4

Jedna drużyna nie jest równa drugiej. A wszystko zależy od trenera. Od tego czy jest ogarnięty, czy sam wcześniej grał w piłkę i jak jest w stanie wpłynąć na drużynę. We środę byłem z żoną na meczu. Klub mojego brata wygrał 7-0, ale rozgrywka była płynna i elastyczna. Czułem się jakbym oglądał mikro-Barcelonę. Wiadomo, inny poziom, inne możliwości. Nam potrzeba wspierać niższe ligi i wyłapywać talenty, bo gra tam NAPRAWDĘ MOŻE wyglądać świetnie. Szczególnie gdy część zawodników gra w pierwszej lidze futsalu. Ich technika użytkowa jest widzialna gołym okiem. PZPN powinien coś zrobić z wyłapywaniem takich talentów. Bez tego polska piłka będzie leżeć i kwiczeć.

31

Nie, nie zobaczysz. Liczyłem na rozmowę. Może niepotrzebnie napisałem ten komentarz.

27

Od tego sezonu wraz z żoną mamy takie hobby, że jeździmy na mecze "niższych lig" niż Ekstraklasa lub 1 liga. Wiadomo, mamy ulubioną drużynę, bo gra tam mój brat, który jest środkowym napastnikiem. Od groma strzela i asystuje. Ale nie o tym chciałem. Powiem Wam, że oglądając takie spotkania, dopiero można się nauczyć taktyki tzn. siedzisz na trybunie i słyszysz jak chłopaki sami się ustawiają. Krzyczą: prawa ręka, lewa ręka, obieg, powrót, pressing. A gra wygląda jak po sznurku. Jeden z piłkarzy środka pola jest fenomenalny. Gra jak wypisz-wymaluj Busquets. Wizja gry, podania, zwolnienie tempa w odpowiednim momencie. Nawet nie macie pojęcia, ile talentów przewija się w niższych ligach. Siedzę tam na krzesełkach, zdzieram gardło, ale jednocześnie widzę plan gry. Widzę przesuwanie formacji, widzę wędrująca piłkę, widzę strefy i korytarze. Myślę, że to jest esencja futbolu, który być może zanika w Ekstraklasie lub I lidze. Ale nie jestem tego w stanie uczciwie ocenić. Po co to wszystko napisałem? Po to, że taki trener zawodnika nawet utalentowanego, ale niewypełniającego założeń taktycznych trzyma na ławce i czasami wpuszcza pod koniec meczu. Zobrazujcie sobie choćby Malcoma czy innego piłkarza. Trener ma wizję. Trener widzi, co drużyna ma grać. Trener chce, żeby gra była płynna, żeby był pressing, żeby każdy był odpowiedzialny za swoją strefę i krycie. Żeby pracował jako trybik w werku drużyny. I jeśli jeden piłkarz intelektualnie-sprawnościowo nie jest w stanie wkomponować się w drużynę, grzeje ławę. To jest sprawa naturalna. Zanim zaczniecie jechać po decyzjach np. Valverde, skromnie zalecam Wam odwiedzenie rodzimych drużyn i spojrzenie na futbol z innej perspektywy. Nie ekranu komputera czy telewizora. Chodzi o pierwszy kontakt. Tam wszystko wygląda zupełnie inaczej i piłkę nożną można na nowo zdefiniować. Kochani, polecam :)

1

To miało być lekko podkoloryzowane :) Wiadomo, środek pola wyglądał bardzo dobrze w ogólnym rozrachunku, więc można przymknąć oko na jedną bądź drugą stratę, czy też niecelne wyprowadzenie piłki.

7

Po meczu z liderującą w tabeli Sevillą było widać, że drużyna wreszcie się podciągnęła, że gra powoli zaczyna zatrybiać, i choć nie brakowało błędów, były powody do radości. Mecz z Interem wyglądał świetnie. Występ Barcelony był PŁYNNY. Piłka wędrowała od jednego piłkarza do drugiego jak po sznurku. To rywal musiał biegać, a Barsa niemal w każdym aspekcie kontrolowała przebieg wydarzeń. A dzisiaj, a dzisiaj... pokonaliśmy odwiecznego rywala 5-1. Poza 15-20 minutami w drugiej połowie, kiedy Real przycisnął, to tak naprawdę niewiele mieli do powiedzenia. Suarez oprócz bramek po raz kolejny zaprezentował się bardzo dobrze. Wzorowy powrót Roberto i rewelacyjny Alba. Bezbłędny tercet Rakitić-Busquets-Arthur. Zdominowali środek pola. To co wyróżnia Barcelonę, to właśnie płynność w grze. A dzisiaj każdy ze środkowych tę cechę zagwarantował. Rozumieli się bez słów, odpowiednio ustawiali w grze, wychodzili na wolne pole, i wreszcie... zagrywali prostopadłe podania!!! Cokolwiek by nie uważać. 5-1! Brawo, trenerze! Miały być trzy decydujące mecze i out, a jest prowadzenie w La Liga oraz w Lidze Mistrzów. Aha, zapomniałem. I to wszystko: nie-istniejemy-bez-Messiego i co-to-będzie-jak-odejdzie.

52

Po takim meczu chciałoby się pisać i pisać komentarze. Na początek: Luis Suarez w miejsce Leosia został liderem arcyważnego pojedynku oraz wspaniała gra Alby, Rakitica, Arthura, Busqeutsa i Roberto. "Betonowa" Barca plus nowy pojemnik na duszę Xaviego. Valverde, kurde, wygrałeś 5-1 z Realem. Za ten wyczyn chyba warto uchylić czapki?

0

Sprzedać Grubego!!! Hahaha :D Brawo, Luis!!! Zastąpiłeś Leosia.

9

Real Madryt był tylko tłem w tej pierwszej połowie. Coś tam czasami u nas szwankuje, lecz ogólnie mechanizm wygląda na dobrze nastrojony. Wiadomo - przeciwnik klasowy, więc nie ma co już się witać z gąską, bo druga połowa może wyglądać zupełnie inaczej, ale jak na razie pozytywne emocje dominują. Nie chciałbym być teraz w skórze Julena. Trzeba po przerwie przycisnąć i iść po swoje, bo Real ma problemy z poprawnym rozegraniem akcji.

3

Nie interesują mnie sejmiki, rady powiatu czy gmin. Cieszę się, że wygrał rozsądek i w Białymstoku ludzie ponownie docenili urzędującego prezydenta Truskolaskiego. Bardzo dobrze rozwinął miasto.

2

A pamiętasz okoliczności posadzenia na ławce Messiego za kadencji Lucho? Na przykład 1-0 z Sociedad? Niesamowity kryzys. Ogromna krytyka, niezrozumienie decyzji trenera. Chęć wywalenia go na zbity pysk. Ochrzczenie LE wuefistą. A został. I był tryplet. Znajdź mi człowieka, który się nie myli. Trener podejmuje takie decyzje, aby zawsze wygrać. Co nie znaczy, że musi się mu udać. Czytając komentarze szanownych użytkowników, dochodzę do wniosku, że Valverde to dywersant, że istnieje tu jakaś powszechna teoria spiskowa. Macierewicz byłby dumny.

1

Ale ja się tylko odniosłem do sprawy Vidala, a Ty wypisujesz mi tutaj całą litanię zastrzeżeń wobec trenera. I niesłusznych i słusznych, rzecz jasna. To wykracza poza temat, który poruszyłem.

32

Sprawa Vidala

Lubię Arturo. Oglądałem go w Bayernie. Jest wybiegany, to wojownik o żelaznych płucach, który zaiwania od jednej bramki do drugiej. Nierzadko strzela, asystuje, przyczynia się do wygranych drużyny. Tyle tytułem wstępu.

Jako że kibicuje Barcelonie, a nie poszczególnym piłkarzom, jestem zdziwiony pretensjami wobec Valverde. Fakt, Chilijczyk praktycznie nie gra, nie do końca mi się to podoba, ale w przeciwieństwie do większości tutejszych kibiców, głęboko WIERZĘ w to, że ERNESTO ma na uwadze dobro drużyny i w swoich wyborach ZAWSZE się nim kieruje. Nie żadnymi animozjami, fochaniem się, czy skrobaniem zawodnikom marchewek. Chce wygrać ligę i podejmuje decyzje, które mają FC Barcelonę do tego tytułu przybliżyć. Nie rozumiem jego planów względem Vidala, ale podejrzewam, że rola Arturo na przestrzeni sezonu by się zmieniła. Grałby częściej.

I teraz meritum. Zarzuca się Valverde, że nie ma jaj. Otóż Arturo Vidal chyba na instagramie wrzucił komentarz, który w zawoalowany, lecz jednocześnie dość oczywisty sposób atakował Mistera. Trener z jajami, aby pokazać, że piłkarz nie będzie rządził w szatni ani wymuszał na nim gry, słusznie posadził go na ławce, nie dając nawet powąchać murawy w końcówkach. Postąpił prawidłowo. Pokazał dyscyplinę. Waszym zdaniem miał go pogłaskać po głowie, przeprosić i dać pierwszy skład? Dopiero byłaby z Valverde ciepła klucha. Teraz liczę na to, że postawi do pionu Dembele. Oni zarabiają kilka-kilkanaście milionów za sezon. Jak wchodzą nawet na 5 minut, to ich psim obowiązkiem jest zapierdzielać na dwieście procent i tymi 5 minutami przekonać trenera, że im zależy na drużynie. To jedyna rozsądna droga do przedostania się do podstawowej jedenastki. Najważniejszy jest klub i jeden-dwóch zawodników nie mogą rozsadzać szatni od środka. Jeśli tak postąpią, pożegnają się z Barceloną.

3

Przypomnę tylko, że Dembele i w Rennes, i w BVB, odstawiał ostre szopki, bojkotował treningi, wymuszał transfery, był odstawiany od składu. Barcelona wiedziała, czym ryzykuje. Podobnie było z Suarezem, który na szczęście się ogarnął i nikogo nie gryzie. Francuz natomiast dalej ma problemy z dyscypliną. To raczej nie jest przypadek, tylko jego osobowość. Na zewnątrz wydaje się być ułożony i pokorny, ale w kryzysowych chwilach temperament bierze górę. Z taką postawą w Barcelonie daleko nie zajedzie.

47

Dzisiaj bardzo podobała mi się gra Suareza. Właśnie tak powinna grać 9 w Barcelonie. Jasne, wciąż ma problemy ze skutecznością, które mogą irytować, ale poza tym poukładany występ. Od tego jest Luis, żeby pressować, pokazywać pazur i zaangażowanie, mądrze rozsyłać podania, zgarniać piłki, przytrzymywać je lub dać się sfaulować. To co go wyróżnia to spora wizja pola jak na środkowego napastnika. Fizycznie także wyglądał lepiej niż na początku sezonu. Liczę, że zacznie pakować bramki, szczególnie pod nieobecność Messiego i weźmie na siebie odpowiedzialność za zespół. Jest dobry prognostyk. Czekam na więcej.

1

Messi przemieszcza się od prawej strony do środka. Sporą część piłek dostaje bliżej prawej strony, skąd rozpoczyna akcje - grę z pierwszej piłki, długie przerzuty na Albę, zejście na lewą nogę i strzał i tak dalej... Leo swoimi występami obsługuje tak na dobrą sprawę dwie pozycje, ścinającego do środka napastnika i ofensywnego rozgrywającego.

6

Od dłuższego czasu piłowany był temat Dembele na prawej stronie boiska. Szczegół już, że Messi jest nieporównywalnie lepszy od Francuza na tej pozycji, i nie rozumiem, miałby Leosia wygryźć ze składu? Czy może nasz kapitan miałby specjalnie zmieniać swoją najbardziej efektywną rolę na inną, bo Dembele trzeba znaleźć miejsce w składzie? Miał dzisiaj okazję się pokazać. W pierwszej połowie względnie dobrze, w drugiej katastrofa. Momentami przypomina Alexisa Sancheza z najgorszego okresu. Ma problemy z taktyką, ustawianiem się, wspomaganiem bocznego obrońcy, o bezsensownych dryblingach i podaniach do nikogo nie wspominając. Już najwyższy czas, żeby się obudził, bo to może być jego ostatni sezon w klubie. Wciąż na chłopaka liczę, ale te nadzieje topnieją.

