Przypominamy zasady, którymi kierujemy się podczas wystawiania ocen, zawarte w regulaminie oceniania zawodników. Pamiętajcie, że jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości lub uwagi związane z artykułem i zamierzacie zadać pytanie w komentarzu, zajrzyjcie uprzednio do działu FAQ – bardzo możliwe, że znajdziecie tam gotową odpowiedź. Życzymy owocnego zapoznawania się z tekstem oraz zachęcamy do pozostawiania komentarzy.
Oceniający: Marcin Włodarczyk (@Peciak), Karol Chowański (ocena arbitra)
Ocena trenera: Hansi Flick - 7.0
Trener niewiele rotuje ostatnimi czasy, ale póki co jego strategia przynosi oczekiwane rezultaty. W miejsce Balde wskoczył Martin, a w miejsce Olmo Frenkie. Zawodnicy cały czas wyglądają świeżo, agresywnie i nie widać po nich oznak zmęczenia. Nie mamy też nowych urazów, jak na początku sezonu (rozcięcie Cubarsíego, nie wydaje się niczym poważnym długoterminowo), wręcz przeciwnie - dostajemy kolejne dobre informacje, że kontuzjowani zawodnicy wracają, a ci którzy niedawno wrócili, zaliczają kolejne cenne minuty. Trudno było napocząć rywala, który niesiony niesamowitym dopingiem, grał z dużym entuzjazmem. Po raz kolejny tracimy jednak bramki, tym razem dwie, z właściwie jedynych dwóch sytuacji, które zdołał sobie stworzyć rywal. Jest to martwiące i trzeba unikać takich sytuacji w przyszłości, bo nie zawsze napastnicy wykażą się taką skutecznością, żeby strzelać o jednego gola więcej. Szkoda, że zdecydował się zmienić Roberta, który miał szansę na setną bramkę w Lidze Mistrzów oraz hattricka.
Ocena arbitra: Espen Eskås – 7.0
Komitet sędziowski: Norwegia
Sędzia pierwszoligowy: od 2015, sędzia UEFA: od 2020, ur. 24.06.1988 w Oslo
Sędzia Espen Eskås pokazał się szerszej publice na Igrzyskach w Paryżu. Trzy odgwizdane faule i udane rozstrzygnięcie wątpliwości o przyznaniu kornera (19.) to jedyne sytuacje angażujące go w środę przez pierwsze 25 minut. Po tym czasie przyszło mu rozważyć podejrzenie rzutu karnego. Dobre ustawienie Norwega pozwoliło stanowczo odeprzeć błagalne spojrzenie napastnika Belgradu. Iñigo Martínez lekko oparł ręce na rywalu, lecz cofnął je w drugim tempie akcji. Powtórka rozstrzyga, że Silas inicjuje pad w objęcia murawy przed tym, jak miałby do tego doprowadzić jakikolwiek kontakt defensora Blaugrany. Dobry wybór blisko ustawionego arbitra, który po kilkunastu sekundach usłyszał potwierdzenie swego werdyktu od kierownika VAR.
W 28. Eskås wywołał faul De Jonga. Dobrze zarządził scysją, której zapalnikiem było zachowanie Lamine (39.), po czym rozmówił się z graczem Barçy. Kartka nie była konieczna, podobnie jak nerwy w tym momencie. W kolejnej akcji gospodarzy zostało przeoczone zahaczenie biegnącego Seola (40.) przez Iñigo. Sędzia dawał obu ekipom grać, unikając używania gwizdka bez faktycznej potrzeby. Dowiodła tego m.in. defensywna akcja Casadó zaciekle atakującego Ndiaye (43). Bieg zdarzeń pierwszej połowy prawidłowo odzwierciedliło doliczenie dwóch minut.
We wstępnej fazie drugiej części gry uderzenie Lewandowskiego przez Djigę powinno przynieść Barçy rzut wolny. Sędzia to zbagatelizował, za to szybko przerwał grę, wskazując graczom na potencjalny uraz głowy Polaka. Kipiący energią Ndiaye słusznie trafił do notesu po twardym przewinieniu (61.) na Casadó. Upomnienia w 62. uniknął Cubarsí, lecz sędzia przekazał mu, że to ostatni raz przed kartką. Spełniło się to w sposób paskudny, gdyż w kolejnej akcji Katalończyk padł ofiarą faulu zmuszającego go do opuszczenia boiska. Groźne zagranie Spajicia słusznie moim zdaniem wyceniono na żółty kartonik. Końcowe pół godziny minęło z minimalnym wkładem norweskiego sędziego. Ze spokojem zniósł temperaturę na gorącym stadionie w Belgradzie i zanotował udany występ.
Komentarze (12)