- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1826 Culés
Gorące dyskusje
kodi77
164
Córeczka odeszła mi rok temu więc dzisiejszy dzień ojca boli podwójnie ale mam nadzieję że z... » Czytaj dalej
29 odpowiedzi
Conradxc
4
Messi 3 bramki z Algierią (iksDE): wOoOoOWoowowowow kOsMiTaRonaldo 2 bramki z Uzbekistanem: żodyn... » Czytaj dalej
34 odpowiedzi
Deathwing112
3
Zmieńcie program na Kanał Zero. Słuchajcie co ten lekarz mówi. Przecież to powinien być... » Czytaj dalej
31 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1826 Culés
7
„Les Olympiens” zdobywają najcenniejszy puchar w cieniu korupcji:
Pierwszy w dziejach finał Ligi Mistrzów pomiędzy Olympique Marsylia a AC Milan był starciem Tapiego z Berlusconim, dwóch ludzi o bardzo podobnej drodze życiowej, związanej z show-biznesem, wielkimi interesami i polityką oraz o równie okazałych ambicjach. O kulisach tego finału zapraszam do odpowiedzi na mój komentarz.
@Safrani
@Ogorinho1974
@misterio
@Marusek
@Lionel_Messi10
@KrychaFCB
@Gary
@Bernard777
@AssisMoreira
@Adran360
8
@FCBparasiempre
Na niwie futbolowej obaj mieli ten sam cel - zostać największym magnatem Europejskiej piłki. Dlatego potyczka ich drużyn była dla nich tak bardzo prestiżowa. Gdy Tapie zapowiedział piłkarzom Premium w wysokości 200 000 dolarów na głowę za wygranie meczu, Berlusconi od razu podbił stawkę. Za faworyta uważano Milan i to pomimo kiepskiej postawy tej drużyny na ligowym finiszu, która jednak nie mogła pozbawić zespołu tytułu mistrza Włoch. Mediolańczycy mieli de facto scudetto w garści już na półmetku rozgrywek odsadziwszy Inter na 8 punktów (za zwycięstwo przyznawano wtedy dwa punkty). ,,Rossonerii” śpiewająco, z kompletem zwycięstw przeszli też przez fazę grupową Ligi Mistrzów a ponadto napędzała ich żądza zemsty wobec UEFA za wykluczenie klubu z europejskich rozgrywek w sezonie 1991/92. Warto przypomnieć okoliczności tego wydarzenia. Otóż piłkarze Milanu za podszeptem kogoś ,, z góry" postanowili przed czasem opuścić boisko podczas spotkania z om, w proteście przeciwko decyzjom sędziego. To tylko dodawało smaczków finałowej rywalizacji. Milan na początku lat 90 to była prawdziwie Galaktyczna drużyna. Szatnia pełna gwiazd stanowiła zresztą dla młodego wówczas trenera Fabio Capello wielki kłopot. Żalił się mediom że częściej niż trenerem przychodzi mu być psychologiem, gdyż co chwila musi jakiemuś gwiazdorowi komunikować że nie wystąpi w danym meczu. ,, Nie można narażać gwiazd na częste, przymusowe przerwy w karierze"- stwierdził pewnego razu tłumacząc dlaczego tak mocno rotuje składem w Lidze Mistrzów. Do finału zagrało w niej aż 23 piłkarzy. Tak więc często zdarzało się że Włoch posyłał do boju 11 nieoptymalną, tylko wykoncypowaną. Miał w kadrze aż sześciu obcokrajowców, gdyż do słynnego tercetu Holendrów dokupiono mu latem 1992 roku oprócz Papina także Dejana Sawicevicia, Zvonimir Boban zaś wrócił z Bari a przecież cały czas obowiązywał limit trzech zawodników z zagranicy na boisku. Do tego doszło jeszcze dwóch najzdolniejszych włoskich piłkarzy młodego pokolenia: Lentini oraz Eranio. Trzeba jednak zauważyć że Cappello żonglował swymi asami znakomicie, żaden z nich nie mógł czuć się zbytnio pokrzywdzony. Szkoleniowiec Milanu nie miał zresztą innego wyjścia niż prowadzić z ręczną politykę personalną, wszak jego Boss jasno powiedział co sądzi o oskarżeniach że wpakował do tego barszczu zbyt