29

Dzisiaj Bayern "wyszedł" z kryzysu. I nawet na tak roszczeniowej stronie jak ich polski fanpage można było przeczytać przeważnie ciepłe i pozytywne opinie. Barcelona traciła punkty w kilku kolejnych kolejkach i panowało powszechne przekonanie, że z Sevillą przegramy, bo taka silna, bo Real dostał, to i nam utrą nosa, a trener poleci ze stołka. Tymczasem po niełatwym meczu udało się lidera pokonać i wskoczyć na jego miejsce. Nikt nie mówi, żeby tu zaraz skakać ze szczęścia, ale są małe powody do radości. Nie spodziewałem się, że pomimo prowadzenia przez cały mecz i tak przeleje się fala jadu i frustracji. Bardzo przykro się przegląda stronę. Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Polska mentalność narzekania na wszystko i doszukiwania się dziury w całym? Aż tyle tutaj Janeczków i Grażynek? A może coś innego?

9

Ale homoseksualizm nie jest żadną chorobą psychiczną. Jest po prostu aberracją, statystycznym odchyleniem od normy. Choroby psychiczne głównie wiążą się ze szkodzeniem sobie lub środowisku. Z tego co wiem, homoseksualiści poza odmiennością seksualną w żaden inny sposób nie wyróżniają się w społeczeństwie. Nie czynią zła innym. Są jak ty czy ja. Ludźmi. Powinni móc bez żadnych przeszkód sobie żyć i jeśli mają na to ochotę, maszerować. Trochę prowokacyjnie, ale spójrz na sytuację z drugiej strony. Dla ateistów księża są dorosłymi mężczyznami, którzy przebierają się w złocone, ornamentowe stroje, mówią innym jak mają żyć, a do tego w trakcie wyświęcania ludność całuje ich po rękach. Próżność? Wierzący są przekonani, że kapłani sprawują niewidoczne dla oka sakramenty. Dla niewierzącego może to być bezsens lub wręcz objaw choroby psychicznej - czynienie rytuałów i rozmowa z kimś, kogo istnienia lub nieistnienia nie da się w żaden sposób ustalić czy udokumentować. Nie opowiadam się po żadnej stronie. Próbuje zrozumieć różne punkty postrzegania rzeczywistości.

30

Rzeczpospolita przez wieki słynęła z wolności religijnej i tolerancji. Jak u nas uchwalano Konfederację Warszawską gwarantującą swobodę wyznania, to mniej więcej w tym czasie we Francji dochodziło do rzezi na tle religijnym - Noc św. Bartłomieja. Niestety zabory i komuna pozmieniały mentalność. Dlaczego należałoby zabronić Marszu Równości? Nie widzę takiego powodu. Ludzie mają prawo manifestować swoje poglądy, nawet najprzeróżniejsze. Mnie taki marsz guzik obchodzi, ale jak ktoś chce, to powinien mieć prawo do uczestniczenia w nim. Katolicy na Boże Ciało blokują drogi w miastach, ale dzięki wolności mogą odbywać przemarsz. Zamiast jedni drugim nie wchodzić w drogę, pozwolić na pokojowe upublicznianie poglądów, religii czy tam postaw życiowych, to szkalują się nawzajem, czy robią durne kontrmanifestacje. To samo jest teraz. Podobny wylew można było zaobserwować w Boże Ciało choćby na twitterze, gdzie prowokował Cimoszewicz junior. Dojrzałe społeczeństwo i najmojsza prawda.

0

Też uważam, że Arthur ma w sobie potencjał. Nie lubię jedynie, gdy jednych niesprawiedliwe ocenia się względem drugich. Możliwe że za sezon-dwa Arthur będzie "wymiatał", na co zresztą mocno liczę.

3

No pewnie, że nie ma sensu, bo to choć są dwie te same pozycje na boisku, to ich funkcje należą już do innych. Rakitić nigdy nie miał być zawodnikiem w zastępstwie Xaviego. Dlatego uważam, że krytyka jego osoby względem kreacji nie ma sensu. Natomiast Arthur a i owszem. Tyle że dopiero wchodzi do drużyny. Podkreśliłem, że na ten moment się nie wyróżnia w sprawach zasadniczych. Sam z tym chłopakiem wiążę spore nadzieje. Jedyny aspekt jaki pragnąłem poruszyć to niesprawiedliwa ocena piłkarzy grających w linii pomocy, choć właśnie tego robić nie można, bo ich zadania i charakterystyka są zupełnie inne... a to jako kibice robimy i jeśli tak robimy, to przecież więcej niż po trochu mija się z celem.

14

Proponuje ich zwolnić (statystów). Skoro Messi i Cou oraz pewnie 2-3 innych wygrywa nam mecze, po co się pitolić w jakieś wielomilionowe kontrakty - zatrudnijmy statystów np. piekarzy, policjantów, śmieciarzy. Tak jak do filmów. Niech stoją. Będzie więcej kasy w budżecie. Przecież inni też zatrudniają strażaków, elektryków i adwokatów. A potem porównajmy wyniki i sprawdźmy, czy z naszym myśleniem jest wszystko okej.

7

Rakitić ma taką rolę i takim się stał piłkarzem. Korzystnym dla Barcelony. Nie jest żadnym magikiem. Jeden Makalele w danej drużynie to skarb i otwarta droga dla kolegów.

P.S. Poczułeś się dotknięty? Gdzie generalizowałem? No właśnie wyszczególniłem pewnych kibiców, podałem ich cechy abstrakcyjne. To przeciwieństwo generalizowania.

39

Tak też trochę o naszych Arturach. Nie do końca rozumiem ten hurraoptymizm względem Arthura. A może inaczej - rozumiem. Od czasu Xaviego, który nota bene w swoim ostatnim sezonie w Barcelonie był tutaj niemiłosiernie atakowany przez armię specjalistów - co ciekawe, często ci sami, którzy dzisiaj przywołują Xaviego jako remedium na wszelkie choroby. No i chyba wszyscy tęsknią za Hernandezem. Owszem, Arthur w bardzo podobny sposób porusza się po boisku, rozgląda się na boki, przystaje z akcją, rusza, rozciąga ją boki, czasem zagra niekonwencjonalnie. Ale póki co pokazuje się ze strony zachowawczej. Tej, za którą z ambony gromi się Rakiticia. No ale jeden ma łatkę hamulcowego i drewna drużyny, a drugi magika i następcy Generała. Najkorzystniej z owej trójki zdaje się wyglądać Vidal. Co prawda, też ciężko go ocenić, bo dostaje niedużo minut, ale jednak swoją rolę spełnia. Jest agresywny, jest waleczny, przydatny w pressingu, potrafi uspokoić i rozegrać piłkę. I kolejną nowinka. Część tych samych wąsonosych Januszów, która przy transferze Vidala rwała szaty, że jak to, tyle lat, a kontuzja, a przecież kartki, a czerwone, a żółte, a problemy wychowawcze, a alkohol również, dzisiaj ci sami stratedzy są po jego stronie. Chichot historii. Fortuna kołem się toczy.

4

Jeśli sobie w tym sezonie nie poradzi, i zawiedzie kibiców Barcy w LM tak jak Tata, Tito czy dwukrotnie LE, wyleci. W czym problem? No chyba nie w tym, żeby przedwcześnie wydawać sądy i przestać wspierać drużynę. Halo. Mamy październik. Zmiana trenera w tym momencie byłaby głupotą. Valverde nie ma dożywotniego kontraktu. Odpowiada za zespół i swoje czyny. Spokojnie, zostanie rozliczony. Nie ma co w tym momencie się hiperwentylować.

