Marc-André ter Stegen był w ostatnich tygodniach krytykowany. Słabość obronna Barcelony była wynikiem formy defensorów, ale też bramkarza, co sprawiało, że niebezpiecznie często zdarzało się, by już pierwszy strzał rywala kończył się golem.
Niemiec często nie miał zbyt wiele do powiedzenia, ponieważ błędy kolegów sprawiały, że jego interwencje były znacznie utrudnione. On sam także jednak nie był pewnym punktem zespołu. Nie wykonywał już spektakularnych parad, które mogliśmy oglądać w przeszłości, i nie wyciągał niemożliwych porad. W 13 meczach tego sezonu aż 15 razy musiał wyjmować piłkę z siatki.
W Kijowie Ter Stegen spisał się jednak naprawdę dobrze. Zanotował trzy kluczowe interwencje przy kontratakach, które uratowały zespół mający trudności. – Teraz brakowało nam napastników, ale dziś w drugiej połowie byliśmy lepiej ustawieni, a to pomogło atakującym. W ostatnich spotkaniach rywale stwarzali zagrożenie i trafiali przy pierwszej okazji. Dziś udało nam się zachować czyste konto, więc jesteśmy zadowoleni – powiedział dziennikarzom po ostatnim gwizdku sędziego.
Ter Stegen przyznał także, że Barça ma problemy, gdy przeciwnicy zamykają się na własnej połowie. Konieczny był pressing i wysunięta obrona i właśnie gdy udawało się zgrać te dwa elementy, gra Katalończyków wyglądała najlepiej. Teraz Barcelona zależy od siebie i musi pokonać Benficę, by awansować do 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Komentarze (18)