Plan minimum wykonany: Sevilla - Barça 1:1

Looky

9 stycznia 2008, 21:38

Brak komentarzy
Zawodnicy Barçy wykonali plan minimum - zremisowali na Sanchez Pizjuan, co w kontekście rewanżu czyni z nich faworytów do awansu do ćwierćfinału. Podopieczni Rijkaarda nie porwali publiczności, zwłaszcza w drugiej połowie nie mogąc znaleźć recepty na przedostanie się pod pole karne gospodarzy. Ci z kolei starali się jak mogli i kilkukrotnie bliscy byli pokonania Valdésa, lecz golkiper Azulgrany spisywał się bez zarzutu i dodatkowo sprzyjało mu szczęście.

Spotkanie rozpoczęło się żywo z obu stron, a w 24 minucie prowadzenie gościom dał Henry wykorzystując kilkudziesięciometrowe, dokładne podanie Márqueza. Pierwsze pół godziny to zresztą głównie gra pod dyktando Barçy, która jednak za szybko uwierzyła, że niewielkim nakładem sił wywiezie z Andaluzji zwycięstwo. Na lewej stronie szaleć zaczął Capel, który najpierw ograł Puyola, a chwilę później, po rzucie rożnym przymierzył z pierwszej piłki pokonując Valdésa.

Rezultat 1:1 zapowiadał emocje w drugiej połowie i takowe faktycznie mieliśmy. Tyle że głównie pod bramką Barcelony. Centymetrowymi wręcz podaniami imponował Alves, dogrywając fantastyczne piłki z prawej strony boiska. Goście mieli jednak Márqueza i poprzeczkę, która w 52 minucie zatrzymała strzał Chevantona. Alves nie był jednak jedynym zagrożeniem dla zespołu Rijkaarda, bowiem próbował również Luis Fabiano, którego z kolei skutecznie powstrzymywał Valdés oraz ten, który pojawił się w drugiej połowie - Kerzhakov.

A gra Barçy po przerwie to temat bez historii. Sporadyczne próby wyprowadzenia kontry, bądź skonstruowania ataku pozycyjnego, kończyły się na obrońcach Sevilli. Nieliczne strzały Giovaniego, Henry'ego czy Edmílsona (choć ten akurat dość leniwym uderzeniem trafił w słupek De Sanctisa) nie dały nam prowadzenia, które zresztą w drugich 45 minutach Barcelonie się nie należało. Prędzej powinna je uzyskać Sevilla, tym bardziej, że kiedy nai piłkarze truchtali, andaluzyjscy zawodnicy biegali wzdłuż i w szerz boiska przez całe 90 minut. A nawet 240 sekund dłużej.

W najbliższy wtorek na Camp Nou będziemy faworytem jeśli chodzi o awans do kolejnej rundy Copa del Rey. Zagramy przed własną publicznością i do awansu wystarczy nam remis. Ale tylko bezbramkowy, bo jeśli przyjezdni zdobędą gola, Barça chcąc znaleźć się w ćwierćfinale będzie musiała strzelić jednego więcej.

W środę na Sanchez Pizjuan najlepiej zagrała obrona Barcelony, która wobec ataków Sevilli okazała się pewnym monolitem. Gorzej sytuacja wyglądała w drugiej linii, a skoro ta nie funkcjonowała najlepiej to i zabrakło błysku w ataku. Cofnięty do pomocy Andres Iniesta przygasł, a rekonwalescent Henry z mało widocznym Eto'o nie potrafili rozwinąć skrzydeł nieudolnie próbującej konstruować atak pozycyjny Blaugrany. Francuz zdobył jednak bramkę i ma u Barcelonismo kolejny mały punkcik. Tym bardziej, że trafienie to może okazać się na wagę awansu do kolejnej rundy Pucharu Króla.

Szczegóły meczu "akcja po akcji" w relacji live.

Sevilla FC: De Sanctis; Daniel Alves, Mosquera, Dragutinovic, Crespo; Adriano (Jesús Navas, m.54), Poulsen, Maresca (Renato, m.54), Diego Capel; Chevantón (Kerzhakov, m.70), Luis Fabiano.

FC Barcelona: Valdés; Puyol, Márquez, Milito, Abidal; Edmílson (Thuran, m.75), Iniesta, Xavi; Giovani (Bojan, m.92), Henry, Eto'o (Gudjohsen, m.85).

Gole: 0:1, m.24: Henry. 1:1, m.44: Diego Capel.

Żółte kartki: Dragutinovic (m.07), Jesús Navas (m.90) - Márquez (m.13), Giovani (m.31), Milito (m.60), Abidal (m.78), Puyol (m.93).

Sędziował: Arturo Daudén Ibáñez.
Widzów: 45.000.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze