RFEF przedstawił nazwiska arbitrów, którzy poprowadzą mecze 34. kolejki LaLigi. Spotkanie Barcelony z Espanyolem na RCDE Stadium będzie sędziował Ricardo De Burgos Bengoetxea, który w tym sezonie kojarzy się Blaugranie raczej pozytywnie.
Znaczenie roli arbitra w derbach jest tym większe, że te starcia zawsze obfitują w negatywne emocje i intensywność, co zwiększa poziom trudności prowadzenia takiego pojedynku. Potrzebny jest ktoś, kto nie straci kontroli nad meczem i będzie potrafił należycie zarządzać emocjami na boisku, podejmując odpowiednie i konsekwentne decyzje. Zdecydowanie nie potrafił tego zrobić Mateu Lahoz, który w pierwszym starciu Barcelony z Espanyolem 31 grudnia kompletnie nie kontrolował wydarzeń boiskowych. W efekcie pokazał aż 14 żółtych i dwie czerwone kartki piłkarzom obu drużyn. Wyrzucony z murawy Jordi Alba zarzucał nawet Lahozowi, że ten zapomniał, że pokazał mu wcześniej kartkę. W niedzielnych derbach napięcie powinno być nawet większe, ponieważ Barça może zapewnić sobie mistrzostwo Hiszpanii, a Los Pericos rozpoczliwie walczą o utrzymanie.
Bengoetxea stara się być w swoich decyzjach konsekwentny, ale do tej pory nie sprawiał wrażenia arbitra, który swoją charyzmą potrafi stonować nastroje piłkarzy. Mimo to właśnie on sięgnął po wyróżnienie dla najlepszego sędziego poprzedniego sezonu. W swojej karierze w LaLidze pokazuje on średnio 4,77 żółtej kartki na mecz, a czerwonej – 0,18 na spotkanie. Jeżeli chodzi o europejskie puchary, Bengoetxea pracował tylko przy jednym starciu eliminacji Ligi Mistrzów, a także brał udział w pojedynkach Ligi Konferencji i Ligi Europy. W niedzielnych derbach arbitrem odpowiedzialnym za system VAR będzie José Luis González González.
Barcelona ma całkiem dobre wspomnienia z ostatnich meczów prowadzonych przez Bengoetxeę. Sędziował on m.in. dwa tegoroczne Klasyki w Superpucharze Hiszpanii i LaLidze, które zakończyły się kluczowymi zwycięstwami drużyny Xaviego (odpowiednio 3:1 i 2:1). Starał się pozwalać grać, choć nie zawsze kontrolował to, co dzieje się na boisku. Zarzuca się mu, że pozwalał wręcz na zbyt wiele, a warto zwrócić uwagę, że w konfrontacji z Espanyolem ten aspekt będzie bardzo istotny. Po ligowym spotkaniu Barçy z Realem Madryt pojawiła się głównie krytyka VAR za anulowanie gola Asensio, co okazało się w pełni słuszną decyzją.
Ponadto Bengoetxea pracował też przy pojedynkach z Realem Valladolid (4:0), Valencią (1:0) i Betisem (2:1). Najgłośniej o jego pracy mówiło się w kontekście ostatniego ze spotkań. Piłkarze Verdiblancos już na murawie czynili Bengoetxei wyrzuty, co skończyło się czerwoną kartką dla Williama Carvalho w doliczonym czasie gry. Betis reklamował wiele decyzji podjętych przez arbitra, ale przede wszystkim sytuację bramkową Barcelony, twierdząc, że drużyna Xaviego rozpoczęła grę z rzutu wolnego nie z tego miejsca, z którego powinna. Okazało się, że wszystko było jednak zgodnie z przepisami.
Łączny bilans Barcelony w spotkaniach z udziałem Bengoetxei to 21 zwycięstw, jeden remis i cztery porażki. Barça wygrała więc 80% meczów sędziowanych przez tego arbitra, co jest bardzo wysokim odsetkiem. 37-latek pokazał piłkarzom Blaugrany tylko jedną czerwoną kartkę, a rywalom Dumy Katalonii - aż sześć. Ponadto Bengoetxea podyktował siedem rzutów karnych na korzyść Barcelony i żadnego dla jej rywali. W tym sezonie ani razu jeszcze nie prowadził on meczu Espanyolu. Ogólny bilans Los Pericos w starciach sędziowanych przez tego arbitra to osiem zwycięstw, trzy remisy i osiem porażek. W tych konfrontacjach Bengoetxea pokazał piłkarzom Espanyolu trzy czerwone kartki, a ich rywalom jedną. Ponadto podyktował po dwa rzuty karne dla Los Pericos i ich przeciwników.
Komentarze (4)