Luis Suárez: Chciałbym wrócić z rodziną do Barcelony

Dawid Lampa

16 listopada 2025, 22:27

Sport

9 komentarzy

Fot. Getty Images

Luis Suárez, podobnie jak Leo Messi, udzielił wywiadu katalońskiemu Sportowi. Urugwajczyk wspomniał o tym, że chciałby wrócić do mieszkania w Barcelonie, a także wracał pamięcią do okresu w Blaugranie. Poniżej część rozmowy Suáreza z Albertem Masnou.

[Albert Masnou, Sport] Nadal śledzisz Barcelonę?

Luis Suárez: Tak, zawsze, cały czas. Dzieci też, bo człowiek nigdy nie przestaje być kibicem. Nigdy nie przestaje się podziwiać tego klubu, mieć do niego sympatii i utrzymywać kontaktu z ludźmi, którzy w nim pracują. Wciąż mamy tam dom. Naszym planem, dobrze przemyślanym, jest powrót do Barcelony, bo to miasto daje nam to wszystko, czego potrzebujemy. To potwierdzone... Za wszystko, co nam dała i dlatego, że zawsze czuliśmy się tam jak w domu.

Z okresu gry w Barcelonie masz wiele momentów, wielkich momentów. Czy pamiętasz jakiś szczególny, który najbardziej zapadł w pamięć? I odwrotnie, coś negatywnego?

Zacznijmy od tego negatywnego: przeżyłem tam kilka trudnych okresów. Piłkarz czasem jest uparty i nie chce przyznać, że ma gorszy moment. Kiedy nie strzelałem goli w meczach wyjazdowych, sam siebie irytowałem. Złościłem się na siebie. Później to zamienia się w kulę śniegową, która rośnie i zaczyna cię gonić, choćbyś tego nie chciał. [...] To był trudny moment. Ale doszedłem do wniosku, że Barcelona, a właściwie cała Europa, bo w Atlético było to samo, wymaga od ciebie, żebyś co trzy dni, w każdym meczu, dawał z siebie maksimum i był na najwyższym poziomie.

Ludzie nie mają pamięci...

Ta ciągła presja, żeby w każdym meczu grać na poziomie między oceną 7 a 10, jest tak ogromna, że jeśli dasz sobie margines i zejdziesz do „piątki”, ludzie już zaczynają wątpić, mówią: - O, ten mecz mu nie wyszedł. W następnym meczu strzelasz dwa albo trzy gole - perfekcyjnie, dostajesz notę 8, 9, 10 i mówią o tobie w superlatywach. Jeśli jednak w kolejnym meczu nie strzelisz, a w następnym też nie, to już są dwa spotkania bez gola. Barcelona wymaga od ciebie, żebyś był w formie co trzy, cztery dni. A czasami ludzie muszą zrozumieć, że nie jest tak trudno trafić do Barcelony, a najtrudniejsze jest utrzymać się tam rok w rok. Mnie się to udało na pewnym poziomie i biorąc pod uwagę gole, które zdobyłem, powinienem być z siebie dumny. Czasem ludzie mówią: - A, miał jeden dobry rok. Nie... Ja mam to szczęście, że mogę powiedzieć tak: lata, które spędziłem w Barcelonie, wszystkie były dobre. Jasne, są takie, w których może nie byłem na tym samym poziomie, ale były też takie, w których byłem w aż zbyt wysokiej formie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (9)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze