Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Adam Krawczyk (@pax), Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Hansi Flick - 10.0
Patrząc na papier, to Real ma zawodników ofensywnych, których wartość i umiejętności spokojnie plasują ich w top 10 na świecie. I co z tego? Zostało to idealnie zniwelowane taktyką trenera Barcelony. Gra wysoką obroną, jaką preferuje Hansi, daje możliwość pomocnikom ekipy przeciwnej do zagrywania piłek za plecy stoperów Barcelony. Tu trzeba podkreślić kompaktowość linii obrony z bramkarzem, który ustawiony do granicy ryzyka operuje poza polem karnym. To, jak Flick wypracował ustawienie i przesuwanie się linii obrony, było mistrzostwem świata. Odgwizdanie 12 spalonych, z czego kilku centymetrowych było nie do uwierzenia, że można seryjnie i tak bezbłędnie stosować pułapkę offsajdową raz za razem na mistrzach Hiszpanii. Dodatkowo takie ustawienie z przesunięciem linii obrony i zawężeniem gry w środku powodowało, że pomocnicy Realu nie mieli możliwości na dokładne zagrania przez szybki doskok do nich zawodników Azulgrany, którzy byli skumulowani w tej strefie.
Skład, który wystawił trener, był dobry, choć Fermín w pierwszym składzie wśród wielu obserwatorów budził wątpliwości, które okazały się słuszne. Jednak na obronę Flicka należy wskazać dobrą grę Lópeza w meczu z Bayernem, a zesłanie na ławkę mogłoby być traktowane jako brak docenienia zawodnika w poprzednim spotkaniu. Poza tym to szkoleniowiec wraz ze sztabem podejmują decyzję czy zawodnicy powracający po kontuzji (Olmo, Gavi, Frenkie) są gotowi na intensywną grę przez 90 minut. Hansi celnie rozpoznał słabą postawę Fermína, który grał apatycznie i nie potrafił dostosować się do poziomu drużyny intensywnością gry. Poprzez wejście Frenkiego de Jonga ekipa Barcelony nabrała kompaktowości, a większe pole do gry wertykalnej uzyskali Pedri i Casadó. To zasługa Flicka, że rozpoznał ten mankament i wyciągnął wnioski już po 45 minutach. Piłka nożna to gra błędów i Real popełnił ich bardzo dużo, jednak takie pomyłki trzeba wymuszać i być gotowym na ich wykorzystanie. Real pozostawił Barcelonie również dużo miejsca w środku pola, a brak indywidualnego krycia, czy złe przejmowanie zawodników było tylko wodą na młyn dla Barçy. Jedną z wartości tego pojedynku, jak i gry prawie całego zespołu na wysokim poziomie, był w mojej ocenie fakt rozważania nad tytułem zawodnika meczu spośród czterech piłkarzy, z których każdy grał w innej formacji. Robert Lewandowski, Marc Casadó, Iñigo Martínez i Iñaki Peña zagrali świetne spotkania.
Ocena arbitra: José María Sánchez Martínez – 3,0
Komitet sędziowski: Murcja (Comité de Árbitros Murciano)
Sędzia RFEF od: 2005, sędzia Primera División od: 2015, ur. 3.10.1983 w Lorce, Murcja
Występ Sáncheza Martíneza cechował się pobłażliwością dla agresywnej gry, błędami oraz nierównym traktowaniem zbliżonych do siebie akcji. Jeśli ktoś potrzebuje definicji stronniczej postawy arbitra, zobaczył ją w sobotni wieczór.
Wszyscy kreatywni piłkarze gości byli na różnych etapach meczu celami ostrych fauli Madrytu. Najpoważniejszy z nich nastąpił w 22. minucie gry, gdy Tchouaméni mógł spowodować poważny uraz Pedriego. Francuz zasłużył na żółtą kartkę, sędzia nawet nie przerwał gry. Przeoczono też sytuację, w której Rüdiger powinien zostać ukarany za uderzenie „Lewego” (35.). W przekroju całego spotkania często szturchano, popychano i kopano snajpera Barçy, w większości przypadków bez reakcji stosownej do przepisów. Stanowiło to w moim odczuciu poważny błąd zespołu kierowanego przez José Maríę Sáncheza Martíneza, a Polak skończył mecz mocno poobijany. Brudna gra gospodarzy dotykała innych graczy w bordowo-granatowych barwach, jak Raphinha (10., 61., 68., 90+2.), Lamine (34.), Iñigo (45., 82.), Olmo (65., 86.) oraz Pedri (80.). Pomyłka sędziów odebrała gościom rzut rożny w 39. Odkopnięcie tzw. martwej piłki przez Mbappe (20.) również nastąpiło bez konsekwencji dla gracza Realu, co powiększyło liczbę błędów głównego przed przerwą.
Po stronie Barçy upomnienie mógł otrzymać Fermín. W 4. minucie nadmiernie wypuścił sobie piłkę, po czym „skosił” Militão. „Stołek” Casadó w 25. też można uznać za zagranie niebezpieczne. Gra w bliskim kontakcie Cubarsíego zasługiwała w moim odczuciu na podsumowanie kartką, zwłaszcza taktyczne zatrzymanie Viníciusa przed przerwą. Ukaranie Casadó w 44. było prawidłową decyzją prowadzącego mecz. To samo należy powiedzieć o kartkach Koundé w 69. min. meczu i Iñigo (75.).
Uważam, że sędzia prawidłowo uznał pojedynek w polu karnym Barçy za neutralny (52.) oraz przyznał jej rzut wolny po wejściu Bellinghama w Balde (53.). Brzydki faul Fede na Casadó (62.) powinien przynieść Urugwajczykowi upomnienie, lecz kolejny raz sędzia okazał łagodność wobec gospodarzy. Zgodnie z oceną arbitra Mendy nie przewinił na Lamine w polu karnym (69.).
Sędzia z będącej perłą baroku Lorki podchodził do fauli graczy Barçy z precyzją chirurga, m.in. w 16., 19., 30., 45+1., 59., 83. Tej samej sumienności zabrakło mi w jego ocenie przewinień Camavingi czy Valverde, a także kontestowania różnych decyzji przez Viníciusa. Miejsce zawodów wpłynęło na pewne wybory arbitra, a Czytelnikom zostawiam wniosek, ile ma to wspólnego z profesjonalizmem.
Ocena arbitra w serwisie Archivo VAR: 6,5
Komentarze (47)