Trudny mecz z Mallorcą, Barça pod ścianą
Dziś na Ono Estadi FC Barcelona gra z Realem Mallorca. Chociaż jest to pierwszy ligowy mecz w tym roku, punkty zdobyte na Balearach mogą mieć kluczowe znaczenie dla losów rywalizacji w późniejszej fazie sezonu. Jeśli piłkarze Barçy chcą zamknąć usta wszystkim, którzy mówią o kryzysie w Katalonii, nie ma na to lepszego momentu niż dzisiejszy wieczór.
W spotkaniu rozgrywanym na Majorce prawdopodobnie zobaczymy dwóch rekonwalescentów- mowa o Henrym i Edmílsonie. Henry z powodu kłopotów z kręgosłupem opuścił kilka ligowych potyczek. W meczu z Realem Madryt Frank Rijkaard nie odważył się zaryzykować zdrowia doświadczonego reprezentanta Francji. Drugi z wymienionych ostatni mecz w La Liga rozegrał 25 maja 2007 z Getafe. Niecały miesiąc później badanie artroskopem wykryło poważny uraz, który skazywał defensywnego pomocnika Barçy na półroczną rehabilitację. Styczeń wydaje się doskonałym czasem na to, aby Brazylijczyk odzyskał formę, tym bardziej, że konkurent na jego pozycji, Yaya Toure niedługo wyjeżdża do Ghany na Puchar Narodów Afryki.
Styczeń będzie szczególnym miesiącem, nie tylko dla Edmílsona. Terminarz gier na początku roku narzuci zabójcze tempo pracy całemu zespołowi. Oprócz rozegranego już meczu z Alcoyano i zaplanowanej na dziś potyczki z Mallorcą, Barcelonę czekają jeszcze ligowe pojedynki z Murcią, Racingiem Santander i Athletic Bilbao. W międzyczasie drużyna Franka Rijkaarda toczyć będzie ciężkie boje z Sevillą w Pucharze Króla. Jeśli Barça wyjdzie z nich zwycięsko, jej kalendarz stanie się jeszcze bardziej przeciążony, bowiem ćwierćfinały rozgrywek Copa del Rey rozegrane będą jeszcze w tym miesiącu.
Najbliższy przeciwnik Barcelony nie zanotował zbyt udanej końcówki roku. W grudniu, z dwunastu możliwych do zdobycia punktów, zespół z Balearów zdobył zaledwie dwa. Nic więc dziwnego, że wysokie zwycięstwo nad Osasuną w pucharze wywołało sporą euforię na Ono Estadi. Trener Manzano posunął się nawet do otwartych gróźb pod adresem piłkarzy z Katalonii. "Przestraszymy ich"- mówił w wywiadzie dla 'As'- "Zagramy tak samo jak w ostatnim meczu i zwyciężymy". Jedyną osobą w zespole Mallorci, która sprawia wrażenie zdolnej napędzić strachu piłkarzom Barçy wydaje się być Daniel Guiza. Ten 27- letni napastnik z ośmioma golami na koncie plasuje się czołówce ligowych snajperów, a dwa trafienia w ostatnim spotkaniu Copa del Rey przypieczętowały awans jego drużyny do następnej fazy rozgrywek. Z kolei obrona drużyny z Balearów należy do najsłabszych w całej lidze. Podopieczni Manzano w dotychczasowych meczach stracili aż 27 bramek. W tej niechlubnej statystyce wyprzedzają ich jedynie piłkarze Valencii, Realu Saragossa (po 28 straconych goli) oraz Levante (33).
[źródło: FCBarcelona.cat]
W spotkaniu rozgrywanym na Majorce prawdopodobnie zobaczymy dwóch rekonwalescentów- mowa o Henrym i Edmílsonie. Henry z powodu kłopotów z kręgosłupem opuścił kilka ligowych potyczek. W meczu z Realem Madryt Frank Rijkaard nie odważył się zaryzykować zdrowia doświadczonego reprezentanta Francji. Drugi z wymienionych ostatni mecz w La Liga rozegrał 25 maja 2007 z Getafe. Niecały miesiąc później badanie artroskopem wykryło poważny uraz, który skazywał defensywnego pomocnika Barçy na półroczną rehabilitację. Styczeń wydaje się doskonałym czasem na to, aby Brazylijczyk odzyskał formę, tym bardziej, że konkurent na jego pozycji, Yaya Toure niedługo wyjeżdża do Ghany na Puchar Narodów Afryki.
Styczeń będzie szczególnym miesiącem, nie tylko dla Edmílsona. Terminarz gier na początku roku narzuci zabójcze tempo pracy całemu zespołowi. Oprócz rozegranego już meczu z Alcoyano i zaplanowanej na dziś potyczki z Mallorcą, Barcelonę czekają jeszcze ligowe pojedynki z Murcią, Racingiem Santander i Athletic Bilbao. W międzyczasie drużyna Franka Rijkaarda toczyć będzie ciężkie boje z Sevillą w Pucharze Króla. Jeśli Barça wyjdzie z nich zwycięsko, jej kalendarz stanie się jeszcze bardziej przeciążony, bowiem ćwierćfinały rozgrywek Copa del Rey rozegrane będą jeszcze w tym miesiącu.
Najbliższy przeciwnik Barcelony nie zanotował zbyt udanej końcówki roku. W grudniu, z dwunastu możliwych do zdobycia punktów, zespół z Balearów zdobył zaledwie dwa. Nic więc dziwnego, że wysokie zwycięstwo nad Osasuną w pucharze wywołało sporą euforię na Ono Estadi. Trener Manzano posunął się nawet do otwartych gróźb pod adresem piłkarzy z Katalonii. "Przestraszymy ich"- mówił w wywiadzie dla 'As'- "Zagramy tak samo jak w ostatnim meczu i zwyciężymy". Jedyną osobą w zespole Mallorci, która sprawia wrażenie zdolnej napędzić strachu piłkarzom Barçy wydaje się być Daniel Guiza. Ten 27- letni napastnik z ośmioma golami na koncie plasuje się czołówce ligowych snajperów, a dwa trafienia w ostatnim spotkaniu Copa del Rey przypieczętowały awans jego drużyny do następnej fazy rozgrywek. Z kolei obrona drużyny z Balearów należy do najsłabszych w całej lidze. Podopieczni Manzano w dotychczasowych meczach stracili aż 27 bramek. W tej niechlubnej statystyce wyprzedzają ich jedynie piłkarze Valencii, Realu Saragossa (po 28 straconych goli) oraz Levante (33).
[źródło: FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)