BorzyKrzys
Dołączył/a: lipiec 2020
Lecce
27 obserwujących
5 obserwowanych
Czy zamierzasz śledzić dokładnie występy Lewandowskiego w Chicago Fire?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
22
Cykl życiowy Viniczusa jest niesamowity
1
Łysy Grzyb odmienił klub
1
Datylda Mamięcka na dziś. Warto sie zatrzymać i przemyśleć. Głębokie.
5
Zatrudnili typa, który ma głaskać gwiazdeczki. To było pewne, ale żeby aż tak? El psycharek jednak klaszcze...
1
Korona to spadochron dla starych klakierów, którzy chcą jeszcze zaistnieć w polityce, ale zostali wypluci. Nie dziwi nic.
0
Komentarz usunięty przez użytkownika
3
@Kessie I @Eklerek po bramce Gyoko
2
@Eklerek Nie tylko zwieracze
2
@Kessie Przychodzisz do Barbera z tą fryzura...
1
@Kessie Nie wyczymołem
9
Anka ze mną na spacerze. Redaktorze @barcelonaLM oceń. #siłac...
7
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEivevodpTgBHA3TFKqwRK6m_77it6sVkRggT4zMGtW867UAuiGJteNGAUfurk84O61EqOJTbEh91yn2Fz1itxeMV9z0PWZQTvc7XzYYTxK4q65GQWVpsi1TWYgxeU7Z_Cal4Fo8sN7JG1jV/s1600/derek1.jpg
Derek Lueking miał 24 lata i mieszkał w Knoxville w stanie Tennessee. Pracował od pewnego czasu w placówce medycznej Peninsula Behavioural Health Centre. Pochodził z Wirginii Północnej, gdzie wciąż mieszkali jego rodzice. 15 marca 2012 roku, mężczyzna nie pojawił się w pracy. Zaalarmowany o tym jego współlokator Ryan Moulden bezskutecznie próbował się dodzwonić do Dereka. Zaniepokojony Ryan postanowił skontaktować się z rodzicami chłopaka, a Ci w nocy z 15 na 16 marca wyruszyli z Wirginii do Tennessee. Po dotarciu do miejsca zamieszkania Dereka, rodzice wraz z Ryanem przeszukali jego komputer, gdzie znaleźli w historii wyszukiwania wiele stron związanych z Parkiem Narodowym Great Smoky Mountains, survivalem, a także stronę hotelu, gdzie wynajął pokój. 17 marca dotarto do nagrań z hotelu Microtel Inn and Suites w pobliżu Parku Narodowego w Cherokee w Karolinie Północnej. Na łóżku w pokoju hotelowym jego rodzina znalazła Biblię, a na podłodze butelkę po alkoholu. Rodzina ruszyła więc w kierunku Great Smoky Mountains i szczęśliwie natrafiła na białego Forda Dereka na jednym z parkingów w Newfound Gap blisko granicy Karoliny Północnej i Tennessee i szlaku Apallachian Trail. Zawiadomiono służby, a przeszukanie samochodu nadało sprawie jeszcze dziwniejszego wymiaru. Wewnątrz pojazdu znajdował się sprzęt outdoorowy wyceniany na około 1000 dolarów: czekany, latarki, scyzoryk, ostrzałka do noży, książka poświęcona wojskowym technikom survivalu, śpiwór, krzesiwo, namiot, pas wielofunkcyjny do spodni, 30 metrów linki spadochronowej oraz portfel, klucze oraz trochę gotówki. Najbardziej zagadkowa była ręcznie napisana notatka "Nie próbuj mnie śledzić". Ciężko stwierdzić do kogo skierowane były te słowa, ale wzbudziły one ogromny niepokój rodziny i służb. Czy Derek chciał skończyć ze sobą? Po co więc wydawał mnóstwo pieniędzy na całe wyposażenie do przetrwania w dziczy? Jego ojciec przyznał później "Derek zaczął trochę pić i palić papierosy, co było dla niego bardzo nietypowe. Nie był zadowolony ze swojej pracy, z tego, w jakim kierunku zmierzało jego życie”. Rodzina 24-latka odrzuciła jednak tezę o ciężkiej depresji czy myślach samobójczych, a problemy psychiczne wydawały się chwilowe.
