La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 983 Culés

9

8

@FCBparasiempre
Historie gwiazd często mają to do siebie, że te już od najmłodszych lat wykazują ponad przeciętne umiejętności, a następnie utrzymują ten poziom przez całą swoją karierę. U Bojana Krkicia wyglądało to zupełnie inaczej, choć początki były bardzo obiecujące. Kiedy na początki Lionela Messiego patrzył cały piłkarski świat, Bojan przechodził tę samą drogę co Argentyńczyk. Mogło się wydawać, że zaraz w tym samym klubie ujrzymy dwóch fenomenalnych napastników. Hiszpan pobił rekord Messiego w ilości strzelonych goli w młodzieżowych zespołach Barcelony i był na najlepszej drodze do sukcesu. Niestety nie każdy jest materiałem na gwiazdę, o czym wkrótce sam Bojan brutalnie się przekonał. Bojan Krkić urodził się 28 sierpnia 1990 roku w hiszpańskiej miejscowości. Jego ojciec był profesjonalnym piłkarzem, grając głównie w jugosłowiańskich klubach. Pod koniec kariery Bojan Krkić Senior przeniósł się do katalońskiego zespołu CFJ Mollerussa. Poznał wtedy swoją żonę i zamieszkał na stałe w Katalonii. Młody Bojan skorzystał z korzystnych warunków do rozpoczęcia piłkarskiej kariery. Już w wieku 8 lat został juniorem prestiżowej akademii FC Barcelony: La Masii. Obserwujący rozwój młodych talentów dziennikarze od samego początku donosili o wyjątkowym talencie piłkarza z serbskimi korzeniami. Pobił rekord Leo Messiego w liczbie strzelonych goli dla młodzieżowych drużyn FC Barcelony. Wszyscy twierdzili, że zostanie piłkarzem klasy światowej jak trzy lata od niego starszy Argentyńczyk. Ówczesny prezydent Barcelony, Joan Laporta: „Bojan Krkic jest częścią historii naszego klubu. Poza jego słowami pamiętamy zawodnika z Linyoli, który pobił nasze wszystkie młodzieżowe rekordy, i który dał fanom tak wiele nadziei. Młody Bojan był unikalnym piłkarzem, niezmiernie walecznym.” Bardzo szybko wzrastał w klubowej hierarchii, dołączając do zespołu B w wieku 16 lat, na trzecim poziomie rozgrywek hiszpańskiej ligi. Tam w 22 spotkaniach strzelił 10 goli, potwierdzając swoją dobrą dyspozycję. Jeszcze lepsze były jego wyniki w młodzieżowej reprezentacji Hiszpanii U17, gdzie w 20 spotkaniach odnotował 16 trafień. Jeszcze przed ukończeniem 17 roku życia Bojan Krkić podpisał kontrakt z pierwszą drużyną FC Barcelony. Zadebiutował zaliczył 24 kwietnia 2007 roku w towarzyskim meczu przeciwko Al Ahly FC, a debiut ligowy miał miejsce 16 września przeciwko Osasunie. Zmieniając Giovani dos Santosa w 78 minucie miał dokładnie 17 lat i 19 dni, bijąc kolejny rekord Leo Messiego – najmłodszego piłkarza w historii La Liga. Trzy dni później pobił identyczny rekord, tym razem w Lidze Mistrzów. Frank Rijkaard, ówczesny trener Barcelony: „Bez wątpienia Krkić ma wszystkie atrybuty, żeby zostać światową gwiazdą. Jestem dumny z niego. To świetny talent, który ma sporo do zaoferowania.” Trudno było pogodzić dwie prawdy: pierwszą tą, że spisywał się bardzo dobrze, oraz drugą, że był jeszcze bardzo młody i nie czuł się gotowy do gry na najwyższym poziomie. Od samego początku przypisano mu łatkę skazanego na sukces. Rywalizował o grę w wyjściowym składzie z Messim, Eto’o czy Ibrahimoviciem i nie zwracano uwagi, czy da radę udźwignąć ciążącą na nim presję. To wszystko niestety wkrótce się zemściło. Pierwsze problemy zaczęły się na początku 2008 roku, kiedy miał zadebiutować w seniorskiej reprezentacji Hiszpanii przeciwko Francji. Gdyby wystąpił w tym meczu, przeszedłby do historii jako najmłodszy reprezentant swojego kraju w wieku 17 lat, 5 miesięcy i 9 dni. Niestety tuż przed rozpoczęciem spotkania ze zdrowie Bojana zaczęło się poważnie komplikować. Czuł się słabo, co było spowodowane stresem i oczekiwaniami stawianymi przez piłkarski świat. Ostatecznie nie pojawił się na murawie. Tak wspominał ten moment, w wywiadzie przeprowadzonym dekadę później dla The Guardian: „Panowała ogromna presja, która w żadnym momencie nie ustępowała. Kiedy wszedłem do szatni na mecz z Francją, wszystko było w porządku, do momentu, kiedy zacząłem odczuwać silne zawroty głowy. Byłem przytłoczony sytuacją i spanikowany. Fizjoterapeuci położyli mnie płasko na drewnianej ławce. To był pierwszy tego typu napad – później miałem podobne epizody”. Presja spoczywająca zaczęła wdawać się we znaki. Jednocześnie dalej rozgrywał rewelacyjne spotkania w Barcelonie, co spowodowało, że stał się niemalże pewnym nazwiskiem w kontekście wyjazdu na Euro 2008. Niestety piłkarz czuł, by zająć ważne miejsce w składzie w reprezentacji aspirującej o zdobycie mistrzostwa Europy. Podjął odważną decyzję – rezygnację z uczestnictwa w imprezie. „Wiem, co tracę, ale doszedłem do punktu, w którym czuje się bardzo zmęczony. W żadnym momencie nigdy nie powiedziałem „nie” reprezentacji. Z drugiej strony chcę być szczery wobec selekcjonera, hiszpańskiej federacji piłki nożnej, a przede wszystkim siebie.” – Bojan Krkic w ogłoszeniu za pośrednictwem oficjalnej strony internetowej UEFA.

Odrzucenie powołania na jeden z najważniejszych turniejów na świecie było dla piłkarskiego świata szokiem. Nikt nie mógł zrozumieć, dlaczego młody talent Barcelony zrezygnował, Zwłaszcza że reprezentował swój kraj na młodzieżowych turniejach międzynarodowych do lat 17 i do 21. Media na całym świecie zapomniały, że nie każdy rodzi się Lionelem Messim czy Cristiano Ronaldo. Bojan Krkić chciał pozostać sobą, a wykorzystywano jego wizerunek, by w mediach nakręcać historię o istniejącym klonie Messiego w Barcelonie. W dodatku był szeroko eksploatowany jako piłkarz, będąc regularnie powoływany do młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii i pierwszego składu Barcelony. Przed Euro 2008 nie zdążył jeszcze osiągnąć pełnoletności (urodziny miał w sierpniu), a już musiał się mierzyć z obciążeniem fizycznym i psychicznym, jakby już był wielką gwiazdą. Kiedy Bojan zrezygnował z gry na Euro, pojawiła się fala masowej krytyki pod jego nazwiskiem, pod różnym kątem. Nagłówki hiszpańskich tytułów prasowych głosiły „Hiszpania wybrała Bojana, a Bojan mówi nie”. Zarzucano mu przede wszystkim brak profesjonalizmu i patriotyzmu. W dodatku nie otrzymał wystarczającej pomocy od przedstawicieli hiszpańskiego związku piłki nożnej, choć ci wiedzieli o prawdziwych przyczynach nieobecności zawodnika w składzie. Powstawało teorii mniej lub bardziej oderwanych od rzeczywistości i nikt nie potrafił znaleźć dość oczywistego powodu – złego stanu psychicznego. Jak sam później Bojan przyznawał, przede wszystkim zabrakło empatii i zrozumienia krytykujących go osób, które zamiast szukać prawdziwej przyczyny problemu, miały w swojej głowie ukształtowany obraz jednego z największych talentów w historii piłki nożnej: „Istnieje lekarstwo na takie stany, które miałem. To leczenie psychologiczne, które pozwala przeskoczyć bariery oraz strach, który sam wytworzyłem w swojej głowie. U mnie te bariery zacząłem wznosić w lutym [po meczu z Francją] i to trwało aż do lata. Kiedy nadchodziło Euro, zadecydowałem, że nie mogę pojechać, że muszę się odizolować od innych”. W dzisiejszych czasach przyznanie się publiczne do momentu słabości nie byłoby niczym dziwnym – zwłaszcza w przypadku wrażliwej osobowości. Niestety piętnaście lat temu społeczeństwo inaczej patrzyło na tego typu wyzwania, przez co Bojan otrzymał w swoją stronę bardzo wiele pocisków. Te wpłynęły na całokształt jego psychiki i dalszej kariery. Bojan ostatecznie zadebiutował w reprezentacji Hiszpanii we wrześniu 2008 roku w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata 2010 przeciwko Armenii. Wszedł na ostatni kwadrans spotkania zmieniając Santiego Cazorlę i to był jego jedyny występ w narodowych barwach. Odrzucił jednocześnie możliwość gry dla Serbii, kraju swojego ojca. Odczuł to kilka lat później, kiedy Serbski Związek Piłki Nożnej złożył wniosek do FIFA o zmianę przynależności reprezentacyjnej Bojana. Niestety FIFA odrzuciła wniosek, argumentując, że piłkarz zagrał już w meczu o stawkę. Następne sezony w wykonaniu Bojana wyglądały już zdecydowanie gorzej. Choć mógł się pochwalić ponad 30 występami w każdym sezonie (we wszystkich rozgrywkach), był