Pięć wniosków po meczu z Sevillą

Michał Gajdek

9 lutego 2025, 23:30

52 komentarze

Fot. Getty Images

FC Barcelona pokonała 4:1 Sevillę, dzięki czemu odrobiła część strat do wyprzedzających ją w tabeli klubów z Madrytu. Co warto wyróżnić po dzisiejszym meczu?

1. Pedri Potter

Powoli brakuje epitetów by opisywać Kanaryjczyka. Pedri jest na dziś najlepszym rozgrywającym świata i nie powinno podlegać to żadnej dyskusji. Jego liczby nie są bardziej imponujące jedynie przez kolegów z drużyny, którzy notorycznie nie wykorzystują genialnych zagrań 8-ki Barcelony. Pedri nie tylko świetnie gra prostopadle, ale doskonale reguluje tempo gry, wiedząc, kiedy przyspieszyć, a kiedy sytuacja wymaga trochę cierpliwości. Co więcej, były gracz Las Palmas jest bardzo ważny w destrukcji, zaliczając sporo odbiorów. Tytuł MVP dzisiejszego spotkania nie może dziwić.

2. Kolejny dzień w biurze Raphinhi

 

O ile w przypadku Pedriego liczby nie oddają poziomu jego występów, tak Raphinha stał się prawdziwą maszynką do ich zdobywania. Dziś zaliczał dyskretny występ, aż nagle zwiódł obrońcę, przymierzył z dystansu swoją słabszą nogą i piłka zatrzepotała w siatce. W końcówce Brazylijczyk kolejny raz w tym sezonie celnie dośrodkował ze stojącej piłki, która trafiła na głowę Erica Garcíi. Efekt: kolejne punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Po 35 meczach tego sezonu Raphinha ma już 24 gole i 15 asyst (portale statystyczne nie uznały jego dzisiejszego podania za asystę). W takim tempie były gracz Leeds będzie przymierzał się do rekordów z czasów MSN.

3. Fermín z nieba do piekła

Fermín López pojawił się na boisku od razu po przerwie i zrobił to, co potrafi najlepiej: wyszedł w tempo za plecy obrońców i wykończył akcję. Niestety, choć z pewnością jednym z powodów jego wejścia na murawę była agresywna gra Gaviego, mogąca skutkować czerwoną kartką, to Fermín wręcz przebił ten poziom i słusznie musiał się udać przedwcześnie pod prysznic. W każdym wypadku, warto zwrócić uwagę, jak wiele po raz kolejny zyskała Blaugrana, gdy na boisku zameldował się zawodnik atakujący wolną przestrzeń za plecami defensorów rywala. Tym bardziej dziwić może brak minut dla Ferrana Torresa, który dopiero co popisał się hat-trickiem przeciwko Valencii.

4. Pech Araujo 

Ronald Araujo pojawił się w wyjściowej jedenastce i po raz pierwszy miał okazję zagrać w parze z Iñigo Martínezem. Niestety, po ostrym wejściu Saula szybko musiał opuścić murawę. Jak donoszą media, Urugwajczyk miał doznać skręcenia prawego stawu skokowego. Wcześniej Araujo został wskazany jako ten, który złamał linię spalonego przy golu Sevilli, jednak według portalu Archivo VAR nie tylko gol nie powinien zostać uznany, lecz wręcz to nie Urugwajczyk był ostatnim zawodnikiem Barçy. Tak czy owak, Araujo dzisiejszego wieczoru nie zapamięta najlepiej. Konkurencja do miejsca w składzie zaś nie śpi: Pau Cubarsí zaliczył poprawny występ, zaś Eric García dołożył bramkę w końcówce.

5. Czerwona kartka to nie koniec meczu

 

Barça po raz kolejny była zmuszona rozegrać sporą część spotkania w osłabieniu. O ile w starciu z Realem Madryt w Superpucharze Hiszpanii udało się "tylko" utrzymać wypracowaną wcześniej przewagę, tak dzisiaj podopieczni Hansiego Flicka wręcz podwyższyli wynik. Pokazuje to, jak bardzo drużyna urosła od czasu feralnego meczu z PSG, gdy wyrzucenie z boiska Ronalda Araujo praktycznie zamknęło jakąkolwiek rywalizację. Blaugrana ewidentnie dojrzewa, a sporą zasługę ma w tym niemiecki szkoleniowiec, który umiejętnie koryguje ustawienie zespołu i trafia ze zmianami. Warto też wyróżnić bijącego pewnością siebie Wojciecha Szczęsnego, który nie dopuścił do pojawienia się jakiejkolwiek nerwowości w szeregach Barçy. 

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (52)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze