Real przegrywa w Santander! Mistrzostwo się oddala...
Jeszcze tydzień temu fani Realu Madryt dumni ze swojego zespołu twierdzili, iż nikt nie zatrzyma podopiecznych Fabio Capello, którzy niczym niezawodny bolid Roberta Kubicy rozbijali kolejnych ‘wielkich' hiszpańskiego futbolu, m.in. Osasunę Pampeluna.
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Piłkarze ze stolicy, którzy w wywiadach dla prasy uważali się za głównego faworyta do detronizacji Barcelony i zarazem zdobycia Mistrzostwa Hiszpanii, pogubili punkty. Ta sama drużyna, która marzyła o pierwszym od kilku? lat sukcesie dość niespodziewanie przegrała w Santander z miejscowym Racingiem.
Spotkanie od początku było wyrównane, ale to piłkarze ‘Blancos' jako pierwsi trafili do siatki. W 31. minucie meczu gości na prowadzenie wyprowadził Raul Gonzales, żywy symbol klubu (którego nota bene działacze chcą się pozbyć po zakończeniu sezonu) wykorzystał dokładne dogranie Higuaina.
Wyrównanie padło dopiero w 73. minucie, a autorem gola dla gospodarzy był Garay, który wykorzystał rzut karny.
W 90. minucie pojedynku arbiter po raz drugi wskazał na 11 metr pola karnego. Gracze Realu nie mogli pogodzić się z decyzją sędziego, ale słowo się rzekło. Po raz drugi strzałem "z wapna" Ikera Casillasa pokonał Garay dając tym samym zwycięstwo swojej drużynie.
Mecz był wyrównany od pierwszej do ostatniej minuty, warto wspomnieć, iż zawodnicy w białych trykotach kończyli mecz w dziewiątkę. Najpierw z boiska wyleciał Helguera, a chwilę później Meija. Co ciekawe ten drugi potrafił wytrwać na boisku aż... cztery minuty!
Piłkarze Realu długo nie mogli pogodzić się z porażką, za którą obwiniali oczywiście rozjemcę (skąd my to znamy...) Turienzo Alvareza. Real Madryt znów okradziony z mistrzostwa Hiszpanii? A to pech...
[źródło: własne]
Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Piłkarze ze stolicy, którzy w wywiadach dla prasy uważali się za głównego faworyta do detronizacji Barcelony i zarazem zdobycia Mistrzostwa Hiszpanii, pogubili punkty. Ta sama drużyna, która marzyła o pierwszym od kilku? lat sukcesie dość niespodziewanie przegrała w Santander z miejscowym Racingiem.
Spotkanie od początku było wyrównane, ale to piłkarze ‘Blancos' jako pierwsi trafili do siatki. W 31. minucie meczu gości na prowadzenie wyprowadził Raul Gonzales, żywy symbol klubu (którego nota bene działacze chcą się pozbyć po zakończeniu sezonu) wykorzystał dokładne dogranie Higuaina.
Wyrównanie padło dopiero w 73. minucie, a autorem gola dla gospodarzy był Garay, który wykorzystał rzut karny.
W 90. minucie pojedynku arbiter po raz drugi wskazał na 11 metr pola karnego. Gracze Realu nie mogli pogodzić się z decyzją sędziego, ale słowo się rzekło. Po raz drugi strzałem "z wapna" Ikera Casillasa pokonał Garay dając tym samym zwycięstwo swojej drużynie.
Mecz był wyrównany od pierwszej do ostatniej minuty, warto wspomnieć, iż zawodnicy w białych trykotach kończyli mecz w dziewiątkę. Najpierw z boiska wyleciał Helguera, a chwilę później Meija. Co ciekawe ten drugi potrafił wytrwać na boisku aż... cztery minuty!
Piłkarze Realu długo nie mogli pogodzić się z porażką, za którą obwiniali oczywiście rozjemcę (skąd my to znamy...) Turienzo Alvareza. Real Madryt znów okradziony z mistrzostwa Hiszpanii? A to pech...
[źródło: własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)