15

Znów humor na całą resztę tygodnia zależy od kilkunastu milionerów kopiących kawałek nadmuchanego materiału.

4

Maciak nie ma znajomych.

1

@kamiVeB Giuseppe Meazza

11

W chłodny poranek 22 maja 1999 roku, na zboczach majestatycznej Góry Shasta w Kalifornii, 69-letni Carl Herbert Landers, doświadczony wspinacz i zapalony biegacz, wyruszył na szlak, który miał być kolejnym krokiem w jego ambitnym planie zdobycia najwyższych szczytów każdego hrabstwa w stanie. Kilka godzin później zniknął bez śladu, pozostawiając ratowników, przyjaciół i rodzinę bez odpowiedzi. Po ponad ćwierć wieku sprawa jego zaginięcia pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych tajemnic amerykańskich parków narodowych.
Carl Landers, mieszkaniec Orindy w hrabstwie Contra Costa, był człowiekiem, dla którego góry były drugim domem. Jako emerytowany inżynier, oddawał się pasji biegania i wspinaczki, będąc aktywnym członkiem lokalnego klubu Orinda Road Runners. Jego kondycja fizyczna i doświadczenie w terenie budziły podziw – w wieku 69 lat wciąż podejmował wyzwania, które dla wielu byłyby nieosiągalne. Carl miał obsesję na punkcie zdobywania szczytów, a Mount Shasta, wulkan o wysokości 4322 m w paśmie Cascade, była kolejnym celem na jego liście.
W maju 1999 roku Landers zaplanował wyprawę na Shastę razem z dwoma przyjaciółmi z klubu: 64-letnim Miltonem Gainesem i 60-letnim Barrym Gillmore’em. Ich plan był prosty, ale ambitny: wspiąć się na Shastę w jeden dzień, co wymagało pokonania ponad 2000 metrów przewyższenia w trudnym, pokrytym śniegiem i lodowcami terenie. Dla Carla, który zdobywał już niejeden szczyt, miało to być kolejne osiągnięcie w jego bogatej karierze outdoorowej.
21 maja 1999 roku, o świcie, trójka wspinaczy wyruszyła z motelu w Mount Shasta City. Po dotarciu na szlak rozbili obóz na płaskowyżu połozonym około 2700 m.n.p.m. Wieczorem Carl zaczął skarżyć się na złe samopoczucie – być może efekt wysokości lub przeziębienia. Mimo to, zdeterminowany, by kontynuować podróż, postanowił wyruszyć wcześniej niż jego towarzysze, aby zyskać przewagę czasową. Około 9 rano 22 maja, wyposażony w plecak z wodą, jedzeniem i odpowiednim ubraniem, Carl opuścił obóz, kierując się w stronę jeziora Helen, oddalonego o zaledwie 200 metrów w linii prostej. Gaines i Gillmore mieli dołączyć do niego wkrótce, ale gdy dotarli do jeziora, Carla nigdzie nie było.
Początkowo przyjaciele zakładali, że Carl mógł pójść dalej lub zawrócić. Jednak gdy mijające godziny nie przynosiły żadnych wieści, zaniepokojeni zgłosili jego zaginięcie służbom parku. To, co zaczęło się jako rutynowa wyprawa, szybko przerodziło się w jedną z największych operacji poszukiwawczych w historii Mount Shasta.
Akcja ratunkowa rozpoczęła się błyskawicznie i była prowadzona z niezwykłą precyzją. Koordynował ją Grizz Adams, strażnik leśny z ponad 20-letnim doświadczeniem w ratownictwie górskim. W operacji wzięły udział dziesiątki osób: strażnicy, wolontariusze, narciarze, a nawet psy tropiące. Helikoptery California National Guard i California Highway Patrol, wyposażone w kamery na podczerwień, przeczesywały zbocza, a pojazdy śnieżne dostarczały zaopatrzenie w niższe partie góry. Poszukiwania koncentrowały się na kluczowych obszarach: Cascade Gulch, Sand Flat, McBride Springs i rejon jeziora Helen, gdzie Carl był widziany po raz ostatni.
Warunki na Shasta były wymagające – śnieg, lód i zdradliwe szczeliny lodowcowe stanowiły wyzwanie nawet dla doświadczonych ratowników. Jednak pomimo intensywnych wysiłków, obejmujących każdy centymetr terenu, nie odnaleziono żadnego śladu Landersa. Ani ciała, ani plecaka, ani nawet skrawka odzieży. „To tak, jakby rozpłynął się w powietrzu” – wspominał później Adams, który nigdy wcześniej nie spotkał się z tak zagadkowym przypadkiem.
Poszukiwania trwały kilka dni, ale z każdym mijającym dniem nadzieja malała. W końcu, z ciężkim sercem, służby musiały zakończyć akcję. Rodzina i przyjaciele Carla, zrozpaczeni, wrócili do domów, a Góra Shasta zachowała swoją tajemnicę.
Zaginięcie Carla Landersa rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Najbardziej oczywista teoria zakłada wypadek. Mount Shasta to teren pełen niebezpieczeństw: lodowce, wulkaniczne głazy i szczeliny mogą pochłonąć człowieka bez śladu. Carl mógł spaść w przepaść, zostać zasypany przez lawinę lub po prostu zamarznąć w ukrytym zakamarku. Jednak brak jakichkolwiek szczątków – nawet fragmentu plecaka – podważa tę hipotezę. „W takich przypadkach zwykle znajdujemy coś” – przyznawał Adams w rozmowie z lokalną gazetą „Mount Shasta Herald”. – „Tu nie było nic”.
Inna możliwość to wpływ choroby, na którą Carl skarżył się przed wyruszeniem. Choroba wysokościowa, przeziębienie, a nawet zawał serca mogły osłabić jego zdolność orientacji. Być może zszedł ze szlaku, zgubił się i zmarł z wychłodzenia. Ale dlaczego nie odnaleziono jego ciała, skoro poszukiwania objęły tak rozległy obszar? Niektórzy spekulują, że Carl mógł próbować zawrócić do obozu, ale zboczył z kursu w labiryncie śniegu i lodu.
Mniej prawdopodobna teoria sugeruje udział osób trzecich. Czy Gaines i Gillmore, jego towarzysze, mogli coś ukrywać? Śledztwo nie wykazało jednak żadnych przesłanek wskazujących na konflikt w grupie, a obaj mężczyźni w pełni współpracowali z władzami. Brak motywu i dowodów sprawia, że ta hipoteza pozostaje czystą spekulacją.
Najbardziej kontrowersyjne teorie dotyczą nadprzyrodzonych wyjaśnień. Mount Shasta od lat jest magnesem dla miłośników ezoteryki, którzy wierzą, że góra kryje podziemne miasto Lemurian, portale międzywymiarowe lub jest miejscem aktywności UFO. W mediach społecznościowych, takich jak Reddit, użytkownicy spekulują o gazach wulkanicznych wywołujących dezorientację lub o „energiach kryształów kwarcu” otwierających tajemnicze portale. Choć takie teorie przyciągają uwagę, brak na nie jakichkolwiek dowodów naukowych.
Zaginięcie Carla nie jest odosobnionym przypadkiem. Mount Shasta ma długą historię niewyjaśnionych zniknięć. W 1965 roku 80-letni John Nezza, który zdobył Shastę ponad 40 razy, zniknął w tym samym rejonie jeziora Helen, nie pozostawiając śladu. W 1986 roku podobny los spotkał dwóch innych wspinaczy. Każdego roku na Shastę przybywa od 10 000 do 15 000 wspinaczy, a w sezonie statystycznie 1-2 osoby giną. Większość przypadków da się wyjaśnić – lawiny, upadki, wychłodzenie. Ale historie takie jak Carla czy Nezza wciąż pozostają niewyjaśnione.
Jak zawsze zapraszam do komentowania, co i tym sądzicie.
@Ojciec5tkidzieci @Kondziubarca @Walker @michal26 @esem91 @messicocacola @DiSBlaDE @Karamba @JimMorrisonFCB @thcmenel420

