Marcus Rashford: Anioł w skórze czerwonego diabła

Przemek Walczak

20 lipca 2025, 16:00

AS, Marca

6 komentarzy

Fot. Getty Images

Marcus Rashford urodził się na południowych suburbiach Manchesteru, w dzielnicy Wythenshawe. Nie pochodził z bogatej rodziny, a wychowująca go matka musiała podejmować się dodatkowej pracy, żeby utrzymać Marcusa i czwórkę jego rodzeństwa. Trudne dzieciństwo wywarło piętno na jego psychice, i pomimo tego, że od lat wiedzie życie milionera, to nie zapomniał skąd pochodzi.

"Wiem co to znaczy być głodnym" - powiedział Rashford przy okazji jednej ze swoich akcji charytatywnych. "Pamiętam kiedy poszedłem do supermarketu Pound World, gdzie wszystko kosztowało mniej niż funta i kupiłem sobie siedem jogurtów, po jednym na każdy dzień". 27-latek szczególnie mocno angażuje się w problem niedożywienia; wziął udział w akcji "In the Box", sponsorując bezdomnym artykuły pierwszej potrzeby na Święta Bożego Narodzenia. Największą sławę przyniosło mu zaangażowanie w projekt FareShare, mający na celu pomoc niedożywionym dzieciom. Kiedy konserwatywny rząd Borisa Johnsona postanowił zakończyć finansowanie projektu, Rashford rozpoczął publiczną akcję i doprowadził premiera do wycofania się z jego decyzji.

Anglik ma też swoją bardziej diabelską stronę. Od chybionego karnego w finale EURO wiele rzeczy w jego życiu skręciło w złą stronę. Skrzydłowy został przyłapany na wylocie do Belfastu, w trakcie którego upił się do nieprzytomności a rano zgłosił sztabowi szkoleniowemu, że jest chory i nie może trenować, za co jego wynagrodzenie miało zostać zawieszone na dwa tygodnie. Ekscesy Marcusa doprowadziły do otwartej krytyki ze strony Ten Haga, który na konferencji prasowej zrugał podopiecznego: "Kiedy twoj życia nie jest odpowiedni, nie możesz rywalizować. Musi naprawić swoje życie, podejście do treningów i meczów. Kiedy stanie się profesjonalistą to zacznie grać" - mówił Holender bez owijania w bawełnę.

27-latek opuszcza klub swojego życia po tym jak przez własne nastawienie stracił swoją pozycję. Nie jest to jednak kara - w końcu po okresie słabej gry przechodzi do mocniejszej drużyny, gdzie będzie szukał odbudowy kariery, która mogła przecież wyglądać zupełnie inaczej. Kompletna zmiana otoczenia może mu pomóc wrócić do najlepszej wersji samego siebie i być może zbudować legendę na wzór Linekera, który jako jeden z niewielu Anglików odnalazł się w Hiszpanii.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (6)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze