Jak donosi Luis Miguelsanz ze Sportu, intencją Barçy jest, aby Ferran Torres lub Ansu Fati spędzili co najmniej najbliższy sezon poza Barceloną. Obaj jednak mają być niechętni do odejścia, co komplikuje plany na pozostałą część okienka transferowego.
Dziennikarz zauważa, że Blaugrana wchodzi w ostatni etap okienka z wyzwaniem pozbycia się kilku zawodników, aby umożliwić wzmocnienia żądane przez Xaviego. Jedną z koncepcji, rozważaną już od początku lata, jest otwarcie drzwi jednemu z ofensywnych zawodników. Zarówno Ansu Fati, jak i Ferran Torres podkreślali jednak, że nie chcą odchodzić z klubu. Zarząd wierzy, że uda się jeszcze przekonać któregoś z nich do zmiany zdania, co byłoby pomocne zwłaszcza w przypadku Ansu.
W ataku Barcelony występuje bowiem overbooking i to mimo odejścia Ousmane'a Dembélé do PSG. Wybuch talentu Lamine Yamala oraz dobre występy Abde sprawiły, że Barça nasiliła starania zmierzające do znalezienia nowego klubu Ansu lub Ferranowi. Obaj mogli już w starciu z Getafe przekonać się, że będą mieli problemy z otrzymaniem wystarczającej liczby minut, a klub chciałby, żeby jak najczęściej pojawiali się na boisku.
Z tej dwójki, to Ferran ma większe szanse na pozostanie w klubie, bowiem Xavi traktuje go jako zmiennika Roberta Lewandowskiego nim do stolicy Katalonii trafi Vitor Roque (co planuje się na styczeń). Były piłkarz City dobrze przepracował presezon, ale to najpewniej będzie niewystarczające - jego rola, o ile zostanie w klubie, będzie drugoplanowa i wydaje się mało prawdopodobne, że wróci na skrzydło, gdzie zespół ma już innych zawodników.
To, co bardziej martwi, to sytuacja Ansu. Barça już na początku okienka chciała się go pozbyć i umieścić go w Wolverhampton, zaś w drugą stronę miał powędrować Ruben Neves. Jednak nawet agent zawodnika, Jorge Mendes, nie był w stanie przekonać go do tej operacji. Ansu chciał rozegrać presezon pod wodzą Xaviego i udowodnił, że wraca do swojej zwinności i szybkości.
Jednocześnie jednak, Ansu był dopiero trzecim ofensywnym zawodnikiem, który wszedł na boisko w meczu z Getafe, co dało mu do zrozumienia, że na chwilę obecną w hierarchii jest nie tylko za podstawowymi graczami, ale także za Laminem Yamalem oraz Abde. To właśnie Marokańczyk ma zastąpić Raphinhę w meczu z Cádiz. W klubie wierzą w Ansu, jednak uważają, że musi regularnie grać. Choć pierwotnym pomysłem była jego sprzedaż, z uwagi na aktualną sytuację ekonomiczną klubu, to ostatnio zaczęto rozważać również opcję wypożyczenia, jeżeli to sprawi, że zawodnik poczuje się bezpieczniej, gdyż będzie miał związek z Barceloną.
Barça chce wykorzystać oszczędności na pensjach do sprowadzenia ofensywnego piłkarza o profilu innym niż ten Ansu czy Ferrana. Zarząd klubu potwierdził te intencje z Xavim, mimo że ten publicznie lawiruje, gdy mówi o Fatim. W każdym przypadku, klub nie będzie wymuszać odejścia, choć Mendes rozumie zarówno intencje Barçy, jak i aktualną sytuację. Do końca okienka może się wydarzyć jeszcze dużo rzeczy, ale wszystko zależy od samego Ansu.
Komentarze (71)