FC Barcelona po raz czwarty w tym sezonie pokonała Real Madryt - tym razem wynikiem 4:3. Co konkretnie przykuło uwagę w najważniejszych dla tytułu ligowego 90 minutach, podczas których (prawie) ostateczną bitwę stoczyli dwaj hiszpańscy hegemoni?
1. Tytuł ligowy na wyciągnięcie ręki
Przy 0:2 w 15. minucie kibice Barcelony zapewne dzielili się na dwa obozy. Jeden z nich mówił sobie w myślach, że już w tym sezonie tak bywało i nie ma co się martwić, bo z przodu i tak coś wpadnie. Drugi natomiast, załamany, już wieścił stratę ligowego mistrzostwa. Z Barçą w tym sezonie trzeba czekać do ostatniego gwizdka. Pokazały to nie tylko mecze z Interem i ten dzisiejszy z Realem Madryt, ale cały sezon, licząc od sierpnia. Dzięki czwartemu triumfowi w El Clásico w tej kampanii, Barça potrzebuje już tylko dwóch punktów, by domknąć krajowy tryplet, zdobywająć ligowe mistrzostwo.
2. Sędzia chciał skraść show
I... poniekąd mu się to udało. Choć Barcelonie udało się wygrać, to sędzia Hernández Hernández chciał jej to uniemożliwić, o czym wspominał portal Archivo VAR, który wystawił mu ocenę 0 na 10. Arbiter nie dość, że nie panował nad meczem, rozdając żółte kartki w dziwnych momentach, to dodatkowo nie potrafił dobrze interpretować kluczowych sytuacji. To zaowocowało jednym, wielkim chaosem, z którego jednak to Barcelonie udało się wyrwać trzy punkty. Problem z sędziowaniem w Hiszpanii jest dalej żywy.
3. Lamine Yamal
Ciężko nazwać inaczej ten punkt niż najzwyczajniej w świecie zawierając w nim imię i nazwisko 17-latka, który zawładnął światowym futbolem. Po spotkaniu zdjęcie robią sobie z nim Thierry Henry i Travis Scott, a potem znajduje się na ustach wszystkich kibiców. Tym razem znów był decydujący, dając drużynie impuls do kontynuowania walki swoim świetnym strzałem zmieniającym na wynik 2:2. Faktu, że nadal jest niepełnoletni, raczej nie trzeba komentować. Największa gwiazda futbolu znów może świecić z Barcelony.
4. Napastnik-playmaker
Trzy asysty zaliczył w meczu z Realem Madryt Ferran Torres. Choć przez większość sezonu był rezerwowym Roberta Lewandowskiego, to kiedy Polaka zabrakło z powodu kontuzji, potrafił wejść w jego buty. Aczkolwiek nie do końca można tu mówić o zastąpieniu Lewego jeden do jednego. Charakterystyka Torresa jako napastnika jest całkowicie inna. Stąd wzięły się dziś jego trzy asysty. Wykonał niesamowitą pracę, cały czas wyciągając obrońców Realu Madryt w różne sektory boiska, by koledzy z ataku mieli więcej przestrzeni. Rekin znów gryzie, choć tym razem nie bezpośrednio przez umieszczanie piłki w siatce.
5. Defensywa? Dalej do poprawy
Nie można jednak zapomnieć, że wynik spotkania to nie 4:0, a 4:3. Barça znów w łatwy sposób dopuszczała przeciwnika do sytuacji bramkowych, a Real Madryt (a konkretnie Kylian Mbappé), mimo że z obrazu meczu wyglądał gorzej niż Barcelona, i tak potrafił zdobyć trzy bramki. Tak nie może wyglądać gra w obronie zespołu, który aspiruje do miana najlepszego na świecie. Następne miesiące Hansi Flick musi wykorzystać na bardzo dużą pracę w tym aspekcie, by Barça nie musiała martwić się o to, czy strzelenie czterech goli wystarczy do wygranej z jakimkolwiek rywalem.
Komentarze (76)