La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1125 Culés

9

12

@FCBparasiempre
Szanowni państwo, pasjonaci futbolu, dokładnie 3 lata temu reprezentacja Argentyny sięgnęła po raz trzeci w historii po mistrzostwo świata. Posłuchajcie, jeśli chcecie opisywać świat za pomocą powtarzających się schematów i symboli, na pewno je znajdziecie. W przypadku Argentyńczyków na mundialu w Katarze nie chodziło tylko o Messiego ale także o epoke i ducha, który reprezentował. To właśnie w Katarze w 1995 roku, pierwszym zwycięstwem ekipy Jose Pekermana na mistrzostwach świata do lat 20-tu rozpoczynała się złota era. Z utożsamianego z nią pokolenia na ostatnim mundialu zostało tylko 3 piłkarzy: Messi, który wygrał młodzieżowe mistrzostwa w 2005 r. oraz Papu Gomez i Angel Di Maria, którzy triumfowali dwa lata później. Wpływ Pekermana, który był zwolennikiem podejścia holistycznego i wierzył że rozwijać trzeba nie tylko umiejętności piłkarskie podopiecznych ale także ich cechy charakteru, okazał się jednak znaczący. To właśnie ten trener powołał Messiego na jego pierwszy mundial w 2006 r. a Scaloni i jego dwaj asystenci: Pablo Aimar i Walter Samuel, wygrywali pod przewodnictwem Pekermana mistrzostwa świata do lat 20-tu w 1997 r. w Malezji. Mimo że Alvarez, Fernandez i Mac Allister odświeżyli grę Albicelestes, oni również potrzebowali inspiracji Messiego. Kapitan Argentyńczyków zaś z wiekiem rozwinął umiejętność wyszukiwania słabych punktów rywala w trakcie czegoś, co wydawało się po prostu swobodną przechadzką po murawie. W 2014 r., kiedy przemiana Leo w pragmatyka dopiero się rozpoczynała, van Gaal skutecznie zneutralizował Messiego w półfinale mundialu oddelegowując Nigela de Jonga do indywidualnej opieki nad nim. Teraz jednak, kiedy argentyński wirtuoz przypominał raczej ducha unoszącego się gdzieś nad boiskiem i materializującego się w chwili, gdy było to naprawdę potrzebne, zadanie było trudniejsze. Człowieka można upilnować ale jak można upilnować cień? Mówienie o tym jak kiepsko wyglądało średnie tempo Messiego w trakcie meczów mija się z celem. On jest piłkarzem ,,sui generis” funkcjonującym jedynie na zwolnionych obrotach. Oczywiście w Katarze oznaczało to że koledzy z drużyny musieli pracować w dwójnasób żeby zrównoważyć niemal całkowity brak zaangażowania Leo w pracę defensywną ale również rywale musieli się jakoś dostosować. Wydawało się że Messiego nie ma tam, gdzie powinien być aż do chwili gdy nagle się tam pojawiał i to z zabójczo skutecznym efektem.

Powiązane z katarskimi występami Messiego poczucie nietrwałości wszelkiej sławy i chwały wiązało się być może z atakiem serca i śmiercią 60-letniego Maradony w listopadzie 2020 r. Nie trzeba być jednak freudystą by dojść do wniosku że odejście tego ostatniego, zważywszy na wielką role, jaką odgrywał w trakcie mistrzostw świata, zdjęło z Messiego presję. Kiedy na mundialu w Rosji Argentyna przegrywała z Chorwacją 0:3, wyraźnie wyczerpany Maradona siedział na schodach gdzieś na tyłach loży prasowej. Tym razem w półfinale mistrzostw, to Argentyńczycy pokonali Chorwatów 3:0. Messi zdobył pierwszego gola z karnego i wypracował Alvarezovi trzeciego gola ze zwodniczą ospałością bawiąc się z obrońcą Gvardiolem w kotka i myszke. Rajd Alvareza, po którym padł drugi gol dla piłkarzy Scaloniego był tyleż efektowny co chaotyczny a futbolówka odbijała się od rywali w sposób przypominający nieco drugiego gola Mario Kempesa w finale z mundialu w Argentynie. Co się wydarzyło w finale z Francją(?), to już każdy szanujący się kibic futbolu powinien wiedzieć…

Jeśli ta złota era argentyńskiego futbolu faktycznie zaczęła się w Katarze 27 lat wcześniej, to również w Katarze doczekała się swojej wspaniałej apoteozy. Messi znalazł się na najwyższych stopniach panteonu obok Pelego, Maradony czy Garrinchy. Radość Argentyńczyków była szalona i powszechna. Powracającą do kraju drużynę witało na ulicach Buenos Aires około 4,5 miliona ludzi. Kolejne miliony oglądały wszystko w telewizji. Od Plaza de Mayo do Obelisco, siedmiopasmową Avenida 9 de Julio na południe i w strone mostu nad Riachuelo, wszędzie płynęła wielka ludzka rzeka błękitu i bieli.

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?