Sytuacja 17-letniego Guille Fernándeza jest dość delikatna. Brak znaczącej roli w Barçy Atlètic ponownie uruchomił zainteresowanie kilku klubów, które od dłuższego czasu go obserwują. Młody pomocnik jest rozczarowany i zastanawia się nad swoją najbliższą przyszłością.
W ten weekend Guille ponownie nie dostał minut w rezerwach. W trwającym sezonie Segunda Federación wystąpił w 12 meczach, zaledwie cztery razy w podstawowym składzie, a dodatkowo opuścił siedem spotkań z powodu kontuzji. To liczby bardzo odległe od tych z poprzedniego sezonu, gdy był kluczową postacią drugiego zespołu na wyższym szczeblu, w Primera Federación. Wówczas rozegrał 32 mecze, 22 od pierwszej minuty, notując siedem goli i jedną asystę.
Jak podaje Ferran Martínez z Mundo Deportivo, najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla wyjaśnienia jego przyszłości. Odejście Dro otwiera potencjalną ścieżkę do pierwszego zespołu, choć w tym sezonie Guille się od niego oddalił. Na papierze prawonożny pomocnik jawi się jako możliwy następca, nawet z bardziej naturalnym dopasowaniem niż jego kuzyn Toni, lewonożny piłkarz.
Pozostaje zobaczyć, jaką decyzję podejmie Hansi Flick, który w trwających rozgrywkach powołał go tylko raz, podczas gdy w poprzednim sezonie niemiecki szkoleniowiec zabrał go na dziewięć meczów, ale bez debiutu. Na razie, po odejściu Dro z klubu, jedynym zawodnikiem, który awansował, był Tommy Marques.
W przeszłości pojawiały się doniesienia, że Guille Fernándezem interesuje się Borussia Dortmund. Ferran Martínez nie podaje dziś informacji na temat konkretnych klubów.
Komentarze (2)