Ponieważ wczoraj częstotliwość dodawania komentarzy była zbyt wysoka i moja skromna opinia momentalnie zniknęła w czeluściach La Rambli, pozwoliłem sobie wstawić ten komentarz jeszcze raz. A nuż widelec może ktoś będzie chciał go przeczytać siedząc na kibelku. (Spoiler. Tak naprawdę mam zbyt duże ego i liczę na zielone.)
Uh... Co ja wam powiem. Na pewno nikomu z nas nie patrzyło się dobrze na ten mecz. Na pewno każdemu z nas było ciężko patrzeć na wynik wyświetlony na tablicy pokazujący 4:0. Mówi się, że nic nie zdarza się dwa razy. Otóż nie. Zdarza się i trzeba wyciągać wnioski, żeby właśnie tego nie powtarzać. Barcelona tego nie zrobiła, już po raz drugi. Przed meczem i w trakcie meczu można było naczytać się, że to będzie Roma 2.0 - NIE, to nie było to. To była Barcelona Valverde, po prostu. Erni nie masz nawyku sukcesu. Należysz do ludzi, którzy całe życie spędzają na wyspie fantazji nazywanej "pewnego dnia będę". Błąd. Ty nigdy nie będziesz. Nie masz jaj.
Żeby była jasność, sam wspominałem ostatnio, że Valverde nie jest idealnym trenerem, ale ma swoje plusy. Niestety jak każdy trener ma też minusy i zostały one w tym meczu bezwstydnie uwypuklone. Brak reakcji na to co się dzieje na boisku, znowu klepanie po obwodzie (a pisałem, że odchodzimy od tego, heh), niezrozumiała zmiana Vidala, można tak wymieniać.
Przeczytałem też, że niewykorzystana akcja Dembele z pierwszego meczu, teraz jeszcze bardziej boli. To prawda...ale wiecie co? Mam wrażenie, że gdyby Liverpool musiał strzelić jeszcze jedną bramkę, to by to zrobił. Przypominam też, że gdyby Salah wykorzystał swoją sytuację, to akcji Dembele mogłoby w ogóle nie być. Bardziej boli to, że Liverpool wygrał ten mecz bez Salaha i Firmino, czyli dwóch kluczowych graczy.
Tego meczu nie zawalił tylko trener. Panowie, umówmy się. Wczoraj Alba, S. Roberto, czy Coutinho zagrali tragicznie. W pierwszym meczu, po bramce Messiego z wolnego widziałem w nim ten żar, ten gaz, motywację i ogromną chęć zdobycia w końcu tego pucharu. Wczoraj? Nie widziałem żadnej z tych rzeczy.
Po prostu po tamtym wolnym, to jego bicie się w pierś i postawa: "Panowie nie ma opcji, puchar ligi mistrzów ląduje u mnie na chacie." patrząc na to wierzyłem mu na 100% że tak będzie i poczułem się oszukany jak małe dziecko. Nie zmienia to faktu, że wczoraj wraz z Vidalem był najlepszy na boisku. Także uważam, że wina za porażkę i jej konsekwencje powinny rozbić się na trenera, ale również tak samo na piłkarzy. Z pewnymi osobami z tego klubu trzeba się po prostu pożegnać. Zdobycie mistrzostwa wygląda teraz trochę jak nagroda pocieszenia, a nie jak fundament do zdobycia trypletu.
No i teraz creme de la creme, czyli cała otoczka "beki" przed tym meczem. Śmieszki, heheszki z PSG? Z Liverpoolu i z ich "kibiców"? Hola, kochany, nie czytałeś chyba tutaj komentarzy w końcówce meczu i po jego zakończeniu.
Barcelona zrobiła wstyd i skompromitowała się drugi rok z rzędu? Jasne, zgadzam się, ale to, co działo się tutaj, przekracza granice dobrego smaku i jakichkolwiek orangutańskich wyczynów. Czytając te wypociny z tyłka, wyobrażałem sobie bandę, brykających bez sensu małpiszonów. Widać, że kręcenie globusem, to wasz styl :). Naprawdę, jak kiedyś znowu zobaczę (a na pewno tak będzie) komentarze tutaj w stylu: "patrzcie co napisali na notatniku" albo "kibice Liverpoolu znowu odpłynęli" czy na temat jakiejś innej drużyny, to pozostanie mi uśmiechnąć się do monitora z politowaniem. Wyławianie takich "perełek" skądinąd jest czystą hipokryzją i sraniem do własnego gniazda. Nie mówię rzecz jasna o wszystkich i nie wrzucam każdego do jednego wora, ale na pewno większość widziała z was co tu się działo i o czym mówię.