29

I jest jeszcze jedna różnica. Kilka lat już nie widziałem tak zdeterminowanego Messiego do sięgnięcia po Ligę Mistrzów. Chłopak się zajeżdża, daje z siebie dwieście procent. Jako kapitan czuje odpowiedzialność za zespół. Na pewno bardzo chciałby podnieść Puchar. To jest jego priorytet. I na tym skupia się Barcelona. Fakt, w lidze jest różnie, ale ani zespół nie przestał się liczyć, ani nie ma wielkiej tragedii. Po prostu wygląda na to, że walka potrwa do samego końca. WOW! Wielkie rzeczy. Wielka Barcelona po 1/4 sezonu z wyraźna przewagą nie prowadzi w La Liga. Wielką sprawą jest kibicowi drużynę wspierać, jak nie idzie lub idzie ciężko. Przecież to do spraw niemożliwych wręcz należy. Przyjmijmy wszystko na gładko. Każdy mecz z przewagą kilku bramek, a wtedy kibicowaniu naszemu, kochanemu, końca nie będzie. A przecież nie o to chodzi. Oni się pozbierają i Mistrzostwo Hiszpanii jest w zasięgu. Są problemy w obronie, ale nikt nie musi nam liczyć godzin od ostatniej strzelonej bramki. To jest dopiero przypał. Sezon jeszcze nie wszedł w decydująca fazę. Mamy wciąż przedbiegi.

7

Mecze z Valencią na Mestalla nigdy nie należały do najłatwiejszych, także nie jest mi jakoś strasznie głupio, że akurat w tym meczu straciliśmy punkty. Ten sezon na starcie, w odróżnieniu od innych, ma w sobie tę ciekawą właściwość, że kilka ekip typu Barca, Real, Bayern, United seryjnie traci punkty. Czy to są niewiarygodne kryzysy? No nie wydaje mi się. Ostatnie kilka sezonów pokazywało, że można walczyć o sto punktów. I to były kampanie wyjątkowe. Czy taka dominacja objawiała się również wcześniej? Tak, ale nie sezon w sezon. Po prostu wszystko na chwilę wraca do normalności. Rok, w który wliczone są potknięcia i równorzędne zmagania. Są zapasy. Jest adrenalina. Mamy ligę do samego końca... Być może wiele zespołów już na wiosnę nie zapewni sobie tytułu i walczyć będą do ostatniej kolejki. Tylko że to jest normalne. Nienormalne były dokonania Bayernu, Barcelony, czy chociażby Realu w LM. Nienormalny był chociażby (kompletnie niedoceniony) sezon FC Barcelony, gdzie dopiero z Levante się potknęli. Teraz ciężko się kibicom przestawić na rzeczywistość. Bo jest jeszcze mniej z radości niż wcześniej. A już wcześnie było za mało, aby była prawdziwa radość, więc się nie dziwie smutaniu powszechnemu, naszemu. No, zobaczymy, czy nasza La Rambla takie emocje jest w stanie wytrzymać. W każdym razie, nikt Mistrzostwa Hiszpanii jeszcze nie wygrał ani nie przegrał.

1

Dembele potrafi być w tym sezonie decydujący i znacząco się poprawił, ale dzisiaj w pierwszej połowie był najgorszym graczem ofensywnym. Notował stratę za stratą. Nic nie dawał drużynie. Wyglądał jak jeździec bez głowy, Alexis Sanchez ze swojego słabego okresu. W sytuacji, gdy Barca gra w osłabieniu, nie ma sensu dłużej na murawie trzymać piłkarza, który poprzez swoje niecelne podania lub złą kontrolę nad piłką spowoduje nadzianie się na kontrę. Należało zagęścić środek pola i zminimalizować ryzyko głupich pomyłek, cierpliwie wyczekując swojej szansy. Inna bajka, że Pique dwukrotnie dał ciała. Fajnie, że się później zrehabilitował.

6

Prawdziwych kibiców poznaje się w biedzie.

1

Mecz był pod kontrolą do momentu zasłużonej czerwonej kartki Lengleta. Cóż, jeśli chce się być Mistrzem Hiszpanii, trzeba sobie poradzić także i nieprzewidywalnych warunkach. Było spotkanie na kretowisku, teraz drużyna musi spiąć poślady i zagrać na 110% swoich możliwości. Po wejściu Umtitiego i ustabilizowaniu linii obronnej, Barca pewnie będzie starała się wyczekiwać rywala i atakować dopiero w obiecujących momentach. Nie mogą sobie pozwolić na głupie straty tak jak Dembele w pierwszej połowie. Na cenzurowanym za żółtą kartkę są Arthur i Semedo. Girona postara się wymuszać faule w rejonie ich gry. Czeka nas trudne, ale emocjonujące 45 minut. Chyba nikt się nie spodziewał takiego scenariusza.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?