Wśród niespodzianek trwających przygotowań do nowego sezonu z pewnością można wymienić Clementa Lengleta. Francuz, który był skazywany na rychłe odejście, rozpoczął presezon z drużyną pod wodzą Hansiego Flicka i co najciekawsze, spędził na boisku dość sporo czasu w meczach kontrolnych.
Lenglet w pierwszym spotkaniu amerykańskiego tournée z Manchesterem City wyszedł w pierwszym składzie i rozegrał 74 minuty, dzisiejszej nocy w pojedynku z Milanem również grał od początku i na murawie spędził 61 minut. Przed wylotem do Stanów Zjednoczonych grał w sparingu z Olot i tylko w Klasyku usiadł na ławce rezerwowych. Podsumowując cztery mecze przedsezonowe, Flick chętnie korzystał z Francuza i jest zadowolony z jego dyspozycji.
Nie zmienia to ogólnie panującej opinii, że Lenglet pożegna się z klubem w niedalekiej przyszłości. Należy pamiętać, że niemiecki szkoleniowiec nie miał w USA do dyspozycji Ronalda Araujo i będących na igrzyskach olimpijskich Pau Cubarsíego i Erica Garcíi. Późno do drużyny dołączył Jules Koundé. Nadmiar środkowych obrońców w kadrze Barcelony nie jest sprzymierzeńcem 29-latka, ale tymczasowy brak mocnych konkurentów do gry w pierwszym składzie sprawia, że Lenglet może swoją szansę wykorzystać i jednak zostać w klubie.
W poniedziałek Barcelonę czeka ostatni test przed rozpoczęciem ligi. Mecz o Puchar Gampera z AS Monaco może dać jasną odpowiedź, czy Clement Lenglet będzie rozpatrywany jako titular na pierwsze spotkanie LaLigi, na które Barça uda się do Walencji na Mestalla.
Komentarze (13)