3

Hahaha przypomnę, że też trener, jak tatuś (rzecz jasna po znajomości).

7

@vangoor Teoria momentów sprzyjających

50

Przyszedł Niemiec, drużyna poszła do przodu, mentalnie dźwigają każde niepowodzenie w trakcie meczu, ale jej kibice zostali w tyle. Obsr... przed Interem, który przegrał Coppa Italia ze słabym Milanem, a mistrza oddał Napoli ze składem papy i gwoździ...
Trzeba sobie mówić wprost. Walimy ich do zera, walimy ich na pi..., walimy ich do zera.

0

@Pedri16Future Ciekawe wyliczenia ziomuś

1

Czyli podsumowujmy afery tylko z ostatniego tygodnia
-kandydat na prezydenta wyłudzający mieszkanie (komunalne?) od emeryta
-żona jednego z kandydatów zatrudniona w hejterskiej fundacji
-wiceminister oszukujący na kilometrówkach (wcześniej też powiązany z zarządzaniem hejterskimi profilami w sieci)
To pokazuje tylko zdeprawowanie polskiej polityki, gdzie nawet mieszkanie czy parę tysięcy złotych stają się łakomym kąskiem.

3

Ooo Beliś będzie miał rodaka do robienia chlewu na boisku.

0

@clyde A co jest gorszego od matury?

5

Hahaha typ go wyprzedził, a jedyne na co wpadła ta fajtłapa to pokazanie faka xD niech go tam Max poddymia. Dobrze dla Piastriego.

15

Jeśli te trendy się utrzymają, w 2060 roku będzie nas tylko 25 mln, w 2100 roku około 10 mln. W najbliższych latach nasz cały system się prawdopodobnie zapadnie. Cała Europa odczuje taką zapaść. Za to tematy podczas kolejnych kampanii to kolejne bzdury i bicie piany, bez jakichkolwiek propozycji prodemograficznych. Mamy jedynie flipperstwo, wlazenie w pupę deweloperom i obniżanie składek dla bogatych.

18

Dzięki Bogu, że w stawce jest Max, który próbował choć przez chwilę utrzeć nosa McLarenom, bo tak byłby to tragicznie nudny wyścig. Do tego przewidywanie deszczu kompletna klapa. To była jedyna szansa na jakieś emocje. Jeśli oni serio zamierzają dokładać więcej torów ulicznych w tym stylu to ja takie weekendy będę po prostu omijał, bo to jest 1.5 godziny patrzenia, jak kierowcy sobie jadą w równych odległościach, a wyprzedzeń jest tyle, co kot napłakał... jakaś masakra.

2

@Jordi10 Nic by nie złapali.

7

Oby jak najmniej takich torów w kalendarzu. Kompletne nudne dziadostwo.

2

@tbas W Lidze Mistrzów może tak, ale ogólnie to dostali w łeb od Romy. Ze spokojem są do ogrania.

0

Ataki salonu "dziennikarskiego" na Adiego Zandberga pokazują jasno na czyim pasku łażą te wszystkie dziennikarzyny z Onetu, z Wybiórczej, Newsweeka itd. Kolejny powód żeby to Razem rosło w siłę.


0

@July_6_BcN Zależy kogo zapytasz

2

Nie no jak zawalony gol xD co wy piszecie

2

Widze, że od kilku dni Polska jest krajem ekspertów od kryminalistyki...

1

@blakkudium Arsenal też ma dużo problemów. Dużo kontuzji no i też jada na oparach. Imo i tak maja niezły sezon. Ostatni raz do półfinału doszli 16 lat temu.

0

@pt9 Louder kolego!

2

Ale że Antonelli dokłada Russellowi, który jeździ już kilka lat to pokazuje jaki potencjał drzemie we Włochu. Zresztą Piastriemu też utarł nosa dzisiaj.

3

No tak, on jeszcze się pier... w pierwszym zakręcie. Gdyby nie to to rany boskiee

6

Hahahaha prawie trzy dziesiąte sobie dołożył. Chory kierowca.

0

To jest nienormalne jakie akrobacje robi Max w kwalifikacjach w tym sezonie.

2

Nie wiem skąd kierowcy biorą te dziewczyny, ale to jest niewiarygodny poziom. Większość naturalnie piękna. Zupełnie inny gust niż piłkorzyki.

2

Kurwa mać czy oni nawet przy takim wyniku musza zostawiać hektary za sobą.

0

Ale młody ma dobre te ruletki. Mega automatyzm.

Media

Sonda

Czy Barcelona powinna sprzedać Ferrana Torresa?