Wywiad z Ronaldinho Gaúcho

Kuba

7 czerwca 2007, 20:49

Brak komentarzy
Ronaldinho to najlepszy piłkarz na świecie. Grą Brazylijczyka zachwycają się miliony kibiców na całym świecie. W wolnych chwilach lubi grać w gry komputerowe - rzadko siada przed telewizorem i ogląda mecze. Dlatego jedynym polskim piłkarzem jakiego zna jest Jerzy Dudek - pisze DZIENNIK.

Gdy wchodzi na salę, od razu widać, że to jest piłkarz z innej bajki. A raczej człowiek z innej bajki. Piszczele poharatane od kostek po kolana, mówią, że trudno go legalnie zatrzymać. Czapeczka za 30 euro, koszulka za 40 euro, krótkie spodenki za tę samą cenę i zwykłe klapki podpowiadają zaś, iż nie zawraca sobie głowy strojem.

Jedyna ekstrawagancja to diamentowe kolczyki, ale przy siedzącym w drugim końcu sali Sergio Ramosie i tak wygląda jak biedak. Albo jak zwykły chłopiec. Którym zresztą jest. Kiedy siadam do wywiadu z Ronaldinho, jako dwudziesty tego popołudnia, widzę od razu, że choć mógłby pewnie wstać i bez zmęczenia przebiec na drugi koniec Barcelony, to każde kolejne pytanie sprawi mu gigantyczny ból. Czuć, że ten chłopak nie tyle traktuje takie spotkania jako tortury, ale jako absolutną konieczność, od której chciałby się wymigać jak uczeń od klasówki.

Dlatego każde zamieszanie wykorzystuje, by odpłynąć na chwilę, a na każde pytanie, które mu się nie podoba, odpowiada mamrocząc tak, że nawet tłumacz ma problemy ze zrozumieniem. Kiedy od stojącego obok mnie dziennikarza z Węgier dostaje dobre wino, szczerzy się w uśmiechu, a kiedy tamten już sobie pójdzie, odkłada je na stertę podobnych prezentów, wyniesionych w końcu przez ochroniarza na zaplecze.

Dziś i tak ma szczęście: nikt go nie będzie pytał o to, dlaczego Barcelona przegrywa właśnie mistrzostwo Hiszpanii. Choć na pewno wolałby rozmawiać z 50 dziennikarkami (niewinnie czaruje nawet puszystą panią tłumacz), pytania o grę komputerową FIFA 08 zadawane nawet przez mężczyzn wydają się ucieczką od monotonni futbolu.

Jakie to uczucie, grać na komputerze sobą? Dziwne?

Nie, to świetna sprawa. Lubię wtedy porównywać swoje prawdziwe ruchy i triki do tego, co widze na ekranie, próbować robić to co w życiu. Zresztą zawsze kiedy gram, wybieram Barcelonę albo Brazylię, więc to uczucie jest jeszcze fajniejsze, bo mogę sterować też swoimi kolegami. Nie zawsze im się to podoba! A bardzo często gramy przeciwko sobie w klubie, szczególnie ja i Thiago Motta, który jest chyba moim najbliższym przyjacielem. Najlepszy oczywiście jestem ja!

Kiedy grasz Barceloną, stosujesz taktykę trenera Rijkaadra, czy wolisz ustawiasz zespół po swojemu? Próbujesz sprawdzać, czy by się to lepiej sprawdziło?
Podchwytliwe pytanie! Powiedzmy, że czasem robię zmiany w ataku, a czasem ustawiam całą drużynę po swojemu! Ale nigdy nie szukam w grze rewanżu na przykład po porażkach, nie zastanawiam, czy moje ustawienie byłoby lepsze. To nie miałoby sensu, bo to tylko gra, a ja występowałem już w takiej liczbie ciężkich meczów, że jestem przyzwyczajony do presji. Wolę wygrywać, ale gdy przegrywam, nie szukam prostych usprawiedliwień.

Daleko grze jeszcze do realizmu?

Nie tak daleko jak kiedyś, ale wciąż dużo można poprawić. To zresztą nie ma być prawdziwe, to jest fantazja, tu za każdym razem wychodzi wszystko co się zaplanowało, piłka nie odskakuje od nogi przy dryblingu, strzały są zawsze mocne i celne. I przynajmniej ja lepiej wyglądam w grze niż na boisku.

A czy gry takie jak ta mógł w jakikolwiek sposób wpływać na młodych piłkarzy?
Nie nauczą się od grania na komputerze lepiej kopać piłki, ale może to inspirować ich kreatywność, drybling, pokazywać sztuczki, których nie znali wcześniej. No i gry mogą sobie wpoić trochę taktyki. Aha, i wzmagają chęć do grania na prawdziwym boisku.

Wzmagają? Nie obawiasz się, że gry komputerowe odciągają młodych ludzi od sportu? Że mogą być zagrożeniem dla piłki?

Nie, nie sądzę. Futbol jest sportem masowym, w wielu krajach dzieci nigdy nie widziały komputerów, nie mają szans na granie na nich. A do futbolu wystarczy piłka i kawałek boiska czy ulicy. Od razu daje to zabawę wielu ludziom. Jest o wiele tańsze, bardziej powszechne.

Czy jako gwieździe XXI wieku, w czasach Internetu i telewizji, nie jest Ci czasem przykro, że tacy piłkarze jak Pele czy Garrincha są wyłącznie legendami, o których wyczynach niektórzy tylko słyszeli lub czytali? Że zachowały się tylko urywki ich popisów?

Trochę tak, jeśli o tym pomyśleć, to współczuję takim zawodnikom. Kiedy my strzelamy dziś bramki, w kilka sekund filmy są do ściągnięcia w sieci. Zresztą nie tylko moje ? o wielu zawodnikach nie byłoby żadnej możliwości usłyszeć, gdyby nie transmisje i internet. A wielkie gwiazdy z przeszłości były tylko opisywane w gazetach, ludzie nie mieli pojęcia o ich grze. Mogli sobie tylko wyobrażać, jak te ich bramki mogły wyglądać. Rozumiesz - czytałeś, że ktoś bosko drybluje i gdzieś tam próbowałeś zgadnąć, jak to robi.

Jak myślisz, czy gdyby w dzieciństwie ktoś ustawił cię na obronie, to ze swoim talentem mógłbyś tam grać i zostać na przykład najlepszym stoperem?

Nie ma takich szans! Jeśli nie mógłbym atakować, to pewnie w ogóle bym nie grał. Ja muszę mieć piłkę, a nie wykopywać ją w trybuny.

Kto był twoim ulubionym bohaterem w dzieciństwie, ale nie z boiska, tylko z książek albo filmów?
Nie miałem takiego, ja od dziecka chciałem być tylko i wyłącznie piłkarzem, więc moi bohaterowie biegali po boiskach.

Ile takich samych pytań dziś dostałeś i jakie było najczęstsze?
Ehh, duuużo. Najczęściej ludzie pytają, ile goli strzeliłem i który mi się najbardziej podobał.

No to który?

Nie denerwuj mnie chociaż ty.

Znasz jakiegoś polskiego piłkarza?

Nie wydaje mi się... Nie... A, tak, znam Dudka.

[źródło: dziennik.pl]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze