Podsumowanie wczorajszych spotkań w PD

pershing

23 grudnia 2007, 12:23

Brak komentarzy
Wczorajszego dnia zostały rozegrane trzy spotkania. Racing zagrał na wyjeździe z Sevillą, Valencia podejmowała Zaragoze, natomiast Getafe zmierzyło się z Almerią.

Sromotna porażka Racingu, Smolarek bez gola

Euzebiusz Smolarek zagrał 84. minuty w barwach Racingu, ale jego zespół poniósł sromotną porażkę z Sevillą. Gospodarze po efektownej grze pokonali zespół z Santander 4:1

Goście zaatakowali od pierwszych minut, a Smolarek próbował szarpać prawą flanką. Potem jednak inicjatywę przejęli gospodarze wśród których wyróżniali się Enzo Maresca i Daniel Alves.

W 26. minucie Brazylijczyk przedarł się prawą stroną i wpadł w pole karne Racingu. Wypuszczoną przez niego piłkę przejął Frederic Kanoute i strzelił obok bramkarza Santander Fabio Coltortiego.

Szansę na wyrównanie zmarnował w 37. minucie Pedro Munitis. Były gracz Realu Madryt znalazł się przed bramkarzem Sevilli, ale Morgan De Sanctis obronił jego nieprecyzyjny strzał.

Euzebiusz Smolarek, po dobrym początku, nie był w pierwszej połowie zbyt aktywny. Polak rzadko był przy piłce i nie wypracował sobie dobrej okazji do strzelenia gola.

Tuż po przerwie piłkarze Racingu zaatakowali śmielej i szybko doprowadzili do wyrównania. Po pięknym strzale Ezequiela Garaya De Sanctis wybił piłkę, ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Argentyńczyk dopiął swego i strzelił bramkę na 1:1.

Wynik remisowy utrzymał się do 66. minuty. Wtedy wprowadzony chwilę wcześniej z ławki rezerwowych Javier Ernesto Chevanton sprytnie wymusił faul przed polem karnym. Urugwajski napastnik sam wykonał rzut wolny i pięknym strzałem dał Sevilli prowadzenie 2:1.

Szanse na wywiezienie z Sevilli choćby punktu zmalały w 79. minucie. Za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał strzelec bramki dla gości - Garay.

W 84. minucie z boiska zdjęty został Ebi Smolarek. W jego miejsce wszedł Sergio Sanchez. Polak tym razem niczym się nie wyróżnił, co w dużym stopniu wynikało z defensywnej taktyki Racingu.

W końcówce Sevilla wykorzystała liczebną przewagę i dobiła gości kolejnymi trafieniami. Po akcji najlepszego na boisku Enzo Mareski strzałem w długi róg Coltortiego pokonał Jesus Navas.

3:1 to dla gospodarzy wciąż było za mało. W ostatniej minucie wynik meczu na 4:1 ustalił kolejny rezerwowy Sevilli - Adriano.

Mimo porażki Santander utrzymał się na 6. pozycji w tabeli Primera Division, Sevilla zajmuje 8. miejsce.

Valencia w końcu się odblokowała

Po pierwszej połowie wydawało się, że przyzwyczajona ostatnio do porażek Valencia zrobi to, co w ostatnim czasie wychodzi jej najlepiej - przegra, nie strzelając ani jednego gola. Było to jednak mylne wrażenie. Piłkarze Ronalda Koemana przerwali w końcu rażącą passę nieskuteczności i zremisowali 2:2

Trudno w to uwierzyć, ale piłkarze Valencii strzelili pierwsze ligowe gole od 3 listopada, kiedy pokonali na wyjeździe 2:0 Mallorkę. Jeżeli liczyć mecze Ligi Mistrzów, to piłkarze z Estadio Mestalla nie trafili do siatki rywali w kolejnych ośmiu meczach, tylko jeden z nich - z Osasuną - bezbramkowo remisując. W tym czasie zdołali tylko wygrać 2:1 z trzecioligowym Realem Irun w Pucharze Króla. Rozmiarów mizerii dopełnia porażka 1:5 z Realem Madryt, jeszcze przed przyjściem Koemana.

Rozwiązanie tej sytuacji, jakie zastosował Holender, było szokujące. Odsunął od gry gwiazdy - najpierw Santiago Canizaresa, Davida Albeldę i Miguela Angela Angulo, a potem Vicente, Nikolę Żigicia i Manuela Fernandesa. Kibice mogli się poczuć co najmniej zdezorientowani, a Canizares zastanawia się, czy nie zakończyć kariery.

Po pierwszej połowie meczu z Realem Saragossa sytuacja wyglądała tak, jak "Los Ches" zwykli się prezentować w ostatnich meczach - przegrywali 2:0 po golu Diego Milito z rzutu karnego i samobójczej bramce wyjętego na ten mecz z rezerw trzeciego bramkarza Juana Luisa Mory. Koeman wystawił dość eksperymentalny skład, pozbawiony dotychczasowych gwiazd jak Morientes czy Angulo i zdawał się płacić za to wysoką cenę.

Jednak sytuację na boisku w drugiej połowie zupełnie zmieniło dwóch piłkarzy, którzy pojawili się na boisku po przerwie - Ivan Helguera i... Żigić, z którym widocznie Koeman zdążył się już "przeprosić". Pierwszy z nich, zmieniając Miguela uspokoił grę w obronie, a rosły Serb, sprowadzony latem kosztem 18 mln euro, na kwadrans przed końcem meczu strzelił kontaktową bramkę. To dodało animuszu gościom, którzy wyrównali osiem minut później dzięki kapitalnemu podkręconemu strzałowi Davida Silvy w okienko bramki.

Jedynym, któremu nie wytrzymały nerwy, okazał się... sam Koeman. Szkoleniowiec "Nietoperzy" obejrzał większość drugiej połowy meczu z trybun, gdzie znalazł się w wyniku zbyt żywiołowych reakcji przy linii bocznej.

Almeria - Getafe 0-2

Bramki:
0-1 Licht (37.)
0-2 De La Red (85.)

[źródło: Własne/Gazeta]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze