La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1431 Culés

9

Historyczny awans na Euro:

17 listopada 2007 r. reprezentacja Polski pokonała Belgie na Stadionie Śląskim w Chorzowie 2:0 w el. ME. Ten dzień, ten zespół i sztab trenerski, a także ta publiczność ze Stadionu Śląskiego przejdą do historii. 17 listopada 2007 r. Polska zapewniła sobie awans na mistrzostwa Europy. Po raz pierwszy w historii. Koncerty gwiazd światowego rocka U-2 i Red Hott Chili Peppers rozgrzewały Stadion Śląski do czerwoności, ale nawet te wydarzenia nie wytrzymują porównania z "Orłami" Leo Beenhakkera. Ich gra i bramki strzelane przez niesamowitego Ebiego były jak wulkan, dzięki któremu nikt nie czuł mrozu. Smolarek junior zaliczył serial pięciu goli w dwóch kolejnych meczach eliminacyjnych (wcześniej hat-trick w starciu z Kazachami), o jakim jego tata Włodzimierz mógł tylko pomarzyć. Nic dziwnego zatem, że gdy Ebi schodził z boiska, stadion żegnał go na stojąco, a uradowany Leo Beenhakker aż podniósł swego snajpera do góry. Historyczny mecz zaczęliśmy jednak niewyraźnie. Jakby sparaliżowani stawką, która była większa, niż kiedykolwiek. Co więcej, w I połowie groźniejsza była Belgia, ale to my strzeliliśmy gola "do szatni". Belgowie grali "o pietruszką", ale nie wyglądali, jak baranki prowadzone na rzeź. Ciasno kryli naszych środkowych, blokowali również skrzydła, gdzie toczyła się większość akcji Orłów. Przebiliśmy się bokami w 24. min, ale najpierw Wojciech Łobodziński za mocno dośrodkował, a za moment Krzynówek, bijąc z prawej nogi nie trafił. Tak samo jak Michał Żewłakow z rzutu wolnego chwilę później. Sceneria meczu była wspaniała. Leo Beenhakker wiedział, co mówi, gdy podkreślał: ,,Warunki pogodowe nam niestraszne. Wiem, że murawa jest w bardzo dobrym stanie”. Istotnie, nowiutki świeżo rozwinięty trawiasty dywanik wyglądał imponująco. Także kibice postarali się o doskonałą oprawę, w trakcie hymnu układając z kartoniady gigantyczną flagę, a przede wszystkim cały czas głośno wspierając zespół. Dzięki temu piłkarze nie mieli na co narzekać. Na dodatek wokół murawy krążyły cheerleaderki w narodowych barwach i zagrzewały do dopingu kibiców. Kontuzja, przez którą Jakub Błaszczykowski wypadł ze składu na mecz z Kazachstanem odbija mu się czkawką do dzisiaj. Prawoskrzydłowy Borussii Dortmund nie znalazł uznania w oczach Leo Beenhakkera na spotkanie z Belgami. Leo spodobał się na treningach we Wronkach Wojciech Łobodziński. Po 10 minutach to Belgowie byli bliżsi zdobycia gola. Po szybkiej wymianie podań na lewej stronie Kevin Mirallas zostawił piłkę wbiegającemu w pole karne Farisowi Harounowi, a ten z lewej nogi przymierzył w lewy róg. Na szczęście dla nas Artur Boruc z kocią zwinnością rzucił się w tamtą stronę i dosięgnął piłki. Odpowiedzieliśmy 10 minut później. W polu karnym Belgów zakotłowało się, ale uderzenia Jacka Krzynówka i Macieja Żurawskiego zostały zablokowane. A Mirallas był cierniem w oku naszej defensywy. W 34. min Jacek Bąk musiał się ratować się faulem, bo Belg uciekał mu na czystą pozycję. Bąk obejrzał żółtą kartkę, a po chwili, po kropnięciu z 30 metrów z wolnego Jana Vertonghena nie straciliśmy gola tylko dzięki sprawności Boruca. Jak lampart rzuca się na antylopę - on poszybował w kierunku piłki i sobie tylko znanym sposobem przeniósł ją nad poprzeczką. Długo nie mógł tego pojąć trener Belgów Rene Vandereycken, który już widział piłkę w okienku polskiej bramki. Za moment znowu było groźnie, ale po strzale Mirallasa piłkę głową wybił Michał Żewłakow. Po przechwycie piłki brakowało nam przyspieszenia. Przy rozgrywaniu akcji zachowywaliśmy się czasem jak w szczypiorniaku, który nie bez kozery w języku słowackim i czeskim nazywany jest "hadzaną". Orłów do lotu poderwała akcja dobrze spisującej się dwójki Marcin Wasilewski - Radosław Sobolewski. "Sobol" ofiarnie minął dwóch rywali i wyłożył piłkę na szesnastkę Euzebiuszowi Smolarkowi. Ten uderzył celnie, ale za lekko, więc Stijn Stijnen spokojnie złapał piłkę.

Stadion Śląski oszalał z radości tuż przed przerwą po prezencie Belgów. Vertonghen zbyt lekko wycofał do Stijnena. Wykorzystał to Ebi, który tylko czekał na taki przypadek. Poszedł do końca i choć bramkarz ratował się wybiciem piłki wślizgiem, Smolarek zablokował piłkę ciałem, podholował kilka metrów i z siedmiu metrów wpakował do pustej bramki! Na nic się zdała ratunkowa pogoń Daniela Van Buytena. Była godzina 21.17. ,,Wielkość Leo polega na tym, że on potrafi reagować na zmieniającą się sytuację. Nic nie jest w stanie go zaskoczyć”- podkreślał były asystent Holendra Dariusz Dziekanowski. Beenhakker potwierdził to w tym starciu. Prowadzenie do przerwy wcale go nie zadowoliło. Wiedział, że ta gra nie tak ma wyglądać. Dlatego "Żurawia" cofnął do drugiej linii, a Ebiego posłał do ataku, a na lewe skrzydło powędrował "Krzynek". Na początku drugiej połowy, gdy Ebi ukąsił po raz drugi, dla milionów Polaków rozsianych po całym świecie wszystko stało się prostsze i w jaśniejszych kolorach. Awansu na mistrzostwa Europy nie mógł nam wydrzeć. Nawet Bart Goor z Anderlechtu, który ze wściekłością kopnął na bramkę w 55. min (kolejna świetna interwencja Boruca). Choć gola na 2:0 zdobył również Smolarek, Leo Beenhakker po ojcowsku przytulił za niego wprowadzonego chwilę wcześniej Jakuba Błaszczykowskiego. Bo to właśnie Kubuś rozruszał ofensywę Orłów i zaczął bramkową akcję pięknym krzyżowym podaniem, po którym obrońcy zdołali odbić piłkę krótko - pod nogi Krzynówka. Ten wypalił ile sił, bramkarz odbił przed siebie, a dobitka Ebiego była formalnością. Jak zareagował Stadion Śląski? Chóralnym "Ebi!", "Leo!" i jeszcze głośniejszym "Mazurkiem Dąbrowskiego". Człowiek czuje się dumny z tego, że jest Polakiem.

@Adran360
@Arkon
@Culer9002
@FcPortoFan1999
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Symson

0

@FCBparasiempre Leo najlepszy trener Polski w XXI wieku

Z gównianej kadry ukrecil awans na pierwsze Euro plus te legendarne mecze z Portugalia

2

@FCBparasiempre Coś z cyklu "Good, old days" największy żal że im same Euro 2008 nie wypaliło, choć jakiejś katastrofy tam nie było.Natomiast mocno niezrozumiały jest brak awansu tej reprezentacji na Mundial 2010.

0

@FcPortoFan1999 Dobrze że tam byliśmy chociaż lepsi od San Marino

2

@Herato Tamte eliminacje to jest podobne rozczarowanie co eliminacje do Euro 2024.Grupa dość łatwa, a polegli z kretesem.Mecze ze Słowenią czy inną Słowacją w końcówce, to jest coś na zasadzie Mołdawii czy Albanii.

1

@Herato No czy najlepszy to bym spekulował. Z pewnością Adam Nawałka nie był gorszym trenerem, czego efektem jest ćwierćfinał Euro 2016...

0

@FCBparasiempre jaka kadrę miał Nawalka a jaka Leo, oczywiście też sukcesu Nawalce nie umniejszam

2

@FCBparasiempre Kto wie ale może się okazać że ten ćwierćfinał Nawałki na jakieś 30 lat będzie ostatnim meczem w takiej fazie rozgrywek..

0

@Herato Wówczas Boruc, Żewłakow, Bąk czy Krzynówek to była klasa światowa, więc tamta kadra z pewnością nie była gorsza a nawet jeśli to nieznacznie. Poza tym chyba był jeszcze Frankowski ale być może się myle...?

1

@FCBparasiempre Tomasz Frankowski? Po tym jak nie pojechał na MŚ 2006 później został już praktycznie odstawiony.
Pamiętam, że zgrał wtedy właśnie za Leo mecz towarzyski i eliminacji ME 2008 z Finlandią gdzie przegraliśmy wyraźnie. Później już nie pamiętam go w reprezentacji także jego udział w projekcie Leo jest żaden.

0

@Stinger_ Czyli jednak się myliłem że grał regularnie za Benhaakera. Jednak jakby nie patrzeć, to sam fakt nie zabrania go na mundial w Niemczech przez Janasa był skandalem i szokiem, przynajmniej dla mnie...

3

@FCBparasiempre Na pewno był to szok ale czy skandal? W tamtym czasie nie mając aż takiego dostępu to internetu i różnych danych też myślałem, że to skandal ale teraz przypominając to wszystko sobie to tak naprawdę Tomasz Frankowski jedyne dobre występy przed MŚ 2006 zanotował w sierpniu 2005 roku kiedy grał jeszcze dla Wisły Kraków.

Potem po transferze (koniec sierpnia) do drugiej ligi hiszpańskiej zginął. Nie strzelał, nie grał i w ogóle można było o nim zapomnieć. Po transferze do drugiej ligi angielskiej w połowie sezonu znowu nadzieję na powrót do formy wróciły bo Frankowski zaczął grać choć szału na boisku nie robił i bramki do końca sezonu nie strzelił.
W reprezentacji także bez gola od sierpniowych (2005 rok) meczów towarzyskich.

Krótko mówiąc patrząc na formę i na same statystyki brak powołania na MŚ 2006 broni się i to bardzo bo nawet Grzegorz Rasiak, który także wielkiego sezonu nie miał wyglądał jednak lepiej w sezonie klubowym szczególnie w drugiej jej części, a więc w najważniejszym momencie.

Wtedy na MŚ selekcjoner Paweł Janas zabrał 5 napastników - Maciej Żurawski, Euzebiusz Smolarek, Paweł Brożek, Ireneusz Jeleń i Grzegorz Rasiak i przyznam, że różnie wyglądała ich forma w sezonie poprzedzającym MŚ ale wszyscy mieli te sezony lepsze od Tomasza Frankowskiego.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?