La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 881 Culés

10

Ameryka odkryta na nowo:

Dla Pedra Arispe słowo ojczyzna znaczyło tyle co nic. Ojczyzna była miejscem, w którym się urodził(co nie miało znaczenie, gdyż przecież nikt z nim tego nie konsultował) i gdzie wypruwał sobie żyły w przetwórni mięsa. Było mu wszystko jedno u kogo pracował ale kiedy reprezentacja Urugwaju wygrała Igrzyska Olimpijskie we Francji w 1924 roku, Arispe był jednym ze zwycięskich piłkarzy. Kiedy tak patrzył jak urugwajska flaga ze słońcem i czterema błękitnymi pasami sunęła w górę pośrodku innych flag Arispe czuł że miękną mu nogi. Cztery lata później Urugwaj zwyciężył na olimpiadzie w Holandii. „Nie jesteśmy już tylko małym punkcikiem na mapie"- skomentował tę wygraną prezes urugwajskiego związku piłkarskiego Atilio Narancio, który w 1924 roku zastawił swój dom aby opłacić reprezentantom podróż. Błękitna koszulka była niepodważalnym dowodem na istnienie Urugwaju wydobytego z cienia powszechnej anonimowości. Autorami sukcesu z 1924 i 1928 roku byli robotnicy i lekkoduchy, dla których kopanie piłki było czystą przyjemnością. Pedro Arispe był robotnikiem w przetwórni mięsa. Jose Nassazi ciął marmurowe bloki. Perucho Petrone prowadził warzywniak, Pedro Cea roznosił lód, Jose Leandro Andrade był grywającym w karnawale muzykiem i pucybutem. Wszyscy mieli po 20 albo trochę więcej lat ale na zdjęciach wyglądają dużo starzej. Siniaki po kopnięciach rywali leczyli wodą i solą, okładami z octu i kilkoma kieliszkami wina. W 1924 roku przypłynęli do Hiszpanii trzecią klasą a na miejscu podróżowali za pożyczone pieniądze wagonami klasy drugiej, śpiąc na drewnianych ławkach i rozgrywając kolejne mecze w zamian za dach nad głową i jedzenie. W drodze na olimpiadę w Paryżu rozegrali w Hiszpanii 9 meczów i ze wszystkich potyczek wyszli zwycięsko. Wtedy po raz pierwszy drużyna z Ameryki Południowej grała w Europie w Paryżu. Urugwaj zmierzył się najpierw z Jugosławią. Ta wysłała swoich szpiegów na treningu Urugwajczyków. Zawodnicy jednak szybko przejrzeli podstęp i z radością kopali w boisko zamiast w piłkę, wystrzeliwali ją w słońce i zderzali się jeden z drugim. Szpiedzy donosili: „Ci biedni chłopcy, którzy przyjechali z tak daleka budzą litość..." Na pierwszy mecz przyszło niespełna 2000 widzów. Flagę Urugwaju zawieszono do góry nogami i tak wciągnięto na maszt, zamiast hymnu puszczano jakiś brazylijski marsz ale tamtego popołudnia Urugwaj pokonał Jugosławię 7:0 i wtedy stało się coś co można by nazwać ponownym odkryciem Ameryki. Przed każdym następnym meczem kibice dopuszczali się rękoczynów, byle tylko móc zobaczyć w akcji nieuchwytnych jak wiewiórki futbolistów, grających w piłkarskie szachy. Angielska szkoła preferowała długie, górne podanie ale ci nie znani synowie poczęci w dalekiej Ameryce nie zamierzali słuchać się ojca.

Woleli futbolu oparty na krótkich podaniach, częstym kontakcie z piłką, z piorunującymi zmianami rytmu i z wodami wykonanymi w pełnym biegu. „Cóż za rewelacja, to jest prawdziwa piłka nożna. To co znaliśmy i uprawialiśmy do tej pory było tylko zwykłą szkolną rozrywką"- zachwycał się arystokrata i pisarz Henri de Montherlant. Sukcesy urugwajskich jedenastek najpierw na olimpiadach w 1924 i 1928 roku a później w Mistrzostwach Świata w 1930 i 1950 r. nie byłyby możliwe bez oficjalnej polityki ówczesnych władz, które krzewiły kulturę fizyczną i budowały w całym kraju stadiony sportowe. Mijały lata i po tamtym państwie, który miał misję społeczną pozostały tylko wspomnienia. Podobnie jak po tamtych drużynach. Niektórzy zawodnicy jak Enzo Francescoli odziedziczyli i potrafili udoskonalić starą szkołę ale ogólnie rzecz biorąc urugwajska piłka nie jest już tym, czym była kiedyś. Coraz mniej dzieci gra w piłkę, coraz mniej dorosłych potrafi kopać się z wdziękiem. Mimo to nie ma Urugwajczyka, który nie uważałby się za profesora futbolowej taktyki i strategii oraz erudytę, jeśli chodzi o historię piłki nożnej. Piłkarska pasja Urugwajczyków pochodzi właśnie z tamtych czasów a jej korzenie widoczne są nawet dziś: gdy gra reprezentacja, nie ważne z kim, kraj wstrzymuje oddech. Politycy, śpiewacy i szarlatani z wesołych miasteczek nabierają wody w usta, kochankowie przestają się kochać a muchy latać...

@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@Mixtape
@Ogorinho1974
@Pawel13sz
@Safrani

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?