Kolejna ciekawostka świadcząca o tym, jaką maszyną stał się Jules Koundé. Francuski defensor już od niemal roku nie przegapił ani jednego meczu, zarówno w klubie, jak i w reprezentacji.
Jak wylicza Marca, jeśli Koundé zagra w najbliższym starciu z Celtą Vigo, zaliczy 365 dni bez odpuszczenia jakiegokolwiek spotkania. Ostatnim razem 26-latek nie wziął udziału w meczu Barcelony lub reprezentacji Francji 25 listopada 2023 roku, gdy Katalończycy mierzyli się na wyjeździe z Rayo w LaLidze. Parę dni wcześniej nie zagrał też w konfrontacji Les Bleus z Gibraltarem.
To oznacza, że od 25 listopada Koundé wystąpił w dosłownie każdym spotkaniu klubu i drużyny narodowej. W Barcelonie od tego okresu do końca sezonu 2023/2024 miał na koncie 33 pojedynki od pierwszej minuty i tylko dwa razy wchodził z ławki. U Hansiego Flicka brał udział w rywalizacji jako rezerwowy tylko w 2 z 17 pojedynków (reszta to wyjściowa jedenastka), a przecież według mediów było to podyktowane wyłącznie karą za spóźnienie na odprawę. Gdyby nie to, Koundé mógłby zaliczyć szalone 50 pojedynków w wyjściowej jedenastce przy zaledwie dwóch wejściach w roli rezerwowego przez blisko rok.
Nie inaczej jest w reprezentacji Francji. Koundé rozegrał 17 meczów z rzędu dla Les Bleus, z czego aż 15 razy znalazł się w wyjściowym składzie. Co więcej, w omawianym okresie w klubie i drużynie narodowej 26-latek był zmieniany zaledwie pięć razy. Od listopadowego pojedynku z Rayo Xavi ani razu nie wpuścil za Koundé innego piłkarza podczas gry. Łącznie 26-latek nie opuścił żadnego z ostatnich 68 spotkań. Trudno się dziwić, że uznajemy go za wyjątkowego gracza.
Komentarze (7)