FC Barcelona rozbiła 5:2 Real Madryt i sięgnęła po pierwsze trofeum od mistrzostwa Hiszpanii 2022/23. Co warto odnotować po tym meczu?
1. Barça Flicka nie zawodzi w ważnych meczach...
4:1 z Bayernem. 4:0 z Realem Madryt. 3:2 z Borussią Dortmund. 5:2 z Realem Madryt. Ilekroć podopieczni Hansiego Flicka mierzą się z wysoko notowanym rywalem, stają na wysokości zadania. Z tej serii wyłamuje się porażka z Atlético Madryt, ale wszyscy pamiętamy jej okoliczności - trudno uznać, że Barcelona zagrała wówczas słabe spotkanie. Takie wyniki w meczach z mocarzami dobrze wróżą na drugą część sezonu, zwłaszcza w Lidze Mistrzów.
2. ... i robi to w sporej mierze dzięki Raphinhi
Hat-trick z Bayernem. Gol i asysta na Bernabéu. Gol na Signal Iduna Park. Do świetnych statystyk we wspomnianych meczach, Brazylijczyk dołożył dziś dwie kolejne bramki. To zdecydowanie najrówniej i najlepiej grający piłkarz Barcelony w tym sezonie. 30 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej po 27 meczach to liczby iście... na Złotą Piłkę. O ile oczywiście Barça włoży do gabloty coś jeszcze poza dzisiejszym Superpucharem.
3. Barça jest dużo bardziej dojrzała niż jeszcze kilka miesięcy temu
Wszyscy niestety pamiętamy feralny rewanżowy mecz z Paris Saint-Germain. Czerwona kartka Ronalda Araujo nie tyle osłabiła zespół, co wręcz go rozbiła. Od tamtego momentu Barça wyglądała wręcz groteskowo: trener został wyrzucony na trybuny, a piłkarze biegali po boisku bez ładu i składu, licząc jedynie na najmniejszy wymiar kary. Dziś po czerwonej kartce Blaugrana od razu straciła bramkę, ale w szeregi drużyny nie wkradła się nerwowość. Mimo, że naprzeciwko stała drużyna z wielkim potencjałem ofensywnym, to podopieczni Hansiego Flicka mądrze się bronili, praktycznie nie dopuszczając Realu do sytuacji bramkowych - pierwszą miał dopiero Kylian Mbappe w samej końcówce spotkania. Jednak da się z powodzeniem bronić wyniku grając w osłabieniu.
4. Mamy debatę w bramce?
Trudno powiedzieć, że Wojciech Szczęsny wykorzystał dziś swoją szansę. Oczywiście można twierdzić, że sytuacji z mijającym go Kylianem Mbappe zadziałał instynkt, ale od tak doświadczonego bramkarza można oczekiwać większej kalkulacji - nawet gdyby Francuz po prostu trafił do pustej bramki (choć nie było to wcale oczywiste, bo wyrzucił się z jej światła), to nic wielkiego by się nie stało. Oprócz tego Polak nie miał wiele okazji wykazania się: dobrze obronił mocny strzał głową Tchouaméniego, nie interweniował przy pierwszej bramce Mbappe i raz minął się z piłką przy wyjściu za pole karne. Jak na ironię, Iñakiemu Peñi zabrakło dziś tego, co Szczęsny akurat posiada, czyli wzrostu - Polak z pewnością obroniłby strzał Rodrygo z rzutu wolnego. Hiszpan z kolei popisał się świetną interwencją po strzale Mbappe w końcówce i pokazał, że nie ma zamiaru oddać na dłużej miejsca w bramce.
5. Brawo, drużyna!
Aż głupio po takim meczu kogoś nie docenić. Pójdźmy zatem po kolei. O obu bramkarzach oraz Raphinhi już wspomnieliśmy. Jules Koundé zaliczył fenomenalną asystę przy trafieniu Raphinhi. Pau Cubarsí, Iñigo Martínez, a następnie Ronald Araujo dobrze radzili sobie z napastnikami Realu. Alejandro Balde trafił do siatki, a mógł mieć też asystę. Marc Casadó zaliczył asystę i walczył jak lew w defensywnie. Gavi wymusił rzut karny odważnym atakiem na piłkę. Pedri nie pozwolił drużynie się rozsypać po czerwonej kartce. Lamine Yamal dał sygnał do remontady, wyrównując stan meczu. Robert Lewandowski zaliczył asystę i nie pomylił się z rzutu karnego. Dani Olmo i Ferran Torres dali swoje w pressingu. Każdy piłkarz dołożył dziś swoją cegiełkę do zwycięstwa - i każdego trzeba docenić. Podobnie jak i trenera, który nie dał się ponieść emocjom i znów wygrał pojedynek z Carlo Ancelottim.
Komentarze (23)