rossiego. Naszym gra się nie kleiła, potrzebny był impuls z ławki. Piechniczek postanowił zdjąć pomocnika Ciołka i wstawić napastnika Pałasza. To już była gra na całość, wszystko albo nic. ,,Wiedziałem czego się ode mnie oczekuje. Mówiąc krótko: zmiany wyniku. Ogromna odpowiedzialność a przecież trzy poprzednie mecze przesiedziałem na ławce. Nie, nie czułem się usztywniony. W każdej chwili byłem gotów rzucić się na tych Włochów. Głowę miałem wypchaną pomysłami. Za bardzo jednak chciałem pomóc, zmienić, naprawić. Decydowały niuanse: tu zabrakło centymetrów, tam ułamka sekundy. Zbyt często nie dochodziłem do piłki i zbyt często ją traciłem. Człowiek wyrywał się do przodu, paliło mu się pod nogami, no ale nie wychodziło. Im bardziej zbliżałem się do bramki, tym większe podejmowałem ryzyko i niewłaściwe decyzje. Włosi ustawili w obronie tę swoją przeklętą zapore i tylko się od niej odbijałem. Mundial zaczeli słabo, ledwo wyślizgneli się z grupy ale potem rozwinęli skrzydła. Byli bardzo mocni, nie umieliśmy dobrać się im do skóry. Gdybym zrobił bramkową akcje albo sam strzelil gola, który odwraca losy meczu, chyba bym cholera zwariował! Ależ by to było szaleństwo! Tak, zgadzam się że moja piłkarska historia wyglądała by wtedy zupełnie inaczej. Mieliśmy finał na wyciagnięcie ręki… Jednak równie mocno doceniam fakt że mogłem w takim meczu zagrać. Przypomniałem sobie wtedy jak ganiałem za piłka po podwórkach. Jak uparcie chodziłem na treningi żeby zostać porządnym piłkarzem i nagle na stadionie w Barcelonie grałem w półfinale mistrzostw świata! Rozpierała mnie duma”- opowiada pan Andrzej. Słusznie czuje się wyróżniony. W końcu w dziejach naszej piłki jest tylko 13 reprezentantów Polski, którzy zagrali w półfinale mundialu i on należy do tej grupy. Magicznych chwil w piłkarskim życiu miał więcej. Na przykład jako 19-latek zetknął się z Diego Maradoną. Młodzi Polacy grali w mistrzostwach świata U-20 w Japonii i zajeli 4 miejsce. Argentyna została mistrzem świata a jej asem był Boski Diego. Wtedy jeszcze nie miał takiego przydomku, lecz już uchodził za gigantyczny talent. Rok wcześniej nie było go w kadrze na argentyński mundial, choć wielu uważało to za błąd. W Japonii czarował grą. W fazie grupowej Argentyna pokonała Polske 4:1. Najpierw strzelił Maradona, podwyższył Calderon, inny późniejszy wicemistrz świata z 1990 r. Na 2:1 do siatki trafił… Pałasz. W tamtych czasach do Polski docierały skąpe informacje na temat młodych latynoskich piłkarzy. Nie wiedziałem, jakim graczem naprawdę jest Maradona. Poznawałem go w czasie meczu.”- wspomina Pałasz. W Japonii Pałasz strzelił 5 goli i był trzecim strzelcem turnieju za Ramonem Diazem i Maradoną. ,,W ćwierćfinale po serii rzutów karnych wyeliminowaliśmy Hiszpanie, jednak ja swój strzał zmarnowałem. Potem w półfinale przegraliśmy z Ruskimi 0:1. Ech te moje pierońskie półfinały…”- ciężko wzdycha nasz bohater. W meczu o 3 miejsce Pałasz zdobył gola a po dogrywce Polacy zremisowali 1:1 z Urugwajem i znowu były karne. ,,Tym razem już nie chciałem podchodzić do piłki. Niewiele to pomogło bo i tak przegraliśmy. Szkoda, medal przeszedł nam koło nosa. W sumie była to fantastyczna przygoda. Wiecie co w tamtych czasach oznaczała dla nas, młodych chłopaków z Polski wyprawa na turniej do Japonii? Fujiyama, Tokio, szybka kolej… Wszystko było jak z bajki!”- wspomina były reprezentant. Z ,,japońskiej” kadry niewielu polskich piłkarzy wskoczyło w dorosłej piłce na mundialowi poziom: Kazimierski, Skrobowski, Buncol, no i Pałasz. Do tej wielkiej piłki ruszył z Zabrza; tam się wychował i nauczył grać. ,,Miałem 17 lat. Przychodziłem do pierwszej drużyny i nawet nie wiedziałem czym właściwie jest kontrakt. Człowiek był przywiązany do klubu i robił wszystko aby w nim zaistnieć. Urodziłem się w domu a nie w szpitalu i zawsze żartuje że po otwarciu oczu najpierw zobaczyłem stadion Górnika. Od razu już wiedziałem gdzie w końcu wyląduje. Bez piłki nie mogłem żyć, klub był moim drugim domem, jeśli nie pierwszym, bo spędzałem tam naprawdę mnóstwo czasu.”- opowiada pan Andrzej. Trafił do drużyny, która razem z nim rosła w nową siłe. Pałasz był coraz starszy a Górnik coraz lepszy. W połowie lat 80-tych zdominował lige. ,,To była naturalna kolej rzeczy. Mysle że gdyby poskładać Górnika z ostatnich 7-8 lat, z Milikiem, Mączyńskim, Kądziorem, Kurzawą, to może znowu byłby mistrzem polski. Natomiast za moich czasów coraz mocniejszy Górnik cały czas się konsolidował. Nie tracił nikogo znaczącego i jeszcze był wzmacniany.”- wyjaśnia Pałasz. Jednak żeby nastała nowa, złota era Górnika, najpierw trzeba było wrócić do ekstraklasy po niespodziewanym spadku w 1978 r. Tam hartował się Pałasz. Gdy był nastolatkiem mówiło się o nim że być może jest talentem na miare Lubańskiego. ,,Ja tego nie wymyśliłem ale to był czas, kiedy istniała potrzeba wykreowania nowych bohaterów z Roosevelta. Takie porównania są przyjemne ale też niebezpieczne. Ktoś chciał żebym był jak Lubański a po mistrzostwach w Japonii żebym grał jak Maradona. Poprzeczka szła dramatycznie wysoko a ja mogłem się tylko zastanawiać, jak to wszystko udźwignąć. Tak naprawdę od dziecka byłem zapatrzony w Szołtysika i ciężko pracowałem żeby coś osiągnąć. Widziałem że jest duża konkurencja na prawej stronie, to uparłem się że naucze się grać lewą nogą. Trenowałem do znudzenia, do zmęczenia aż wreszcie się nauczyłem.”- wspomina pan Andrzej. W 1985 r. brylujący na krajowych boiskach Górnik w pierwszej rundzie Pucharu Mistrzów trafił na słynny Bayern Monachium. Nadzieje na dobry wynik wśród zabrzańskich kibiców były przesadzone. ,,Nie mieliśmy międzynarodowego doświadczenia w takich meczach. W momentach, które decydują o wyniku, niestety to wychodziło. Strzeliłem co prawda gola na Stadionie Śląskim ale przegraliśmy 1:2. W Monachium mogliśmy to jeszcze odwrócić. Prowadziliśmy 1:0 ale skończyło się na 1:4. W rewanżu nie zagrałem, miałem naderwany mięsień dwugłowy. Niby był cień szansy na występ ale nie chciałem ryzykować ciężkiej kontuzji. Wtedy się nie zdecydowałem. Szkoda że później w lidze tureckiej, kiedy doznałem urazu stopy, postąpiłem odwrotnie. Popełniłem poważny błąd, bo za szybko wróciłem do gry. W piłce trzeba biegać a ja czasem nie potrafiłem chodzić. Chciałem pomóc kolegom, wziąłem środki znieczulające i to już był dla mnie w zasadzie koniec. Powinienem był się wyleczyć a nie pchać do grania.”- wspomina Pałasz. W Górniku 4 z rzędu mistrzowskiego tytułu już nie zdobył, bowiem wyjechał do Niemiec. Został piłkarzem Hannoveru 96, który akurat awansował do elity. W wyjazdowym meczu z Borussią Mönchengladbach(2:1) w końcówce meczu zdobył gola na wage zwycięstwa. ,,No pewnie że ją pamiętam. Jedynego gola w Bundeslidze się nie zapomina. Lewandowski będzie miał trochę większy problem z zapamiętaniem wszystkich swoich goli.”- śmieje się pan Andrzej. W następnym sezonie Hannover zajął ostatnie miejsce a Pałasz odszedł z klubu. ,,Dla mnie prawo Bosmana przyszło o 10 lat za późno. Cały czas byłem tylko wypożyczany z Górnika a kluby nie dogadały się w sprawie kolejnego kontraktu. Poszedłem na wypożyczenie do tureckiego Bursasporu. Miałem dopiero 29 lat.”- zaznacza nasz bohater. Niezaleczona kontuzja stopy przekreśliła dalszą karierę Pałasza. Wrócił do Niemiec, gdzie do dziś mieszka w Neuss niedaleko Düsseldorfu. Chociaż od dawna ma podwójne obywatelstwo i w Niemczech używa nazwiska Andreas Pallasch, jest zadeklarowanym kibicem Biało-Czerwonych oraz Górnika. Nie może być inaczej, to w końcu polski półfinalista mundialu i chłopak z Zabrza…

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?