- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1420 Culés
Gorące dyskusje
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1420 Culés
8
Wiekopomny Puchar Króla(1902):
@1LY0
@Adran360
@Bernard777
@Gary
@Kapitan hawk
@Lionel_Messi10
@Marusek
@misterio
@MoralnyKarzel
@Ogorinho1974
10
@FCBparasiempre
Mineło prawie 125 lat od tego wydarzenia a ono znów trafia na pierwsze strony gazet. Zarząd Athletic Club zdecydował o umieszczeniu trofeum Copa del Rey z 1902 roku na oficjalnej koszulce finału Mistrzostw Hiszpanii w 2009 roku, traktując go jak inauguracyjną edycję rozgrywek. Królewski Hiszpański Związek Piłki Nożnej (RFEF) oświadczył już, że nie uznaje trofeum i dlatego nie wpisał go do oficjalnego rejestru turnieju. Ten incydent po raz kolejny pokazuje, że wydarzenia sprzed około 100 lat wciąż budzą kontrowersje a wobec braku poważnego i dogłębnego śledztwa, osoby mające w tym interesy manipulują faktami, by służyły ich własnym celom. Czy Athletic Club lub RFEF (Królewski Hiszpański Związek Piłki Nożnej) zadały sobie trud opublikowania pełnego i wyczerpującego sprawozdania z tego, czym tak naprawdę był Puchar Hiszpanii z 1902 roku? Która strona ma rację? Zanurzymy się w prawdziwie wciągającą historię, w której bohaterowie tak głęboko się zaangażowali, że wydarzenia te stały się legendą. I jak w każdej legendzie, epicka narracja przesłoniła prawdę. Dlatego niektórzy uważają to za pierwsze Mistrzostwa Hiszpanii w historii, podczas gdy inni postrzegają je jako towarzyskie rozgrywki – w zależności od tego, czy opierają się na legendzie, czy na historycznej dokładności. W 1900 roku doszło do rozłamu w madryckim klubie Sky FC, na którego czele stał Julián Palacios. Ci dysydenci byli prekursorami oficjalnego powstania klubu Madrid FC. Odpowiadali za promocję piłki nożnej w całym Madrycie. Jednak do czasu zaangażowania Juana Padrósa, obecność tego sportu w Madrycie praktycznie nie istniała. Juan Padrós wkroczył na scenę w 1902 roku. Czuł silną potrzebę sformalizowania wszystkich swoich działań, świadomy, że historia będzie go tego później wymagać. Czuł, że obchody przysięgi Alfonsa XIII mogą być dobrą okazją do promocji piłki nożnej zarówno w Madrycie, jak i w Hiszpanii – było jasne, że doskonale rozumiał futbol rozgrywany w Barcelonie i Bilbao, prawdopodobnie dzięki ówczesnym publikacjom. Jeśli chciał być oficjalnie słyszany, musiał reprezentować oficjalnie ustanowione stowarzyszenie. Sprawy potoczyły się błyskawicznie: 6 marca Juan Padrós objął stanowisko prezesa klubu piłkarskiego Madrid FC, mając na celu prawne utworzenie spółki, która wystąpi do Rady Miasta Madrytu z wnioskiem o organizację zawodów. Oficjalne dokumenty przedstawiono 18 kwietnia a 22 kwietnia tego samego miesiąca oficjalnie ogłoszono powstanie spółki Madrid FC, której prezesem został Juan Padrós. Juan Padrós, nowo wybrany prezes stowarzyszenia, włożył cały swój entuzjazm w zorganizowanie „zawodów piłkarskich” korzystając z majowych uroczystości w stolicy, Madrycie, które tym razem zbiegły się z historycznym wydarzeniem: przysięgą na Konstytucję Hiszpańską złożoną przez Alfonsa XIII z okazji osiągnięcia pełnoletności. Rzeczywiście, Hiszpania znalazła się w dziwnej sytuacji po śmierci Alfonsa XII, ponieważ jego następca tronu jeszcze się nie narodził. Królowa, mianowana regentką, wypełniała obowiązki monarchii. 17 maja 1886 roku urodziła Alfonsa, który był królem Hiszpanii od momentu narodzin. Jednak aby Alfons mógł oficjalnie rządzić, musiał najpierw osiągnąć pełnoletność, która, decyzją Kongresu, wynosiła 16 lat. Protokół wymagał od króla złożenia przysięgi na wierność Konstytucji, co zostało zorganizowane na królewskie urodziny. Madryt został przyozdobiony światłami i gośćmi, a wszystkie gazety relacjonowały to historyczne wydarzenie. Akt przysięgi na wierność był równoważny ceremonii koronacyjnej innych monarchii, dlatego wielu nazywało to wydarzenie uroczystościami koronacyjnymi Alfonsa XIII. Negocjacje postępowały szybko, ponieważ „Konkurs” musiał być w pełni regulowany zaplanowanymi terminami. Mieli niewiele ponad półtora miesiąca na jego zorganizowanie i przygotowanie drużyny do godnej rywalizacji. Rada Miasta