La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1015 Culés

9

9

@FCBparasiempre
Młody Leo Messi dołączył do klubu Newell's Old Boys w swoim rodzinnym mieście – czyli „Nuls”, jak go nazywają w Argentynie – mając zaledwie sześć lat. Czekał na ten dzień niemal całe życie. Klub był jego własnością z urodzenia. Jego wujkowie i ciotki podarowali mu czerwono-czarną koszulkę Newell's na pierwsze urodziny. Obaj jego starsi bracia grali w młodzieżowych drużynach piłkarskich tego klubu. W październiku 1993 roku był nawet na stadionie klubu w Rosario, aby zobaczyć debiut Diego Maradony w barwach „Nuls”. W swoim pierwszym meczu dla Newell's, wygranym 6:0, Messi strzelił cztery gole, według Association of Rosario Football . Nadał ton. Stał się symbolem prawdopodobnie najsłynniejszej argentyńskiej drużyny juniorów, „La Maquina del '87”, czyli „Maszyny '87”, nazwanej na cześć roku, w którym urodziło się pokolenie zawodników klubu. Byli niepokonani. W tak zwanej w Argentynie „baby football” – grze siedmioosobowej, w którą dzieci grają do 11. roku życia – „La Maquina del '87” pozostała niepokonana przez trzy lata. Kiedy klub w wieku 11 lat przeszedł na format 11-osobowy, z większą przestrzenią do gry na większych boiskach, było więcej tego samego. Zmietli wszystkich na swojej drodze. Wygrali każdy turniej, w którym brali udział, plądrując boiska w całej Argentynie i rozgrywając zawody tak odległe, jak Peru, po drugiej stronie kontynentu. W 2000 roku Newell's zdobyli mistrzostwo z przewagą co najmniej 20 punktów, według Franco Falleroniego, jednego z napastników drużyny. „W ciągu pięciu lub sześciu sezonów przegraliśmy tylko około trzech razy” – mówi inny kolega z drużyny, Gonzalo Mazzia. Czasami bramkarz Newella był tak znudzony biciem kolegów z pola, że siadał na tyłku w polu karnym. Tak bardzo deptali po piętach rywalom – strzelając po 10, 12 i 15 bramek na mecz – że niektórzy przeciwnicy ustalali wynik na 6:0. Mecz musiał zostać przerwany po strzeleniu sześciu bramek. To był jedyny sposób, żeby zatamować krwawienie. Messi był nienasycony. Pytam Adriana Corię – który trenował Messiego w 10. klasie, ostatnim roku jego gry w Newell's, zanim odszedł do Barcelony w wieku 13 lat – czy to prawda, że Messi strzelił ponad 500 goli dla Newell's w tym okresie dzieciństwa. Coria nadyma usta. „Przynajmniej”. Messi był zrzędliwy, gdy nie strzelił gola w meczu, jak hazardzista wyrwany z torów. „Wpadał w szał, gdy nie mógł strzelić gola” – wspomina Falleroni. „Był bardzo ambitnym facetem. Nawet jeśli wygrywał – jeśli drużyna wygrywała 7:0 – ale nie strzelił gola, wpadał w złość. Albo jeśli nie dostawał piłki, wpadał w złość. Widać to było po jego twarzy. Taki miał temperament, taką miał osobowość. Zawsze chciał mieć piłkę”. Falleroni mieszka w Chabas. To miasto, w którym dorastał, oddalone o dwie godziny jazdy autobusem od Rosario. Dla dziecięcej gwiazdy futbolu było to trudne zadanie – dojeżdżał do Rosario na treningi i mecze z Newell's, tydzień w tydzień. Messi i Falleroni szybko się zaprzyjaźnili. Messi często do niego przyjeżdżał i spędzał z nim czas. Bawili się na PlayStation. Na cichych, gruntowych drogach Chabas ojciec Falleroniego uczył też 11-letniego Messiego jazdy. „Mój tata miał Peugeota 306” – mówi Falleroni. „Musieliśmy dać Leo dużą poduszkę do siedzenia, bo nie mógł dosięgnąć kierownicy”. W czasach, gdy dorastał, po ulicach dzielnicy Messiego w południowej części Rosario nie jeździło zbyt wiele samochodów. To biedna dzielnica, choć nie jest to slumsy jak na przykład Villa Fiorito, skąd Maradona pochodził w Buenos Aires. Maradona dorastał w latach 60. w chacie bez bieżącej wody i prądu; jako dziecko zbierał pesos, sprzedając między innymi złom i folię do pakowania papierosów. Messiemu niczego nie brakowało. Uczył się dobrze. Wielu w Argentynie powie ci, że Messi na zawsze pozostanie w cieniu Maradony, jeśli nie zdobędzie mistrzostwa świata. Niektórzy Argentyńczycy również preferują łobuzerstwo Maradony. Ma on to, co lokalnie nazywa się „viveza”, czyli umiejętność radzenia sobie z samym sobą. „Żywioły mają w sobie pewien spryt, którego uczą się na ulicach” – mówi Ramiro Martin, autor książki „Messi: Un Genio en la Escuela del Futbol”. „Bycie „żywym” w Argentynie oznacza bycie przebiegłym, a nawet umiejętność oszukiwania, by osiągnąć swoje cele. Nazywa się to „żywotnością kryminalną”, z czego ja, jako Argentyńczyk, nie jestem dumny, ale to już historia”.

