It's time to burn!; Manchester - Barcelona 20:45
Ważą się losy awansu do finału Ligi Mistrzów, ale ważą się nie tylko one. Dla Barcelony starcie z Manchesterem jest o być albo nie być, jest walką na "śmierć i życie" i ostatnią szansą na uratowanie sezonu. Na Old Trafford podopieczni Rijkaarda nie wystąpią w roli faworyta, choć notowania bukmacherów mógł zmienić nieco fakt, iż w pierwszym półfinałowym meczu Manchester po prostu nie istniał. Bezbramkowy remis to United stawia jednak w teoretycznie lepszej sytuacji, co nie zmienia faktu, iż gospodarze mają się czego obawiać.
Bez formy... w lidze
Na krajowym podwórku Barça prezentuje się fatalnie, ale nie trzeba być mędrcem, aby stwierdzić, iż Liga Mistrzów rządzi się swoimi prawami. Tu Katalończycy jeszcze nie przegrali, a we wtorek wygrać przecież nie muszą. Wystarczy im bramkowy remis, czyli rezultat taki jaki padał na Old Trafford w dwóch poprzednich konfrontacjach obu drużyn. W 94 roku, w fazie grupowej Champions League, Manchester zremisował u siebie z Barçą 2:2, a cztery lata później padł wynik 3:3. W "Teatrze Marzeń" przegraliśmy zresztą tylko raz - blisko 25 lat temu po klęsce 0:3 odpadając z Pucharu Zdobywców Pucharów.
A w doskonale grającym do tej pory zespole United ostatnio jakby coś się zacięło. Gracze Fergusona nie wygrali żadnego z trzech ostatnich pojedynków i co dla Culés ważniejsze, na Camp Nou zaprezentowali się bardzo słabo przez cały mecz broniąc bezbramkowego rezultatu. Na Old Trafford spotkanie będzie wyglądać inaczej, lecz wątpliwe jest, by gospodarze z miejsca rzucili się do ataku zapominając o defensywie. Jeden błąd może ich kosztować bardzo wiele, tak samo zresztą wiele może on kosztować Barcelonę.
Bez pojedynku Messi - Ronaldo
To właśnie na grze tych dwóch napastników przed pierwszym meczem skupiała się prasa. Cristiano nie pokazał nic, przestrzelając w dodatku rzut karny, Messi był dużo lepszy, ale już w 60 minucie gry musiał opuścić plac gry. Obaj zawodnicy nie wybiegli w podstawowym składzie w ostatnich ligowych meczach swoich drużyn, tyle że Ronaldo wszedł w drugiej połowie, a Messiego nie było nawet na ławce. I Barça i MU swoje spotkania przegrały, z tym że porażka bardziej bolesna jest z pewnością dla mistrzów Anglii.
Tym razem nikt nie mówi o rywalizacji dwóch wielkich piłkarzy, a wszyscy skupiają się na pojedynku wielkich zespołów.
Mówią liczby
Mimo że Manchester zagra u siebie, ze względu na bezbramkowy remis w pierwszym meczu, nie może czuć się faworytem. W sezonach 95/96, 97/98 i 99/00, po remisie 0:0 w pierwszym pojedynku fazy pucharowej, w rewanżu Anglicy musieli uznać wyższość rywali odpadając tym samym z dalszych gier. Dokonały tego kolejno: Rotor Wołogograd w Pucharze UEFA oraz AS Monaco i Real Madryt w Lidze Mistrzów. Gwoli sprawiedliwości należy dodać jednak, iż w trzech poprzednich takich sytuacjach Manchester trzykrotnie awansował do kolejnej rundy.
Ale także Barcelona nie ma miłych wspomnień związanych z rezultatem 0:0 w pierwszym meczu. Jedyny taki wynik w fazie pucharowej Katalończycy uzyskali w sezonie 2000/01 w półfinale Pucharu UEFA z Liverpoolem. W rewanżu musieliśmy jednak uznać wyższość rywala przegrywając 0:1.
United mogą pochwalić się dobrym, domowym bilansem w starciach z hiszpańskimi drużynami. Na Old Trafford "Czerwone Diabły" wygrały siedem, zremisowały siedem i przegrały tylko dwa spotkania. Ostatnich ich dziewięć pucharowych dwumeczów z zespołami z Hiszpanii to cztery zwycięstwa i pięć porażek.
Barcelona w 32 ostatnich meczach Ligi Mistrzów przegrała tylko dwa razy, ale za to właśnie z angielskimi klubami - Chelsea i Liverpoolem. Łącznie, Barça zagrała na angielskich boiskach 23 razy, zanotowała tam po 6 zwycięstw i remisów i poniosła 11 porażek. Z czterech półfinałowych starć z drużynami Albionu, tylko raz Katalończycy wyszli zwycięsko (sezon 1981/82, 2:1 przeciwko Tottenhamowi).
Szable w dłoń
I do walki. Jedni i drudzy wiedzą o co grają. Manchester ma co prawda jeszcze ligę, ale jest głodny europejskiego sukcesu. Barça ligi już nie ma, więc Champions League jest jej ostatnim bastionem. W zespole United może nie wystąpić Rooney, choć wydaje się, że lekarze gospodarzy "staną na głowie", aby napastnik ten był zdolny do gry. Barça bez Ronaldinho i Márqueza, ale o tym pierwszym wiedzieliśmy od dawna, a o drugim od środy.
Dla Dumy Katalonii to ostatnia szansa nie tylko na uratowanie sezonu, ale także na uratowanie tej drużyny. Choć pewnym jest, iż po sezonie dojdzie do wielu zmian, w tej chwili nikt o tym nie myśli. Na Old Trafford trzeba zagrać jednak lepiej niż na Camp Nou. Samo długie utrzymywanie się przy piłce może nie wystarczyć. Potrzeba szybkości, skuteczności, celnych podań. Barça musi wznieść się na wyżyny, abyśmy we wtorek w nocy mogli świętować. Każdy z zawodników powinien zagrać na 100% swojej aktualnej formy. Jeśli tak się stanie możemy być świadkami pięknej chwili. Chwili, która okaże się przepustką do moskiewskiego finału Ligi Mistrzów.
Prawdopodobne składy:
Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal; Toure, Xavi, Iniesta/Deco; Henry, Eto'o, Messi.
Barça Toons:
Bez formy... w lidze
Na krajowym podwórku Barça prezentuje się fatalnie, ale nie trzeba być mędrcem, aby stwierdzić, iż Liga Mistrzów rządzi się swoimi prawami. Tu Katalończycy jeszcze nie przegrali, a we wtorek wygrać przecież nie muszą. Wystarczy im bramkowy remis, czyli rezultat taki jaki padał na Old Trafford w dwóch poprzednich konfrontacjach obu drużyn. W 94 roku, w fazie grupowej Champions League, Manchester zremisował u siebie z Barçą 2:2, a cztery lata później padł wynik 3:3. W "Teatrze Marzeń" przegraliśmy zresztą tylko raz - blisko 25 lat temu po klęsce 0:3 odpadając z Pucharu Zdobywców Pucharów.
A w doskonale grającym do tej pory zespole United ostatnio jakby coś się zacięło. Gracze Fergusona nie wygrali żadnego z trzech ostatnich pojedynków i co dla Culés ważniejsze, na Camp Nou zaprezentowali się bardzo słabo przez cały mecz broniąc bezbramkowego rezultatu. Na Old Trafford spotkanie będzie wyglądać inaczej, lecz wątpliwe jest, by gospodarze z miejsca rzucili się do ataku zapominając o defensywie. Jeden błąd może ich kosztować bardzo wiele, tak samo zresztą wiele może on kosztować Barcelonę.
Bez pojedynku Messi - Ronaldo
To właśnie na grze tych dwóch napastników przed pierwszym meczem skupiała się prasa. Cristiano nie pokazał nic, przestrzelając w dodatku rzut karny, Messi był dużo lepszy, ale już w 60 minucie gry musiał opuścić plac gry. Obaj zawodnicy nie wybiegli w podstawowym składzie w ostatnich ligowych meczach swoich drużyn, tyle że Ronaldo wszedł w drugiej połowie, a Messiego nie było nawet na ławce. I Barça i MU swoje spotkania przegrały, z tym że porażka bardziej bolesna jest z pewnością dla mistrzów Anglii.
Tym razem nikt nie mówi o rywalizacji dwóch wielkich piłkarzy, a wszyscy skupiają się na pojedynku wielkich zespołów.
Mówią liczby
Mimo że Manchester zagra u siebie, ze względu na bezbramkowy remis w pierwszym meczu, nie może czuć się faworytem. W sezonach 95/96, 97/98 i 99/00, po remisie 0:0 w pierwszym pojedynku fazy pucharowej, w rewanżu Anglicy musieli uznać wyższość rywali odpadając tym samym z dalszych gier. Dokonały tego kolejno: Rotor Wołogograd w Pucharze UEFA oraz AS Monaco i Real Madryt w Lidze Mistrzów. Gwoli sprawiedliwości należy dodać jednak, iż w trzech poprzednich takich sytuacjach Manchester trzykrotnie awansował do kolejnej rundy.
Ale także Barcelona nie ma miłych wspomnień związanych z rezultatem 0:0 w pierwszym meczu. Jedyny taki wynik w fazie pucharowej Katalończycy uzyskali w sezonie 2000/01 w półfinale Pucharu UEFA z Liverpoolem. W rewanżu musieliśmy jednak uznać wyższość rywala przegrywając 0:1.
United mogą pochwalić się dobrym, domowym bilansem w starciach z hiszpańskimi drużynami. Na Old Trafford "Czerwone Diabły" wygrały siedem, zremisowały siedem i przegrały tylko dwa spotkania. Ostatnich ich dziewięć pucharowych dwumeczów z zespołami z Hiszpanii to cztery zwycięstwa i pięć porażek.
Barcelona w 32 ostatnich meczach Ligi Mistrzów przegrała tylko dwa razy, ale za to właśnie z angielskimi klubami - Chelsea i Liverpoolem. Łącznie, Barça zagrała na angielskich boiskach 23 razy, zanotowała tam po 6 zwycięstw i remisów i poniosła 11 porażek. Z czterech półfinałowych starć z drużynami Albionu, tylko raz Katalończycy wyszli zwycięsko (sezon 1981/82, 2:1 przeciwko Tottenhamowi).
Szable w dłoń
I do walki. Jedni i drudzy wiedzą o co grają. Manchester ma co prawda jeszcze ligę, ale jest głodny europejskiego sukcesu. Barça ligi już nie ma, więc Champions League jest jej ostatnim bastionem. W zespole United może nie wystąpić Rooney, choć wydaje się, że lekarze gospodarzy "staną na głowie", aby napastnik ten był zdolny do gry. Barça bez Ronaldinho i Márqueza, ale o tym pierwszym wiedzieliśmy od dawna, a o drugim od środy.
Dla Dumy Katalonii to ostatnia szansa nie tylko na uratowanie sezonu, ale także na uratowanie tej drużyny. Choć pewnym jest, iż po sezonie dojdzie do wielu zmian, w tej chwili nikt o tym nie myśli. Na Old Trafford trzeba zagrać jednak lepiej niż na Camp Nou. Samo długie utrzymywanie się przy piłce może nie wystarczyć. Potrzeba szybkości, skuteczności, celnych podań. Barça musi wznieść się na wyżyny, abyśmy we wtorek w nocy mogli świętować. Każdy z zawodników powinien zagrać na 100% swojej aktualnej formy. Jeśli tak się stanie możemy być świadkami pięknej chwili. Chwili, która okaże się przepustką do moskiewskiego finału Ligi Mistrzów.
Prawdopodobne składy:
Barcelona: Valdés; Zambrotta, Puyol, Milito, Abidal; Toure, Xavi, Iniesta/Deco; Henry, Eto'o, Messi.
Barça Toons:
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)