Od lutego w Ciutat Esportiva Damm odbywa się turniej dla młodych zawodników, którzy chcą osiągnąć sławę w piłce. Turniej organizowany jest przez syna Patrice'a Evry, Lenny'ego, i ma na celu promowanie i zwiększanie widoczności sportu półprofesjonalnego.
Lenny może liczyć na wsparcie kilku byłych kolegów swojego ojca, takich jak Robert Pires, Paul Pogba czy Nicolas Anelka. Ten ostatni udzielił wywiadu dziennikowi Sport, który będzie można przeczytać w całości w najbliższą niedzielę. Wspomniał w nim o swoich kontaktach z Barçą pod koniec lat 90.
– Nie znam zbyt dobrze miasta, ponieważ nie miałem czasu go zwiedzić. Ale lubię Hiszpanię – powiedział Nicolas, wspominając sytuację, w której mógł podpisać kontrakt z Blaugraną. Był to sezon 1996/97, a 18-letni napastnik błyszczał w barwach Paris Saint-Germain, co sprawiło, że znalazł się na radarze największych europejskich klubów.
Był bardzo pożądany w Premier League, a Barça, z Bobbym Robsonem jako trenerem, również wykazała zainteresowanie. Mieli Ronaldo w szczytowej formie w ataku i pojawił się Anelka, który mógł wesprzeć Brazylijczyka w ofensywie.
– Tak, byłem bardzo blisko. Miałem szansę przyjechać, kiedy grałem w PSG, jako młody zawodnik. Ale podpisałem kontrakt z Arsenalem i wyjechałem do Anglii w lutym – opowiada Francuz. Kanonierzy zapłacili nieco poniżej miliona euro, aby pozyskać jednego z największych obiecujących zawodników tamtego okresu.
– Potem miałem okazję zagrać w Realu Madryt. I tak właśnie trafiłem do Hiszpanii, aby grać w piłkę – dodał Anelka. Rzeczywiście kilka lat później trafił do LaLigi, ubrany w białą koszulkę, po tym jak klub z Madrytu zapłacił Arsenalowi 35 milionów euro za jego odejście.
Nigdy nie dołączył do szeregów Barçy, o której ponownie zaczęto mówić w 2007 roku, zanim podpisał kontrakt z Chelsea, przechodząc z Boltonu, ale zafascynował się drużyną, którą obecnie kieruje Hansi Flick.
Komentarze (8)