Rosell przygotowany do tegorocznych wyborów
Jeśli do 29 maja Oriol Giralt zbierze wymaganą liczbę 5882 podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności i jeśli następnie 2/3 socios uda się do urn, aby opowiedzieć się za przedterminową organizacją wyborów prezydenckich, jednym z kandydatów na sternika Barçy będzie Sandro Rosell. 19 października 2007 roku były wiceprezydent ogłosił, iż wystartuje w wyborach w 2010 roku, lecz jeżeli te odbędą się jeszcze w tym roku, Rosell weźmie w nich udział.
Mimo że w ostatnich dniach spekulowano, iż Sandro ma współpracuje z Giraltem, można powiedzieć, że obaj panowie nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ten pierwszy wydawał się 2 tygodnie temu bardzo zaskoczony, kiedy ogłoszono rozpoczęcie prac nad wotum nieufności dla Laporty. Nie zdecydował on jeszcze czy przed 29 maja udzieli swojego głosu poparcia dla wniosku. "Człowiek ten nie stoi murem za wnioskiem o wotum nieufności. Mógłby być dobrym prezydentem, podobnie jak wielu innych" - mówi o byłym współpracowniku Laporty Giralt.
Jeśli jeszcze w tym roku doszłoby do wyborów, odbyłyby się one pod koniec sierpnia, 45 dni po przedstawieniu wotum nieufności dla obecnego zarządu. Dla Rosella, który pracuje nad swoim programem wyborczym, to wystarczająca ilość czasu, aby zaplanowane działania dopiąć na ostatni guzik. Odkąd w 2005 roku opuścił on Barcelonę, regularnie spotyka się z menedżerami, którzy razem z nim pożegnali sie wówczas z klubem. Celem rozmów jest omówienie strategii elekcyjnej i działań jeśli w 2010, a teraz być może już w 2008 roku, Sandro będzie dane zasiąść na fotelu prezydenckim.
2 czerwca miną 3 lata od odejścia Rosella, który żegnał się z Barçą w nie najlepszej atmosferze oskarżając Laportę o to, że duży wpływ na jego działania ma Johan Cruyff. W podobnym tonie wypowiadali się ci, którzy opuścili Camp Nou razem z Sandro: Josep Maria Bartomeu i Jordi Moix, a później także Jordi Monés i Xavier Faus. "Mundo Deportivo" informowało, iż w ostatnich dniach, ze względu na niezgodę w kwestiach sportowych, do dymisji podało się dwóch kolejnych wiceprezydentów.
[źródło: Mundo Deportivo]
Mimo że w ostatnich dniach spekulowano, iż Sandro ma współpracuje z Giraltem, można powiedzieć, że obaj panowie nie mają ze sobą wiele wspólnego. Ten pierwszy wydawał się 2 tygodnie temu bardzo zaskoczony, kiedy ogłoszono rozpoczęcie prac nad wotum nieufności dla Laporty. Nie zdecydował on jeszcze czy przed 29 maja udzieli swojego głosu poparcia dla wniosku. "Człowiek ten nie stoi murem za wnioskiem o wotum nieufności. Mógłby być dobrym prezydentem, podobnie jak wielu innych" - mówi o byłym współpracowniku Laporty Giralt.
Jeśli jeszcze w tym roku doszłoby do wyborów, odbyłyby się one pod koniec sierpnia, 45 dni po przedstawieniu wotum nieufności dla obecnego zarządu. Dla Rosella, który pracuje nad swoim programem wyborczym, to wystarczająca ilość czasu, aby zaplanowane działania dopiąć na ostatni guzik. Odkąd w 2005 roku opuścił on Barcelonę, regularnie spotyka się z menedżerami, którzy razem z nim pożegnali sie wówczas z klubem. Celem rozmów jest omówienie strategii elekcyjnej i działań jeśli w 2010, a teraz być może już w 2008 roku, Sandro będzie dane zasiąść na fotelu prezydenckim.
2 czerwca miną 3 lata od odejścia Rosella, który żegnał się z Barçą w nie najlepszej atmosferze oskarżając Laportę o to, że duży wpływ na jego działania ma Johan Cruyff. W podobnym tonie wypowiadali się ci, którzy opuścili Camp Nou razem z Sandro: Josep Maria Bartomeu i Jordi Moix, a później także Jordi Monés i Xavier Faus. "Mundo Deportivo" informowało, iż w ostatnich dniach, ze względu na niezgodę w kwestiach sportowych, do dymisji podało się dwóch kolejnych wiceprezydentów.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)