Dziennikarze The Athletic przeprowadzili wywiad z Ronaldem Araujo w Ciutat Esportiva, gdzie Urugwajczyk wykonywał dodatkowe ćwiczenia, mimo że piłkarze mieli wolne. Obrońca ujawnił pewne aspekty swojej codziennej pracy i podkreślił znaczenie Xaviego. 24-latek opowiedział też o wpływie rodziców na jego nastawienie i o rywalizacji z Viníciusem.
Praca z Xavim: Xavi przywrócił klubowi nadzieję i wiele się od niego nauczyliśmy. Xavi to filozofia Barçy, która została zgubiona w ostatnich latach - potrzeba dzielenia się piłką, szukania trzeciego do gry i te wszystkie rzeczy, które zawsze były robione. Teraz nad tym pracujemy. We wszystkich ćwiczeniach, które nam zleca, używamy piłki. Ma to sens, ponieważ w futbolu gramy piłką [śmiech]. U niego wszystko jest bardzo dynamiczne, on stara się implementować styl Barçy: szybkie poruszanie się poprzez jeden czy dwa kontakty. Jest nawet wiele ćwiczeń, w których gramy tylko jednym dotknięciem, nie możesz przyjąć piłki, podają ci ją i musisz natychmiast sam zagrać.
Przygotowania do meczów: Oglądam dużo materiałów wideo. Przed meczami, jeśli jestem w domu z mate czy coś, zaczynam oglądać filmiki napastników, z którymi zmierzymy się w ten weekend. Oglądam wideo z napastnikami, skrzydłowymi, czasem też z numerem 10 lub graczem, który częściej jest w strefie ataku, jeśli takowego mają. Dużo analizuję, której nogi używają i jak grają. Staram się analizować każdą z tych rzeczy także po meczach. Zwykle czekam dwa czy trzy dni i zaczynam znów oglądać, aby zobaczyć, co zrobiłem dobrze i co zrobiłem źle, aby dalej się rozwijać.
Czy prosisz klub o to wideo?: Oni już wiedzą, czego chcę, więc wysyłają mi to bezpośrednio na naszą aplikację. A jeśli chcę czegoś innego, idę do nich i proszę o to.
Podpatrywanie innych stoperów: Oglądam dużo piłki nożnej. Podczas weekendu jestem w stanie obejrzeć osiem meczów. W soboty wracam z treningu i zaczynam oglądać spotkania do wieczora. Czasem moja żona się złości, ponieważ spędzam cały dzień przed telewizorem [śmiech]. A jeśli nie, patrzę na wyniki. Dużo oglądam, prawie wszystko z LaLigi. Bardzo lubię też oglądać urugwajski futbol. Oglądam wszystko i szukam ruchów, które staram się skopiować od niektórych obrońców. Obserwuję różnych zawodników i staram się brać od nich to, co najlepsze. Obecnie od Van Dijka, obrońcy Manchesteru City też grają na bardzo dobrym poziomie w tym sezonie. Analizuję po trochu wszystko od nich: ruchy, jakie wykonują, jak operują piłką, próbując się uczyć.
Początek: Przybyłem do klubu z inną filozofią i stylem gry niż ten, w którym zwykle gra się w moim kraju. Tym bardziej dla mnie, ponieważ zacząłem grać w piłkę w wieku niemal 17 lat. Do 16. roku życia futbol mnie omijał. Przejście z małego zespołu w Urugwaju bezpośrednio do Barcelony było naprawdę wielką zmianą, ale od początku nigdy nie spuszczałem głowy, zawsze trenowałem. W rzeczywistości przez większość czasu, gdy zespół trenował rano, ja wracałem popołudniu, żeby więcej popracować.
Wpływ rodziny: Moja rodzina i moi rodzice są dla mnie wszystkim. Zaszczepili mi wartości, które wyznaję. Od początku wiedziałem, że te rzeczy nie są łatwe do osiągnięcia. To piękne, ponieważ pochodzimy z...nie powiem, że znikąd, ale mieliśmy bardzo niewiele. W domu często brakowało nam jedzenia. Dlatego powiedziałem to, co powiedziałem o wartościach, które wpoili mi rodzice, aby dbać o to, co masz, dawać z siebie wszystko i zawsze chcieć jak najlepiej dla swojej rodziny.
Widzę, że na małych dzieciach jest duża presja. Mam młodszego brata i kiedy jadę do domu na wakacje, jadę zobaczyć go (jak gra). Rodzice wywierają szaloną presję na swoich dzieciach. Chcą, żeby byli piłkarzami, aby ocalić swoją rodzinę! Moja mama często powtarzała: „najpierw, nauka”. Myślę, że w szkole szło mi tak dobrze, ponieważ gdybym nie miał tam dobrych ocen, nie pozwoliliby mi iść na trening!
Poświęcenie ze strony rodziców: Widziałem swojego ojca tylko cztery dni w miesiącu. Pracował w polu, w leśnictwie, spędzał 15 dni poza domem, potem wracał na sobotę i niedzielę, a w poniedziałek znów jechał. Tak było przez niemal całe moje życie. Moja mama też pracowała przy sprzątaniu domów. To było ich poświęcenie, aby dać nam to, co najlepsze, a dziś bardzo się cieszę, że mogę się trochę odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobili. Są w Urugwaju. Ja mieszkam tutaj z żoną i córką. Moi rodzice są ze wsi i nie chcą jej opuszczać. Kiedy ich tu sprowadzam, zostają na 15 dni, a potem chcą jechać!
Araujo miał propozycję dołączenia do Boca Juniors, ale rodzice chcieli, żeby skupił się na nauce: Pojechałem tam, ale nie pozwolili mi dołączyć. Pojechałem nawet do innych drużyn ze stolicy (z Buenos Aires), ale nigdy mnie nie puścili [na stałe]. Pozwolili mi przeżyć to doświadczenie, ale potem mówili „wróć i ucz się”. To prawda, że był moment, gdy dorastałem, kiedy powiedziałem „tato, ten pociąg już odjechał i nie będę miał więcej szans”. Ale moja mama zawsze mówiła: „nie, spokojnie, jeśli twoim celem jest zostanie piłkarzem, to nim zostaniesz”.
Kontrakt: Jestem spokojny. To są sprawy, którymi zajmują się ludzie, którzy pracują ze mną. W klubie przekazali mi ten sam spokój i powiedzieli, że wkrótce wszystko zostanie rozwiązane. Swoim przedłużeniem kontraktu pokazałem, że jestem szczęśliwy i chcę tu być. Nic więcej. Myślę, że to są sprawy do rozwiązania. Odrzuciłem bardzo znaczące oferty, w niektórych przypadkach nawet większe niż to, co dali mi tutaj. Jestem tu szczęśliwy. Żyjemy w świecie, w którym pieniądze są bardzo ważne, ale dla mnie nie są najważniejszą rzeczą. Dobrze mi tu idzie, ludzie mnie kochają i czuję się jak w domu. To jest najważniejsze.
Przyszłość zespołu: Mam też dużo wiary w drużynę, w młodych graczy. Wiem, że wraz z latami i doświadczeniem będziemy dalej się rozwijać i mam nadzieję, że będziemy modli zbudować naprawdę dobrą grupę o dużej jakości, co jest tak ważne do zdobywania trofeów.
Przywództwo: Nie robię tego, co robię, żeby zostać kapitanem. Robię to, ponieważ to dla mnie naturalne. Jeśli w pewnym momencie pojawi się ku temu okazja, będzie to powód do dumy. Zamierzam dalej tak działać, przez całą moją karierę chcę być takim liderem. Teraz w pierwszym zespole jest wielu młodych graczy. Zawsze staram się, żeby czuli się dobrze. Musimy być rodziną, ponieważ wtedy zobaczysz tego pozytywne efekty w rezultatach. Miałem dobrych liderów podczas swojej krótkiej kariery w Urugwaju i uczyłem się od nich.
Rywalizacja z Viníciusem: Bardzo się szanujemy. Wcześniej nie mieliśmy żadnych relacji, ale teraz szanujemy się nawzajem i podczas meczów rozmawiamy o wszystkim. Jesteśmy profesjonalnymi graczami i to wszystko jest bardzo zdrowe. Pojedynki są częścią futbolu. To prawda, że powstaje wiele hałasu, kiedy zbliża się El Clásico, ale między nami jesteśmy bardzo spokojni i staramy się dawać z siebie to, co najlepsze. Dla mnie Vinícius jest na dziś najlepszy w pojedynkach jeden na jeden. Staram się koncentrować i wierzyć w swoją pracę i potencjał. Najważniejszą rzeczą jest koncentracja, ponieważ to zawodnik, który biega przez całe 90 minut. Może wygrasz sześć czy siedem pojedynków, ale w jednym połamie ci biodra i strzeli ci gola. Chodzi o to, że czasem przechodzi od 0 do 100 i puff… Jeśli Bóg pozwoli, w naszych karierach będzie tu dużo więcej pojedynków, to piękne.
Dziennikarze The Athletic pokazali Araujo pewne akcje z rywalizacji z Viníciusem: Nie zamierzam ci zbyt wiele mówić, ponieważ potem on będzie wiedział, co mam zamiar zrobić [śmiech]. Tutaj próbuję go zatrzymać przed zejściem do środka i zmusić go do pójścia bokiem, więc dośrodkował lewą nogą. Jest prawonożny i oczywiście lepiej go zmusić do używania słabszej nogi. To prawda, że niektórzy gracze mają dużo jakości i tak czy siak zagrają dobrą piłkę, ale zawsze próbujesz.
Nie tylko z nim, ale ze wszystkimi graczami staram się, aby to oni podjęli decyzję, a nie ja. Jeśli są bardzo dobrzy, czekają na ciebie, aż jako obrońca zaatakujesz, a wtedy mijają cię. Myślę, że przydarzyło mi się to w jednej akcji na Camp Nou. Próbowałem odebrać mu piłkę i to był błąd. Lepiej poczekać, aż oni podejmą decyzję.
Rasizm wobec Viníciusa: To, co stało się z Viníciusem, było naprawdę złe. To nie może się powtórzyć. Niestety nadal się to zdarza. Przydarzyło się to w LaLidze i dobrze znanemu zawodnikowi, ale w rzeczywistości jest to wiadomość dla całego społeczeństwa. Widzisz to, ponieważ doszło do tego przed kamerami, ale jest wiele osób, które cierpią z tego powodu każdego dnia w szkole lub w pracy. Musimy powiedzieć „dość” takim rasistowskim sytuacjom. To nie jest dobre ani zdrowe. Nie ma sensu obrażać czy mówić niepotrzebne rzeczy jakiejkolwiek osobie.
Sympatia kibiców: To bardzo piękne mieć taką więź z ludźmi. Od początku czułem tę miłość, a teraz nawet bardziej w pierwszej drużynie, kiedy całe Camp Nou śpiewa „Uruguayo, Uruguayo!”. Czuję się ważny, ponieważ czuję, że robię coś dobrze. To spełnienie marzeń, które popycha mnie do dalszego rozwoju, aby dawać więcej radości ludziom, którzy okazują mi tę miłość. To ważne w takim klubie jak Barcelona – to klub Messiego, Ronaldinho. To, że całe Camp Nou skanduje moje imię jest powodem do dumy i popycha mnie dalej. Ważne jest, żeby za to odpłacić.
Komentarze (4)