- Strona główna
- La Rambla
La Rambla
Witaj na La Rambla
Witamy na La Rambla, gdzie dyskusje toczą się całą dobę! La Rambla to dział stworzony specjalnie dla zarejestrowanych Użytkowników FCBarca.com. Zapraszamy do rejestracji oraz dyskusji nie tylko o Barcelonie i nie tylko o piłce nożnej. W tym dziale obowiązuje regulamin serwisu FCBarca.com, który znajdziecie tutaj.
La Rambla
Online: 1459 Culés
Gorące dyskusje
Kgorecki2500
3
-Świadek każde z pytań skwitował milczeniem - powiedział rzecznik prokuratury Piotr Antoni... » Czytaj dalej
53 odpowiedzi
Rastafarnianin
1
Stanowski swoje zrobił, nabił wyświetleń i wpakował go na mine XDA teraz niech sie koleś... » Czytaj dalej
30 odpowiedzi
Batys
2
Macie już zaplanowane urlopy? Jakiś ciekawy kierunek?
102 odpowiedzi
Media
Sonda
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
Online: 1459 Culés
2
Wczoraj/dzisiaj wieczorem zapoznałem się z "W lesie dziś nie zaśnie nikt". Jestem zarówno miło zaskoczony, jak i raczej bym nikomu tego filmu nie polecił.
Bartosz Kowalski radzi sobie z formułą slashera. Co już jest czymś na naszym poletku. Nie bez powodu dużą częścią twórczości Masochisty jest wyśmiewanie się z polskich horrorów. One nam nie wychodziły (mówią o tych typowo gatunkowych).
Tutaj natomiast jest inaczej. Bałem się nieumyślnie kiczowatych, tanich efektów specjalnych. I może w tym aspekcie nie jest idealnie (odrąbane główki i rączki czasami wręcz krzyczą, że są sztuczne), to film nie odstaje od standardu.
Gorzej jest ze scenariuszem. Z jednej strony zarzuty o kopiowaniu "Drogi bez powrotu" są moim zdaniem nieuzasadnione. Tego się przecież można było spodziewać. Taka cena kina gatunkowego, że niezbyt się odchodzi od pewnych reguł w konstruowaniu wątków i postaci. Sama zaś "Droga..." jest mało oryginalna, złożona ze sztamp.
Z drugiej strony schematy można ograć lepiej lub gorzej. W tym przypadku szala lekko przechyla się na stronę reżysera. Generalnie da się to oglądać i nie zasnąć. Chociaż kuleją niektóre elementy. Przede wszystkim nie za bardzo wychodzi tutaj mruganie okiem do widza. Zbyt na siłę jest wyśmiewanie "sześciu zasad horroru" i "ta sytuacja jest jak z Wilkołaka w Londynie". Powstają z tego żenujące sceny, tym bardziej, że niczego nie służą, ponieważ film i tak popada w te sztampy. Nielogiczności w kreacji świata oszczędzę, gdyż to trochę właśnie reguła gatunku. Natomiast ubolewam nad origin story zabójcy. Jest leniwe po prostu.
Aktorstwo jest przeciętne. Wieniawa daje radę. Ekranowi wyjadacze również. Gorzej z resztą nastolatków.
Mamy więc tutaj do czynienia z udanym eksperymentem. Powstał zjadliwy slasher w Polsce. Brawo! Tylko jest dobrze też po seansie zadać sobie i filmowi pytania: po co i czy warto było? Moim zdaniem kompletnie nie. Takie twardo, ociosane kino gatunkowe jest zwyczajnie nudne i ogranicza kreatywność twórców. Jeżeli nie podchodzi się do niego z zamiarem jego dekonstrukcji, złamania kilku reguł, to wyjdzie niesmaczna papka. Nie bez powodu taki rodzaj kina przechodzi kryzys.
Dlatego jedyną opcją, aby obejrzeć ten film jest hate watching. Zebrać domowników i sobie na ten obraz ponarzekać. W innym wypadku się zawiedziecie lub wynudzicie. Tracąc jedynie czas, który można przeznaczyć na lepszy seans. Ewentualnie na gierkę lub dobrą książkę.
