La Rambla

Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.

La Rambla

Online: 1675 Culés

6

9

@FCBparasiempre
27 maja 1965 r. Inter Mediolan pokonuje Benfike Lisbona 1:0 na San Siro w finale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. ,,Catenaccio” to włoski termin, będący na całym świecie synonimem gry obronnej. W połowie lat 60-tych Inter pokazał że z opinią murarzy futbolu można zdobywać najcenniejsze puchary. W kręgach niechętnych calcio powtarza się taką oto dykteryjke: Kiedy włoscy piłkarze wychodzą na boisko trener mówi im: Na razie jest 0:0. Grajcie tak żeby tego nie stracić. To nie jest wcale takie głupie. Już jedna z pierwszych zasad angielskiej piłki nożnej mówiła: bezpieczeństwo przede wszystkim. Wielu teoretyków futbolu jest zdania że budowa drużyny powinna się zaczynać od obrońców. Jak jednak połączyć bezpieczeństwo w obronie ze skutecznością w ataku? Pierwszy dokonał tego AC Milan pod włoskim trenerem Nereo Rocco. To on uchodzi za twórce sposobu gry, nazywanego ,,catenaccio”, co dosłownie oznacza ,,rygiel”. W roku 1963 Milan został pierwszym włoskim klubem, który zdobył Puchar Mistrzów. Na Wembley pokonał Benfike, dla której to był trzeci finał w ciągu 3 sezonów ale pierwszy przegrany. Czy można jednak zarzucić Włochom że myśleli głównie o obronie? Skoro przegrywali po pierwszej połowie 0:1, po golu Eusebio, musieli zaatakować by odrobić strate i zrobili to. Legendarny Jose Altafini strzelił 2 gole a Milan wygrał 2:1. ,,Catenaccio” nie było więc rodzajem gry, w której najcenniejsi są zawodnicy potrafiący wybijać piłke jak najdalej od swojej bramki. Wszystko miało tam sens, o czym przekonał następny zdobywca Pucharu Mistrzów- Inter Mediolan. O ile Rocco zasady ,,catenaccio” określił, to trener Interu Helenio Herrera twórczo je rozwinął. W połowie lat 60-tych większość drużyn grała już systemem 4-2-4 lub 4-3-3, dzięki którym Brazylia zdobyła dwukrotnie tytuł mistrza świata. Obrońców ustawiano tutaj w jednaj linii i łatwo ich było minąć prostopadłym podaniem. Szybcy napastnicy mieli więc pole do popisu. Herrera dokonał jednego prostego zabiegu, który zmienił na kilkanaście lat taktykę. Dwaj środkowi obrońcy, grający do tej pory obok siebie, zostali ustawieni jeden za drugim. Ten bardziej wysunięty do przodu miał za zadanie rozbijanie ataków, a ten z tyłu naprawiał jego ewentualne błędy, dlatego nazywano go wymiataczem. W Interze rolę wymiatacza spełniał Armando Picchi. Tym, który za zadanie miał rozbijać akcje, był forstoper, czyli w tym przypadku Aristide Guarneri. Natomiast określenie libero oznaczało zawodnika wolnego, czyli takiego, który nie miał obowiązku pilnowania jakiegokolwiek przeciwnika. Wymiatacz piłke odbierał i albo ja wybijał albo podawał do najbliższego partnera. Libero po odbiorze rozpoczynał akcje, przekraczając niejednokrotnie nawet połowę boiska. Wzorcem libero dla całego świata był Beckenbauer. Druga istotna cecha ,,catenaccio” to ofensywna gra bocznych obrońców. Giacinto Facchetti wywiązywał się z tej roli wyjątkowo. Wysoki, skuteczny i szybki, z pozycji lewego obrońcy strzelił dla Interu 74 gole! Stał się jego legendą, po latach powierzono mu nawet godność prezydenta klubu. Niezwykle sympatyczna postać, wielokrotny reprezentant Włoch, kapitan w meczu finałowym o mistrzostwo świata z Brazylią w roku 1970. Numer 3, z jakim grał w Interze, został w tym klubie zastrzeżony. Inter wygrywał obydwa finały Pucharu Mistrzów w niemal niezmienionym składzie. W sezonie 1963/64 nie przegrał żadnego z 8 meczów a w finale pokonał Real Madryt 3:1. Droga do finału w następnym sezonie nie była tak efektowna ale zakończyła się zwycięstwem nad Benfiką. Włosi pokonali więc dwie do niedawna najlepsze drużyny w Europie a potem zdobywali Puchar Interkontynentalny, wygrywając dwukrotnie z Independiente Buenos Aires. U źródeł sukcesów mediolańczyków leżały 3 elementy, wszystkie jednakowo ważne: ,,catenaccio”, wybitni zawodnicy i wyjątkowy trener.

Wszyscy piłkarze z linii obrony grali w reprezentacji. Ofensywny pomocnik Mazzola uważany był za jednego z najlepszych w Europie. To syn legendarnego gracza AC Torino- Valentina, który w roku 1949, wraz z całą drużyną, zginął w katastrofie lotniczej. Na lewym skrzydle grał Mario Corso, pierwszy znany zawodnik, który biegał po boisku z opuszczonymi getrami, co natychmiast małpowały tysiące młodych piłkarzy w całej Europie. Prawoskrzydłowym był znakomity Brazylijczyk Jair da Costa, zaś na środku ataku grał Hiszpan Joaquin Peiro. Jednak najlepszą opinią cieszył się inny Hiszpan, Luis Suarez. Przez 7 sezonów grał w FC Barcelonie, która w znacznym stopniu dzięki niemu wywalczyła w roku 1960 swoje pierwsze międzynarodowe trofeum a mianowicie Puchar Miast Targowych. W tym samym roku Suarezowi przyznano Złotą Piłke dla najlepszego zawodnika Europy. Trenerem Katalończyków był wówczas Helenio Herrera, który jednak natychmiast po tym sukcesie opuścił Barcelone, nie mogąc znaleźć wspólnego języka z największą gwiazdą, Ladislao Kubalą, takim samym indywidualistą jak trener. Nie zrobił by tego, gdyby nie miał zapewnionej innej pracy. Prezydentem Interu i jego właścicielem był Angelo Moratti. Ambitny biznesmen, czerpiący zyski z handlu ropą chciał mieć najlepszy klub w Europie i sprowadził Herrere do Mediolanu, płacąc mu rocznie 50 tysięcy dolarów, czyli najwyższą gażę trenerską na świecie. Wcześniej, w ciągu 5 sezonów Inter prowadziło 13 różnych trenerów. Ostatni tytuł mistrzowski przed zatrudnieniem Herrery Inter zdobył w roku 1954. Herrera zaczął prace od namówienia Suareza na przeprowadzkę, kusząc go wysoką pensją. Kusił skutecznie, Moratti zapłacił za tego piłkarza 200 tys. dolarów, bijąc światowy rekord transferu ale warto było. Powstał zespół, jakiego we Włoszech nie widziano. Drugi ze zwycięskich finałów, z Benfiką na swoim stadionie, nie zapadł w pamięć jako piękne widowisko. Toczył się w strugach deszczy i padł tylko jeden gol, strzelony przez Jaira. Jedyna niecodzienna sytuacja związana była z kontuzją bramkarza Benfiki, Costy Pereiry. Ponieważ nie można było wprowadzić rezerwowego z ławki, miejsce Costy Pereiry zajął środkowy obrońca Germano. Wielki, łysy, z wąsami- tak wtedy piłkarze nie wyglądali, więc Germana znała cała Europa. Był świetnym stoperem a jako bramkarz prze prawie pół godziny nie przepuścił ani jednego strzału. W drugim z kolei zwycięstwie Interu było coś z symbolu. Oto w Mediolanie zbudowano jedenastke, nie szczędząc pieniędzy, wykorzystując nowy system gry i metody trenerskie, dla jednych kontrowersyjne, dla innych normalne, bo skuteczne. Radość ze zwycięstwa była tym większa że trzon drużyny stanowili Włosi. W Serie A mogło wtedy grać tylko 2 cudzoziemców. Herrera to jeden z najlepszych ale i najbardziej ekscentrycznych trenerów. Patrząc dziś na Jose Mourinho, można z dużym prawdopodobieństwem uznać że studiował on życiorys Herrery i jego metody aby rozwinąć je w innym świecie. Być może był on nawet pierwszym trenerem, o którym mówiło się więcej niż o jego piłkarzach. Sam zresztą bardzo dbał, by było o nim głośno, podkreślał na każdym kroku że jest najlepszym trenerem świata. Dopiero na łożu śmierci zdobył się na szczerość: ,,Nawet jeśli nie byłem najlepszym trenerem planety, to robiłem wszystko aby nim zostać.”- miał podobno powiedzieć. Pięć lat po ostatnim pucharowym sukcesie Interu magia Herrery jeszcze działała. Nazywano go zresztą ,,Czarodziejem” lub ,,Magiem”. Kiedy jako trener AS Romy przyjechał do Katowic na mecz z Górnikiem Zabrze, nikt się nie zastanawiał nad składem Romy. Powszechnie uważano że skoro prowadzi ją Herrera, to już połowa sukcesu Romy. Było w tym zresztą sporo racji. Helenio Herrera uważany jest nie tylko za twórce ,,catenaccio” ale i prekursora pewnych obyczajów oraz zjawisk związanych z piłką nożną. On pierwszy nazwał kibiców Interu 12-tym zawodnikiem i zwrócił się do nich z apelem o zorganizowany doping. Wzbudził wśród nich poczucie wartości ale nie przewidział iż spotka się to z reakcją kibiców innych klubów, zapoczątkuje powstawanie grup ultras, szowinistów a w konsekwencji wojny pomiędzy kibicami. Piłkarze Interu poddani zostali systemowi kontroli a nawet, jak powiedzielibyśmy dziś- monitoringu. Kawalerowie mieszkali w klubowym ośrodku Appiano Gentile, gdzie mieli wszystko poza swobodą. ,,Czuliśmy się jak w obozie ale po zwycięstwach wiedzieliśmy że to ma sens i nikt nie protestował.”- mówił Mazzola. Wszystkim piłkarzom trener wydał zakaz picia i palenia. Musieli przestrzegać diety, o co miały dbać ich żony, zmuszone do gotowania zgodnie z instrukcjami klubowych lekarzy i dietetyków. Każdy gram nadwagi wiązał się z karą finansową a to uderzało nie tylko w piłkarza ale i budżet jego rodziny. Żonom musiało to przemawiać do wyobraźni. Helenio Herrere można uznać za prekursora wojny psychologicznej w futbolu. Wmawiał swoim graczom że są najlepsi, poniżał przeciwników, ubliżał sędziom, których obarczał winą za swoje porażki. Kłócił się ze wszystkimi, koncentrując uwagę na sobie aby piłkarze Interu mogli w spokoju przygotowywać się do meczu. Ukarał zawodnika, który w wywiadzie powiedział dziennikarzowi: ,,Jedziemy do Rzymu na mecz z Romą”. Ponieważ zdaniem trenera, powinien użyć sformułowania zwycięzcy: ,,Ruszamy na Rzym rozbić w puch Rome!”. Herrera tworzył wokół siebie aurę tajemniczości, więc nawet fakty z jego życiorysu nie są do końca pewne. Ostatnie lata swojego życia Herrera spędzał w swojej XIV-wiecznej willi w Wenecji. Zmarł na serce w roku 1997. Trumne owiniętą we flagi FC Barcelony i Interu umieszczono na gondoli, jak na lawecie. Przepłyneła w honorowej asyście gondolierów i piłkarzy przez Canal Grande na wyspę San Michele. Helenio Herrera spoczął na tamtejszym cmentarzu, obok Igora Strawińskiego i Sergiusza Diagilewa, również niezłych artystów. Na koniec jeszcze składy obydwu drużyn z tego finału:

Inter: Sarti, Burgnich, Facchetti, Bedin, Guarneri, Picchi, Jair, Mazzola, Peirò, Suarez, Corso

Benfica: Costa Pereira, Cavem, Cruz, Germano, Neto, Coluna, Josè Augusto, Torres, Eusebio, Simoes

« Powrót do wszystkich komentarzy

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?