Boruc: Powinienem był obronić strzał Xaviego
Artur Boruc powiedział po meczu z Barceloną (0:1) w wywiadzie dla szkockiego "Daily Record", że ma do siebie pretensje: - Powinienem był obronić strzał Xaviego. Pozostałe dobre interwencje się nie liczą, bo przegraliśmy i odpadliśmy z Ligi Mistrzów - stwierdził polski bramkarz.
Boruc jest dla siebie niezwykle surowy, bo szkockie media zgodnie chwalą go za świetne interwencje, które uchroniły Celtic od wyższej porażki. Najlepszym graczem szkockiej ekipy wybrał Polaka także portal Skysports. "Record" pisze m.in., że Boruc bronił wyśmienicie, a jego postawa w bramce uchroniła Celtic przed "zawstydzającym" wynikiem. "Tysiące fanów Celticu po spotkaniu wykrzykiwało swoje podziękowania dla polskiego bramkarza za grę w drugiej połowie, gdy sam zatrzymał nawałnicę Barcelony" - podkreśla dziennik.
Boruc po meczu był jednak zły. I to bardzo. - Nie jestem zadowolony z mojej gry, bo przegraliśmy 0:1. Wydaje mi się, że mogłem zagrać lepiej. Oczekiwałem od siebie więcej. Pięć dobrych interwencji po przerwie się nie liczy skoro puściłem gola na początku meczu - mówił Boruc. I obwinił się za przepuszczenie strzału Xaviego. - Powinienem go obronić. W dziewięciu przypadkach na dziesięć, taki strzał powinien być do wyjęcia - dodał bramkarz reprezentacji Polski. - Jestem dla siebie surowy, ale jeśli chcesz się rozwijać, to musisz wymagać od siebie więcej w każdym kolejnym meczu. Nigdy, oceniając mecz, nie patrzę na to z kim i o co graliśmy, ale jaki ja miałem wkład w ten mecz.
Na koniec rozmowy Boruc nieco złagodził ton i przypomniał sobie o katastrofalnych błędach obrońców w pierwszym meczu (3:2 dla Barcelony): - Nie można awansować do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów, tracąc trzy gole u siebie. Zagraliśmy słabo. Szansę na awans straciliśmy na Celtic Park. Na wyjazdach nigdy nam nie szło. Nie rozumiem zresztą tego, chyba coś jest nie tak z naszą mentalnością, gdy gramy poza swoim stadionem - mówił Boruc.
Polak, zapytany, jak daleko w Lidze Mistrzów, jego zdaniem zajdzie Barcelona, odparł w swoim stylu, że go to nie interesuje.
Trener Celticu Gordon Strachan powiedział, że jego zdaniem klub stać na awans do ćwierćfinału. Obiecał, że spróbuje znów w przyszłym roku.
[źródło: Sport.pl]
Boruc jest dla siebie niezwykle surowy, bo szkockie media zgodnie chwalą go za świetne interwencje, które uchroniły Celtic od wyższej porażki. Najlepszym graczem szkockiej ekipy wybrał Polaka także portal Skysports. "Record" pisze m.in., że Boruc bronił wyśmienicie, a jego postawa w bramce uchroniła Celtic przed "zawstydzającym" wynikiem. "Tysiące fanów Celticu po spotkaniu wykrzykiwało swoje podziękowania dla polskiego bramkarza za grę w drugiej połowie, gdy sam zatrzymał nawałnicę Barcelony" - podkreśla dziennik.
Boruc po meczu był jednak zły. I to bardzo. - Nie jestem zadowolony z mojej gry, bo przegraliśmy 0:1. Wydaje mi się, że mogłem zagrać lepiej. Oczekiwałem od siebie więcej. Pięć dobrych interwencji po przerwie się nie liczy skoro puściłem gola na początku meczu - mówił Boruc. I obwinił się za przepuszczenie strzału Xaviego. - Powinienem go obronić. W dziewięciu przypadkach na dziesięć, taki strzał powinien być do wyjęcia - dodał bramkarz reprezentacji Polski. - Jestem dla siebie surowy, ale jeśli chcesz się rozwijać, to musisz wymagać od siebie więcej w każdym kolejnym meczu. Nigdy, oceniając mecz, nie patrzę na to z kim i o co graliśmy, ale jaki ja miałem wkład w ten mecz.
Na koniec rozmowy Boruc nieco złagodził ton i przypomniał sobie o katastrofalnych błędach obrońców w pierwszym meczu (3:2 dla Barcelony): - Nie można awansować do najlepszej ósemki Ligi Mistrzów, tracąc trzy gole u siebie. Zagraliśmy słabo. Szansę na awans straciliśmy na Celtic Park. Na wyjazdach nigdy nam nie szło. Nie rozumiem zresztą tego, chyba coś jest nie tak z naszą mentalnością, gdy gramy poza swoim stadionem - mówił Boruc.
Polak, zapytany, jak daleko w Lidze Mistrzów, jego zdaniem zajdzie Barcelona, odparł w swoim stylu, że go to nie interesuje.
Trener Celticu Gordon Strachan powiedział, że jego zdaniem klub stać na awans do ćwierćfinału. Obiecał, że spróbuje znów w przyszłym roku.
[źródło: Sport.pl]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)