Nieoczekiwany wyrok w sprawie oskarżenia o gwałt, jakiego miał dopuścić się Dani Alves w jednym z katalońskich nocnych klubów. Były piłkarz Barcelony został uniewinniony. Wyrok nie jest prawomocny.
Wydział karny Katalońskiego Trybunału Sprawiedliwości, składający się z trzech kobiet i jednego mężczyzny, jednogłośnie uznał, że zeznanie młodej kobiety nie jest wystarczające, żeby utrzymać wyrok 4,5 roku więzienia, na jaki został skazany Alves 22 lutego 2024 roku. Orzeczono, że w tym przypadku musi obowiązywać zasada domniemania niewinnności, ponieważ oskarżenie zawiera „szereg luk, nieścisłości, niespójności i sprzeczności dotyczących faktów, oceny prawnej i ich konsekwencji”.
Przypomnijmy, że Alves spędził ponad rok w areszcie tymczasowym. Sąd Najwyższy uwzględnił jednak apelację byłego piłkarza, aby mógł on warunkowo wyjść na wolność za kaucją do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd drugiej instancji. Nie mógł oczywiście opuszczać Hiszpanii i musiał co tydzień stawiać się na komendzie oraz miał zakaz kontaktowania się z poszkodowaną.
„Jesteśmy szczęśliwi, on jest niewinny, sprawiedliwości stało się zadość” – powiedziała reprezentantka prawna Alvesa Ines Guardiola, która dodała, że musi zapoznać się z długą treścią orzeczenia, które nie jest jeszcze prawomocne (czyli ostateczne, do którego nie przysługuje odwołanie lub inny środek zaskarżenia), więc nie wiadomo, czy oskarżony będzie ubiegał się o odszkodowanie. Nie ma też na razie informacji, czy oskarżenie będzie się odwoływać od tego wyroku. Wcześniej prokuratura domagała się 9 lat pozbawienia wolności dla Alvesa, a oskarżyciel prywatny - 12 lat.
Komentarze (86)