Domy wzdłuż ulic w dzielnicy, w której dorastał Messi, są niskie, jedno- i dwupiętrowe, z dachami z brezentu i ścianami, które aż proszą się o farbę. Pełno tu próżnujących ludzi – ludzie siedzą przed drzwiami na plastikowych krzesłach, jakiś żebrak kręci się przy światłach, próbując wyłudzić drobne, a dziesiątki psów kręcą się i szczekają. Na rogach ulic, słupy energetyczne i mury są pomalowane w barwy Newell's lub jego wielkiego rywala, Rosario Central, w ramach wojen o ziemię, które dzielą Rosario. Istnieją murale z Messim, które przypominają ludziom o ich najsłynniejszym synu, ale trzeba ich poszukać – jeden na ścianie za jego starą szkołą podstawową, a drugi, który powstał przed finałami Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej 2014 w pobliżu Grandoli Football Club, gdzie Messi rozegrał kilka sezonów w oficjalnej piłce nożnej, zanim dołączył do Newell's. Dom rodzinny Messiego, zbudowany własnoręcznie przez jego ojca i dziadka, wciąż stoi. Nigdy nie został sprzedany. Jego matka i siostra wyprowadziły się dopiero w 2010 roku, jak wynika z książki Sebastiana Festa i Alexandre'a Julliarda „ Misterio Messi: Los Secretos del Mejor Jugador del Mundo”. Dom jego dziadków znajduje się tuż za rogiem, w połowie ulicy od starego domu jego rodziców. Kobieta po trzydziestce otwiera drzwi, gdy pukam, ale nie odzywa się. Sąsiadka z naprzeciwka, Lucia, jest jednak pełna plotek, gdy zaczepia się ją o młodego Messiego. „Był cichym dzieckiem. Muy tranquilo ” – mówi. „Jedyny problem, jaki miałam z nim, to to, że przerywał mi sjestę – ciągle kopiąc piłkę o ścianę”. Po kilku sezonach gry w Newell's, klub umożliwił Messiemu spotkanie z endokrynologiem, dr. Diego Schwarzsteinem, w celu omówienia problemu z hormonem wzrostu. Koledzy z drużyny nazywali go „pulga”, czyli pchła. Nie podobał mu się ten przydomek, mówi Sergio Maradona, jeden z jego byłych kolegów z drużyny. Lekarz odebrał telefon z informacją, że wysyłają mu „najlepszego zawodnika, jakiego mamy”. Messi miał dziewięć lat, kiedy po raz pierwszy odwiedził klinikę Schwarzsteina. Było to 31 stycznia 1997 roku, w dniu urodzin lekarza. Messi był jednym z około 20 000 osób w populacji cierpiących na niedobór hormonu wzrostu. Miał zaledwie nieco ponad 120 cm wzrostu, kiedy dołączył do Newell's i był o 15-20 centymetrów niższy od swojego docelowego wzrostu. Jego problem można było leczyć. Poza tym jego ciało było w normie. Jeden z byłych trenerów Messiego w Newell's, Quique Dominguez, cytowany jest w biografii Messiego autorstwa Guillema Balague'a, który powiedział, że Messi „prawie nie miał klatki piersiowej, była wklęsła, a patrzenie na jego klatkę piersiową było przerażające”. Schwarzstein wyjaśnia jednak, że budowa ciała Messiego była w porządku, pomijając problem ze wzrostem. Wymiary jego ciała były „harmonijne”, mówi Schwarzstein. Codziennie Messi samodzielnie wstrzykiwał sobie hormon wzrostu za pomocą małej strzykawki. Był to bezbolesny zabieg, mniej inwazyjny niż ukąszenie komara. „Widziałem go, tutaj u moich rodziców, jak sam sobie wstrzykiwał w nogi. To była bardzo cienka igła, takiej długości” – mówi Falleroni, wskazując na długość swojego paznokcia. „Przychodził do domu z lekiem, wkładał opakowanie do zamrażarki, wyjmował je i sam wstrzykiwał sobie w udo”. Schwarzstein i Messi zbudowali bliską relację podczas ponad czteroletniego leczenia, które zakończyło się w Barcelonie pod opieką innego zespołu medycznego. Połączyła ich przede wszystkim piłka nożna; Schwarzstein jest zagorzałym kibicem i członkiem klubu piłkarskiego Newell's. Messi zostawił mu swoją starą koszulkę Newell's, którą podpisał, kiedy przeniósł się do Barcelony na początku 2001 roku. Odnosząc się do osobowości Messiego, Schwarzstein wyróżnia go. „Był bardzo miłym dzieckiem. Nie był nieśmiały – kiedy przełamywało się lody, kiedy zaczynało się z nim rozmawiać, zazwyczaj piłka nożna była pierwszym tematem, o którym dużo mówił – ale był introwertykiem. Jedno jest takie, że wolisz zachować pewne rzeczy dla siebie. Inną rzeczą jest to, że masz lęk przed wyrażeniem siebie, uczucie: »Boję się, że nie powiem tego, co trzeba«. Inną rzeczą jest bycie introwertykiem – jeśli wolisz zachować pewne rzeczy dla siebie. „Leo nie jest nieśmiały. Jest introwertykiem. Jest powściągliwy.” Byli koledzy Messiego z Newell's zeznają, że jest on otwartym i towarzyskim facetem, gdy tylko znajdzie się w gronie przyjaciół. Sergio Maradona grał w Newell's w drużynie „Pokolenia '88” na tej samej pozycji co Messi – w luce za dwoma napastnikami, jako numer 10, czyli „enganche”, jak to się nazywa w argentyńskim żargonie piłkarskim. „W tamtych czasach wszyscy mówili o nas dwóch. To był Messi albo ja – Maradona w '88 albo Messi w '87” – mówi. Obaj również byli u Schwarzsteina z powodu problemów z rozwojem.

Maradona dobrze poznał Messiego przez te lata i w 1999 roku pojechał z „La Maquina del '87” do Buenos Aires na turniej. „Był skromny” – mówi. „Pomysł, że był nieśmiały, bojaźliwy – to kłamstwo. W towarzystwie kumpli jest świetnym humorem. Jest ostrożny wobec prasy i osób, które go nie znają. Z rodziną i przyjaciółmi jest bardzo zabawny. Pamiętam go jako zabawnego faceta, zabawnego, ekstrawertycznego, ale też bardzo szanującego innych, skromnego i bezpretensjonalnego. Nigdy nie miał problemów z nikim”. Messi i Maradona grali razem w tym turnieju w ostatnim tygodniu lipca 1999 roku. Podróżowali czterogodzinnym autobusem do Buenos Aires i zostali zakwaterowani u rodzin przez klub gospodarzy, Defensores de Villa Ramallo. Newell's rozgromili wszystkie poprzednie drużyny, wygrywając mecze grupowe 10:0, 3:0, 7:0 oraz półfinał i finał po 5:0. Messi i Maradona zdobyli bramki zarówno w półfinale, jak i finale. Messi zakończył rozgrywki z 15 golami na koncie. Maradona jest jedną z postaci „przesuwanych drzwi” w historii Messiego. Co mogło być? Obaj mieli wielki talent. Maradona nie wykorzystał swojego. Życie było dla niego pełne przygód. „Moim problemem była dyscyplina” – mówi. Hiszpański klub Villarreal zgłosił się po niego, gdy miał 11 lat, ale jego ojciec odrzucił ten transfer. Był za młody. Gdy osiągnął wiek pozwalający mu zostać zawodowcem, zaczął tułać się po ligach Ameryki Południowej jako najemnik, płodząc po drodze dzieci. Ma czwórkę dzieci – jedno w Meksyku, dwoje w Boliwii i jedno w Argentynie. „Pod tym względem jestem jak Maradona” – mówi ze śmiechem. Maradona musiał w pośpiechu opuścić Meksyk. Skończył grając w półprofesjonalnej drużynie należącej do handlarza narkotyków, w ramach 12-zespołowej ligi meksykańskiej. Właściciele drużyn obstawiali swoje drużyny. Kiedy drużyna Maradony jechała do Ciudad Juarez, żeby rozegrać mecze, nigdy nie zostawała tam na noc. „Co noc słychać było strzały” – mówi. Zapłodnił córkę właściciela swojej drużyny; urodziła siedmioletnią córkę. „Musiałem wrócić do Argentyny, bo chcieli mnie zabić” – mówi Maradona. Jeden z jego byłych trenerów i jego rodzina zostali zamordowani, mówi Maradona, ponieważ jego drużyna przegrała finał. Gustavo „Billy” Rodas był gwiazdą drużyny Newell „Pokolenie '86”. Zadebiutował w pierwszym składzie w wieku 16 lat. To kolejny zawodnik stawiany za przykład człowieka, który mógł być pretendentem do tytułu, ale którego kariera nie nabrała rozpędu z powodu problemów społecznych. Sergio Almiron, mistrz świata z Argentyną w 1986 roku, był dyrektorem technicznym akademii młodzieżowej Newella, gdy Messi i Rodas grali w „dziecięcą” piłkę nożną. Wskazuje na kluczową rolę, jaką rodzice Messiego odegrali w jego rozwoju. „Leo dostał wszystko, czego chłopiec potrzebował, by dorosnąć. Billy tego nie miał. Nigdy mu się to nie udało. W wieku 14–15 lat, ponieważ jego rodzice byli bardzo biedni, dostał pokój hotelowy w Riwierze na śniadania, obiady, kolacje i przekąski. Później dostał mieszkanie z matką, żeby mogła go kontrolować. Ale nie była w stanie go kontrolować. Dla niego ważniejsze było granie z przyjaciółmi z sąsiedztwa. Miał wiele problemów. Odszedł z klubu. Sprowadziłem go z powrotem. Znów zniknął. Znowu zaczął trenować. A potem znowu zniknął. „Oboje rodzice byli przy Messim. Wspierali go. Chcieli dla syna jak najlepiej. Poświęcili dla niego wszystko, a efektem jest Messi, jakiego mamy dzisiaj. Billy Rodas nie miał takiej samodyscypliny jak Leo. Tu, w Argentynie, masz dobrych i złych przyjaciół, narkotyki, alkohol. Często to rodzina pomaga ci trzymać się prostej i wąskiej drogi”. W lipcu Maradona znów spakuje walizki. W przyszłym sezonie ma grać w reprezentacji Boliwii. Nie będzie tęsknił za czujnością argentyńskich obrońców. Mówi, że są najgorsi w swojej klasie w południowoamerykańskich ligach. „W argentyńskiej piłce nożnej jest mnóstwo konfliktów. Jest bardzo agresywna. Jest twarda. Jest dużo fauli. Na przykład w Meksyku piłka nożna jest bardziej płynna, bardziej taktyczna i szybsza. Obrońcy w Argentynie zrobią wszystko, żeby cię zdenerwować. Będą na ciebie pluć. Włożą ci palec w tyłek. Ukłują cię igłą. Możesz w to uwierzyć? Są okropni. Maradona mówi, że Messi nigdy nie stronił od twardych obrońców: „Chociaż piłka była od niego większa, nigdy się nie bał. Nigdy nie płakał. Grał lepiej, gdy go kopali. Zawsze był odważny. Chciał grać piłką, dryblować, iść do przodu”. Messi zawsze dostawał najmocniejsze lanie podczas meczów z Central. Byli to najtwardsi rywale Newella. Podczas jednego z derbów, pięć razy zarzucił na swojego obrońcę „sombrera” – bezczelnie przerzucając piłkę nad głową. Ojciec obrońcy, obserwujący to z trybun, wpadł w szał. „Zabić go! Zabić go!” – krzyczał. Falleroni wspomina gościa z jego miasta, który ciągle go nękał. Miał dość gadania o tym fenomenie, który miał być jak Diego Maradona. „Powiedział: »Kim jest ten Messi? Tyle o nim gadacie. Przyprowadźcie go tutaj!«. Zorganizowaliśmy więc mały mecz. W jednym manewrze Messi dwukrotnie go zaatakował. Wyobrażacie sobie? W tej samej akcji – dwie gałki muszkatołowe! Wtedy chłopak przestał mówić”. Coria mówi, że jedną z rzeczy, która wyróżniała Messiego, była jego wybuchowość. „Moim piłkarskim idolem jest Maradona. Grał tak samo jak Leo. Leo był bardzo dynamiczny. Potrafił błyskawicznie rozpędzić się od zera do setki. To jak odpalanie silnika. Diego miał to, ale na boki, nie z taką umiejętnością, żeby jednym ruchem zdjąć kogoś z pleców. Leo miał ogromną siłę. Bardzo ciężko pracował nad poprawą tej siły, pracując nad swoją sylwetką. Zazwyczaj zawodnicy mają bardzo dobrą technikę i kontrolę nad piłką, ale nie są szybcy. Leo był szybki i miał niesamowite umiejętności, jedno i drugie. To go wyróżniało.”

5

@FCBparasiempre
Zawodnicy „Maquina del '87” wybierali kapitana drużyny. Zazwyczaj był to Messi, czasami Lucas Scaglia, którego kuzynką jest Antonella Roccuzzo, matka dwóch synów Messiego. Roccuzzo i Messi pobiorą się w Rosario 30 czerwca, tydzień po 30. urodzinach Messiego. Znają się od piątego roku życia. „Leo zawsze lubił Antonellę, od zawsze” – mówi Falleroni – „chociaż nie zwracała na niego zbytniej uwagi, kiedy byli mali. Wiedzieliśmy, że jest zakochany w Antonelli. Pamiętam, jak pewnego dnia pojechaliśmy do domu Lucasa w Funes. Pojechaliśmy tam na weekend. Antonella też tam była. Za każdym razem, gdy Messi ją widział, rumienił się!” Kiedy Messi nie myślał o Antonelli, rozmyślał o piłce nożnej. Była dla niego obsesją. Zawsze skrupulatnie przygotowywał się do treningów i meczów. Nawet gdy miał pięć lat i grał z Grandolim, miał swój rytuał. Przed meczem czyścił buty szczotką i szmatką, a przed rozpoczęciem meczu bandażował kostki – argentyński zwyczaj, chroniący przed obrońcami-piraniami – jak twierdzi Messi z Balague. „Myślał jak profesjonalista. Miał to przekonanie, tę pasję” – mówi Bruno Milanesio, który grał jako obrońca w swojej drużynie Newell's. „Jest szalony na punkcie piłki nożnej. Od najmłodszych lat. Ciągle myślał o piłce, o tym, jak dryblować innych zawodników, jak rozwiązywać sytuacje. Każdego dnia trenował, żeby być lepszym. Zawsze chciał więcej, więcej, więcej. Przedkładał piłkę nożną ponad wszystko”. Nie było jednak przesądzone, że Messi odniesie sukces. „Kiedy grał, jako dziecko, pokazywał ogromny potencjał” – mówi Almiron. „Czasami mógł strzelić siedem goli w meczu, ale nikt nie mógł sobie wyobrazić, że zostanie najlepszym piłkarzem na świecie. Był jeszcze taki młody. Są piłkarze w wieku od siedmiu do czternastu lat, o których myślisz, że mogą być świetnymi piłkarzami. Ale w wieku 17, 18 lat nie potrafią się odnaleźć w piłce nożnej. Nie dało się przewidzieć, że Messi w wieku ośmiu, dziesięciu czy dwunastu lat będzie tym Messim, którym jest dzisiaj. W tym wieku nie można tego przewidzieć”. Ojciec Messiego, Jorge, który odegrał kluczową rolę w jego rozwoju, opiekując się nim od nastoletnich lat w Barcelonie aż do dorosłości jako menedżer, cicho wierzył, że jego synowi uda się osiągnąć sukces, ale nigdy tego nie chwalił. „Wszyscy ojcowie wierzą, że mają Diego Maradonę, ale nie zawsze się to udaje” – mówi Ruben Horacio Gaggioli, agent zaangażowany w sprowadzenie Messiego do Barcelony. „Jorge Messi nigdy nie powiedział, że jego syn będzie najlepszym piłkarzem na świecie ani że będzie świetnym piłkarzem. Był pewien, że ma wyjątkowego syna z pewnymi problemami – był bardzo niski. Pojawiły się wątpliwości co do jego budowy ciała, ale jeśli chodzi o piłkę nożną, nigdy nie miał wątpliwości co do swojego syna. Zawsze był pewien, że projekt się powiedzie”. Messi był tylko jednym z nielicznych argentyńskich piłkarzy, którymi interesowały się europejskie kluby w czasie, gdy spierał się z Newell's. W Rosario więcej mówiło się na przykład o Leandro Depetrisie, który był o rok młodszy. AC Milan kupił go latem 2000 roku, gdy miał 