- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1326 Culés
Gorące dyskusje
Sysia11
8
5 spotkań w 16 dni no to nieźle. (Oczywiście jeżeli będziemy przechodzić do kolejnych... » Czytaj dalej
40 odpowiedzi
EzioAuditoreDF
2
Nie rozumiem fenomenu Haalanda. Czy według Was jest technicznie jakiś gorszy piłkarz od niego?... » Czytaj dalej
25 odpowiedzi
lajcior
2
Czy według Was 20/26 dni urlopu na cały rok to jest odpowiednia ilość?
45 odpowiedzi
Media
Sonda
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1326 Culés
8
Legendy urugwajskiego futbolu:
14 września 1913 r. urodził się urugwajski napastnik Severino Varela. Burza, która uderzyła w ,,Vapor de la Carrera” była niczym w porównaniu ze złym humorem, jaki miał urugwajski napastnik. Wszystko, co zbudował w Peñarolu, tytuły, które zdobył (nie mniej, cztery z rzędu) zostały zapomniane przez tych niewdzięcznych ludzi, którzy myśleli tylko o tym, by poszukać nowej gwiazdy, która przez dziesięć lat zarabiała ich kosztem i wrzucić go na śmietnik ale on taki nie był, nie chciał być kolejną gwiazdą. To żądza zemsty skłoniła go do przyjęcia na początku 1943 roku telegramu od Boca Juniors, który utrudniał zatrudnienie go, ponieważ obrazili go chronicznymi obrażeniami, których nie miał. Liderzy powiedzieli mu, że musi rozegrać mecz testowy, jakby był prostym początkującym a nie uznanym strzelcem powyżej 30. roku życia. W końcu po długich kłótniach przełknął dumę i rozwiał wątpliwości tych, którzy nie wierzyli w to. Łatwo go można było rozpoznać na boisku ale nie po rysach twarzy. Biały beret, który nosił na meczach przyjechał z nim do Buenos Aires i wiedział, jaki wpływ ma to na ludzi. Nawet gdy znalazł się na okładce magazynu ,,El Gráfico”, nie odcinał się od niego, tylko to wyróżniało go na tle innych napastników. Więcej niż nowość, było to odrodzenie się czegoś, co było powszechne podczas gry piłką, ponieważ pomagało zmniejszyć siłę uderzenia główkami, ale o czym zapomniano, gdy w 1931 roku trzech Argentyńczyków wynalazło nową piłkę bez niebezpiecznego materiału. Wielu zarzucało mu, że jest oszustem, bo rzekomo zastosował pod beretem skórzane wzmocnienie, które dodawało mu ogromnej mocy uderzeniom głową. Nigdy nie dał im tej przyjemności ani nie zdradził tajemnicy, jak zrobił to Bernabé Ferreyra, idol River, pokazując lewą nogę tym, którzy nie rozumieli, jak wykonał ten strzał, który ranił rywali. Od najmłodszych lat zdawał sobie sprawę, że życie piłkarza jest bardzo krótkie, dlatego od poniedziałku do piątku pracował w Urugwaju w firmie Usinas y Telefonos del Estado. W soboty jeździł do Buenos Aires, aby grać a w niedzielne wieczory wracał do Montevideo. Dla niego ta praca była na całe życie i chociaż próbowano go przekonać, aby nie ulegał tej wyczerpującej rutynie, nigdy się nie poddał. To, chociaż nie przejmował się tym zbytnio, spowodowało złe relacje z niektórymi członkami drużyny: „Zazdrościliśmy mu, bo był bardzo ostentacyjny w swoich gestach i sposobie bycia. Jego gesty nie podobały się kolegom. Strzelił gola i rzucił beret w trybuny. Szybko przekonał fanów i stworzył rzuty karne; Niepokoiło nas takie podejście. Podróże na dzień przed meczem pokrzyżowały jego występ” – Juan Carlos Lorenzo, członek tej drużyny oraz mistrz Ameryki i zdobywca pucharu Interkontynentalnego jako trener Boca w latach 70-tych, stwierdził w swojej biografii ,,El Toto” napisanej przez Alfredo Di Salvo.
Dumny czy nie, jego umiejętności strzeleckie były godne uwagi i pokazał je podczas tych mistrzostw, w których Boca i River walczyli do końca. W klasyku pierwszej rundy, na ,,La Bombonera”, strzelił gola, ale Millonarios zwyciężyli 3:1. Rewanż rozegrano w scenariuszu parytetu, w którym wszystko poszło pod górę dla ,,Xeneizes” po tym, jak Félix Lousteau dał przewagę River. Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Lucho Sosa, prawy napastnik Boca, minął piłkę, ale piłka nie znalazła odbiorcy. W tej akcji nie było nic specjalnego a bramkarz Rivera Carlos Lettieri nawet nie miał zamiaru jej rozgrywać, więc piłka powoli poszybowała w stronę linii autowej. Dopóki się nie pojawił. To był cień, duch, który poruszał się bezgłośnie i Doktor Jekyll, który przemienił się w pana Hyde'a tak szybko, że nie wzniósł żadnego kurzu, gdy zanurkował obok łuku, aby nadmuchać siatkę. Lettieri próbował powstrzymać to, co nieuniknione ale było już za późno. Severino Varela choć nikt tego nie zauważył, zaczął wychodzić zaraz po przybyciu…
@AssisMoreira
@Bernard777
@Gary
@KrychaFCB
@Lionel_Messi10
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Safrani
@siwykrb