Cochise
Dołączył/a: wrzesień 2011
158 obserwujących
2 obserwowanych
Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?
Komunikat
Polecający
Ładowanie...
Historia komentarza
Ładowanie...
0
Mam ogromny szacunek do tego Pana za swój wkład we wszystkie trofea jakie zdobyła Barca w ostatnich latach. Był motorem napędowym prawej flanki, za jego współpracę z Messim należą się mu brawa, w wywiadach zawsze bronił drużyny, zostawiał serducho na murawie, ale w tym oto momencie chyba się zapomniał, że już kluczowym graczem to on nie jest. Bezrefleksyjnie przyznawane mu przez FIFA statuetki do najlepszej jedenastki roku zaćmiły Daniemu obraz. Jego gra wygląda żałośnie, a on zamiast się kopnąć w zadek i zmobilizować ma czelność krytykować kibiców, którzy składają się na jego pensję? Płacą mu, jak i drużynie, więc mają prawo także i wymagać, a jak widzą notorycznie te same błędy, to chyba nudzi się im dokładanie do nowego jachtu, basenu czy samochodu? Nie pomyślał o tym? Poza tym, takie słowa może wypowiedzieć Kapitan lub gracz, który aktualnie ma zwyżkę formy i decyduje o losach spotkania, a nie Alves, który odstawia szopkę - czy on nie ma wstydu?
0
Od dawna Mascherano mnie irytuje swoją grą na obronie, zdarzają się mu dobre mecze, ale w ogólnym rozrachunku popełnia tyle błędów, że kompletnie nie rozumiem co on jeszcze robi w Barcelonie. Nie pisałem nic na jego temat, czekałem cierpliwie, iż może się w końcu dotrze, jednak nic z tego nie będzie. Po prostu to nie jest jego pozycja, kompletnie nie czuje gry jako stoper. Na pozycji defensywnego pomocnika nie ma szans zaistnieć, gdyż są Busquets i Song. Myślę, że po sezonie należałoby się z nim pożegnać dla dobra klubu. I nie trafia do mnie heroiczny argument w postaci - a pamiętasz wślizg w meczu z Arsenalem? Było, minęło. Nie mam nerwów na oglądanie jego baboli, samobójów, fauli, pyskowania, gubienia linii spalonego, fatalnej gry głową i krycia na radar. Barcelona to nie dom opieki społecznej, niech szuka sobie przytułku gdzie indziej.
0
Podstawą jest albo postanowienie, iż istnieje system w którym gra się głównie wychowankami i wtedy, Barcelona jest Barceloną (akurat o to się martwić nie musimy), Real Realem, Juventus Juventusem, Manchester Manchesterem, Bayern Bayernem etc. albo trzeba walczyć na płaszczyźnie jaka jest czyli finansowej i pozyskiwaniu sponsorów. Nie można pozostać biernym, bo za kilka lat skończy się jako pan spod budki z piwem. Liczenia pieniędzy nie oszukasz. Jasne, że najbardziej romantyczna wersja, kiedy to np. gra 8 wychowanków + 3 transfery byłaby najbardziej prawidłowa, bo w końcu każdy klub stawiałby na swoich i de facto realnie byłby z Barcelony, Madrytu, Londynu, Rzymu... Jednakże! Jak pokazuje rzeczywistość, tak się nie da, więc należy walczyć na linii ogólnie przyjętej przez świat piłkarski. Albo zmiana przepisów albo rzeczywistość. Bez tego w dłuższej perspektywie nie ma się szans zaistnieć, nie mówiąc o dominacji. Dlatego jest, jak jest. Zatem nie ma co narzekać. Przynajmniej ja tak uważam.
0
Jakoś nie widzę tego, aby drużyna, która zrzuca napalm na niemal każdego przeciwnika w lidze angielskiej nagle wzięła do rąk kielnie, taczki, betoniarki i zaczęła uprawiać murarkę najwyższej klasy. Po pierwsze, nie pozwoli im na to trener mający niezbyt przyjemne reminiscencje z Barceloną. Po drugie, duma rozpędzonych w ligowych zwycięstwach zawodników zostałaby naruszona. Po trzecie, będą chcieli pokazać, iż po lapsusach w Lidze Mistrzów nadszedł czas na konkretną demonstrację siły. Po czwarte, przestawienie obowiązującej City przez długi czas taktyki akurat na mecze z Barceloną mogłoby być zgubne. Postawią na to co im najlepiej wychodzi i przypuszczam, że będziemy świadkami spotkań na wyniszczenie. Owe pojedynki mają szansę stać się ozdobą 1/8 LM.
0
To są jakieś kpiny. Niech Messi z Ronaldo ścigają się na płaszczyźnie sportowej, a nie finansowej. Szczególnie że niedawno Leoś przedłużał kontrakt, a tutaj znowuż musi być przed Portugalczykiem chociażby o długość paznokcia. Nie podoba mi się to. Straszna pazerność, chciwość i rak toczy obecnie piłkę nożną na świecie. Wolny rynek swoją drogą, ale naburmuszanie się i tupanie piętą jest drogą donikąd. Przynajmniej w oczach kibiców.
0
Kettger
Dzięki. Oświeciło mnie. Rosell za pierdyliard baniek sprowadzał kopaczy z Bantustanu, a FC Barcelona dzielnie bije się z Betisem, Rayo i innymi Almeriami o utrzymanie w lidze. Wszystko jasne.
0
Szanowny Pan Prezes ze swoim przybocznym gwardzistą Ciuusem zapewne uważają, że Rosella akurat nie było w domu, bo stał przed drzwiami i z Browninga pakował całą serię w swoje wrota, aby mieć solidny i plastyczny powód do dymisji.
0
Właśnie nie rozumiem po co policja miałaby kłamać i fabrykować urzędowe dokumenty? Za to grozi odpowiedzialność. Byłoby to naruszeniem prawa.
0
Geble
Niektórzy nie rozumieją, że ciągłe zadłużanie klubu może doprowadzić do poważnych konsekwencji. Topienie pieniędzy na prawo i lewo przez katalońskiego zegarmistrza odbiło się czkawką i swego rodzaju restrukturyzacja przeprowadzana przez Rosella stopniowo przynosiła pozytywne skutki dla finansów klubu. Ale nie! W umysłach fanatyków gierkowszczyzna wiecznie żywa! Wydajmy więcej niż zarobimy, a co będzie jutro to problem przyszłych zarządów. Czasami w słowniku człowieka kulturalnego brakuje słów, aby opisać taki sposób nie-kojarzenia faktów.
0
Bzdury. Cień podejrzeń? W takim razie co miesiąc należałoby obalać i ustanawiać nowe rządy w setkach państw. Czy to sprzyja stabilizacji lub pewności ekonomicznej? Karuzele nie są nikomu potrzebne, chodzi o długofalową politykę. Prywatnie może być pasjonatem puzzli lub kolekcjonerem puszek po piwie. Nie interesuje mnie to zupełnie, dopóki nie wycieknie poza mury stadionu. Od tego ma personel, żeby to tuszował lub łeb na karku, żeby robić to w piwnicy.
0
"...bardziej sie obawiam tego ze poki co jest deficyt pod względem jakichś ewentualnych konkretnych kandydatów."
Czyli najpierw należy wyciąć co do nogi obecną elitę polityczną, arystokrację, burżuazję, ekonomistów, kapitalistów, a dopiero później myśleć do dalej. Nie ma to jak rewolucja! Na barykady i oddajmy władzę temu, kto będzie głośniej gardłował po upadku aktualnego establishmentu. Najlepiej niech to będą chłopi, robotnicy czy zwykli złodzieje. A co tam! Jakoś to będzie. Grunt, żeby pozbyć się klasy rządzącej.
0
Grubymi nićmi tkana manipulacja ze strony tego pucułowatego kabotyna, aby znowu się dorwać do żłoba, bo poczekać jeszcze trochę czasu na uczciwą walkę w wyborach to za długo, a i pewnie bez większego powodzenia. Nie ma to jak afera robiona przez jednego z socio na zlecenie katalońskiego zegarmistrza w związku z transferem dobrze prezentującego się piłkarza, który za jakiś czas może być motorem napędowym całego zespołu. Smród, swąd i szach-mat kosztem instytucji jaką jest klub. Ktoś pazurami rozdzierając wszelkie wartości i nie kierując się dżentelmeńskim postępowaniem stara się w blasku jupiterów wrócić na stołek. O zgrozo! Wstyd, żeby tak nikczemnie się kąsać we własnym gnieździe. To się dobrze nie może skończyć. Oby tylko FC Barcelona na tym nie straciła najbardziej.
0
City może wygrywać z każdym i de facto być bardzo ciężkim przeciwnikiem w Lidze Mistrzów, ale pierwsze słyszę, żeby klub z taką historią, wynikami, trofeami i osiągnięciami w ostatnich latach jak Barcelona musiał trząść portkami przed angielskimi nuworyszami. Drodzy koledzy i drogie koleżanki, trochę wiary w trenera i zawodników.
0
Na początku szczere gratulacje dla Ronaldo i prawdziwych kibiców Realu, mających swoją magiczną chwilę tryumfu (nie zwracam się do zapyziałej i zaściankowej rzeszy, która dzisiaj w imię Ojca i Syna odbiera poprzednie ZP Messiemu, próbując demaskować wydumane spiski).
Chciałbym podkreślić, że to są niebywale tłuste lata dla fanów footballu. Heroiczne pojedynki między Messim i Cristiano już zapisały się złotymi zgłoskami w annałach sportowych, a przecież będą jeszcze kolejne. Co mnie zainteresowało, to jak nabierze rozpędu owa rywalizacja teraz. Portugalczyk wygrał nagrodę, o którą się starał przez szmat czasu, wylewając hektolitry potu na treningach i podczas meczów, płakał przy wręczeniu statuetki, zeszło z niego ogromne ciśnienie, ale... już jutro sobie uzmysłowi, że nie jest w pełni usatysfakcjonowany, a to dlatego, że Leoś był wyłączony z gry na kilka miesięcy, więc jakoby potraktuje te zwycięstwo niejako z urzędu, pod nieobecność Króla (nie odbieram słuszności wygranej Ronaldo, bo takowa była, tylko i wyłącznie się mu należało) i prawdopodobnie jeszcze mocniej zepnie pośladki, aby ewentualna, następna Złota Piłka mogła być przyznana mu już z "czystym sumieniem ducha rywalizacji". Z kolei, strącony z piedestału Messi na pewno będzie chciał powrócić w błysku fleszy. Zapowiada się ciekawy rok 2014!
0
Nie rozumiem tego bicia piany. To jest ranking prywatnej organizacji, liczącej te tak obszczekiwane punkciki na podstawie własnego systemu. Owe zestawienie nie sprawia, ani tego, że Bayern jest pierwszy na świecie, ani tego, że Real czy Atletico są przed Barceloną. Monachijczycy wywalczyli sobie wszystko na boisku, i wygrywając LM i KMŚ i nawet gdyby według panów z IFFHS ulokowano ich poza pierwszą dziesiątką niczego to by nie zmieniło w faktach i liczbie trofeów. To samo z Realem i Atletico. To Duma Katalonii wygrała ligę z dużą przewagą nad Królewskimi, tak samo jak i oni grała w półfinale LM, ustępując jedynie w CdR. Prowadzi w hiszpańskich rozgrywkach i teraz. Dodatkowo w bezpośrednim pojedynku z obecnym wiceliderem La Liga stosunkiem bramek przechyliła Superpuchar na własną stronę, nie wspominając o starciu w lidze w 2013 r (1-2). Rzeczywistość przede wszystkim, a statystyki dla pasjonatów liczb, przecinków i wypchania sobie czymś wolnego czasu.
0
Kilka klubów miało ochotę uwieńczyć flirt z młodym Niemcem zawarciem stosownej umowy o przyrzeczeniu sobie wzajemnej miłości. Czyżby okazało się, iż zamówiony na koszt Zubiego stolik, lampka wina oraz te błyszczące spojrzenie w oku zadecydowały o zakończeniu wstępnej fazy romansu i pójściu kilka kroków dalej? Zaskakujące jak wprawnym adoratorem i absztyfikantem jest Andoni. I to wbrew wszelkim, dotychczasowym pozorom na temat jego transferowej impotencji związanej z niestabilnością konstruowania bloku defensywnego. W razie potwierdzenia z ambony legalizacji związku, mogę jedynie stwierdzić - dyrektorze sportowy, dobra robota.
0
Pax
Ogólnie pamiętam Cię z zaangażowania się w 'hejtowanie' Villi (słuszne czy nie to inna bajka), ale ten felieton jest kapitalny. Podpisuję się pod Twoimi słowami. Wykonałeś kawał fantastycznej roboty (łącznie ze statystykami). Jestem pełen podziwu dla Ciebie. Masz u mnie wielkiego, arcywielkiego plusa. Jak dla mnie totalne K.O. Szacun!
0
Ostatnimi czasy szacowanie wyższości zasług Pedro i Alexisa przybiera formę groteski. Przypomina mi to filozoficzną debatę, niczym szukanie odpowiedzi na odwieczne pytanie, które święta są ważniejsze - Boże Narodzenie czy Wielkanoc? A w tym sztucznie napompowanym galimatiasie warto zauważyć, że i Chilijczyk, i Kanaryjczyk dołożyli swoje cegły do wyników Barcelony z tego sezonu. Czy to grając z Messim, czy bez niego, czy też przydzielając donioślejsze zadania ofensywne Neymarowi, pozostali skrzydłowi imponują swoimi poczynaniami. Nie pozostają w cieniu, nie są tylko przystawką, lecz piszą własną historię. Przez pewien czas to Sanchez był na świeczniku, mając fantastyczny, strzelecki okres gry. Teraz eksplodował Rodriguez. Zamiast cieszyć się z ich dorobku, rozparcelowania worka z bramkami należącego tylko i wyłącznie do Argentyńczyka i przeniesienia ciężaru odpowiedzialności na innych atakujących muszkieterów, polemika kto jest lepszy, a kto nadaje się do spuszczenia w toalecie trwa w najlepsze. A orkiestra przygrywa i coraz bardziej przypomina mi to chocholi taniec. Cieszmy się ze zbilansowanych rezultatów poszczególnych napastników! Już dawno tak nie było. A wydaje mi się, że to bardzo pozytywny prognostyk na nowy rok.
P.S. Wesołych Świąt.
0
Po co szukać takich tanich sensacji? Barcelona nie ma powodów do zmartwień. Problem to mają Czerwone Diabły i tam jest kryzys, ale nie w szeregach Blaugrany. Jedyny rozsądny argument to zbyt skąpa rotacja i stawianie na Mascherano lub Pique kosztem będącego w kapitalnej formie Bartry. Co do meczu na San Mames, przecież tam od dawna Dumie Katalonii gra się bardzo ciężko. Porażka przyszła tym razem i trudno. Chyba chodzi o to, aby się podnieść i kroczyć teraz z całą dozą pewności siebie po zwycięstwa. Czy ktoś myślał, że w trakcie 38 kolejek Barcelona nie odniesie żadnej porażki? A Guardiola i jego klęska z Herculesem i to jeśli mnie pamięć nie myli na Camp Nou? Do tego na początku sezonu. Jedyne co może na stałe zdestabilizować drużynę to bezmyślnie zasiany zamęt w psychice piłkarzy i trenera. Nic takiego nie powinno mieć miejsca. Oczywiście, wnioski należy wyciągnąć i dać odpocząć choćby Szefunciowi, ale nie należy histeryzować. To nie jest potrzebne. Spokój przede wszystkim. Sezon na żadnym froncie nie został zakończony. Barca jest cały czas w grze i to z pozycji lidera. Nie tracimy kilku punktów ani do Realu, ani Atletico. Wszystko w nogach i głowach zawodników. Tyle.
0
Eoren, dość ciekawe podejście do tematu. Moim zdaniem różnica w grze Messiego z tamtego i tego sezonu jest zasadnicza. Barcelona Tito (mimo fantastycznego wyniku w lidze) nie miała żadnego ożywczego pomysłu w ofensywie. Każda akcja była składana na barkach Argentyńczyka, a indywidualne zapędy poszczególnych zawodników poświęcane na ołtarzu brania spraw we własne nogi przez Leosia. To może stąd wzięła się taka, a nie inna forma poszczególnych graczy? Villa będący cieniem samego siebie, znikający w tłumie Pedro, błazenady Sancheza. I notoryczne klepanie, nie przynoszące efektów. Piłkę miał dostać Messi i coś z nią zrobić. A jak mógł strzelać finezyjnie, skoro nie było gry z pierwszej piłki lub prostopadłych piłek?
Tatuś odkrywa Barcę na nowo. Powoli zmienia system gry - chociażby kontry, posiadanie piłki. I nagle okazuje się, że Alexis jest w życiowej formie, nowo nabytek Neymar szybko przystosowuje się do założeń taktycznych, robiąc wiatr na skrzydle, Fabregas potrafi dopieścić futbolówkę...
Ażeby nasza '10' mogła w pełni błyszczeć potrzebuje do tego kolegów z drużyny, którzy będą za nim nadążać w konstruowaniu akcji. W końcu piłka nożna to sport drużynowy, nieprawdaż?
0
Pamiętam dokładnie jak w tamtym sezonie broniłem Bartry i twierdziłem, że będą z niego ludzie. Oczywiście chóralny jazgot motłochu z powodu występu z Bayernem prowadził go na gilotynę, nie dając mu kolejnych szans i nie biorąc pod uwagę, że po długim czasie zwiedzania trybun musiał wyjść na murawę i stawić czoła niemieckiemu potworowi. A były przecież też jego dobre mecze, jak chociażby z Mallorcą. Tatusiek stawia na niego regularnie -mniejsza o to, że to jest trochę przypadkowe - i okazuje się nagle, iż Marc zaczyna skrupulatnie i metodycznie wyrabiać sobie renomę. Przedłużenie z nim kontraktu to psi obowiązek Zubiego. Jeśli tego nie zrobi, powinien wylecieć na zbity pysk i zająć się przydrożnym handlem cebulą. Brawo dla naszego wychowanka, to kolejny przykłada na to, że ciężką pracą i wiarą w siebie można dokonać naprawdę dużo. Myślę, że jeśli będzie się rozwijał w takim tempie, to w przyszłym sezonie stanie się filarem defensywny, na dobre zastępując zagubionego w czasoprzestrzeni Pique.
0
Wieczorem człowiek wchodzi na stronę, aby poczytać komentarze innych kibiców Barcelony, chce się wymienić opiniami, ale nie... musi przebijać się przez hałdy nic nie wnoszących wypowiedzi, prowokacji i ślinotoku pozostawionego tutaj przez abordaż tej rozwydrzonej grandy spoza naszej witryny. Czy Pan Bóg tego portalu ma zamiar coś zrobić w tej sprawie? Mamy tutaj całą paletę internetowych obieżyświatów. Od facetów podających się za kobiety, po fanatyków wieszających się na każdym drzewie w ramach protestu anty-Blaugrana. Całą tę hołotę należałoby wytarzać w smole i pierzu i pogonić stąd jak najdalej. Pojawiają sięj też normalni kibice innych drużyn, z nimi można podyskutować, lecz ten szrot należałoby kijami wypędzić na jakiś tęczowy marsz. Niech się duszą we własnym sosie. Jest tu jakiś regulamin? Może warto byłoby go stworzyć?
0
Panie marynarzu w wieku chrystusowym, czy staż kibicowania danemu klubowi jest tożsamy z sezonowością, o której Pan napisał? Czy osoba, która została zauroczona sukcesami zespołu bądź też grą konkretnego zawodnika, z automatu oznacza, iż przy najbliższej okazji, jeśli owa drużyna zacznie pikować, to porzuci ją taki absztyfikant dla kogoś innego? Czy to jest jakaś reguła? Chyba każdy kibic miał moment, który rozgrzał jego serce i zadecydował o tym, że to właśnie ten team został jakoby przez niego wyselekcjonowany z nieprzebranej masy innych, aby z nim razem przeżywać chwile radości i upadków. Mógł to być tylko jeden mecz, jeden zawodnik czy konkretny puchar. Jedni rozpoczynali swoją podróż z Barcą jeszcze w wieku dziecięcym, młodzieńczym; inni dopiero później zainteresowawszy się futbolem, pokochali Dumę Katalonii już jako pełnoprawni obywatele nadwiślańskiego kraju. Cóż w tym złego? Tak jest z każdą drużyną. I owszem, ilość czasu spędzonego z ekipą oznacza, że się jej nie porzuciło w sytuacjach ciężkich i kryzysowych, lecz czy istnieje takie prawo, że młodzik ściskający kciuki za czasów Pepa musi odmaszerować od Blaugrany, kiedy ta nie wygra Ligi Mistrzów? Bzdura, bzdura, bzdura. Liczba wejść na stronę? Nie trzeba nawet być sympatykiem danego przedsiębiorstwa sportowego, aby odwiedzać jego witrynę, nieprawdaż fanie Bayernu?
0
Oczywiście, że Ronaldo powinien dostać Złotą Piłkę. Był najlepszy indywidualnie i z faktami się nie dyskutuje. Rok Pański 2013 należał do niego. Bezapelacyjnie.
Natomiast, jeśli z jakichś tam powodów jej nie otrzyma, to pękam ze śmiechu na wylewającą się zza kołnierzy pewnych kibiców arcyfrustrację. Spisek. Mniej więcej, cóż oczy me ujrzały :
Barcelona to kukiełka ogólnoświatowej, zbrodniczo-terrorystycznej organizacji, zwanej dalej FIFĄ. To nic, że wyniki głosowania są jawne. To nic, że jasno jest pokazane, kto na kogo postawił w tej piłkarskiej gonitwie. Blaugrana jako sportowy łeb, będący przedłużeniem separatystycznego organizmu Katalonii, posiada w swoich szeregach świętych bojowników dbających o nieskazitelność przytulania przez Messiego kolejnych Złotych Piłek do swojej sterydowej impertynencji. Wyhodowany w szczelnie chronionych, podmiejskich katakumbach, należących do barcelońskiego kompleksu laboratoryjnego Argentyńczyk kosztował tak potężne sumy pieniędzy, że teraz cały splendor od zmrożonych subarktycznych tundr, aż po australijskie pustynie musi należeć właśnie do niego. I już tam sponsorowani przez opływające ropą katarskie banknoty, owi futbolowi kamikadze, podkładają pod siedziska kolejnych głosujących w plebiscycie ładunki wybuchowe, zmuszające ich do opowiadania się po stronie nikogo innego jak tylko fosforyzującego od wszczepionych weń chemikaliów piłkarza grającego z numerem 10, na tej babilońskiej koszulce.
0
Jak można porównywać Lewego do Aguero? To są diametralnie inni piłkarze. Każdy z nich ma swoje walory, a także wady. Grają zupełnie inaczej, na boisku oczekuje się od nich czegoś odmiennego, realizują odrębne założenia taktyczne. To tak jakby zestawić Porsche z Hummerem i filozofować, co jest lepsze.
0
To widzę, że Ribery wraz z szanowną żoną pieczołowicie biega z kielnią, taczką i pustkami, aby pobudować nową linię Maginota. Pewny swoich fortyfikacji, umocnień, armat oraz pułków posłusznie przytakujących na każdy jego rozkaz powinien rozwiesić flagę zwycięstwa jeszcze przed ogłoszeniem wyników konkursu. Tylko chyba zapomniał o dwóch sprawach. Primo, wojenną flagą Francji jest biały krzyż na białym tle, więc oby na gali FIFY nie poczuł w dołku ucisku, że to znów jednak przyjdzie kapitulować. Secundo, linię Maginota sprytnym susem ominie Cristiano Ronaldo i zapuka w okienko dłonią kurczowo ściskającą Złotą Piłkę, że to już po wszystkim, czas wyłazić z tych bunkrów i okopów. Już po wojnie. Nie ma co się wydurniać, panie Ribery - rzeknie Portugalczyk.
0
Pierwszy raz od dawna nie ma zdecydowanego faworyta do zwycięstwa. Obstawiam taką piątkę, kolejność przypadkowa : Ribery, Ibrahimovic, Messi, Ronaldo, Lewandowski.
0
Busquets 6? To był słabiutki mecz w jego wykonaniu. Grał nieodpowiedzialnie, głupio tracił piłki, niepotrzebnie się bawił, a do tego sporo razy władował kolegów na minę swoimi żałosnymi podaniami w okolicach pola karnego. Nie podobała mi się jego gra, nie pokazał w tym meczu nic. Jak dla mnie 4.
Bardzo dobrze zagrał Montoya, najlepiej z całego bloku defensywnego, więc nie rozumiem skąd tylko '6.5'. I Xavi 5.5? Poważnie? Akurat jego gra stała na solidnym poziomie, dyrygował w środku pola, nie miał strat, kilka razy uderzał na bramkę, ogólnie wprowadzał potrzebny spokój. Jeśli Busi rozegrał lepsze zawody od Kapitana, to gratuluję poczucia humoru.
0
Postronny widz, emocjonalnie niezaangażowany w kibicowanie którejkolwiek z drużyn na pewno nie mógłby nazwać tego spotkania widowiskiem. To był dobry mecz i tyle, nic więcej. Oczywiście fani Barcelony są zadowoleni, jednak nie należy hiperbolizować. Sama ranga spotkania nie uprawnia do tego, aby je nazywać ucztą dla oka. To był bardziej mecz walki i nauk pobieranych przez nowych trenerów. Show może nadejść wkrótce, ale teraz go nie było. Jasne, gol Alexisa był ozdobą Klasyku, strzał Benzemy fenomenalny, kontra Królewskich błyskawiczna, Neymar chytrze oszukał obronę Realu, aczkolwiek poza jeszcze kilkoma smaczkami Gran Derbi stało na przeciętnym poziomie. Widziałem dużo lepszych spotkań pomiędzy tymi dwoma zespołami. Cieszy fakt, iż Duma Katalonii powiększyła przewagę nad odwiecznym rywalem, ale wciąż pozostało sporo kolejek do rozegrania i wszystko się może pozmieniać. Na pewno kierunek obrany przez ekipę Martino jest zadowalający, lecz piłkarze wraz z trenerem muszą dużo pracować by doszlifować niektóre elementy gry. Bez tego drzwi do Europy nie zostaną otwarte na oścież. Na razie postęp jest i to cieszy, a reszta może przyjść później.
P.S. Dzięki za felieton rafkop8!
0
Widziałem bardziej porywające Klasyki, ale nie ma co narzekać - Barcelona wygrała! Prawda jest taka, że zarówno Carlo jak i Gerardo są na początku swojej trenerskiej przygody z ekipami, które prowadzą, więc nie byłem zdziwiony asekuracyjnym stylem tego meczu. Szkoleniowcy muszą się jeszcze sporo nauczyć, obrać odpowiedni kurs prowadzenia drużyn i dopiero wtedy możemy być świadkami spektakularnych widowisk. Neymar zachwyca, gra naprawdę świetnie, w niedługim czasie powinniśmy być świadkami eksplozji jego talentu. Nie wiem czy nastąpi to już w tym sezonie, ale moment, w którym przystosuje się stuprocentowo do tiki-taki, nabierze pewności siebie i zacznie uprawiać piłkarski artyzm na najwyższym poziomie będzie narodzeniem futbolowego geniuszu, na temat którego powstaną legendy przekazywane przyszłym pokoleniom. Wierzę mocno, iż tak się stanie, wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Dodatkowo jestem ukontentowany postawą obronną, naprawdę radzili sobie solidnie, a nie ukrywam, że bałem się o dyspozycję bloku defensywnego. I te krycie Ronaldo, wściekły pressing, palce lizać! Cóż, czekam na więcej. Aha, i wielki plus dla Alexisa za wejście smoka. Konsekwentnie budowany zespół przyniesie długofalowe korzyści. Tylko ewolucja, nie rewolucja.