Patrzcie jak u somsiada się źle dzieje, hehe. A sam u siebie w "domu" zagryzasz bułkę pasztetem i innym jest jeszcze od tego niedobrze - Taka żonglerka słowem, tańczące metafory.
To chyba tyle. Oddaje głos do studia. Halo Warszawa.
Nie chciałem w żaden sposób umniejszać Messiego, wiadomo, że jest najlepszy w historii. Po prostu po tamtym wolnym, to jego bicie się w pierś i postawa "Panowie nie ma opcji, puchar ligi mistrzów ląduje u mnie na chacie." patrząc na to wierzyłem mu na 100% że tak będzie.
Uh... Co ja wam powiem. Na pewno nikomu z nas nie patrzyło się dobrze na ten mecz. Na pewno każdemu z nas było ciężko patrzeć na wynik na tablicy pokazujący 4:0. Mówi się, że nic nie zdarza się dwa razy. Otóż nie, zdarza się i trzeba być wyciągać wnioski, żeby właśnie się to nie powtórzyło. Barcelona tego nie zrobiła, już po raz drugi. Przed meczem i w trakcie meczu można było naczytać się, że to będzie Roma 2.0 - NIE, to nie było to. To była Barcelona Valverde Premium, bo tylko ktoś z klapkami na oczach może nadal bronić tego trenera po tym meczu.
Żeby była jasność, sam wspominałem ostatnio, że Valverde nie jest idealnym trenerem, ale ma swoje plusy. Niestety jak każdy trener ma też minusy i zostały one w tym meczu bezwstydnie uwypuklone. Brak reakcji na to co się dzieje na boisku, znowu klepanie po obwodzie (a pisałem, że odchodzimy od tego, heh), niezrozumiała zmiana Vidala, można tak wymieniać. Przeczytałem też, że niewykorzystana akcja Dembele z pierwszego meczu, teraz jeszcze bardziej boli. To prawda...ale wiecie co? Mam wrażenie, że gdyby Liverpool musiał strzelić jeszcze jedną bramkę, to by to zrobił. Bardziej boli to, że Liverpool wygrał ten mecz bez Salaha i Firmino.
Tego meczu nie zawalił tylko trener. Panowie, umówmy się. Wczoraj Alba, S. Roberto, czy Coutinho zagrali tragicznie. W pierwszym meczu, po bramce Messiego z wolnego widziałem w nim ten żar, ten gaz, motywację i ogromną chęć zdobycia w końcu tego pucharu. Wczoraj? Nie widziałem żadnej z tych rzeczy. Także porażka i jej konsekwencje powinny rozbić się na trenera, ale również tak samo na piłkarzy. Zdobycie mistrzostwa wygląda teraz jak nagroda pocieszenia, a nie jak fundament do zdobycia trypletu.
No i teraz creme de la creme, czyli cała otoczka "beki" przed tym meczem. Śmieszki, heheszki z PSG? Z Liverpoolu i z ich "kibiców"? Halo, Panowie, nie czytaliście chyba tutaj komentarzy w końcówce meczu i po jego zakończeniu. Barcelona zrobiła wstyd i skompromitowała się drugi rok z rzędu? Jasne, zgadzam się, ale to, co działo się tutaj, przekracza granice dobrego smaku i jakichkolwiek orangutańskich wyczynów. Czytając te wypociny z tyłka, wyobrażałem sobie bandę, brykających bez sensu małpiszonów. Widać, że kręcenie globusem, to wasz styl :). Naprawdę, jak kiedyś znowu zobaczę (a na pewno tak będzie) komentarze tutaj w stylu: "patrzcie co napisali na notatniku" albo "kibice Liverpoolu znowu odpłynęli" czy jakiejś innej drużyny, to pozostanie mi uśmiechnąć się do monitora z politowaniem. Wyławianie takich "perełek" skądinąd jest czystą hipokryzją i sraniem do własnego gniazda.
Patrzcie jak u somsiada się niepowodzi, hehe. A sam u siebie w "domu" zagryzasz bułkę pasztetem i innym jest jeszcze od tego niedobrze - Taka żonglerka słowem, tańczące metafory.
