Pięć wniosków po meczu z Kopenhagą

Michał Gajdek

29 stycznia 2026, 10:20

48 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona pokonała 4:1 Kopenhagę i zapewniła sobie awans do czołowej ósemki Ligi Mistrzów. Z czego zapamiętamy to spotkanie?

1. Niechlubna seria w tyłach

9 kwietnia 2025 roku. FC Barcelona gra pierwszy ćwierćfinałowy mecz Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund i wygrywa 4:0. To ostatni raz, gdy podopiecznym Hansiego Flicka udało się zachować czyste konto w Champions League. Wczorajszy mecz z Kopenhagą przedłużył serię spotkań ze straconą bramką już do jedenastu spotkań (trzy pozostałe starcia w sezonie 2024/25 oraz wszystkie dotychczasowe w sezonie 2025/26). Jednocześnie, Barça jest ex aquo drugim najbardziej bramkostrzelnym zespołem w tym sezonie Ligi Mistrzów (22 gole w fazie ligowej, tyle co Bayern i gol mniej od Arsenalu). Bez poprawy statystyki straconych bramek (Blaugrana straciła ich aż 14) trudno jednak myśleć o sukcesie w fazie pucharowej. Niezmiennie jest to najważniejszy aspekt do poprawy przez Hansiego Flicka, mimo wiary AI.

2. Karne po nowemu...

23 grudnia 2017 roku. Grający w Vitorii Guimarães Raphinha marnuje rzut karny w meczu z CD Tondela. Od tego czasu Brazylijczyk już nie pomylił się z jedenastu metrów. Wczorajszy gol z Kopenhagą był jego czternastym z rzędu wykorzystanym rzutem karnym. Rapha zdobywał w ten sposób bramki we wszystkich swoich drużynach - Rennes, Leeds, reprezentacji Brazylii oraz oczywiście w Barcelonie. W barwach Blaugrany Raphinha jeszcze się nie pomylił, aktualnie mając na koncie cztery trafienia. Wczorajszy rzut karny był wyjątkowy, bowiem Brazylijczyk pierwszy raz podszedł do niego, gdy na boisku znajdował się również Robert Lewandowski, a dodatkowo piłkę początkowo trzymał Lamine Yamal. Mimo, że bramkarz wyczuł intencje kapitana Barçy, strzał był nie do obrony. Czy to oznacza zmianę na stałe, jeżeli chodzi o wykonawców rzutów karnych dla Blaugrany?

3. ... i wolne też? 

1 maja 2019 roku. FC Barcelona wygrywa 3:0 z Liverpoolem w pierwszym półfinałowym meczu Ligi Mistrzów. Przepraszam za przywołanie tego bolesnego dwumeczu, ale jest on istotny - to wtedy po raz ostatni kibice na Camp Nou zobaczyli bramkę zdobytą z rzutu wolnego przez piłkarza Barçy. Ktoś powie, że przecież w międzyczasie Barcelona przeniosła się na Montjuïc, a tam trafiali Robert Lewandowski oraz Ferran Torres. Jednocześnie jednak słynny gol Leo Messiego był ostatnim trafieniem Blaugrany bezpośrednio z rzutu wolnego w Lidze Mistrzów. Sześć i pół roku to zdecydowanie zbyt długa seria dla drużyny aspirującej do triumfu w rozgrywkach. Miejmy nadzieję, że Marcus Rashford rozpocznie nowy, lepszy okres. A rzut wolny Leo Messiego zawsze warto pokazać...

4. Bernal pokazuje: "jestem"

27 sierpnia 2024 roku. Barça przeprowadza remontadę w meczu z Rayo Vallecano, ale zwycięstwo jest okupione nadzwyczaj wysokim kosztem. Marc Bernal schodzi z boiska kontuzjowany. Diagnoza jest niemal najgorsza z możliwych - zerwanie więzadła krzyżowego i uszkodzenie łąkotki. Dla 17-letniego, dopiero wchodzącego do zespołu zawodnika był to prawdziwy dramat. Warto podkreślić zachowanie zarządu, który jeszcze przed jego powrotem po kontuzji zdecydował się podpisać z młodym zawodnikiem długoletni kontrakt. Marc jest wprowadzany przez Hansiego Flicka ostrożnie, być może ostrożniej niż chciałaby tego spora część kibiców. Wczoraj pojawił się na boisku po przerwie, wykorzystując nieobecności Frenkiego de Jonga, Pedriego i konieczność zmiany Erica Garcíi - i w pełni wykorzystał swoją szansę. Gra Barçy nabrała tempa, a sam Bernal był nadzwyczaj aktywny, będąc nawet blisko zdobycia bramki. Nic dziwnego, że mimo plotek łączących go z innymi klubami, wczoraj zadeklarował, że chce zostać w Barcelonie i czuje się gotowy na grę w pierwszym składzie.

5. Rekordowy Lewandowski

19 października 2011 roku. Borussia Dortmund przegrywa 1:3 z Olympiacosem, a jedyną bramkę dla Niemców zdobywa Robert Lewandowski. Kto by wtedy przewidział, że Grecy staną się pierwszą z - póki co - aż czterdziestu ofiar Polaka w Champions League, a on będzie dalej trafiał do siatki w tych rozgrywkach piętnaście lat później? Wczoraj Lewy zmarnował świetną sytuację w pierwszej połowie, ale na początku drugiej już się nie pomylił, pakując piłkę do siatki z najbliższej odległości. Tym samym 9-tka Barçy wyrównała rekord Leo Messiego. Lewy będzie miał okazję go pobić już w 1/8 finału, o ile Barça nie wpadnie na Paris-Saint Germain. Póki co, sami zobaczcie zaś na tę imponującą listę.

 

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (48)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze