La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1578 Culés

9

Wybitne legendy argentyńskiego futbolu:


13 września 1908 roku w Buenos Aires urodził się Carlos Desiderio Peucelle, prawoskrzydłowy, który był nie tylko wyjątkowym piłkarzem, ale także innowatorem swoich czasów. Mimo że jego wzrost nie robił na boisku wielkiego wrażenia, jego zwinność i wizja były niezrównane. Mając zaledwie 17 lat, Peucelle zadebiutował w Pierwszej Lidze w barwach San Telmo i Sportivo Buenos Aires , rozpoczynając tym samym karierę, która zachwyciła wszystkich fanów. Jednak to w River Plate mógł naprawdę zabłysnąć, zdobywając osiem tytułów krajowych i cztery międzynarodowe dzięki swojej umiejętności czytania gry i stwarzania okazji swoim kolegom z drużyny. Carlos Peucelle wyróżnił się w River Plate i był częścią drużyny, która wzięła udział w Mistrzostwach Świata w 1930 roku, pierwszych w historii. Peucelle odcisnął również swoje piętno na argentyńskiej reprezentacji: był członkiem drużyny, która wzięła udział w pierwszych Mistrzostwach Świata w Urugwaju w 1930 roku. Choć Argentyna nie zdobyła trofeum, „ Barullo ” był jedną z gwiazd turnieju, strzelając trzy gole i prowadząc swoją drużynę do finału. Mimo że przegrali z gospodarzem, ich występ był legendarny. Jednak historia Peucelle'a nie ogranicza się wyłącznie do jego kariery piłkarskiej. Po zakończeniu kariery piłkarskiej został trenerem i nadal odcisnął swoje piętno na ukochanym klubie River Plate, zyskując szacunek za skupienie na grze zespołowej i taktyce. W River Plate przeżył najbardziej udany etap swojej kariery. Zdobył tam 8 tytułów krajowych i 4 międzynarodowe. Carlos Peucelle był ikoną, która pozostawiła niezatarty ślad w historii argentyńskiej piłki nożnej. Pozostawione przez niego dziedzictwo wciąż przypomina nam, że piłka nożna to pasja, która potrafi zjednoczyć cały kraj. W tym wyjątkowym dniu wspominamy tego geniusza piłki nożnej z podziwem i wdzięcznością za wszystko, co nam dał.



13 września 1937 r. urodził się Antonio Valentín Angelillo, pomocnik i napastnik. Zdobył Copa America w 1957 r.; był mistrzem Włoch oraz zdobywcą Pucharu Włoch oraz m.in. sięgnął po Puchar Zdobywców Pucharów z AC Milan w 1968 r. Ze skromnego Arsenal de Sarandi trafił do potężnego Racingu już w wieku 17 lat. Debiut miał jak marzenie. Stało się oczywiste że rośnie środkowy napastnik na miarę Pontoniego czy Di Stefano. Angelillo posiadał wszystkie możliwe walory. Wysoki, świetnie zbudowany, bardzo skoczny. Rzecz jasna nie dryblował w stylu Sivorigo bądź Corbatty, gdyż to były zjawiska niepowtarzalne i nie do podrobienia. Jednak również panował nad piłką idealnie, zarówno na ziemi jak i w powietrzu. Preferował dynamiczny, długi drybling, służący dojściu do dogodnej pozycji strzeleckiej. Strzelał znakomicie głową i obunóż, silnie i precyzyjnie, wspierając te naturalne atuty umiejętnością osłaniania piłki ciałem oraz iście ,,radarową" orientacją w polu karnym. Po roku gry w Racingu przeszedł do Boca Juniors aby w 1957, wraz z Maschio i Sivorim wyruszyć na Półwysep Apeniński. Tam stał się idolem mediolańskiego Interu, w sezonie 1958/59 w 33 meczach strzelając równiutko 33 gole(!) co dało mu tytuł ,,capocanoniere" ligi. W Interze w latach 1957- 61 rozegrał 113 meczów I zdobył 68 goli. Potem grał w Romie (106 meczów i 27 goli), Milanie (14 meczów i dwa gole) z przerwą na wypożyczenie do Lecce (12 meczów i jeden gol) i na koniec w drugoligowej Genui (22 mecze i 5 goli). W reprezentacji Argentyny zagrał 13 razy strzelając 12 goli. Zagrał również w Narodowej drużynie Włoch dwukrotnie zdobywając jednego gola. Angelillo miał wszelkie zadatki na piłkarza genialnego. Okazał się zaledwie piłkarzem wybitnym. Osiągnął wiele, lecz nie wszystko co pozostawało w zasięgu jego niemal nieograniczonych możliwości. Zabrakło mu trochę charakteru, tej zajadliwości i determinacji w dążeniu do celu, jaką wykazał jego wielki rodak di Stefano. Niezwykle elegancki, przystojny, wiódł we Włoszech życie lekkie, pełne przygód i przyjemności. Bywalec dancingów i nocnych lokali, nie zawsze rozkoszy łoża i stołu potrafił pogodzić z twardym reżimem treningowym. Odbijało się to na jego formie. Bywały mecze gdy zaćmiewał największe gwiazdy i budził aplauz trybun ale zdarzało się również że snuł się po boisku wyzuty z sił i chęci do gry niezwykły, jeden z najniezwyklejszych nie w pełni wykorzystanych talentów.
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@Symson
@Sysia11

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?