0

1/2

rafkop8

Po raz kolejny bardzo ciekawie opisałeś rzeczywistość. Nie chcąc dublować Twojego zacnego komentarza, chciałbym skupić się na dwóch innych aspektach - taktyce oraz lidze hiszpańskiej.

Cóż moim zdaniem odróżnia reprezentację Hiszpanii od Barcelony? Przyjrzyjmy się uważnie. Bramkarz. Człowiek-instytucja, jeden z najlepszych w swoim fachu - Iker Casillas. Oczywiście pozycja portero nie jest kluczowa w tej układance, ale mimo wszystko Święty stoi wyżej w hierarchii od Wiktora. Arbeloa? Defensywnie usposobiony obrońca, zamiast marnotrawnego Alvesa. Dzięki temu, Alba ma więcej swobody na lewej flance, może wspierać kolegów w ataku, a to, że nakrywa Daniego czapką jest chyba jasne? Ramos. Wspaniały defensor, przy nim Pique prezentuje się lepiej, poza tym Sergio łata dziury, który momentami zostawia po sobie Gerard. Busi, Xavi, Cesc. Mając za plecami tak dobrych kompanów mogą bardziej skoncentrować się na graniu do przodu, a nie wszerz boiska. Ich umiejętności są wydatniej eksponowane. Andrzej? Magik. Akurat dla niego nie ma różnicy, gdzie gra, chociaż mając na uwadze bufor bezpieczeństwa za plecami, może pozwolić sobie na zdecydowanie więcej. Pedrito? Nie jest tak taktycznie przyklejony do linii, jego obowiązki nie ograniczają się do bycia statystą, odciągającym uwagę od Leosia. I w końcu atak. Czasami gra typowa "9", czasami Czesław. W tak skomponowanej taktyce, gdzie karmi się napastnika prostopadłymi podaniami, dochodzi on do strzeleckich okazji. Tyle krótkich przemyśleń o ustawieniu zespołu.

0

Thx, Panowie. Od tego jest wolna wola, własny umysł, aby po swojemu interpretować fakty wszelakie. Nie znam człowieka, z którym zgadzałoby się sto procent populacji. Najważniejsze to odpowiednio argumentować własne stanowisko plus zachować chociaż odrobinę kultury i szacunku dla adwersarza.

0

MRM94

Wybacz mi, ale skoro robisz z siebie naczelnego błazna to grzechem byłoby, abym Cię pominął i przeszedł obok. Jesteś niebywale wrażliwą personą, co da się wyczuć już po przeczytaniu pierwszego zdania. Dziękuję Ci z całego serca za troskę, którą otaczasz Neymara. To tylko świadczy o Twojej dżentelmeńskiej dystynkcji. Skoro jeden z kibiców Realu, będący do tego dziennikarzem nazywa Kanarka cyrkowcem, to czegoż mogę wymagać od zwykłego akolity? Czy Leon obniży swoje loty? Nie wydaje mi się. Nie widziałem go SMUTNEGO, takie rzeczy nie wpływają na jego boiskowy profesjonalizm. Ladypankowską Małą Wojnę to toczył pewien tłumacz w najlepszym klubie XX wieku. A to używał rac, ataku dźwiękiem czy nawet podpalania nor, aby pozbyć się kreta, który kopał pod trawą na SB. Oczywiście, że chcecie, aby przyszedł Bejl, tylko nie może za więcej niż 94 mln...wiesz co by się działo w Waszym obozie, gdyby Florek postanowił przełamać tabu najdroższego piłkarza na naszej planecie? I już kończąc, Juup chyba ma przestarzały GPS w aucie, skoro jak to napisałeś "Angelotti" prędzej odnajdzie ścieżkę na najbielszy stadion na świecie. Już widzę jak wraz ze swoją całą świtą, paziami, giermkami, bawidamkami instaluje się w Waszym Wersalu. Tylko niech uważa, złota klatka nie każdemu służy.

Pozdrówka :)

0

Oj tam, niektórzy za bardzo biorą pewne rzeczy do siebie, nie mówiąc już o jakimkolwiek dystansie :) Zamiast przedstawić jakąś sensowną lub zabawną opinię na mój stricte prowokacyjny koment z tym filmem, wolą minusować. No cóż, przynajmniej się dobrze bawię :)

0

Nie cierpię hip-hopu, wyjątkiem jest może Eldo czy pojedyncze, inteligentne utwory innych wykonawców, natomiast to co zrobiłeś mi się podoba. W głównej wierze, dlatego, iż jest to song o Barcelonie, ale także z tego powodu, że całkiem zręcznie bawisz się słowem. Masz pasję, niezłe predyspozycje, rozwijaj się w tym kierunku. Może kiedyś będziemy mogli powiedzieć - O, ten pan przebywał razem ze mną na najlepszej polskiej stronie o Dumie Katalonii :)

0

Przepraszam, Tato. Już więcej nie będę pisał subiektywnych opinii przygniecionych głazem ynteligentnych minusów. Biorę się za pakowanie tornistra, oprócz kredek świecowych, bibuły i masy solnej muszę jeszcze poszukać różnych liści do przyrodniczego elementarzyka. Moja wyobraźnia jest chora, masz rację, zapomniałem dzisiaj przyjąć lekarstw, bez nich chodzę w kaftanie, z kulą u nogi i kagańcem na pysk. Lecter, te sprawy.

0

Jak już pisałem w innym temacie - obecnie najlepszy lewy obrońca na świecie.

0

Co za mecz. W sumie mogło paść już ponad 10 bramek...

0

Dzięki rafkop8, poprawiłeś mi humor :)

0

Nie mogąc słuchać kaleczenia ojczystego języka znalazłem sobie angielską transmisję. Jak tam Szpaku przekręca japońskie czy inne nazwiska - jeszcze to zdzierżę, ale hiszpańskich nie. Czy on musi być wstawiony na każdym meczu?

0

Z chęcią obejrzałbym film na wzór Kosmicznego Meczu, gdzie najlepsza na świecie jedenastka gra przeciwko potworom z jakiegoś zakątku Uniwersum. Pokusiłbym się o wytypowanie takiego oto składu - Hart, Lahm, Ramos, Silva, Alba, Toure, Iniesta, Schweinsteiger, Ronaldo, Messi, Ribery. Ławka - Neuer, Piszczek, Kompany, Busquets, Cesc, Ozil, Neymar.

0

Silva na poziomie Bartry? Gdyby ludzka głupota miała skrzydła przefrunąłbyś w jedną noc dookoła równik. Tylko pamiętaj, nie leć zbyt wysoko, już był taki jeden co próbował zasmakować się w Słońcu i chlupnął o tafle.

0

Bardzo rozsądnie napisane, Chudini. Dodałbym jedynie, że odejście Carlo może spowodować właśnie wyskoczenie niczym diabeł z pudełka wiadomości o zakontraktowaniu Brazylijczyka-śpiewającego-hymn-z-zamkniętymi-oczyma.

0

Jeśli faktycznie jest możliwość sprowadzenia najlepszego środkowego obrońcy na świecie to trzeba to zrobić. Stoję murem w tej sprawie za Tito! Po co nam inny drugi, młody? Postawiłbym na Bartrę, w którym dostrzegam potencjał. Jak już kiedyś pisałem Puyol na początku też nie był przekonywujący, ale miał ogromne jaja i na wszystko sam sobie zapracował.

0

Część czwarta

Oni będą przychodzić i odchodzić, zmieniać się jak rękawiczki, niektórzy lepiej będą prezesować, trenować czy grać, niektórzy gorzej, ale już za chwilę przyjdzie nowa generacja, nowe pokolenie i to one będzie stanowiło o sile mojego ukochanego klubu. Zważcie na te słowa, zanim zaplujecie cały zbiornik retencyjny.

Zmierzając do końca, rzucę kilkoma faktami, o trenerach czy sezonach o niebo gorszych od obecnego Mistera. Bobby Robson, drugie miejsce w lidze, Puchar Zdobywców Pucharów. Piękna, widowiskowa gra, nieziemiski Ronaldo. Czy ktoś płakał nad tym rokiem, uważał go za zmarnowany? Nie sądze. Końcówka pierwszego pontyfikatu Van Gaala? Musieliśmy oblizać miskę z bitej śmietany, a sam tort zjadł ktoś inny. Ferrer? Nic. Rexach? Gol Rivaldo na 3-2 z Valencią, gwarantujący walkę o LM? Płakałem ze szczęścia po tym trafieniu. W obecnej retoryce byłby to tylko minimalizm. Powrót Van Gaala? Tragedia. Antic musiał ratować sezon.
Z Ryjkiem też nie zawsze było kolorowo. Zapoznajcie się troszeczkę z faktami, zanim walnie ogłosicie Tito najgorszym coachem w historii - owszem, ale chyba Waszej, od czasów Pepa. Amen.

0

Część trzecia

Prócz tego, grzechem byłoby pominięcie baby-boomu, co może wydać się śmieszne dla laika, jednak narodziny dziecka modyfikują psychikę zawodnika. Nie twierdzę, iż nagle traci on koncentrację, absolutnie, jednak wpływ tych szczęśliwych wydarzeń odciska swoje mniejsze lub większe piętno na każdym, a to w jakim stopniu, jest już tylko zależne od osobowości danego piłkarza.

Zapewne mógłbym szerzej rozbudować argument o absencji Tito, ale po co? Chyba każdy rozumny obywatel nadwiślańskiego kraju, rozumie jakie były tego konsekwencje. Z tegoż powodu, kończąć rapsodie nad zeszłym sezonem chciałbym zaapelować. W głównej mierze, o powstrzymanie się od kopania dołków pod naszym trenerem, rzucania mu pod nóg kłód. Jeżeli seanse nienawiści pozwalają lepiej funkcjonować co poniektórym i dzięki temu doznają oni katharsis - ok rozumiem tak skomplikowaną osobowość. Zdarza się. Natomiast nastaje nowa jutrzenka. Kolejne rozgrywki zbliżają się milowymi krokami. Ludzie kochani, ściskajcie kciuki za Vilanove i za wszystkich zawodników. Nie powinno tutaj być żadnych sympatii, ani antypatii. Liczy się Barcelona! Ona jest na pierwszym miejscu. Można nie lubić Tito, Rosella, Pedro, Alexisa, Valdesa, Alvesa - ale na rany Chrystusa nie wbijajcie szpilki instytucji, której sami kibicujecie. Jeżeli jesteście tutaj dla Chilijczyka, Argentyńczyka, któregoś z Hiszpanów czy nowego zakupu - Brazylijczyka nie ważcie się nazywać kibicami FC Barcelony, co najwyżej fanami czy sympatykami, ale nie jesteśćie prawdziwymi cules! Klub ponad wszystko.Każdy piłkarz, trener, prezes jest poniżej.

0

Część druga

Natomiast, aby zbyt długo nie pławić się w tym amoku należy wysłuchać argumentów i drugiej strony. Jesień w wykonaniu ekipy Mistera należała do tych magicznych, wręcz niewyobrażalnych. Gnoiliśmy jedną drużynę za drugą. Niemal każdy wyglądał przy nas jak mizerny Dawid z procą naprzeciw Goliata. I tutaj ta historia nie stała w żadnym wypadku po stroniej mikrusa, lecz kolosa. Taka prawda. Cóż uczynił Tito w PD? Wyrównał punktowy rekord siwego Portugalczyka, którym ten chełpił się sezon wcześniej. Można rzecz, że solidnie nadepnął na odcisk taktycznemu geniuszowi, nieco zamazując jego dokonanie (nieco, gdyż bilans bramkowy był gorszy).

Co w tym czasie działo się w samej drużynie? Jakie czynniki wpłynęły na taki, a nie inny bieg wydarzeń? W pierwszym rzędzie wymieniłbym wiadomość spadającą na nasze głowy niczym dziecko jakobinów, gilotyna, a więc odnowienie się choroby mentora całego barcelonismo - Tito Vilanovy. Do tego warto chociażby słowem zająknąć się o Eryku, który też walczył o swoje życie. A już wchodząc na pułap chorób i kontuzji wstydem byłoby zapomnienie o Kapitanie, heroicznie walczącym o powrót na boisko, aby...za chwilę znów wrócić na lekarską kozetkę. Szklany Adriano, w drugiej części sezonu nękany urazami Busi, Villa, który tak jak i przed, tak po kontuzji nie mogący wrócić na swój dawny poziom, o którym krążą już tylko legendy, skrzętnie przekazywane z ust do ust, i oczywiście Leon, wypadający w newralgicznym momencie całego sezonu. Wtedy to, zdaliśmy sobie sprawę, ile Argentyńczyk dla nas znaczy, szczególnie na mocniejszych rywali. Niechybnie Eoren wywołała wilka z lasu, chcąc potwiedzić swoją teorię o messidependencii.

0

Część pierwsza

Na wstępie po raz kolejny gratuluję artykułu challengerowi. Myślę, że po zakończeniu sezonu, solidne podsumowania niewygodnych sprawy związanych z klubem są obowiązkowe. W końcu nastał sezon ogórkowy i możemy chłodniej spojrzeć na pewne kwestie. Sprawiedliwie sądzić - mając całą perspektywę, a nie tylko wycinki, z których tak jak z pojedynczych puzzli nie da się ułożyć całościowego obrazu.

Nie chcąc zostać odebranym przez Was jako hipokryta, z pokorą przyznam się, iż na przestrzeni roku, w różnych momentach różnie interpretowałem pracę Vilanovy (nota bene ta sama kalendarzowa data urodzin). Jednakże, w mojej krytyce nie odnosiłem się do walki o trofea, zwycięstwa czy wszelkich innych dań, po zjedzeniu których większość wciąż nie jest syta, a przede wszystkim argumentowałem tę część, w której chodziło mi o styl, jakość gry. Podkreślałem, że brakuje nam elementu zaskoczenia, jesteśmy rozkodawani, enigma została rozszyfrowana i jedyne na co możemy liczyć to to, że posiadamy graczy o znacznie lepszych umiejętnościach, mogących czynić różnicę. Na pewno nie sialiśmy spustoszenia, Tito na jesieni bardzo rzadko rotował składem, była niemalże "once de gala" do porzygu, co odbiło się czkawką w późniejszych fazach sezonu. Denerwowałem się, że sztab nic z tym nie robi. Byliśmy do bólu przewidywalni, nudni, w pewnym sensie nawet się kaleczyliśmy i to my cierpieliśmy na murawie, a nie rywal - jak to było do tej pory w zwyczaju. To był kamień węgielny, na którym oparłem merytoryczną krytykę Tito, Roury i całej ekipy. Do tego między prawdą, a Bogiem Liga Mistrzów w naszym wykonaniu była beznadziejna. Od fazy grupowej po półfinału, oczywiście z chwilową przerwą na rewanż z Milanem. W CdR i Supercopa porażka z Realem, w lidze hiszpańskiej ujemny bilans spotkań z Los Blancos... To wszystko nie napawało optymizmem.

0

3/3

Zauważyłem też, dosyć często będąc aktywnym na tej stronie, że niestety, ale niepiśmienność w narodzie jest zatrważająca. Samo zjawisko może i jest normalne, ale jeżeli nic z tym się nie próbuje zrobić to już jest tragedia. Ludzie, których mogę śmiało nazwać moimi internetowymi ziomkami jak chociażby Ty sojerrrr, KingLeonidas, Geble, juliancarax, rafkop8 czy wielu innych piszących długie komentarze giną w natłoku plucia, rozgardiaszu i rozemocjonowania. Co więcej, czasami dodając długi post, spotykam się z opiniami - kto do cholery przeczyta? No właśnie, tutaj leży problem Ludu polskiego, gdyż łatwiej jest napisać skrót myślowy niż postarać się o wyczerpanie tematu, niekoniecznie musi to być szczęśliwa próba, ale przynajmniej warto spróbować! Wysiłek intelektualny rozwija! Dodając do tego, że niusy związane ze spekulacjami transferowymi, krótsze, uboższe w treść czy formę są zazwyczaj usilniej oblegane niż mądre teksty Eoren, Ice'a czy challengera. Widać to chociażby po tym ile oni muszą wkładać dobrej woli i zaangażowania w to co tworzą, a jak mało ludzi stara się próbować nawiązać z nimi dyskusję. Spójrzmy na wywiady, którym przecież niemało czasu musi poświęcać Karol. Za to sztubackie i nic nie wnoszące - ten to debil, tamten to już w ogóle tragedia lśnią czarną magią. Chyba tyle na stan obecny chciałem napisać.

Pozdrawiam i dziękuje za autonomiczną analizę mojego tekstu.

0

2/3
Impulsem do napisania artykułu były infantylne argumenty kierowane w stronę Rosella przy praktycznie każdej okazji. W pewnym momencie odniosłem wrażenie, że jeśli ktoś źle zawiąże sznurowadła we własnym bucie, a później wywinie spektakularnego orła to zamiast soczyście po polsku wykrzyczeć najstarszą profesję świata zdobędzie się na gustowne pomszczenie na Sandrusco. Było już tego zdecydowanie za dużo i postanowiłem podjąć się obrony, licząc się z publiczną chłostą. Poniekąd pokazując, iż nie zawsze trzeba płynąć na najwyższej fali, ale czasami warto wsłuchać się w głos własnego serca czy sumienia i co prawda z trudem, ale trzeba walczyć z bystrym nurtem rzeki. Czasami należy zdefiniować, jak ja uważam i śmiało o tym pisać. Nikt za to nie będzie karcił, bił czy opluwał, bo to jedynie świadczy o takiej osobie, która chamsko atakuje odmienne poglądy. Mam nadzieję, że ludzie, którzy siedzą w cieniu tej strony, jedynie czytając, a nie komentując, po moich słowach postanowią spróbować na własną rękę opisywać własnymi oczyma widzianą rzeczywistość związaną z naszym ukochanym klubem.

0

1/3
sojerrrr

Chciałem wywołać merytoryczną dyskusję i mi się to nawet udało. Z nielicznymi wyjątkami, gdzie zostały użyte na wskroś nieparlamentarne słowa, które najczęściej wypowiadane są w przydrożnych karczmach czy wioskowych mordowniach. Tego nie lubię i nie będę popierał. Użytkownik constantine16, jak już kiedyś trafnie określił to rafkop8 - artykułuje cięte riposty nierzadko podparte logicznymi wywodami, aczkolwiek jego język z pieprzem jest jak najbardziej akceptowalny w szeroko pojętej dyspucie. Wszystko co znajduje się kilkanaście kroków dalej, zdecydowanie przekracza Rubikon i jest niesmaczne.

Szczerze powiedziawszy byłem przekonany, iż lwia część userów wyleje mi na głowę kubły z pomyjami, a tak się do końca nie stało, za co jestem im wdzięczny. Prawdopodobnie to ze względu na okres ochronny - iż jest to mój pierwszy felieton na łamach owej zacnej strony. Tak przypuszczam.

0

Nie pisałem o rozwarstwieniu podatkowym, ogromnych, wręcz zbrodniczych kwotach należności mających wpływać do budżetu. Chodziło mi o to, że każdy MUSI płacić podatki - niezależenie od tego czy są sprawiedliwe czy nie.

0

Bajek
Nie.

ronieli
X lat temu, jeszcze w czasach licealnych naprodukowałem ponad 150 wierszy :)

0

Jak widać tylko dwie rzeczy są pewne na tym świecie. Tylko wobec nich jesteśmy wszyscy równi, nie uznają one żadnych autorytetów. Mianowicie, śmierć i podatki.

0

Jakie istnieją opcje?
1) Messi świadomie złamał prawo i jest winny
2) ojciec Messiego robił przekręty za jego plecami
3) kancelaria prawna postanowiła na boku się obłowić i to ona zawiniła
4) jest to kolejny medialny atak w stronę Messiego mający zniszczyć jego dotychczasowy wizerunek
5) Hiszpania próbuje dokonać precedensu, aby biurokracja mogła bezczelnie ściągać kasę z Bogu ducha winnych sportowców, a ci muszą płacić im haracz, gdyż więcej stracą na uszczerbku związanym z brakiem dochodów z reklam etc
6) prokurator bardzo mocno pragnie awansu, więc uderza w najgłośniejsze bębny

Osobiście uważam, iż co by się nie stało to Leo nie pójdzie siedzieć. Straty materialne dla samej ligi hiszpańskiej byłyby tak ogromne, że to zupełnie nie bilansowało się dla państwa, szczególnie, że Argentyńczyk co roku odprowadza pokaźne sumy na rzecz skarbu państwa. Nikt nie strzeli sobie w kolano, prawdopodobnie chcą po prostu wycyganić sporą kwotę, jednocześnie na prywacie budując swoją medialną pozycję. To są jednak tylko domysły i poniekąd krystalomancja. Tak, aby z czystym sercem stwierdzić co tam się działo - potrzeba więcej dowodów, dokumentów, a tych jako zwykli kibice nie otrzymamy, dopóki nie odbędzie się pierwsza rozprawa.

0

Akurat uważam, że odchudzenie kadry to bardzo mądry postulat Tito, który musi zostać zatwierdzony przez górę, a więc Rosella. Tyle.

0

Przede wszystkim w felietonie zaznaczyłem, że odnoszę się do sprawy Francuza oraz, że uważnie obserwuje wszelkie decyzje Sandro. Część jego postulatów popieram, część nie. Fontas, Villa, Afellay, Bojan etc - bardzo dobrze, że się ich pozbywamy. To Tito stwierdził, że chce odchudzić kadrę, a nie Sandro. W sprawie wytransferowania Thiago jestem oburzony, co niejednokrotnie już podkreślałem.

Poza tym dodam, iż okienko transferowe jeszcze się OFICJALNIE nie rozpoczęło , a my już mamy Reinkarnacje Pelego w swoich szeregach. Taki Real JESZCZE nie ma nawet trenera. Jest sporo czasu, wróżenie z fusów niczego nie zmieni, trzeba czekać na konkretny werdykt w sprawie obrońcy. Póki co większość tego, co czytamy to są spekulacje i doniesienia prasowe.

0

Jeżeli ten transfer dojdzie do skutku to ciekawi mnie jedna rzecz. Czy Zubizareta będzie mógł spać z czystym sumieniem?

0

W sondzie umieszczonej z prawej strony, odnoszącej się do głosowania na Laportę zaznaczyłem opcję "nie mam zdania". Przede wszystkim z tego względu, iż mandat Rosella wciąż obowiązuje i jest on dopiero na półmetku swoich rządów, nie są one usłane różami, ale i nie należą do wielkich tragedii. Cieszy mnie, że klub wychodzi z zapaści finansowej, mniej natomiast fakt igrania z Tradycją. Moim zdaniem Laporta to populista, marnotrawca i niestety udokumentowany aferzysta, jeżeli miałby wrócić do władzy to tylko pod warunkiem zmiany Statutu, w którym nastąpiłaby nowelizacja przepisów w sektorze bilansowania budżetu, a dokładniej zakazu uchwalania deficytu budżetowego. Nie chcę wizji, w której za X lat przychodzi komornik czy syndyk i zalepia taśmami budynki klubowe i Camp Nou. Oczywiście Joan ma też swoje dobre strony związane z pielęgnowaniem Tradycji, jednak szala przeważa w drugą stroną (w mojej opinii). Jest jeszcze sporo czasu, pożyjemy, zobaczymy. Nie chciałbym tylko perfidnych nacisków, aby Sandro podał się do dymisji przed zakończeniem swojej misji. To by było nie fair, szczególnie, że jego polityka finansowa nie prowadzi do rozsadzenia klubu, a raczej jego scementowania (sprawa autyzmu Zubiego to już co innego).

0

Może i nie jestem specjalistą z zakresu prawa, jednak parę rzeczy wiem i orientuje się w niektórych gałęziach. Nie chciałem tutaj sypać art. z przeróżnych kodeksów, bo to by się mijało z celem. Tekst nie jest oparty na prawniczym bełkocie, gdyż zdaje sobie sprawę, iż większość użytkowników i tak by nie zrozumiała tej materii. To nie miał być purytanizm kodeksowo-przepisowy, nic z tych rzeczy, tylko luźne powiązanie postaci Józefa K. (też w nieco zmienionej roli) z merytorycznymi argumentami odnoszącymi się i do Rosella, i Abidala. Taka konwencja, aczkolwiek dziękuje za zwrócenie uwagi, jednak jak już podkreśliłem kwestia prawidłowości leksykonu zawodowego nie miała dla mnie większego znaczenia, ponieważ skupiłem się bardziej na innych aspektach :)

Pozdrawiam.

Media

Sonda

Której reprezentacji, do której powołany został zawodnik Barcy, kibicujesz?