wykorzystywany głównie jako rezerwowy lub gracz przeznaczony głównie na słabszych rywali. Co prawda w ostatnich 12 rozgrywkach ligowych sezonu 2009-2010 strzelił aż osiem goli, ale to był jedyny przebłysk geniuszu dawnego Bojana. Ostatecznie po rozegraniu 163 spotkań w barwach Blaugrany i strzeleniu 41 goli, Hiszpan postanowił rozstać się z katalońskim klubem. Sezon 2011-2012 spędził w AS Romie, która wykupiła go za 12 milionów euro. Był to kontrakt zawierający klauzulę powrotu do Barcelony po rocznym lub dwurocznym okresie. W AS Romie poszło mu całkiem nieźle, występując w 37 spotkaniach i strzelając 7 goli (we wszystkich rozgrywkach). Następny rok spędził jednak w innym włoskim klubie, AC Milan, na wypożyczeniu. Tam zagrał zaledwie w 27 spotkaniach i strzelił tylko trzy gole. Po dwóch latach na półwyspie Apenińskim Barcelona skorzystała z klauzuli sprowadzającej piłkarza z powrotem do siebie. Niestety okazało się, że już nigdy nie pojawił się na Camp Nou w roli gospodarza, gdyż od razu wypożyczono go do Ajaksu Amsterdam. Choć wygrał ligę z Holenderskim klubem, Barcelona zrezygnowała z dalszego zatrudniania swojego wychowanka. W 2014 roku przeszedł do angielskiego Stoke City za 1,8 miliona Euro. Dopiero tam mógł nabrać trochę świeżego powietrza, gdyż pierwszy raz w swojej karierze trafił do klubu, który nie miał wobec niego wielkich oczekiwań. W końcu potraktowano go jak normalnego piłkarza, a nie wielką gwiazdę, co było dla niego bardzo komfortową sytuacją. Wstępował w barwach klubowych do 2019 roku, rozgrywając 85 spotkań i przebywając na murawie przez aż 4860 minut. Strzelił przez ten okres 16 goli i odnotował trzy asysty. Pomimo iż nie posiadał rewelacyjnych statystyk, stał się jednym z ulubieńców miejscowych kibiców. Tak Bojan wspominał swój okres gry dla Stoke: „Czułem, że to właściwy klub, do którego mogę się udać. Miałem z nim niesamowite sezonu. Trzy razy z rzędu kończyliśmy sezon Premier League w TOP10. Graliśmy dobrą piłkę, a fani to kochali. To był najlepszy moment w mojej karierze”. Niestety wahania formy w jego karierze dalej się przydarzały, co skutkowało dwukrotnym wypożyczeniem piłkarza w trakcie obowiązywania kontraktu. Najpierw w sezonie 2016-2017 zasilił skład niemieckiego Mainz 05, a następnie w sezonie 2017-2018 hiszpański Alavés. W obu tych klubach nie wykazał się niczym szczególnym, spędzając większość czasu na ławce rezerwowych, niż na murawie. W wieku 29 lat Bojan Krkić zrezygnował z gry w najsilniejszych ligach na świecie. Lata 2019-2020 rozegrał w MLS reprezentując kanadyjski Montreal Impact, a następnie przeszedł do japońskiego Vissel Kobe, by tam zakończyć karierę po sezonie 2022 w wieku 32 lat.

3

@FCBparasiempre Jeden z tych kompletnie nieudanych "nowych Messich"

3

@FCBparasiempre pamiętam, jak wchodził. Ale to był talent, największy od czasów Leo i w sumie zaraz po nim, niestety jeden z tych przypadków z gdzie całkowicie głowa nie dała rady.
Presja jest straszna, gdy sobie człowiek nie potrafi z nią poradzić, nieważne co robi.

2

@FCBparasiempre dla mnie umowny początek spirali nadmiernych oczekiwań.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?