Ratownicy podzielili się na 14 grup. Przeszukano obszar 110 kilometrów kwadratowych. Przesłuchiwano obozowiczów i turystów, ale nikt nie widział Dereka. Czy od razu po wyjściu z auta zboczył ze szlaku? Przeszukiwano zarośla i gęste partie lasu wokół szlaku, ale nie było żadnego śladu młodego mężczyzny. Użyto helikopterów i psów tropiących. W kolejnych tygodniach rodzina poszukiwała ochotników do akcji poszukiwawczej. Pod koniec marca stawiło się 60 wolontariuszy. Nie przyniosło to jednak przełomu. Służby później przyznały "Mielibyśmy większe nadzieje, gdyby wziął ze sobą cały ten sprzęt z auta." Do dziś sprawa nie została rozwiązana, a ciała Dereka nie odnaleziono. Czy zgubił się w gęstwinie poza szlakiem? Rodzice przyznali, że był fanem Beara Gryllsa, ale nie miał doświadczenia w obcowaniu z tak dziką przyrodą. Czy zostawił cały ten ekwipunek żeby sprawdzić swoje umiejętności i rzucić wyzwanie trudnym warunkom? Co z notatką pozostawioną w aucie. Może ktoś zmusił go do jej napisania, a potem zamordował gdzieś w głębi lasu? Na te pytania prawdopodobnie nigdy nie poznamy odpowiedzi. To kolejna z wielu nierozwiązanych zagadek Apallachów...
9
"Nie próbuj mnie śledzić". Zagadka zaginięcia Dereka Luekinga. Jak zawsze zapraszam. Opis sprawy w komentarzu.
@JimMorrisonFCB @michal26 @Safrani @esem91 @Karamba @DragonxNF @Ojciec5tkidzieci @DiSBlaDE @Sapos93
17
Nienawidzę tej j... zimy. Od śniegu przez ślizgawke po roztopy, marznący deszcz i chlapę. Ciemności, ciągłe ciemności. Na szczęście jeszcze tylko z 3 miesiące i pierwsze ciepełko, rowerek, piwko w plenerku, przyjemniej też w robocie.
11
@JanuszKorwinMikke No ma właśnie olej i zarabia kupę siana.
15
Jakiś czas temu widziałem jakiś wpis na x wyśmiewający CDA czy inne tego typu strony, że jak można przy tylu strimingach korzystać z tego. No właśnie dlatego. Takie strony to jedyne miejsce, gdzie możesz obejrzeć filmy starsze niż z lat 80. czy kino europejskie. Nic dziwnego, że CDA czy nawet chomikuj wciąż mają rację bytu.
3
Gdzie pędzisz wariacie?
8
Co tam się dzieje xD
5
Chill bro xDDD
3
Świeci jak miliony monet
1
Tarantino chce sobie na stare lata wyrobić opinię zionistycznego creepa, któremu nic nie pasuje, oprócz jego jaśnie oświeconych filmów? Bo nie wierzę, że historia dwóch zupełnie odmiennych gliniarzy z lat 90. węszących wokół spisku pedofilskiego w Luizjanie mogła go przerosnąć.
5
https://missingpeopleinamerica.org/wp-content/uploads/participants-database/trenny-gibson_flyer.jpg
Teresa "Trenny" Gibson była rezolutną nastolatką o zielonych oczach, która przyszła na świat w 1960 roku w mieście Knoxville w stanie Tennessee. Mieszkała z rodzicami oraz bratem Robertem. Uczęszczała do lokalnej szkoły o profilu ogrodniczym, a w przeszłości planowała studiować architekturę krajobrazu na Uniwersytecie Tennessee. Kochała dziką przyrodę, interesowała się roślinami, nie tylko ogrodowymi. Na wieść o wycieczce do Parku Narodowego Great Smoky Mountains bardzo się ucieszyła i była podekscytowana możliwością zwiedzenia dzikich odstępów szlaku Apallachów. Pogoda w ten dzień jednak była fatalna. Mgła, deszcz i chłód, a dziewczyna nie czuła się zbyt dobrze. Prosiła mamę, by z nią pojechała jako osoba towarzysząca, ale kobieta miała już pilne plany na ten dzień. Wycieczka liczyła prawie 40 uczniów, a jedyną osobą znającą plan dnia był wychowawca klasy William Dunlap. O celach wycieczki poinformował uczniów dopiero, gdy Ci wsiedli do autobusu. Szkolny bus zaparkował na parkingu niedaleko wieży obserwacyjnej Clingmans Dome. Mieli przebyć 3 km szlakiem Forney Ridge w kierunku góry Andrews Bald. Młodzież podzieliła się na grupy, a Trenny szła w parze z Robertem Simpsonem - kolegą jej brata. Do podnóża góry dotarli o 13:30. Robert i Trenny zjedli razem lunch, ale potem się rozdzielili, bo jak twierdził Robert zobaczył ślady niedźwiedzia i poszedł się im przyjrzeć. Około godziny 15, dziewczyna przez chwilę szła z inną grupą uczniów, ale niezadowolona z tempa, poszła naprzód. Grupa widziała ją w oddali w mgle, jak skręca ze szlaku, ale gdy zajęci rozmową po kilku sekundach znów spojrzeli w jej stronę, ta już zniknęła wśród gęstej mgły. Do parkingu i autobusu było zaledwie 500 metrów. Gdy podczas zbiórki przy pojeździe okazało się, że Trenny nie ma, szybko zaalarmowano służby parku. Poszukiwania trwały przez kolejne kilka dni, ale 16-latki nigdy nie udało się odnaleźć.
W pobliżu miejsca, gdzie rzekomo Trenny zeszła ze szlaku znaleziono puszkę piwa i niedopałki papierosów. Nikt z wycieczki nie przyznał się, że zabrali alkohol na wyprawę. Psy podjęły trop, ale ten urwał się na skrzyżowaniu szlaku Apallachów ze szlakiem na którym przebywali członkowie wycieczki. Inne psy wyczuły ślady dziewczyny wzdłuż szlaku Apallachów, ale po 2 km ślad się urwał. Kolejne poszukiwania podjęto na wiosnę w kwietniu i maju 1977 roku, ale bez skutku. Służby parku twierdziły wtedy, że "ona wciąż może być w głębi parku - żywa lub martwa". W kolejnych latach odnaleziono kilka kości w różnych miejscach prawdopodobnie należące do różnych osób, ale nie potwierdzono by należały do Gibson.
Rodzina rzuciła cień podejrzeń na Kelvina Bowmana - ucznia, który kilka miesięcy wcześniej próbował się włamać do domu Gibsonów, ale został postrzelony w stopę i skazano go na 6 miesięcy więzienia. Po wyjściu miał grozić, że Trenny zapłaci za jego odsiadkę. Nauczyciele jednak zeznali, że w czasie wycieczki Kelvin miał alibi i przebywał na zajęciach w szkole. Cień podejrzeń padł także na Roberta - kolegę brata Trenny, który przez pewien czas spacerował z nią po szlaku. Po zaginięciu, miał on rzucać niewybredne komentarze, że 16-latka "pewnie uciekła z jakimś zbokiem", a niektórzy plotkowali, że widzieli w jego aucie grzebień dziewczyny. Nigdy jednak nie potwierdzono żadnej z tych historii, a policja nigdy nie traktowała go jako podejrzanego. Szanse na to, że Teresa Lynn Gibson żyje są niemal zerowe. Od zaginięcia minie w tym roku 50 lat, a sprawa wciąć widnieje w aktach jako "cold case" czekając na rozwiązanie.
9
Po dwóch miesiącach wracam do swojej serii o Apallachach. Tym razem sprawa zaginięcia sprzed niemal 50 lat. Jak zawsze zapraszam. Opis w komentarzu. Nie pamiętam kogo oznaczałem, ale chyba @michal26 @Ojciec5tkidzieci @JimMorrisonFCB @DragonxNF @Karamba @DiSBlaDE jakby co dawać znać.
2
@MichuZ44 Kenan Yildiz i jeszcze zostanie coś z tego
2
To było kompletne nieporozumienie. Na szczęście zgarnęli tylko 2 statuetki.
1
@heniusss Jak oni mają razem 20iq to co sie dziwić
3
Chyba ktoś w końcu nie uwierzył w jego atak lękowy...
16
Pisałem o tym już dawno temu śledząc Twittera czy rolki na Insta. Lewy od bardzo dawna jest doceniany za granicą. Wielu szanuje go za to, że przyszedł do Barcy będącej w ogromnym kryzysie i bardzo pomógł jej stanąć na nogi. Dziwne, że tylko niektórzy w Polsce nie potrafią tego docenić. Będzie legendą klubu i tak jak napisałem podczas niedzielnego meczu - mężem kryzysowym Barcelony.
2
Kocham takie posty. Dosłownie trafiają w sedno problemu dzisiejszego kina. Pamiętam, jak w jednej z części Jamesa Bonda chwalono się, że eksplozja *na pustyni, a nie w mieście ofc* była prawdziwa. Coś co kiedyś było standardem i dopracowanym efektem, dziś jest ciekawostką i powodem do dumy, bo wszystko robi się w studiach na zielonym tle lub komputerowo.
0
@July_6_BcN A powinnaś Julka. Dobry przykład dla każdej kobiety.