- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1458 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
3
-Świadek każde z pytań skwitował milczeniem - powiedział rzecznik prokuratury Piotr Antoni... » Czytaj dalej
52 odpowiedzi
Rastafarnianin
1
Stanowski swoje zrobił, nabił wyświetleń i wpakował go na mine XDA teraz niech sie koleś... » Czytaj dalej
30 odpowiedzi
Batys
2
Macie już zaplanowane urlopy? Jakiś ciekawy kierunek?
102 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1458 Culés
3
Ernest Wilimowski, a właściwie Ernst Otto Pradella. Urodzony 23 czerwca 1916 roku w Katowicach, jeden z największych piłkarzy w historii światowego futbolu, wielka postać sportu XX wieku. Wybitny, kontrowersyjny, (nie)zapomniany.
Matka Ślązaczka, ojciec Niemiec, który zginął podczas I wojny światowej. Kilkanaście lat później matka poślubi polskiego patriotę, powstańca Śląskiego Romana Wimowskiego.
Mały Enzi przygodę z futbolem zaczynał w klubie mniejszości niemieckiej 1.FC Katowice. Tam rozwijał się doskonale, nic więc dziwnego, że za równowartość 10 pensji listonosza kupił go klub Ruch Hajduki Wielkie. Kupił i tym samy przeprowadził najlepsza inwestycje w historii. Powiedzieć, że Wilimowski spełnił pokładane w nim nadzieję, to jakby nie powiedzieć nic.
Ernest w barwach Ruchu był po prostu fenomenalny, kluczowy. Już w pierwszym sezonie wywalczył mistrzostwo Polski (jedno z czterech) i tytul króla strzelców. Miał wtedy 18 lat. Nic więc dziwnego dziwnego, że w maju 1934 roku w Kopenhadze zadebiutował w reprezentacji Polski, a kilka dni później strzelił debiutanckiego gola. Ogólnie chorzowski etap kariery był dla Wilimowskiego najlepszym. Cztery krajowe mistrzostwa (1934, 1935, 1936, 1938) oraz cztery tytuły króla strzelców oraz 117 ligowych trafień, w tym m.in 10 w jednym meczu. ZJAWISKO. Tym wieksze, gdy uświadomimy sobie, że w 1938 roku miał zaledwie 22 lata.
1938 rok to również inne historyczne wydarzenie. Mundial w Paryżu. Co prawda Polska zagrała wówczas tylko jeden ale za to pamiętny mecz z Brazylią. Przegraliśmy w dramatycznych okolicznościach po dogrywce 5 do 6 tego dnia Wilimowski grał w swojej lidze, strzelił rekordowe bramki
U szczytu (a może dopiero przed?) kariery Wilimowskiego zastał dramat II wojny światowej. Z racji narodowości miał możliwość ratowania sie, z czego skorzystał i wyjechał do III Rzeszy, której barwy później reprezentował. Ta decyzja sprawiła, że w Polsce został uznany za zdrajcę. W czasach komuny nazwisko Wilimowski praktycznie nie figurowało w polskiej piłce. Był człowiekiem skreślonym. Osiadł w Karlsruhe, gdzie pracował jako urzędnik i amatorsko grał w piłkę. Doczekał się czwórki dzieci. W 1974 roku chciał spotkać się z polskimi piłkarzami biorącymi udział w Mistrzostwach Świata. Zgody na to nie dostał. Miał za to okazję krótko porozmawiać z słynnym polskim trenerem Kazimierzem Górskim. Odszedł w 1997 roku, w wieku 81 lat. Na pogrzebie nie było przedstawicieli Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Postać niezwykle kontrowersyjna. Wielki sportowiec, któremu w życiorysie przeplatały się Polska i Niemcy.
Nikt chyba nie ma wątpliwości; że tylko dramat II wojny światowej sprawił, że dziś nie jest stawiany w jednym rzędzie z piłkarzami uznawanymi za najlepszych w historii. Ale tego "przeskoczyć " nie mógł nawet on. Bo tak naprawdę karierę skonczyl już w w wieku 23 lat w 1939 roku. Pierwszy Mundial po wojnie odbył się w 1950 roku. 11 lat później. Pierwszy finał Pucharu Europy rozegrano w 1955 roku. W latach 50 XX wieku wręczono pierwsze Złote Piłki. Enzi był po prostu za wcześnie...
1
@Arden
Kilka nieścisłości.
1. "Ezi", nie "Enzi"
2. Liczba goli dla Ruchu to 114 lub 115. Nieścisłość wynika z faktu, że w jednym z meczów nie ma pewności, czy gola strzelił Wilimowski, czy był to gol samobójczy.
3. Co do kwoty transferu, to wynosiła ona 1000 zł + zysk dla Katowic z dwóch spotkań z Ruchem. I nie była to wysokość 10 pensji listonosza, tylko około 7. Co nie zmienia jednak faktu, że to był bardzo drogi transfer i dużo pieniędzy.
4. Mama Ernesta, Paulina, nie poślubiła Romana Wilimowskiego kilkanaście lat później. Zrobiła to w 1919 roku, czyli wtedy, gdy Ernest miał trzy lata. W 1929 roku, czyli 10 lat po ślubie, Roman Wilimowski usynowił Ernesta i nadał mu swoje nazwisko.. Dlaczego to zrobił dopiero wtedy? Trudno stwierdzić. Może dlatego, że po tylu latach nie doczekał się wspólnych dzieci z Pauliną, więc może chciał mieć spadkobiercę i potomka.
5. Czy jego ojcem był Niemiec? Tego nie wiadomo. Ernest nosił najpierw nazwisko po matce. Urodziła go jako panna, w akcie urodzenia nie ma danych ojca. Pojawiły się informacje, że być może Ernest był efektem romansu pani Pauliny z mężczyzną, który miał już rodzinę, a informacja, że jego ojciec był niemieckim żołnierzem, który zginął na wojnie, była po prostu najwygodniejsza. Tego już nigdy nie zweryfikujemy.
6. Co do zostania Niemcem z chęci Ernesta to nie jest też taka oczywista sprawa, bo wielu mieszkańców Śląska po wybuchu wojny zostawało automatycznie wpisywanych na volkslistę przez urzędników, często nawet o tym nie wiedząc. Jasne, Wilimowski skorzystał z tej okazji i zaczął grać w piłkę. Wiele osób, którzy nazywają go zdrajcą, często zapomina (lub nie wie) o fakcie, że prawdopodobnie Wilimowski zginąłby pierwszego dnia wojny. Ernest bał się Georga Joschkego, który był lokalnym liderem NSDAP, a który nie mógł Wilimowskiemu wybaczyć, że ten kiedyś przeszedł z niemieckiego FC Katowitz do Ruchu Hajduki Wielkie. Zresztą Kazimierz Górski po 1939 roku grywał w radzieckich klubach i nie jest nazywaną zdrajcą, a ciekawe czemu Wilimowski jest. No i trzeba też pamiętać, że do podpisania volkslisty namawiał Polaków m. in. Józef Kałuża czy prymas Polski.
7. No i kariera Wilimowskiego nie zakończyła się w 1939 roku, bo przecież został jeszcze m. in. po 1939 roku królem strzelców Pucharu Niemiec w barwach TSV Monachium czy grał w Kaiserslautern. No chyba, że tutaj chodzi o metaforę, że ta kariera zakończyła się w tym sensie, że dla Polaków już nie żył :)