wiele grzybów: ,,To sprawa trenera żeby w drużynie nie było kwasów". Swoją drogą Capello miał do swego ,,cappo” równie nabożny stosunek jak Goethals do swojego. Gdy Milan nie przegrał 41 kolejnego meczu w lidze i pobił rekord Fiorentiny rzekł: ,,Ten sukces dedykujemy naszemu prezydentowi". W zespole z Lombardii w finale nie mogli zagrać Ruud Gullit, Dejan Sawicevič i Zvonimir Boban, co tylko ułatwiło trenerowi ustalenie składu. Mimo to Papin zajął miejsce zaledwie na ławce rezerwowych. Co do Gullita, plotkowano że wcale nie był kontuzjowany, lecz decyzję o odsunięciu go od gry podjął sam Silvio Berlusconi, gdyż zawodnik nie chciał przyjąć zaproponowanych mu warunków przedłużenia kontraktu. Zresztą nie tylko on, także Frank Rijkaard nosił się z zamiarem opuszczenia klubu. Miląc znajdował się w centrum uwagi ale zawodnicy om mieli przekonanie że to oni wygrają. ,,Przegraliśmy finał 2 lata temu, choć byliśmy lepsi, teraz Bóg musi nam go oddać. Po tylu trudnościach na drodze nie możemy doznać kolejnej porażki"- tak można streścić kilka przedmeczowych wypowiedzi Abediego Pele dla francuskich mediów. Koledzy zaś musieli ufać gwieździe zespołu. Zaproponowany przez Goethalsa skład Olympique został zatwierdzony przez Tapiego. Nie wiadomo czy prezydent wprowadził do tym razem jakieś zmiany, w trakcie meczu natomiast kilka razy sięgał po krótkofalówkę a w tym samym czasie na ławce podnosił ją któryś z członków sztabu. Czy Tapie domagał się korekty taktyki w trakcie meczu i żądał zmian personalnych? Nie wiemy, na pewno jednak nie pytał trenerów o samopoczucie... Początek meczu zdecydowanie należał do ekipy z Włoch. Milan przyciskał marsylię, lecz Marco van Basten i Daniele Massaro zmarnowali dogodne okazje. W zespole z Francji największą ochotę do walki i prowadzenie ataków przejawiał po jego Szarży w ostatniej minucie gry przed przerwą francuski zespół wywalczy rzut rożny, gdyż dośrodkowanie gańczyka w ostatniej chwili zablokował wcześniej prześcignięty przezeń Paulo Maldini. Sam Pele dokładnie zacentrował na głowę Bazyla Bolliego, który mocne uderzeniem umieścił piłkę w siatce. To był dopiero drugi gol stracony przez Milan w tej edycji Ligi Mistrzów ale właśnie to trafienie przesądziło o porażce Włochów. Aedi Pele zdradził po latach kulisy zdobycia Tego gola w wywiadzie dla „Sport-avenir.com”: ,,Zauważyłem że przy rzutach rożnych drużyna Milanu ustawia się dosyć głęboko. Dlatego wieczorem w pokoju hotelowym powiedziałem do Bolly’ego i Anglomy żeby przy każdym kornerze dla nas jeden z nich atakował bliższy słupek A ja tam spróbuję dograć". W przerwie na stadionie olimpijskim rządzili kibice Milanu, lekceważący to, co się stało. Wielki Milan nie mógł przecież w taki sposób wypuścić z rąk trofeum. Równo z rozpoczynającym drugą odsłonę spotkania gwizdkiem sędziego istotnie zaczął się szturm Van Bastena i kolegów. Na boisku zameldował się Papin, przywitany przez kibiców om straszliwymi gwizdami i okrzykami zdrajca. Zaraz po wejściu mógł wyrównać ale i jego zawiodła skuteczność. Z każdą minutą napór mediolańczyków słabo, podobnie jak doping ich kibiców, tymczasem coraz głośniejsi byli fani OM, którzy zaczynali wierzyć że marzenie może się ziścić. W końcu sędzia zakończył zawody. ,,Zagraliśmy kompletny mecz. To było zwycięstwo nasze, piłkarzy ale zarazem wielki sukces z całej Francji"- skomentował po latach Rudi Voller w rozmowie z rp-online.de.
Pozostaje pytanie dlaczego w końcówce wyraźnie więcej sił mieli zawodnicy mistrza Francji, którzy dzięki temu pewnie doholowali zwycięstwo do końca? Oto co na ten temat powiedział w 2006 roku w wywiadzie dla ,,L'Equipe" ich pomocnik Jean Jacques Eydelie: ,, Przed finałem Kazano nam ustawić się w rządku i każdy dostał zastrzyk. Odmówił tylko Rudi Voller. Podczas gry czułem niezwykłą suchość w ustach. Moje ciało reagowało inaczej niż zwykle". Czy om wygrało mecz, bo jego piłkarzom podano doping? Czy może, jak tłumaczono w klubie były to wyłącznie dozwolone środki? Żaden z pozostałych zawodników nie potwierdził rewelacji kolegi. ,,To co mówi Eydelie jest całkowicie niewiarygodne. Nie przypominam sobie widoku któregokolwiek piłkarza OM dostającego podejrzany zastrzyk"- powiedział Völler. „Nasze zwycięstwo w Monachium było absolutnie czyste"- stwierdził Marcel Desailly. ,,Mieliśmy tak silny skład że nie było potrzeby się dopingować"- dodał asystent trenera Goethalsa Jean Fernandez. No właśnie, jak silny skład posiadała Francuska drużyna? Wielu kibiców OM uważa że o wiele mocniejsza była ekipa z 1991 roku, ta, która przegrała finał z Crveną Zvezdą. Najlepiej znający zagadnienie, gdyż najdłużej grający w klubie obrońca Eric de Meco po latach powiedział tak: ,,Najmocniejsza to była drużyna z 1990 roku, która z Pucharu Europy odpadła w półfinale po meczu z Benfiką i golu strzelonym dla niej ręką przez watę. Enzo Francescoli, Chris Waddle, Karl-Heinz Forster, Moser, Manu Amoros! Cóż to była za moc!". No ale zespołowi temu zabrakło szczęścia i determinacji a ekip jest 1993 roku- nie. Obraz odbierający trofeum piłkarzy OM i smutno siedzących w kącie boiska graczy Milanu utkwił w pamięci wielu obserwatorów. Sytuacja wzbudziła pewne zażenowanie, UEFA zaczęła więc rozmyślać nad tym by za nim zwycięzcy odbiorą puchar, wręczać pokonanym medale za dotarcie do finału, co było bardzo ludzkim pomysłem, który niebawem wprowadzono w życie. W Monachium graczy Marsylii oraz Bernarda Tapiego opanowało szaleństwo. Wspólna noc była bardzo długa. Na imprezie zabrakło tylko jednego człowieka- trenera Goethalsa. On świętował największy sukces w karierze po swojemu: wypalając na balkonie hotelowego pokoju kilka papierosów, które przez całe życie były najwierniejszym druhem. ,,Gdy następnie jego dnia wróciliśmy do Marsylii od wczoraj kibiców"- opowiadał po latach rudy Voller. Piłkarze nie mogli się do nich przyłączyć, gdyż niebawem czekał ich kolejny arcyważny mecz. Wielka feta odbyła się na Stade Velodrom 3 dni później, 29 maja. Tak się złożyło że Olimpic grał tego dnia w lidze z depczącym mu po piętach PSG. Miał dwa punkty przewagi, więc zwycięstwo przesądzało sprawę tytułu mistrzowskiego. Kibice chcieli świętować podwójnie i otrzymali ku temu okazję, bo choć goście wyszli na prowadzenie w Siódmej minucie Marsylia wygrała 3:1. Nikogo nie obchodziło że mecz był brzydki czy pełen fauli. Bohaterowie zostali nagrodzeni, choć nie poszło gładko, ponieważ kibice ze stolicy nie zamierzali, oczywiście klaskać wielkiemu rywalowi. Rzucali na boisko race a ostatecznie pobili się z policją. To była chyba jedyna w historii Ligi Mistrzów feta Zwycięzców przebiegająca w takiej atmosferze. Fabian Bartez powiedział jednak po niej: ,, granie w takim klubie jak Olympic Marsylia, z takimi kibicami, to najwspanialsza rzecz jaka możesz spotkać piłkarza". Bernard Tapie też wypinał pierś do orderów. Nawet jeśli już nie ingerował w zwycięską taktykę i w skład (albo robił to w umiarkowanym stopniu) to przecież Olimpiq był jego tworem, powstał i funkcjonował za jego pieniądze ,,To był po prostu klub należący do jednego człowieka, który podejmował tam wszystkie ważne decyzje"- powiedział po latach Angloma. Od 1986 roku ta pije, nie licząc się z pieniędzmi, kupował wszystkich tych znakomitych piłkarzy, którzy umknęli uwagę szefów klubów potężnych wtedy serie A. Zatrudniał wybitnych trenerów, przed Goethalsem jego zespół prowadzili między innymi Michelle Hidalgo oraz Franz Beckenbauer. Nie zrezygnował z marzeń o triumfie ani po porażce w Bari, ani po wyeliminowaniu w kolejnej edycji 1991-92 przez Spartę Praga jeszcze przed fazą grupową. Zemścił się jednak za to ostatnie na piłkarzach w charakterystyczny dla siebie sposób: przez cały następny sezon dostawali wypłaty z opóźnieniem. Gdy latem 1992 roku Milan zagiął parol na gwiazdę zespołu Jean Pierre Papina, nie zatrzymywał napastnika na siłę, lecz sprzedał go sprowadzając w zamian dwóch kapitalnych atakujących: Vollera oraz Boksicia. Pierwsze zdobycie Pucharu Europy przez klub z kraju pomysłodawców europejskich rozgrywek traktował jako swoje powołanie, dziejową misję. Gdy wyczarterowany samolot ze zdobywcami i trofeum na pokładzie lądował w Marsylii, Tapie przeżył być może najszczęśliwszy dzień życia. Nie wiedział jeszcze wtedy że wejście na szczyt skończy się upadkiem. Cytując Bułhakowa: ,,Annuszka już wylała olej". Pięć dni przed starciem z Milanem Marsylia rozgrywała ligowy mecz z Valencienneem. Do końca sezonu pozostały trzy kolejki, zespół literował w tabeli lig 1 i miał cztery punkty przewagi na PSG. W poprzedniej serii OM wysoko pokonał Lille, tymczasem rywal znajdował się w strefie spadkowej, dostał ostatnio lanie od Nantes i wyglądał na słabowitego. Federacja piłkarska, chcąc pomóc marsylczykom przed finałowym starciem z Milanem wyznaczyła potyczkę na piątek. Co podkusiło Tapiego żeby kupować akurat ten mecz? Takie działanie ocierało się o absurd. Magnat wyszedł jednak z założenia że trzeba wspomóc piłkarzy, który głowy będą już zaprzątnięte meczem w Monachium. Poprzez swoich ludzi dotarł więc do kilku zawodników Valenciennes i zapłacił im by Nie stawiali przesadnego oporu jego pupilom ale Boksić strzelił gola w 21 minucie a potem zaczął się kabaret, jak w meczu z Brugge (ale wtedy nikomu niczego nie udowodniono; być może ten mecz z belgami tak rozzuchwalił Tapiego?). Po kilku dniach jednego z graczy Valenciennes, obrońcę i Jackuesa Glassmanna ruszyło sumienie (albo zmotywowało go coś innego) i zawodnik ujawnił całą sprawę. Jego rewelacje potwierdził kapitan zespołu Christopher Robert, który przyznał że to do niego zgłosił się z propozycją korupcyjną jeden z graczy om - Jean Jacques Eydelie. Afera z początku śmieszne, wkrótce stała się poważna. UEFA zaczęła naciskać by ją wyjaśnić. Sama wzięła pod lupę mecz om z... CSKA (6:0), gdyż trener Rosjan Kostyliew doniósł że próbowano go przekupić ale Europejska Federacja niczego nie wytropiła. Dopiero po kilku latach o złożonej i im propozycji korupcyjnej donieśli trener Glasgow Rangers Walter Smith oraz piłkarz Mark Hatelley. Być może więc OM przebyło nieuczciwie całą drogę do finału Ligi Mistrzów.
Niewykluczone że Francja w 1993 roku dłużej i zacieklej broniła swej chluby ale przecież za kilka lat miał się tam odbyć mundial, więc skaza na wizerunku kraju była i jej niepotrzebna. Om szybciutko zaczęto wykluczać z kolejnych rozgrywek sezonów 1993 94: Puchar Francji (Ostatecznie w nim zagrał), superpucharu Europy i pucharu interkontynentalnego. W końcu klub został wyrzucony także z Ligi Mistrzów. Czołowi zawodnicy natychmiast zgłosili chęć rozwiązania kontraktów. Tapie krzyczę o włoskiej mafii, która chce Zemsty za odebranie serię a Pucharu Europy ale nikt go już nie słuchał. Tak upadło jego imperium. Sam szef najpierw zasłaniał się menadżerem OM Barnesem ale ostatecznie okazało się że od początku o wszystkim wiedział. W końcu w 1996 roku, w wieku 53 lat Bernard Tapie trafił do więzienia. Znalazł się w nim w ciekawych okolicznościach. Gdy otrzymał wyrok 24 miesięcy pozbawienia wolności, z czego 16 w zawieszeniu, nie udało się go osadzić za kratkami, gdyż adwokaci potrafili go wybronić ale chcąc złożyć odwołanie musiał pozwolić się zamknąć chociaż na jeden dzień, gdyż tak stanowi francuskie prawo. Tak więc udał się w wyznaczone miejsce do paryskiego więzienia La Sante, lecz sąd kasacyjny nie znalazł podstaw do wszczęcia postępowania odwoławczego i biznesmen pozostał w celi. Niebawem jednak adwokaci podjęli starania zmierzające do tego by ich klient był wolny w dzień a w zakładzie zamkniętym spędzał tylko noce. Ostatecznie to w tym trybie odbył karę. Mecz z PSG był przedostatnim w karierze Goethalsa. Po ostatnim ligowym meczu sezonu z Toulouse zmęczony szkoleniowiec odszedł na emeryturę (by jeszcze na chwilę wrócić z niej w 1995 roku i objąć Anderlecht). Jako futbolista grał na bramce. Jako trener przez wiele lat przysparzał chwały belgijskiemu futbolowi, pracując w tym że Anderlechcie oraz standardzie Liege, wówczas czołowych ekip Europy. Za granicą przed objęciem Marsylii w 1991 roku prowadził Bordeaux, Sao Paulo FC, Vitorię ponownie Bordeaux. Z reprezentacją Czerwonych Diabłów dotarł do najlepszej czwórki Mistrzostw Europy w 1972 roku. Uchodził on za mistrza taktyki, Nazywano go nawet z tego powodu naukowcem a ponieważ często wygrywał z silniejszymi, także czasami czarodziejem. Wolał jednak raczej bronić niż atakować kropkę to on wprowadzał do Europejskiego futbolu nowinki służące po prawie gry defensywnej: agresywny pressing i strefowe krycie. Właśnie tymi elementami imponował grający najczęściej w ustawieniu 5-2-3 zespół (choć akurat na finał Belg wybrał inny system: 4 3 1 2). Przez wiele lat nikt nie stosował potem 1 z tych ustawień, odeszło ono w zapomnienie, po wielu latach zostało jednak odkurzone przez reprezentację Kostaryki na mundialu w 2014 roku, która właśnie dzięki oryginalnej taktyce wyszła z grupy, mimo że Rywalizowała w niej z Anglią, Włochami i Urugwajem, po czym dotarła do ćwierćfinałów imprezy. Jego dziedzictwo nie zostało więc całkowicie zaprzepaszczone. Wkładem om w rozwój futbolu było udowodnienie jak świetnie rezultaty może przynieść wdrożenie defensywnych rygorów do zespołu składającego się z wybitnych futbolistów. Taka idea była też bliska Bernardowi Tapiemu, który w 2018 roku powiedział: ,, część zawodników woli mecz przegrany 3-4, w którym strzeli trzy gole, niż zwycięstwo 1:0 bez swojego udziału. Tymczasem piłka nożna opiera się poświęceniu dla innych. Jeśli w zespole nie ma altruizmu jest on skazany na porażkę". W istocie rzeczy wszyscy trenerzy silnych zespołów stawiający na defensywę, w tym Jose Mourinho są uczniami Goethelsa ale oczywiście dziś nikt do takiego źródła inspiracji nie zamierza się przyznawać. Goathels dostał dożywotni zakaz pracy trenerskiej w Belgii, więc jeśli temida nie okazała się całkiem ślepa nie był o niczym nie wiedzącym niewiniątkiem. Tapie doskonale wiedział kogo zatrudniał. Po aferze w Belgii trenera nie dopadły Zresztą wyrzuty sumienia. Po krótkim epizodzie w Guimaraes objął posadę dyrektora sportowego w drugoligowym Racingu Yet z rodzinnej Brukseli. Oczywiście był de facto trenerem tego zespołu, który ekspresowo wywalczył awans do ekstraklasy. W Marsylii dostał od prezydenta Tapiego zespół z mnóstwem gwiazd. Nie ze wszystkimi udało mu się dogadać. Tylko rok wytrzymał z nim Eric Cantone. Gdy pewnego razu piłkarz powiedział że nie podoba mu się rola rezerwowego i nie zasiądzie na ławce trener polecił mu zająć miejsce rząd za nią gracze bardzo go cenili. ,, szanuję go oczywiście ze względu na wiek ale także doświadczenie i klasą trenerską. Dopiero on zrobił z nas stuprocentową ekipę"- powiedział Basile Boli. Goethals wygrał Ligę Mistrzów mając 72 lata. Do dziś nie dokonał tego nikt starszy.