2
@sebasek99 MOGĄ BYĆ SPOILERY, JAK NIE OGLĄDAŁEŚ NIE CZYTAĆ :)
Zgadzam się w 100%. Chociaż wystarczyło podjąć kilka innych decyzji i film byłby dużo lepszy małym wysiłkiem. Fajnie się ten film ogląda dopóki nie pojawiają się nasze rzeźnickie świniaki. Śmierci tych postaci są tak idiotyczne że nie da się na to normalnie spojrzeć, jedna sie rzuca z kijem na 2-metrowego pryszczatego spaślaka, drugą zabija ważący 500kilo świniak który jakimś cudem bezszelestnie się do nich zakradł, kiedy w innych scenach tupie jak słoń i nonstop coś mruczy. W dodatku duuużo pomogłoby nakręcenie większości tych scen w nocy, tymczasem jedyne co tam sie w nocy dzieje to pokaz cycków Gąsiewskiej. Również za szybko "poznajemy" pana rzeźnika i nie ma tej niespodzianki i domyślania sie co to takiego może ich ścigać po lesie. A uważam że sam film nakręcony jest fajnie, ujęcia, kolory, lokacje... tylko "horror" z tego żaden.
0
@Striker To też się mieści w pewnej konwencji. No te filmy nigdy subtelnością oraz logiką się nie cechowały. Pytanie na ile sobie w jej ramach można pozwolić.
SPOILERY:
No moim zdaniem ta śmierć przewodniczki jest gorsza, bo mogła po prostu wykorzystać szybkość i telefon jakoś uzyskać. Zgon Gąsiewskiej jest chociaż nieźle zrealizowany.
2
@sebasek99 No w slasherze trzeba brać poprawkę na takie rzeczy, ale mimo wszystko strasznie łatwo było te sceny poprawić, szczególnie że "ofiar" nie było jakoś dużo i nie musieli się wspinać na jakieś wyżyny kreatywności, żeby każda śmierć była unikalna i w miarę sensowna. A o tej z scenie z początku filmu gdzie wystaje sama ręka rzeźnika zza drzewa grubości słupa od znaku to nawet nie wspomnę :V
2
@sebasek99 Forma filmu odpowiednia, aczkolwiek niczym szczególnym się nie wyróżnia na tle innych.
Kiczowata sprzedaż ideologii podprogowa. Film bronił się wykonaniem, a poległ poprzez beznadziejne stereotypy. Na co tam ksiądz pedofil w ekskluzywnym aucie? Urodziny Hitlera z pijanymi facetami krzyczącymi Bóg Honor i Ojczyzna? Wątek homoseksualny, który sam w sobie był jak najbardziej okay, ale biorąc pod lupę wyżej wymienione aspekty, wygląda to na forsowany pastisz. Horror, slasher gatunkowy to ostatnie miejsce na tego typu zabiegi.
Także z niezłego slashera, powstał kicz, ni to komedia, ni dramat, ni satyra, ni kij wie co z kompletnie nie trafioną obsadą. @Striker
2
@Striker To chyba był element tych samoświadomych śmieszków z horrorów. Ja tak to przynajmniej odebrałem i między innymi stąd moja opinia o tych zabiegach. Mało śmieszna, a przecież film zaraz wpada w podobne tony, co wyśmiewana rzecz. Popełnia te same błędy, które wytyka.
@kerouac Nie zgodzę się do końca, że slasher to nie miejsce na takie rzeczy. Już Hooper w "Teksańskiej..." sobie komentował swoją rzeczywistość krytykując tam zarówno amerykańskie konserwatywne południe, jak i jednocześnie hipisów. Craven również.
W tym gatunku jest miejsce na komentarz społeczny. Trzeba go tylko potrafić zrobić. W "Lesie..." to jest tak tylko chyba wklejone, żeby było można się bronić przed zarzutami, że film jest o niczym.
Mogli te elementy bardziej rozwinąć. To fakt. Mogłem o tym wspomnieć. Nawet miałem to w głowie, ponieważ również nie podobał mi się wątek z tymi smartphonami i internetem. Tym całym campem.
1
@sebasek99 Wypada mi się zgodzić z Tobą :) Nie podobała mi się też głównie obsada, bo o ile cenie sobie komediowego Melcwadowskiego czy Cyrwusa, o tyle w horrorze - skądinad ulubionego gatunku - nie ma dla nich miejsca. Film momentami ocierał się o Drogę bez powrotu, Wzgórza mają oczy, czerpał garściami z Lovecrafta i gór szaleństwa, a momentami zahaczał o komedie z Willem Ferrellem.
Samą gre aktorów oceniam pozytywnie. Na plus na pewno praca kamery, warstwa dźwiękowa, która z reguły leży w polskiej kinematografii, zdjęcia i charakteryzacja braci. Byłem mega zaskoczony sprawnym wykonaniem. Ale jak mówię - ogólne wrażenia zepsuły mi te komentarze spoleczne. Zła, uzależniona młodzież, zły patriotyzm, źli księża. Wyglądało to na coś doklejonego na siłę. Zabraklo subtelności przekazu. Pozdrowki.