Madrytu z zadowoleniem przyjęła propozycję Padrósa. Sam burmistrz Alberto Aguilera bezpośrednio poparł organizację wydarzenia. Zawody były częścią uroczystości ale klub Madrid FC odpowiadał za wszystkie szczegóły organizacyjne: opracowanie regulaminu, znalezienie trofeum, zaproszenie uczestników, przygotowanie boiska… tysiąc rzeczy w czasach, gdy wszystko załatwiano telegraficznie. Niewątpliwie, bez nieocenionej współpracy z nowo powstałym madryckim czasopismem sportowym „El Heraldo del Sport” zasięg turnieju i wywołane przez niego oczekiwania nie byłyby takie same. Wkrótce opublikowano regulamin „Rozgrywek Związku Piłki Nożnej”, w których nagrodą był srebrny puchar ufundowany przez Radę Miasta Madrytu: regulamin rozgrywek piłkarskich organizowanych przez Madrid FC:
1. W Konkursie mogą wziąć udział wszystkie stowarzyszenia Hiszpańskiej Federacji Piłki Nożnej, rejestrując się do 1 maja. W tej sprawie należy skontaktować się z Prezesem Stowarzyszenia „Madrid FC”, Calle de Alcalá, 48, Madryt.
2. Po rejestracji Stowarzyszenie prześle listę drużyny z nieograniczoną liczbą zawodników rezerwowych.
3. Nagroda stanie się prawowitą własnością Stowarzyszenia, które ją otrzyma.
4. Mecze będą rozgrywane w seriach, drużyny będą losowane dwójkami a zwycięzcą zostanie drużyna, która wygra ostatnią serię.
5. W przypadku remisu sędzia może przedłużyć mecz o 15 minut.
6. Mecze zostaną rozegrane w dowolnym terminie, chyba że kapitanowie ustalą inaczej.
7. Sędziowie zostaną wyznaczeni za obopólną zgodą przez kapitanów rywalizujących drużyn. W przypadku braku porozumienia, Jury dokona wyboru. Sędzia ma obowiązek sporządzić protokół dla Jury, podpisany przez niego i obu kapitanów a po upływie 48 godzin żadne roszczenia nie będą uwzględniane.
8. Wszelkie różnice i roszczenia muszą zostać zgłoszone w formie pisemnej Jury, które zastrzega sobie prawo do ich rozstrzygnięcia.
Zasady opublikowano w różnych ówczesnych czasopismach sportowych. Wiemy, że sam Juan Padrós wysłał kopię do klubów Barcelony, które brały udział w Pucharze Macaya. W międzyczasie klub otrzymuje od najznakomitszego burmistrza srebrne trofeum, które przechodzi ostateczne wykończenie w prestiżowych warsztatach pana Marabiniego, odpowiedzialnego za jego wykonanie. A tor wyścigowy jako boisko! Książę Sesto, jako prezes Towarzystwa Promocji Hodowli Koni, uzyskał prawo użytkowania toru od Towarzystwa Wyścigów Konnych i Polo oraz Ministerstwa Rolnictwa. Mając zaledwie kilka dni do stracenia, znaleźli dobrze zlokalizowane i łatwo dostępne miejsce na „Paseo de la Castellana”(w obszarze znanym obecnie jako „Nuevos Ministerios”) ale w nie najlepszym stanie. Teren miał dwie trybuny po jednej stronie, naprzeciwko której znajdowało się główne wejście dla większości publiczności. Obwód centralnego owalu wynosił 1400 metrów, pozostawiając wymiary 110 m x 90 m do gry w piłkę nożną. Zawodnicy narzekali na tak szerokie boisko. Środek toru, tępy jak na trawę, był żyzny od obornika ze stajni. Trzeba było włożyć mnóstwo pracy w jego oczyszczenie a dodatkowo przygotowano szczepionki przeciw tężcowi. Pesymiści, czyli przeciwnicy tego sportu natychmiast przedstawili swoją wersję wydarzeń: „Te dzieci ryzykują życie”. Wszystko było gotowe. Na dzień 2 maja zarejestrowani uczestnicy to: Z Madrytu: Madrid FC i New FC. Z Barcelony: FC Barcelona i Club Español de Football. Z Bilbao: Vizcaya. Dotarła również notatka z Universitari SC de Barcelona, usprawiedliwiająca nieobecność, której termin pokrywał się z terminami egzaminów końcowych, co miało wpływ na całą kadrę składającą się ze studentów. Reprezentacje Madrytu przybyły do turnieju bardzo słabo przygotowane. W swojej historii rozgrywały jedynie krótkie mecze między sobą, nie umawiając się na mecze z innymi drużynami. Jest to dość dziwne, ponieważ zarówno Madryt FC, jak i New FC grały w piłkę nożną wyłącznie dla przyjemności, bez ducha rywalizacji. Wreszcie, gdy turniej był już w pełni zorganizowany, prezydenci, Juan Padrós i Ángel Mayora, zorganizowali mecz towarzyski. Miał to być pierwszy mniej lub bardziej poważny mecz w historii Madrytu. Wykorzystali święto 2 maja, aby sprawdzić swoje siły i przygotować się do rozgrywek.
MADRYT FC - NOWY FC 1-1 HIPÓDROMO 02.05.1902. Sędzia: Juan Padrós. Bramki: 0-1 Vallarino. 1:1 Sáinz de los Terreros.
Wynik końcowy odzwierciedla wyrównany poziom obu drużyn. Vallarino strzelił gola dla New FC w pierwszej połowie a Sáinz de los Terreros wyrównał w drugiej. Sędzią był Juan Padrós. Nie ma wątpliwości, że obie drużyny pokazały, że są bardzo niedoświadczone i nie dały poważnych gwarancji zwycięstwa rywalom, którzy zapowiedzieli swoją obecność. Największą zaletą była frekwencja, która wyniosła ok. 1000 osób. Apel z madryckich rozgrywek pojawia się w momencie, gdy piłka nożna w Bilbao rozszerza swój zasięg międzynarodowy. Dwa kluby współistnieją i to w bardzo pozytywny sposób: Athletic Club i Bilbao FC. Wczesną wiosną 1902 roku Ricardo Ugalde zdołał zorganizować dwa mecze towarzyskie z francuskimi sąsiadami w Bordeaux. Przeciwnikiem był jeden z lokalnych klubów, Burdigalia, zrzeszony w „USFSA”. Na potrzeby tych podwójnych międzynarodowych zawodów, drużyny z Bilbao postanowiły połączyć swoje składy w jedną drużynę o nazwie Vizcaya. Zespół odniósł dwa ważne zwycięstwa, zdobywając tytuł „najlepszej drużyny w Hiszpanii”, jak donosi reporter L'Auto-Vélo. Nie ma wątpliwości, że drużyna z Bilbao miała ogromny potencjał, ponieważ składała się z zawodników z bogatym doświadczeniem sportowym: Alejandro de la Sota grał w Plymouth, Pedro de Larrañaga w Newcastle, a ich gwiazda, Juan de Astorquia, grał przez cztery lata w Anglii. W swoich szeregach mieli również kilku angielskich piłkarzy.
VIZCAYA BILBAO - BURDIGALIA BORDEAUX 7-0 BILBAO: 31.04.1902
Zwycięstwo nad Burdigalią było miażdżące i napełniło drużynę z Bilbao pewnością siebie. Otrzymawszy zaproszenie z Madrytu, nie dali przekonującej odpowiedzi dotyczącej frekwencji. Wydawało się, że Athletic Club rzeczywiście jest chętny ale brakowało mu gwarancji. W końcu, wzmocnieni dwoma zwycięstwami, postanowili zreformować drużynę i zarejestrowali się jako Vizcaya. Niektóre media określały ich mianem Vizcaya-Athletic. Po przybyciu do Madrytu drużyna z Bilbao postanowiła trenować na Hipodromie, aby zapoznać się z boiskiem. Rozegrali mecz towarzyski, w którym bracia Silva doznali kontuzji w wyniku przypadkowego zderzenia. Ramón doznał rozcięcia języka i nie mógł zagrać w pierwszym meczu. Ten trening i kontuzja zawodnika powróciły później, gdy relacjonowali wydarzenia z turnieju.