12 lat. „Depetris w wieku 11 lat był bardziej znany niż Messi” – mówi Falleroni. „Nikt nie znał Messiego. Tylko my wiedzieliśmy o Messim. Nawet prezes Newell's, Eduardo Jose Lopez, nie wiedział wtedy o Messim. „Pamiętam, jak Depetris grał w finale turnieju w Cordobie [Argentyna] przeciwko Newell's. Grał przeciwko Messiemu. Drużyna Depetrisa wygrała. Po meczu wszystkie mikrofony, wszyscy dziennikarze otaczali Depetrisa. Nikt nie zbliżył się do Messiego. Coria nie mógł w to uwierzyć. Dla nas Messi był o wiele lepszym piłkarzem niż Depetris, o wiele, wiele lepszym, ale nikt nie wiedział o Messim”. Barcelona wiedziała. W lutym 2000 roku taśma wideo trafiła w ręce Jose Marii Minguelli, najsłynniejszego agenta Barcelony, rozpoczynając dwuletnią sagę, która ostatecznie doprowadziła Messiego do zostania piłkarzem Barcelony. W ramach procesu sądowego w Katalonii, Messi poleciał z ojcem do Barcelony na dwutygodniowy proces we wrześniu 2000 roku. Nikt w Newell's nie wiedział o jego wyjeździe. Krążyły plotki, że ma zapalenie wątroby. „Minął miesiąc, a Messiego nie widzieliśmy” – mówi Falleroni. „Trenowaliśmy, a Messiego nie było. Możecie sobie wyobrazić – cała komisja pytała: »Co się dzieje z Messim?«. Ponieważ mieliśmy bliskie relacje z jego rodziną, mój tata dzwonił do niego do domu. Odbierała jego mama, Celia. Tata pytał ją: »Co się dzieje z Leo? Nie przychodzi na trening«. Odpowiedziała, że nie może przyjść, bo jest chory. Mijał kolejny tydzień. Powtarzali, że nie wyzdrowiał. Same kłamstwa! Zniknął. „Po miesiącu wrócił, wyglądając na trochę bardziej rozwiniętego, wiesz? To było dziwne. Pytaliśmy go: »Leo, wszystko w porządku?«, a on odpowiedział: »Tak, czuję się lepiej«. Jakiś czas później, trenowaliśmy, a jego mama przyszła i powiedziała: »Chodźmy, Leo. Musimy iść«. »Nie«, powiedział, »chcę zostać trochę dłużej z chłopakami, z przyjaciółmi«. Ale mama złapała go za ramię i zabrała. Już się nie pojawił. Tydzień później dowiedzieliśmy się, że jest w Barcelonie. Wszystko robili za naszymi plecami. Miał obowiązek nic nie mówić. Barcelona powiedziała mu: „Nie mów nikomu”. Dla Milanesio nie było zaskoczeniem, że 13-latek zdołał ukryć przed najbliższymi przyjaciółmi tak wielką tajemnicę – marzenie niemal każdego chłopca. „Już w tym wieku Messi myślał jak profesjonalista” – mówi. Messi był też oczywiście uważny i z natury ostrożny. Jak mówił Maradona, największym zaskoczeniem nie było to, że Messi trafił do superklubu, jakim jest FC Barcelona, ale to, że tak szybko awansował. Zadebiutował w wieku 16 lat w meczu przeciwko FC Porto 16 listopada 2003 roku i od tamtej pory nie przestaje zaskakiwać kibiców piłki nożnej.

1

@FCBparasiempre Ło panie aleś pan ugotował:)Świetnie się czytało-jak zawsze zresztą.Moge się mylić ale to chyba najdłuższy twój felieton.Dzieki i dobrej nocy.

1

@Bernard777 Dopiero co wstałem :) Akurat ten artykuł nie jest najdłuższy ale chyba jeden z najciekawszych...?

1

@FCBparasiempre Wszystkie są ciekawe ;)Robisz tu zajebisty kontent.

1

@Bernard777 Dzięki śliczne i pozdrawiam

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?