To chyba tyle. Oddaje głos do studia. Halo Warszawa.
Korzystać z tego, a grać tak cały czas i nie robić nic innego poza tym, to trochę różnica. Barcelona ma świetnie wyszkolonych technicznie piłkarzy, ale nie klepią przez 80% czasu meczowego po obwodzie, w ataku pozycyjnym z którego nic nie wynika (na szczęście już tego nie robią, uf), tylko zaczęli grać troszeczkę inaczej i chwała Valverde za to. Żeby nie było, Valverde to też nie jest idealny trener i można mu parę rzeczy zarzucić, tylko, że przede wszystkim jego bronią wyniki.
Zidana po powrocie broni to, że no potrzebuje czasu na zbudowanie tej drużyny, nowe transfery, zbieranie już sił na następny sezon itd, a przede wszystkim to, że Perez był pod ścianą i chyba nie wiedział co ma zrobić już. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w następnym sezonie, jak Real przewietrzy szatnie.
39
Ale z Ciebie samiec alfa :)
9
Ponieważ wczoraj częstotliwość dodawania komentarzy była zbyt wysoka i moja skromna opinia momentalnie zniknęła w czeluściach La Rambli, pozwoliłem sobie wstawić ten komentarz jeszcze raz. A nuż widelec może ktoś będzie chciał go przeczytać siedząc na kibelku. (Spoiler. Tak naprawdę mam zbyt duże ego i liczę na zielone.)
Uh... Co ja wam powiem. Na pewno nikomu z nas nie patrzyło się dobrze na ten mecz. Na pewno każdemu z nas było ciężko patrzeć na wynik wyświetlony na tablicy pokazujący 4:0. Mówi się, że nic nie zdarza się dwa razy. Otóż nie. Zdarza się i trzeba wyciągać wnioski, żeby właśnie tego nie powtarzać. Barcelona tego nie zrobiła, już po raz drugi. Przed meczem i w trakcie meczu można było naczytać się, że to będzie Roma 2.0 - NIE, to nie było to. To była Barcelona Valverde, po prostu. Erni nie masz nawyku sukcesu. Należysz do ludzi, którzy całe życie spędzają na wyspie fantazji nazywanej "pewnego dnia będę". Błąd. Ty nigdy nie będziesz. Nie masz jaj.
Żeby była jasność, sam wspominałem ostatnio, że Valverde nie jest idealnym trenerem, ale ma swoje plusy. Niestety jak każdy trener ma też minusy i zostały one w tym meczu bezwstydnie uwypuklone. Brak reakcji na to co się dzieje na boisku, znowu klepanie po obwodzie (a pisałem, że odchodzimy od tego, heh), niezrozumiała zmiana Vidala, można tak wymieniać.
Przeczytałem też, że niewykorzystana akcja Dembele z pierwszego meczu, teraz jeszcze bardziej boli. To prawda...ale wiecie co? Mam wrażenie, że gdyby Liverpool musiał strzelić jeszcze jedną bramkę, to by to zrobił. Przypominam też, że gdyby Salah wykorzystał swoją sytuację, to akcji Dembele mogłoby w ogóle nie być. Bardziej boli to, że Liverpool wygrał ten mecz bez Salaha i Firmino, czyli dwóch kluczowych graczy.
Tego meczu nie zawalił tylko trener. Panowie, umówmy się. Wczoraj Alba, S. Roberto, czy Coutinho zagrali tragicznie. W pierwszym meczu, po bramce Messiego z wolnego widziałem w nim ten żar, ten gaz, motywację i ogromną chęć zdobycia w końcu tego pucharu. Wczoraj? Nie widziałem żadnej z tych rzeczy.
Po prostu po tamtym wolnym, to jego bicie się w pierś i postawa: "Panowie nie ma opcji, puchar ligi mistrzów ląduje u mnie na chacie." patrząc na to wierzyłem mu na 100% że tak będzie i poczułem się oszukany jak małe dziecko. Nie zmienia to faktu, że wczoraj wraz z Vidalem był najlepszy na boisku. Także uważam, że wina za porażkę i jej konsekwencje powinny rozbić się na trenera, ale również tak samo na piłkarzy. Z pewnymi osobami z tego klubu trzeba się po prostu pożegnać. Zdobycie mistrzostwa wygląda teraz trochę jak nagroda pocieszenia, a nie jak fundament do zdobycia trypletu.