FC Barcelona właśnie zdobyła Puchar Macaya – w tamtych latach turnieje nazywano według stawek: puchar, medal… a nie, jak teraz, według systemu rozgrywek: liga, puchar. To były najważniejsze rozgrywki w mieście. Przytłoczyli rywali wysokimi wynikami. W ataku znaleźli się John Parsons (Anglik), Hans Gamper (Szwajcar), Udo Steinberg (Niemiec), Joaquín C. García (Hiszpan, który grał w Plymouth) i Gustavo Green (urodzony w Maladze i z angielskim obywatelstwem). Reakcją w Barcelonie, gdy L'Auto-Vélo ogłosiło Vizcaya najlepszą drużyną w Hiszpanii, a drużyna z Bilbao się z tym zgodziła, było przyjęcie wyzwania. Zaproszenie do gry w rozgrywkach w Madrycie było darem niebios, ponieważ byli gotowi znaleźć terminy podróży do Bilbao a następnie podjąć rywali w Barcelonie. Nie musieli tego robić. Problemem dla FC Barcelony była organizacja wyjazdu do Madrytu. Nie mogli liczyć na wszystkich zawodników pierwszego zespołu i musieli włączyć do składu zawodników rezerw, takich jak Luis Puelles, José Llobet i Alfonso Albéniz, choć ten ostatni rozegrał już kilka meczów w pierwszym zespole. Niezadowolony z liczby zawodników, których mógł sprowadzić, poprosił o wzmocnienie w postaci trzech braci Morris z Hispania AC, drużyny, która nie zamierzała grać. W ten sposób Anglicy Samuel (bramkarz, który miał już 35 lat), James i Henry Morris dołączyli do FC Barcelona. Ci piłkarze byli dobrze znani w Barcelonie, ponieważ należą do grona postaci historycznych, które wprowadziły piłkę nożną w 1894 roku, kiedy to barcelońskie „Towarzystwo Piłkarskie” rozgrywało mecze z Torrelló FC. Bracia Parsons, John i Williams, oraz Szwajcar Udo Steinberg, współzałożyciele FC Barcelony, również byli obecni na tych meczach. W skład ekspedycji FC Barcelony wchodziło 18 członków: Castellví, Pamies, S. Morris, Meyer, J. Morris, Gamper, H. Morris, Llobet, Witty, Terradas, Parsons, Valdés, Steinberg, Albéniz, O. Maier, P. Haas, Montañés i Chown. Luis Puelles nie jest wymieniony na oficjalnej liście, chociaż w pierwszym meczu zagrał w bramce zamiast Samuela Morrisa. Z kolei Club Español de Football, dzięki skoordynowanemu wysiłkowi swojej drużyny, zdołał zgromadzić niemal wszystkich zawodników wyjściowych, z dwoma wyjątkami, i wystawił jedenastu zawodników na mecz w Madrycie, który uznał za historyczny. Należy zauważyć, że Club Español de Football wybrał tę nazwę w opozycji do FC Barcelony, ponieważ jego szeregi składały się wyłącznie z piłkarzy hiszpańskich, w przeciwieństwie do międzynarodowej kadry Blaugrany. Z Barcelony wynika, że oba kluby zabrały do Madrytu „4 nowe i wspaniałe piłki Valdés-Swift(złota jaskółka), które bez wątpienia przyciągnęły uwagę kibiców”. Mogła powstać trzecia drużyna FC Barcelony, Universitari SC, ale jak już wspomnieliśmy, terminy nie były idealne dla drużyny studenckiej. Egzaminy końcowe sprawiły, że ich zawodnicy nie mogli podróżować z jakąkolwiek pewnością. W następujący sposób tygodnik „Los Deportes de Barcelona” komentował ogólną atmosferę Konkursu w swoim numerze 19 z 18 maja 1902 r.: „Hipodrom Castellana prezentował we wtorek rano wspaniały widok. Cały tor wypełniony był potrójnymi rzędami krzesełek, całkowicie zajętych przez widzów, w tym znaczną liczbą kobiet. Na pozostałych odcinkach toru, w umiarkowanych ilościach, również jeźdźcy i powozy. Podobno tłumy, które przybyły na mecze piłki nożnej, znacznie przewyższyły te na zawodach jeździeckich. Oczekiwania były ogromne, ponieważ wielu nie znało tej dyscypliny. Wśród uczestniczących klubów były „Madryt” i „Nowa” ze stolicy, „Vizcaya” z Bilbao oraz „Barcelona” i „Español” z Barcelony. Faworytami, od których oczekiwano najlepszej i najbardziej decydującej walki, były Bilbao i „Barcelona”. Mecz został dobrze przyjęty, z aplauzem za punkty i dobrą grę; zwycięzcy byli oklaskiwani a sesje były bardzo emocjonujące.” Jak głosi historia, atmosfera była spektakularna. Bilety rozdawano za pośrednictwem współpracowników, na zaproszenie członków Madrid FC. New FC również otrzymało sporą liczbę biletów. Zapotrzebowanie na bilety na finał było tak duże, że niektóre źródła podają nawet, że były one sprzedawane po cenie: 0,25 pesety za trybuny i 0,10 pesety za bilety wstępu.
PIERWSZA RUNDA ELIMINACYJNA ZAWODÓW MADRYT 1902:
VIZCAYA BILBAO - CLUB ESPAÑOL (BARCELONA) 5-1 MADRYT: HIPÓDROMO (2500) 13.05.1902;Sędzia: Samuel Morris (FC Barcelona). 0-1 (¿?') Ponz. 1-1 (¿?') Evansa. A potem Evans 2, Dyer, Astorquia.
FC BARCELONA – MADRYT FC 3-1 MADRYT: HIPÓDROMO (2500) 13.05.1902;Arb: Luis Arana (Vizcaya). 1-0 (?') Steinberg. 2-0 (?') Steinberg. 2-1 (?') Johnson. 3-1 (?') H Morris.
FC Barcelona: Luis Puelles; José Llobet, Arthur Witty -kapitan- (Anglia); Bartolomé Terradas, George Meyer (Szwajcaria), Miguel Valdés; John Parsons (Anglia), Hans Gamper (Szwajcaria), Henry Morris (Hispania AC/Anglia), Udo Steinberg (Niemcy), Alfonso Albéniz.
Madryt FC: Juan Sevilla; Rafael Molera, Mario Giralt; José Góngora, Álvaro Spottorno, José Palacios; Arthur Johnson (Anglia), José Giralt, Antonio Sánchez Neyra, Armando Giralt, Eustaquio Celada.
W obu meczach zwyciężyła logika i faworyci. Pierwszy mecz rozpoczął się o 9:00 rano. Vizcaya została zaskoczona bramką Espanyolu, ale potem zareagowała i wyraźnie ograła swoich przeciwników. Oprócz czterech bramek w drugiej połowie, doniesienia wskazują, że Vizcaya miała rzut karny, który nie został wykorzystany. Należy również zauważyć, że składy były już mylące, ponieważ udział braci Arana został potwierdzony dopiero w ostatniej chwili. Plotka głosiła, że zderzyli się na treningu i odnieśli kontuzje — później plotka przeszła na braci Silva. Ciekawostką było również to, że obie drużyny miały na sobie te same stroje, oba w kolorze białym, więc Club Español de Football zgodził się nosić czerwoną opaskę po tym, jak drużyna z Bilbao odmówiła zmiany swojej. Następnie, o godzinie 11:00 w obecności burmistrza Madrytu rozpoczął się drugi mecz. Real Madryt wyszedł na boisko w białych barwach z czerwonymi i żółtymi pasami, mierząc się z FC Barceloną w niebiesko-czerwonych pasach i białych spodenkach. Drużyna Barcelony wykazała się większym doświadczeniem i sprawnością, pokonując drużynę z Madrytu, która odpowiedziała z zaangażowaniem i determinacją. Zderzenie jednego z braci Giralt, José, z bramkarzem Barcelony doprowadziło do pierwszej kontuzji w turnieju – piłkarza Realu Madryt, który na szczęście wrócił do gry po opatrzeniu. Publiczność okazywała niezachwiane wsparcie dla swojej drużyny, nieustannie bijąc im brawo. Rozległy się również gwizdy skierowane do zagranicznych piłkarzy FC Barcelony… ponieważ drużyna gości wystawiła sześciu reprezentantów kraju. Co ciekawe, madrycki dziennik „El Imparcial ” również opublikował relacje z obu meczów. W żadnym z nich składy wyjściowe nie były identyczne a gazeta podała również, że FC Barcelona wystawiła 20 rezerwowych a Real Madryt 37. Nie mieli oni zbyt dużej wiedzy na ten temat.
6
@FCBparasiempre
DRUGA RUNDA ELIMINACYJNA ZAWODÓW MADRYT 1902:
VIZCAYA BILBAO - NEW FC (MADRYT) 8-1 MADRYT: HIPÓDROMO (3000) 14.05.1902;Sędzia: James Morris (FC Barcelona). Gole: ? /Montojo.
Mecz ten nie przyniósł zbyt wielu emocji, gdyż Bilbao, grając w niebiesko-czerwonych koszulkach i niebieskich spodenkach (według jednego z doniesień), zdominowało New FC, które grało w czerwonych koszulkach i niebieskich spodenkach. Jedynym pocieszeniem dla drużyny z Madrytu był gol honorowy. Bramki zwycięskiej drużyny nie zostały uznane. Bardziej interesujące były argumenty Bilbao, które próbowało przełożyć finał o jeden dzień.
KONKURS FINAŁOWY W MADRYCIE 1902:
VIZCAYA BILBAO – FC BARCELONA 2:1 MADRYT: HIPÓDROMO 15.05.1902;Sędzia: Carlos Padrós. 1-0 (10') Astorquia. 2-0 (20') Cazeaux. 2-1 (75') Parsonsa
Vizcaya Bilbao: Luis Arana (Bilbao FC); Enrique Careaga (Bilbao FC), Pedro de Larrañaga (klub lekkoatletyczny); Luis Silva (klub lekkoatletyczny), Amador Arana (klub lekkoatletyczny), Enrique Goiri (klub lekkoatletyczny); Cazeaux (Bilbao FC/Francja), Juan De Astorquia – kapitan- (Athletic Club), L Dyer (Bilbao FC/Anglia), Ramón Silva (Athletic Club), Walter Evans (Bilbao FC/Anglia).
FC Barcelona: Samuel Morris (Hispania AC/Anglia); L Pamies, George Meyer (Szwajcaria); James Morris (Hispania AC/Anglia), Arthur Witty (Anglia), Miguel Valdés; John Parsons (Anglia), Hans Gamper -kapitan- (Szwajcaria), Udo Steinberg (Niemcy), Henry Morris (Hispania AC/Anglia), Alfonso Albéniz.
Dwaj rywale w końcu stanęli naprzeciw siebie. Stawką był nie tylko Srebrny Puchar Rady Miasta Madrytu, ale także prestiż bycia koronowanym na najlepszą drużynę w Hiszpanii, zgodnie z wyzwaniem wydanym przez francuski dziennik sportowy L'Auto-Vélo. Zaangażowanie w to wyzwanie oznaczało, że Bilbao wystawiło lokalną drużynę gwiazd zamiast któregokolwiek z dwóch klubów, które istniały w tamtym czasie a FC Barcelona zaprosiła trzech zagranicznych piłkarzy, którzy reprezentowali wicemistrza miasta, Hispania AC. Krótko mówiąc, Vizcaya nie była klubem, ale połączoną drużyną a FC Barcelona wydawała się wzmocniona, wykorzystując fakt, że turniej był meczem towarzyskim bez żadnego oficjalnego nadzoru. I tak narodził się pierwszy poważny spór w hiszpańskim futbolu: Vizcaya odmówiła rozegrania finału w zaplanowanym terminie, argumentując, że rozegrali już dwa mecze a także trzeci, będący treningiem, po przyjeździe do Madrytu. FC Barcelona sprzeciwiła się temu, ponieważ wielu jej zawodników musiało jak najszybciej wrócić do domów. Jury, odpowiedzialne za podjęcie decyzji, spotkało się z presją ze strony Bilbao, które zagroziło wycofaniem się, jeśli ich żądania nie zostaną spełnione. Ostatecznie, na wspólnym spotkaniu organizatorów z zawodnikami obu klubów, postanowiono, że finał odbędzie się po południu. Prawdziwym powodem tego zamieszania, prawdą stojącą za tym wszystkim, było to, że Vizcaya czekała na Enrique Careagę. Obawiając się, że nie dotrze na czas na mecz rano, udało im się przełożyć go na czwartą po południu, co pozwoliło im wystawić obrońcę Bilbao FC. Mecz rozpoczął się o godzinie 16:00. Vizcaya wystąpiła w białych koszulkach i niebieskich spodenkach a FC Barcelona w swoich standardowych strojach. Relacje opisują mecz jako zacięty i wysokiej jakości. Drużyna z Bilbao strzeliła dwa gole w pierwszej połowie, zmuszając FC Barcelonę do utrzymywania ofensywnej presji przez całą drugą połowę. Po zmniejszeniu strat, bezlitośnie atakowała bramkę Vizcaya a mecz zakończył się natarciem FC Barcelony w celu wyrównania. Vizcaya wywalczył dwa rzuty rożne przeciwko 10 zawodnikom FC Barcelony. Według niektórych komentatorów mecz trwał 75 minut. Niektórzy dziennikarze uważali, że Vizcaya zagrała godnie, choć FC Barcelona okazała się znacznie silniejsza. Hans Gamper wysłał do Barcelony telegram o 22:25: „Vizcaya”, z drużyną złożoną z najlepszych zawodników Bilbao, wygrała 2:1. Bardzo zacięty mecz. Liczna i entuzjastyczna publiczność. Dotrzemy w sobotę późno”. Tymczasem „El Liberal de Bilbao” donosił, że kibice i przyjaciele powitali zawodników orkiestrą dętą i ogromnym pokazem fajerwerków. Według „Heraldo del Sport” piłkarze byli oklaskiwani aż do siedziby Athletic Club przy Calle Nueva, gdzie entuzjastyczne okrzyki trwały nadal, gdy orkiestra zagrała „Gernikako Arbola”.
Stowarzyszenie „Gran Peña de Madrid”, zachęcone sukcesem, jaki odniosła organizacja Konkursu Rady Miasta, ufundowało kolejną nagrodę, która decydowała o drugim miejscu w Konkursie. Uzasadnienie wycofania się FC Barcelony jest dość osobliwe: FC Barcelona i Club Español de Football miały grać 14-go. Ponieważ Espanyol nie mógł wystawić pełnego składu w oczekiwaniu na posiłki, Blaugrana z rozwagą zdecydowała się nie grać i przełożyć mecz na późniejszy termin. Według wersji wydarzeń przedstawionej przez FC Barcelonę, Club Español de Football zażądał, aby Real Madryt i FC Barcelona zmierzyły się ze sobą 16 października, zgodnie z terminarzem turnieju, nie odwzajemniając gestu, jaki wcześniej wykonała FC Barcelona. Blaugrana, która udała się do Madrytu głównie po to, by zagrać z Athletic Bilbao, uznała postawę Espanyolu za lekceważącą i zdecydowała się wycofać z rozgrywek, podobnie jak wcześniej zrobił New FC, być może zdemoralizowany wynikiem meczu z Vizcaya. Pozostało im jednak przekonanie, że gdyby FC Barcelona odwołała się do jury w sprawie swoich praw, zostałaby wysłuchana i prawie na pewno zdobyłaby to trofeum, ponieważ udowodniła, że jest lepsza od rywali. Wersja podana w „Los Deportes” ma jeden punkt, który nie do końca się zgadza: skoro turniej jest przeznaczony dla drużyn wyeliminowanych, jak mecz może zostać zaplanowany na 14. kolejkę, skoro FC Barcelona wciąż musi rozegrać finał? Było wysoce nieprawdopodobne, aby ten mecz się odbył, ponieważ FC Barcelona jeszcze nie rozegrała finału a jej szanse na wygranie rozgrywek wciąż istniały. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy Enrique Goiri z Vizcaya zauważa w liście do Los Deportes, że gdyby FC Barcelona rozegrała ten mecz z Club Español, drużyna z Bilbao nie wnioskowałaby o przełożenie finału, ponieważ obie drużyny byłyby na równych prawach, po rozegraniu dwóch meczów. Sugeruje to, że mecz FC Barcelona – Club Español rzeczywiście został zaplanowany, co podważa istotę „Gran Peña Cup”. Gdyby Puchar „Gran Peña” miał decydować o drugim miejscu w rozgrywkach, oczywiste jest, że skoro New FC się wycofał, powinien zostać rozegrany między trzema pozostałymi drużynami. Zdarzyło się tak, że rozegranie meczu FC Barcelona dzień po finale mogłoby zostać uznane za niesprawiedliwe wobec katalońskiego klubu, stąd decyzja o wycofaniu się. Należy jednak zauważyć, że FC Barcelona odmówiła przełożenia finału o jeden dzień z powodu konieczności powrotu do Barcelony, więc najwyraźniej umówiła się już na podróż powrotną na wieczór 15. W rezultacie w rywalizacji pozostały tylko zdeterminowane kluby Madrid FC i Español de Football, przy czym ten drugi zaprosił trzech lub czterech dodatkowych zawodników z Barcelony do gry w finale turnieju. W rezultacie Puchar „Gran Peña” został skrócony do jednego meczu, który miał wyłonić wicemistrza rozgrywek.
FINAL COPA GRAN PEÑA 1902:
MADRYT FC - CLUB ESPAÑOL (BARCELONA) 3-2 MADRYT: LAS VENTAS 16.05.1902
Enrique Goiri, zawodnik Athletic Club i członek Vizcaya, wysłał list do dziennika sportowego Los Deportes, w którym skarżył się na komentarze opublikowane w barcelońskim czasopiśmie, które były nieco nieścisłe. Zauważył na przykład, że Vizcaya nie otrzymał żadnych rzutów karnych w pierwszym meczu. Potwierdził, że bracia Silva odnieśli kontuzję na meczu treningowym, dlatego tylko jeden z nich mógł zagrać. Uzasadnił również odmowę rozegrania finału przez swoją drużynę z powodu zmęczenia – nie wspominając o oczekiwaniu na Careagę – i skrytykował FC Barcelonę za to, że nie zagrała z Club Español 14 lipca – co, jak stwierdził, potwierdziło niepewność związaną z regulaminem „Gran Peña Cup”. Skomentował również, że gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni w decydującym meczu, piłka toczyła się w strefie obronnej FC Barcelony. Przyznał, że FC Barcelona wykazała się większą determinacją i siłą przeciwko młodszej(a zatem mniej doświadczonej) drużynie Bilbao, która była znacznie bardziej zmęczona. Na koniec zauważa, że podczas gdy Vizcaya składała się z najlepszych piłkarzy z Bilbao, FC Barcelona wystawiła najlepszych z Katalonii, nie zapominając o uwzględnieniu trzech angielskich piłkarzy z Hispania AC. No cóż, jeśli jedna grupa wysłała zespół, druga grupa też powinna. Ale kiedy przychodzi do gloryfikowania sukcesu, kibice szaleją i depczą prawdę. W Bilbao o Vizcaya mówi się, jakby to był pełnoprawny klub, pomijając jego naturę reprezentacji narodowej. Niemniej jednak podkreślają nieobecność niektórych zawodników, którzy nie mogli podróżować. Przypisują to brakowi przygotowania – zapominając, że 31 kwietnia rozegrali swój drugi mecz międzynarodowy przeciwko Burdigalii. Aby uniknąć kwestii Careagi, upierają się przy wykazywaniu, że ich drużyna przyjechała wyczerpana na finał – zaliczając trening po przyjeździe do Madrytu jako mecz – i w ten sposób uzasadniają swoje naleganie na przełożenie meczu. I wreszcie, należy podkreślić niedogodności, jakie musieli pokonać w starciu z przeciwnikiem, który przybył do Madrytu z 20 rezerwowymi – dwiema delegacjami Barcelony, według doniesień „El Imparcial” – w porównaniu z zaledwie dwiema z nich, a także z licznymi wzmocnieniami. FC Barcelona jest nawet nazywana połączoną drużyną Barcelona-Hispania. Dla przykładu, komentują nawet strój drużyny przeciwnej, zauważając, że nosili nakolanniki, aby uniknąć kontuzji spowodowanych upadkami. Jako uzasadnienie wyniku meczu twierdzą, że w pierwszej połowie zdominowali Barcelonę, ale w drugiej połowie słońce przeszkadzało piłkarzom Bilbao – ale komu przeszkadzało słońce w pierwszej połowie? Na koniec opisują to jako „ogromną porażkę FC Barcelony”. To jest epickie: 2:1 to nie pogrom. W „El Liberal” z Bilbao, pod publikacją Cyrano, tytuł Mistrza Hiszpanii przyznano Vizcaya. Ciekawe stwierdzenie, które w kontekście euforii i pasji jest nawet akceptowalne, skoro Vizcaya zdobyła pierwsze trofeum, o które rywalizowali reprezentanci kilku miast. Nie zapominajmy przecież, że mieszkańcy Bilbao i Barcelony chcieli udowodnić, kto jest najlepszy w Hiszpanii w tych rozgrywkach. Problem tkwi w oficjalnym zaakceptowaniu tego stwierdzenia. Szczegółowo przeanalizowaliśmy wszystkie wydarzenia związane z Turniejem w Madrycie. Fascynujący i bardzo ważny turniej, godny szczególnej uwagi i należnego mu miejsca. Umieszczenie go na liście zwycięzców Mistrzostw Hiszpanii jest absurdalne, podobnie jak absurdalnie znalazł się na koszulkach Athletic Club w niedawnym finale Pucharu Króla w Walencji w 2009 roku. Turniej w Madrycie nie miał nic wspólnego z Mistrzostwami Hiszpanii. Podczas jego trwania widoczne było jedynie zainteresowanie piłką nożną, ogromna chęć rywalizacji między drużynami z różnych części Hiszpanii i potrzeba zorganizowania naprawdę poważnych rozgrywek. Zawody w Madrycie były zatem turniejem towarzyskim. Juan Padrós zorganizował je w rekordowym czasie i dzięki temu mógł powiedzieć: skoro udało się zorganizować te zawody, to z rocznym wyprzedzeniem Mistrzostwa Hiszpanii z pewnością się odbędą. Jasne stały się dwa pomysły: stworzenie podmiotu, który zrzeszałby wszystkie kluby piłkarskie, oraz przyznanie tej instytucji wszelkich uprawnień i kompetencji do organizowania hiszpańskiej ekstraklasy, wraz z gwarancjami. I na koniec jedna uwaga. Skoro trofeum zdobyła reprezentacja narodowa a nie Athletic Club, słuszne jest, aby Puchar był eksponowany w gablotach podmiotu, który faktycznie odziedziczył tę pierwotną reprezentację, czyli Biskajskiej Federacji Piłkarskiej, ponieważ trofea reprezentacji narodowych są przechowywane pod opieką odpowiednich federacji.