Zdaniem dziennikarza Sportu Luisa Miguelsanza, operacja transferowa związana z Clementem Lengletem trochę zwolniła. Póki co zarówno Barca, jak i Spurs twardo negocjują konkretne liczby związane z przenosinami Francuza do Londynu. Rozwiązanie powinno się jednak pojawić jeszcze przed wyjazdem FC Barcelony na tournée po USA.
Według Sportu transfer komplikuje się, choć negocjacje pomiędzy Barçą, a Tottenhamem nie zostały zerwane. Oba kluby póki co twardo obstają przy swoim, lecz w końcu ktoś będzie musiał ustąpić. Na chwilę obecną klub ze stolicy Anglii pragnie zapłacić symboliczną kwotę, wskazując, że przejmie wynagrodzenie Lengleta na najbliższe trzy sezony, podczas gdy Barcelona w dalszym ciągu wymaga kwoty 15 milionów euro. Kontakty między klubami są stałe.
Tottenham, szefowany przez Daniela Levy'ego i zawsze nieustępliwy w negocjacjach, na chwilę obecną nie chce płacić więcej niż 5 milionów euro tytułem odstępnego. Pensja Lengleta w Barcelonie w najbliższym sezonie z uwagi na jej wcześniejsze odroczenie (Josep Maria Bartomeu przedłużył jego kontrakt tydzień przed podaniem się do dymisji - przyp. redakcji) w najbliższych sezonach ma wynosić 9 milionów euro netto, w związku z czym Anglicy muszą się wysilić, żeby zadowolić piłkarza. Już sam brak konieczności zapłaty tych pieniędzy byłby multimilionową oszczędnością dla Barcelony, w związku z czym Tottenham stoi na stanowisku, że kwota odstępnego winna być praktycznie symboliczna.
W Barcelonie uważają, że rynkowa wartość zawodnika wynosi 15 milionów euro i w dalszym ciągu żądają tej kwoty, choć czas nie działa na korzyść klubu z Katalonii. Między innymi od pozbycia się Lengleta zależy bowiem możliwość rejestracji nowych zawodników. Kluczowa data to połowa przyszłego tygodnia, gdy FC Barcelona uda się na tournée po Stanach Zjednoczonych, a Francuz nie powinien wsiąść do samolotu. W międzyczasie, w klubie są usatysfakcjonowani profesjonalizmem Lengleta, mimo tego, że ten doskonale wie, że nie ma dla niego miejsca w zespole Xaviego.
Komentarze (32)