No i teraz creme de la creme, czyli cała otoczka "beki" przed tym meczem. Śmieszki, heheszki z PSG? Z Liverpoolu i z ich "kibiców"? Hola, kochany, nie czytałeś chyba tutaj komentarzy w końcówce meczu i po jego zakończeniu.
Barcelona zrobiła wstyd i skompromitowała się drugi rok z rzędu? Jasne, zgadzam się, ale to, co działo się tutaj, przekracza granice dobrego smaku i jakichkolwiek orangutańskich wyczynów. Czytając te wypociny z tyłka, wyobrażałem sobie bandę, brykających bez sensu małpiszonów. Widać, że kręcenie globusem, to wasz styl :). Naprawdę, jak kiedyś znowu zobaczę (a na pewno tak będzie) komentarze tutaj w stylu: "patrzcie co napisali na notatniku" albo "kibice Liverpoolu znowu odpłynęli" czy na temat jakiejś innej drużyny, to pozostanie mi uśmiechnąć się do monitora z politowaniem. Wyławianie takich "perełek" skądinąd jest czystą hipokryzją i sraniem do własnego gniazda. Nie mówię rzecz jasna o wszystkich i nie wrzucam każdego do jednego wora, ale na pewno większość widziała z was co tu się działo i o czym mówię.
Patrzcie jak u somsiada się źle dzieje, hehe. A sam u siebie w "domu" zagryzasz bułkę pasztetem i innym jest jeszcze od tego niedobrze - Taka żonglerka słowem, tańczące metafory.
To chyba tyle. Oddaje głos do studia. Halo Warszawa.
0
Faktycznie, nieczytelna ta TikiTaka. Jakaś abstrakcja.
0
Jakieś źródło?
0
Co Ty wiesz, w nogach śpisz :)
4
Gdyby Salah trafił, akcji Dembele mogłoby w ogóle nie być ;)
0
Możesz wpisać sobie do CV: księgowy La Rambli :)
0
"Siedem lat temu, to nie sięgałeś do klawiatury, a na chleb mówiłeś peb."
0
Rok temu po Romie? ^^. Deja vu?
0
30.06.2020r.
0
O ile się nie mylę, to lekko po 80 min na ekranie była podana statystyka przebiegniętych km. 102 do 96 dla Liverpoolu, coś takiego.
0
Liverpool to pierwszy od dziesięciu lat angielski zespół, który awansował do finału Ligi Mistrzów sezon po sezonie.
1
Nie chciałem w żaden sposób umniejszać Messiego, wiadomo, że jest najlepszy w historii. Po prostu po tamtym wolnym, to jego bicie się w pierś i postawa "Panowie nie ma opcji, puchar ligi mistrzów ląduje u mnie na chacie." patrząc na to wierzyłem mu na 100% że tak będzie.
0
Ktoś mi napisał ^ ^. Wiadomo, że nie o wszystkich. Ja mam dokładnie to samo odczucie, ten mecz trzeba było chcieć przegrać.
11
Uh... Co ja wam powiem. Na pewno nikomu z nas nie patrzyło się dobrze na ten mecz. Na pewno każdemu z nas było ciężko patrzeć na wynik na tablicy pokazujący 4:0. Mówi się, że nic nie zdarza się dwa razy. Otóż nie, zdarza się i trzeba być wyciągać wnioski, żeby właśnie się to nie powtórzyło. Barcelona tego nie zrobiła, już po raz drugi. Przed meczem i w trakcie meczu można było naczytać się, że to będzie Roma 2.0 - NIE, to nie było to. To była Barcelona Valverde Premium, bo tylko ktoś z klapkami na oczach może nadal bronić tego trenera po tym meczu.
Żeby była jasność, sam wspominałem ostatnio, że Valverde nie jest idealnym trenerem, ale ma swoje plusy. Niestety jak każdy trener ma też minusy i zostały one w tym meczu bezwstydnie uwypuklone. Brak reakcji na to co się dzieje na boisku, znowu klepanie po obwodzie (a pisałem, że odchodzimy od tego, heh), niezrozumiała zmiana Vidala, można tak wymieniać.
Przeczytałem też, że niewykorzystana akcja Dembele z pierwszego meczu, teraz jeszcze bardziej boli. To prawda...ale wiecie co? Mam wrażenie, że gdyby Liverpool musiał strzelić jeszcze jedną bramkę, to by to zrobił. Bardziej boli to, że Liverpool wygrał ten mecz bez Salaha i Firmino.
Tego meczu nie zawalił tylko trener. Panowie, umówmy się. Wczoraj Alba, S. Roberto, czy Coutinho zagrali tragicznie. W pierwszym meczu, po bramce Messiego z wolnego widziałem w nim ten żar, ten gaz, motywację i ogromną chęć zdobycia w końcu tego pucharu. Wczoraj? Nie widziałem żadnej z tych rzeczy.
Także porażka i jej konsekwencje powinny rozbić się na trenera, ale również tak samo na piłkarzy. Zdobycie mistrzostwa wygląda teraz jak nagroda pocieszenia, a nie jak fundament do zdobycia trypletu.
No i teraz creme de la creme, czyli cała otoczka "beki" przed tym meczem. Śmieszki, heheszki z PSG? Z Liverpoolu i z ich "kibiców"? Halo, Panowie, nie czytaliście chyba tutaj komentarzy w końcówce meczu i po jego zakończeniu.
Barcelona zrobiła wstyd i skompromitowała się drugi rok z rzędu? Jasne, zgadzam się, ale to, co działo się tutaj, przekracza granice dobrego smaku i jakichkolwiek orangutańskich wyczynów. Czytając te wypociny z tyłka, wyobrażałem sobie bandę, brykających bez sensu małpiszonów. Widać, że kręcenie globusem, to wasz styl :). Naprawdę, jak kiedyś znowu zobaczę (a na pewno tak będzie) komentarze tutaj w stylu: "patrzcie co napisali na notatniku" albo "kibice Liverpoolu znowu odpłynęli" czy jakiejś innej drużyny, to pozostanie mi uśmiechnąć się do monitora z politowaniem. Wyławianie takich "perełek" skądinąd jest czystą hipokryzją i sraniem do własnego gniazda.
Patrzcie jak u somsiada się niepowodzi, hehe. A sam u siebie w "domu" zagryzasz bułkę pasztetem i innym jest jeszcze od tego niedobrze - Taka żonglerka słowem, tańczące metafory.
To chyba tyle. Oddaje głos do studia. Halo Warszawa.
6
Bardzo rzadko wypowiadam się tutaj, gdy jest mecz, ale boki w dzisiejszym meczu po prostu nie chodzą.
3
Czyli Brzoskwinkę ;)
0
Są momenty kiedy się to przydaje ;). Po prostu w natłoku tych komentarzy, narzekania na studio itd. nie pomyślałem trzeźwo ^ ^
0
Właśnie nie. Moje faux pas.
0
Nie rozpoznałem ^ ^
2
Przemyślałeś ten komentarz, za nim go napisałeś?
1
1x Antrykot, 2x przegrzebki, 1x kaczka 1x kutia z makaronem miodowym. Migiem!
46
Żuberka byś się napił, a nie jakieś koktajle.
1
Gra lustrami, dobry montaż i dubler :)
0
Gdzie byś go widział?
0
Jestem na strzała, nie ma po co robić sensacji :)
5
To dobrze. Oznacza to, że porządny z Ciebie facet :)
1
Tobą* Szanuj mnie do jasnej ciasnej :). Również się cieszę, gość jest dziki w trasie, wiadomo co by mu po drodze odwaliło? ^ ^
67
A z kim jedziesz?
0
Korzystać z tego, a grać tak cały czas i nie robić nic innego poza tym, to trochę różnica. Barcelona ma świetnie wyszkolonych technicznie piłkarzy, ale nie klepią przez 80% czasu meczowego po obwodzie, w ataku pozycyjnym z którego nic nie wynika (na szczęście już tego nie robią, uf), tylko zaczęli grać troszeczkę inaczej i chwała Valverde za to. Żeby nie było, Valverde to też nie jest idealny trener i można mu parę rzeczy zarzucić, tylko, że przede wszystkim jego bronią wyniki.
Zidana po powrocie broni to, że no potrzebuje czasu na zbudowanie tej drużyny, nowe transfery, zbieranie już sił na następny sezon itd, a przede wszystkim to, że Perez był pod ścianą i chyba nie wiedział co ma zrobić już. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w następnym sezonie, jak Real przewietrzy szatnie.