Fantastyczny Milan jedzie do Aten...

IceMan

2 maja 2007, 23:11

Brak komentarzy
To miał być wspaniały mecz. Półfinał, w którym dwa wielkie kluby miały stoczyć walkę na śmierć i życie, o finał Ligi Mistrzów. Rzeczywistość była jednak z goła odmienna... Grał tylko jeden zespół. Wielki zespół. Wielki Milan, który bo kapitalnym spotkaniu rozbił Manchester, będący tylko tłem dla doskonale grających gospodarzy.

O Milanie zwykło się mówić... "grają zajebiście nudny futbol", ale dziś udowodnili, że potrafią zagrać na najwyższym światowym poziomie. Od pierwszych minut zepchnęli podopiecznych Alexa Fergusona do defensywy prezentując kosmiczną piłkę...

Już w 11 minucie ‘Rossoneri' objęli prowadzenie. Dogranie głową Clarence'a Seedorfa wykorzystał Kaka, który precyzyjnym strzałem w prawy róg bramki pokonał Van der Sara. Brazylijczyk tym samym zdobył swojego 10! gola w obecnej edycji Champions League.

Milan nie spuszczał z tonu, wciąż atakował szukając drugiej bramki. W 30 minucie było już 2:0, a swój kunszt udowodnił Seedorf, który po błędzie defensywy Man U i akcji indywidualnej podwyższył wynik spotkania. Włosi grali magicznie, zupełnie inaczej od tego, do czego nas przyzwyczaili. Sam Seedorf był jak doskonały profesor, którego każde kopnięcie było niczym dotknięcie magiczną różdżką. Kapitalnie kierował grą swoich partnerów udowadniając wszystkim, iż grzechem byłoby patrzenie mu w metrykę.

Cristiano Ronaldo (który notabene mógłby być ‘prawie' jego synem w dzisiejszych czasach ) miał być tym, który poprowadzi ‘Czerwone Diabły' do wielkiego finału, grając na poziomie nieosiągalnym dla innych. Tymczasem gracze Mediolańczyków wybili futbol z głowy portugalskiemu skrzydłowemu, który zamiast błyszczącą gwiazdą był jak niewinny chłopiec, któremu skradziono zabawki. Główny kandydat do zdobycia ‘Złotej piłki' kompletnie zawiódł wyróżniając się tylko ilością zepsutych akcji, nieudanych tricków czy fatalnie wykonywanych rzutów wolnych.

W końcu do ataku ruszyli piłkarze Manchesteru, którzy mieli jednak spore problemy by przedrzeć się przez dobrze zorganizowaną defensywę gospodarzy. Nie udało się zdobyć gola kontaktowego, za to Milan ukłuł po raz trzeci. Błąd defensywy gości wykorzystał Gilardino i było po meczu.
Zmęczeni i podłamani United nie byli w stanie dorównać niosących wspaniałym dopingiem graczy Carlo Ancelottiego. Po 90 minutach Frank De Bleeckere zakończył mecz i San Siro eksplodowało. Wielki MILAN po fantastycznie rozegranej partii rzucił na kolana Manchester.

Kumpel oglądający mecz po końcowym gwizdku powiedział: "Wiesz, czemu taki był wynik? Milan miał 11 wojowników, Manchester 10 chłopców i kobietę..."

Jedno jest pewne... z powstrzymaniem tak dysponowanego Milanu nawet Liverpool będzie miał wielkie problemy. Finał w Atenach zapowiada się pasjonująco. Czy tym razem ‘Rossoneri' zrewanżują się Gerrardowi i spółce za porażkę sprzed dwóch lat? Przekonamy się już niebawem....
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze